1925-03-22 Cracovia - Polonia Warszawa 9:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia




mecz towarzyski
Kraków, niedziela, 22 marca 1925

Cracovia - Polonia Warszawa

9
:
1

(7:0)






Sędzia: Molkner


Zobacz również: Zdjęcia z meczu

Spis treści

Zapowiedź meczu

Opis meczu

ciekawy moment z zawodów - zielona trybuna wali się
Cała galeria ››

Tygodnik Sportowy

Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym cz.1
Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym cz.2
      Jeśli możesz, przepisz znajdujący się obok lub linkowany poniżej opis meczu.

Źródło: Tygodnik Sportowy nr 13 z 25 marca 1925


drużyna gości
Cała galeria ››

Kurjer Sportowy (relacja)

Relacja z meczu w tygodniku Kurjer Sportowy cz.1
Relacja z meczu w tygodniku Kurjer Sportowy cz.2
Relacja z meczu w tygodniku Kurjer Sportowy cz.3
      Jeśli możesz, przepisz znajdujący się obok lub linkowany poniżej opis meczu.

Źródło: Kurjer Sportowy nr 3 z 25 marca 1925


Ciszewski wzięty w prasę przez obrońców Polonii, strzela tuż ponad poprzeczką
Cała galeria ››

Kurjer Sportowy (komentarz)

Komentarz do meczu w tygodniku Kurjer Sportowy cz.1
Komentarz do meczu w tygodniku Kurjer Sportowy cz.2
      Jeśli możesz, przepisz znajdujący się obok lub linkowany poniżej opis meczu.

Źródło: Kurjer Sportowy nr 4 z 1 kwietnia 1925


Gross unicestwia atak Cracovii, kombinację Sperling - Ciszewski, wybierając ostatniemu piłkę z pod nóg tuż przed bramką
Cała galeria ››

Przegląd Sportowy

Senzacja niewątpliwie nie tylko dla Krakowa i Warszawy. Po zeszłorocznej porażce Cracovii w stolicy, przyszła kolej na rewanż, na który zresztą czekano w Krakowie z niecierpliwością. Rewanż ten udał się Cracovii w pełni.

Cracovia wystąpiła do gry z zagiętym niewątpliwie parolem i chęcią godnego wyrównania ostatniego rachunku. - Polonia z pewną tremą, dość uzasadnioną obcem boiskiem, no i przeświadczeniem, że gra nie będzie łatwą.

O katastrofalnej klęsce Polonii, zadecydował właściwie pierwszy kwadrans gry, w którym zapał Cracovii, jej gra ponad przeciętną u niej widzianą klasę, no i szczęście, doprowadziły łatwo do uzyskania czterech bramek. "Dokończenie" potem przeciwnika, mimo, że nie dawał on do końca za wygraną, nie należało już wobec stale rosnącego zapału biało-czerwonych, do rzeczy trudnych.

W pierwszych już chwilach gry, kilka ataków Cracovii, w dawnym świetnym stylu przeprowadzonych, zapowiada grę pełną emocji. Jakoż dalszy jej przebieg, złożył się na wyjątkową całość, która była prawdziwym koncertem biało-czerwonych. Po kilku "ustawionych" przez Fryca ofsidach, wyjaśnia się sytuacja ku absolutnej przewadze Cracovii, która z świetnego podania Kałuży osiąga przez Szperlinga swój pierwszy punkt już w siódmej minucie. Gra toczy się dalej żywo i błyskotliwie, przy ciągłych atakach Cracovii, w których poziom jej technicznie i kombinacyjnie osiąga dawno niewidziane wyżyny. Tuż po niezauważonej przez sędziego ręce Rusinka, następuje ostry faul w polu karnem Polonii, którego rezultatem egzekucja wykonana przez Gintla. Stan 2:0. Polonia zrywa się do ofensywy, którą likwiduje Fryc taktyką ofsidową i znów atak Cracovii osiąga pobliże bramki warszawiaków. Rzut z rogu, bity w 11 minucie podaje świetny tego dnia Kałuża mistrzowską "główką" Sperlingowi, który osiąga trzecią bramkę, a już w dwie minuty potem Gintel bije drugiego w tej grze karnego, osiągają stan 4:0 w pierwszym kwadransie. Cracovia prze dalej z całą siłą,, Polonia jednak powoli otrząsa się z przygniatającego wrażenia kilkunastu pierwszych minut i atakuje dość żwawo, surowa jednak technicznie robota, nie pozwala jej zatrzymać długo piłki. Kilka dobrych pozycji tracą goście z powodu widocznego przedenerwowania. Tymczasem gospodarze podwyższają wynik do 7 bramek.

Po przerwie, Polonia przestawia swą drużynę, wzmacniając należycie tyły i poświęcając baczniejszą uwagę uciekającemu nadmiernie lewemu skrzydłu przeciwnika. Okazuje się to niezwykle skutecznem, gdyż natężenie ataków Cracovii narazie słabnie, i naodwrót rozwijają się ataki Polonii. Ataki te, zmieniają się raz po raz z atakami Cracovii, które są jednak miększe, choć dzięki prześlicznym "główkom" Kałuży i Ciszewskiego, wyglądają prawdziwie efektownie. Tempo jednak słabnie, z czego korzysta Emchowicz i po ładnym biegu bije dalekim strzałem honorowy punkt dla swych barw. Atak Polonii coraz częściej zagląda w pobliże bramki biało-czerwonych. Zakusy te mijają jednak bez skutku, naodwrót, z pięknej centry Kubińskiego, osiąga Sperling strzałem pod poprzeczkę ósmą bramkę, a Ciszewski dziewiątą.

Przechodząc do oceny drużyn, stwierdzić należy, że Cracovia miała swój wyjątkowy dzień. Nie zawiódł z drużyny nikt, a wielu graczy dało prawdziwy pokaz. Z nowych sił, Rusinek, przytomny i rozumiejący grę, potrzebuje jeszcze nieco rutyny, by zostać tem, czem zapowiada się.

Gra Polonii była słabą. Ruchliwa ta i fizycznie dobrze przedstawiająca się drużyna, okazała się, być może, że tylko w tem spotkaniu, jako niewyrobiony pod technicznym względem zespół. Brak opanowania piłki i brak precyzji w podawaniu, przy częstej grze górą, zemścił się na drużynie bardzo dotkliwie. Natomiast podobał się bardzo start i czysta na ogół gra, tudzież dobry duch sportowy, każący walczyć do ostatka.

Najbardziej podobał się atak, mający kilku ludzi lepszych o klasę niż w innych linjach, pomoc dość dobra, obrona słaba. Bramkarz Gross, nie może żadnej z puszczonych bramek zapisać na karb swej nieumiejętności. Trzyma on wprawdzie piłki nieco niepewnie i nie zawsze dobrze się ustawia, jest jednak ruchliwy i gra z poświęceniem. Zawody prowadził poprawnie naogół sędzia Molkner.

Źródło: Przegląd Sportowy nr 12 z 25 marca 1925 [1]


róg przeciwko Polonii, bity przez Kubińskiego - piłkę chwyta Gross
Cała galeria ››

Nowości Ilustrowane

Relacja z meczu w tygodniku Nowości Ilustrowane
Do najpiękniejszych sukcesów trzeba zaliczyć senzacyjne zwycięstwo "Cracovii" nad domniemanym mistrzem Polski "Polonią" w stosunku 9:1. W ten sposób Cracovia honorowo zrehabilitowała swą zeszłoroczną klęskę w Warszawie. Trzeba przyznać, że gra Polonji stała na wysokim poziomie, zwłaszcza po pauzie, kiedy zagrażała ona poważnie bramce gospodarzy.

Źródło: Nowości Ilustrowane nr 13 z 28 marca 1925