1930-08-24 Cracovia - Warta Poznań 1:4

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia



Trener:
Viktor Hierländer
Liga , 14 kolejka
Kraków, niedziela, 24 sierpnia 1930, 11:00

Cracovia - Warta Poznań

1
:
4

(1:3)




Trener:
Bela Fürst
Skład:
Otfinowski
Lasota
T. Zastawniak
Ptak
Chruściński
Mysiak
Kubiński
S. Malczyk
Gintel
Kossok
Sperling

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Kazimierz Wardęszkiewicz z Łodzi
Widzów: 5 000

Grafika:gol.gif Bramki



S. Malczyk (27')
0:1
0:2
0:3
1:3
1:4
Staliński (16')
Wojciechowski (20'-wolny)
Staliński (25'-głową)

Staliński (63')
Skład:
Fontowicz
Nowicki
Flieger
Przykucki
Wojciechowski
G. Scherfke
Radojewski
Knioła
F. Scherfke
Staliński
Andrzejewski

Ustawienie:
2-3-5


Uwagi

W 26 minucie Karol Kossok nie wykorzystał rzutu karnego, trafiając wprost w Fontowicza.

W 53 minucie Tadeusz Zastawniak musiał opuścić boisko z powodu kontuzji i resztę meczu "Pasy" grały w "dziesiątkę".

Opis meczu

Przegląd Sportowy

Świetne zwycięstwo Warty nad Cracovią 4:1
Fontowicz i Staliński bohaterami drużyny poznańskiej

Warta: Fontowcz; Nowicki, Flieger; Przykucki, Wojciechowski, Szerfke G.; Radojewski, Knioła, Szerfke F., Staliński, Andrzejewski.

Cracovia: Otfinowski; Lasota, Zastawniak; Ptak, Chruściński, Mysiak; Kubiński, Malczyk, Gintel, Kossok, Sperling.

Szczęście, jakie sprzyjało dotychczasowym rozgrywkom ligowym Cracovii, odwróciło się ubiegłej niedzieli od niej. Ani Cracovia nie grała tak źle, ani też Warta nie była tak dobra, aby można wynik 4:1 uznać za sprawiedliwy. Pech prześladował bowiem drużynę biało-czerwonych przez cały przeciąg zawodów. Bomba z rzutu karnego trafiła w pierś Fontowicza, a na dobitek wszystkiego złego musieli gospodarze prawie całą drugą połowę grać w dziesiątkę z powodu zejścia z boiska kontuzjonowanego Zastawniaka.

Nie należy jednak z tego wnioskować, jakoby jedyną winą porażki był pech. Złożył się bowiem na to cały szereg przyczyn, jak: nieudolność ataku w wykorzystywaniu dobrych pozycyj podbramkowych, słaba gra obrony i świetna forma Fontowicza.

Gintel w braku treningu, nie mógł – mimo najlepszych chęci – sprostać fizycznie zadaniu kierownika ataku. Ale i Kossok zawiódł w wielu sytuacjach, tracąc piłkę na rzecz silnie pilnujących go przeciwników. Jeszcze słabszym był Kubiński. Zmarnował on cztery tak zwane „murowane” pozycje, a i jego centry były kiepskie. Malczyk wybijał się pracowitością, natomiast o grze Sperlinga wyrazić się należy słowami najwyższej pochwały. Obecna forma tego gracza przewyższa jego najlepsze czasy i czyni go bezkonkurencyjnym skrzydłowym w Polsce.

Do swej normalnej formy doszedł jeszcze tylko Mysiak. Chruściński, mając do zwalczania świetnego Wojciechowskiego grał przeciętnie, zaś Ptak rozegrał się dopiero w drugiej połowie. Niejednolicie i nerwowo pracowała obrona. Otfinowski grał nader zmiennie. Obok dobrych momentów miał wiele słabszych stron, a drugiej bramce mógł przy dobrej uwadze przeszkodzić.

Zwycięstwo Warty było zupełnie zasłużone, gdyż obok większej spoistości całej drużyny, umiał napad gości wszelkie nadarzające się sposobności znakomicie wykorzystać. Celował w tem Staliński, który za swe główne zadanie uważał czatowanie na przodzie, co też przyniosło mu trzy przytomnie uzyskane bramki. Andrzejewski był nader słaby, natomiast Radojewski okazał się najlepszym napastnikiem gości. Szybki i energiczny w przeboju, przyczynił się głównie do uzyskania dwu ostatnich bramek. Szerfke zbyt powolny, jednak jako dyrygent ataku, odpowiadał swemu zadaniu.

Pomoc Warty była może najlepszą częścią drużyny, głównie dzięki zaciętości Szerfkego. Obrona wystarczała na zwalczenie chaotycznie grającego ataku Cracovii.

Bohaterem dnia był jednak Fontowicz. Jego pewność chwytania piłki, błyskawiczna orientacja, stawiają go w rzędzie naszych najlepszych bramkarzy. Jedynym w swoim rodzaju wyczynem, były jego trzy robinzonady w jednej minucie, wszystkie trzy broniące na pozór nieuchronne bramki.

Grę rozpoczyna Cracovia, grając przeciw wiatrowi. Dwie piękne centry Sperlinga przenosi jednak Kubiński. Po wyrównanej grze, uzyskuje Warta w 16-ej minucie po rzucie wolnym róg, piłkę otrzymuje Staliński i fałszem lokuje w siatce. 20-ta minuta przynosi już następną bramkę. Rzut wolny bije Wojciechowski i piłka „dolnym szczurem” dostaje się do bramki, obok zdumionego Otfinowskiego.

Niezrażona Cracovia inscenizuje dalsze ataki, lecz strzały przechodzą ponad bramkę, albo są wyłapywane przez Fontowicza. W 25 minucie niepilnowany Radojewski przebija się na skrzydle, a jego centrę umieszcza Staliński główką w siatce. W następnej minucie rzut karny przeciw Warcie bije ostro Kossok, trafiając jednak w pierś Fontowicza, lecz już minutę później odbity strzał Gintla poprawia Malczyk, ustalając wynik do pauzy 3:1.

Zaraz po przerwie wyłapuje Fontowicz piękną centrę Sperlinga. 8-ma minuta przekreśla wszelkie szanse Cracovii, gdyż Zastawniak schodzi z boiska.

W 18-ej minucie otrzymuje Staliński piłkę i nieobstawiony strzela voleyem czwartą i ostatnią bramkę. Drużyna Warty gra odtąd ostrożnie, by wynik utrzymać i cofa czasowo Kniołę do pomocy. Cracovia przeważa, lecz okresu tego atak wykorzystać nie potrafi.

Sędziował dobrze p. Wardęszkiewicz. Widzów około 5.000. Rozentuzjazmowana młodzież krakowska znosi Fontowicza z boiska.

Źródło: Przegląd Sportowy nr 69 (558) z 27 sierpnia 1930 [1]