1924-04-12 Cracovia - Union Berlin 4:4

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Herb_Cracovia


pilka_ico
mecz towarzyski
Kraków, sobota, 12 kwietnia 1924

Cracovia - Union Berlin

4
:
4

(3:0)



Herb_Union Berlin


Skład:
Przeworski
Gintel
Fryc
Chruściński
Cikowski
Zastawniak II (Górka)
Zimowski
Węglowski
Ciszewski
Reyman III
Sperling

Sędzia: Molkner

bramki Bramki
Sperling (21')
Ciszewski (30')
Ciszewski (39')
Węglowski (54')



1:0
2:0
3:0
4:0
4:1
4:2
4:3
4:4




(61')
(73')
(74')
Górka (88' s.)
Skład:
Müller
Standtke
Speer
Franke I
Splittgerber
Martwig
Dietz
Franke II
Krause
Klautsch
Jachmann
Mecz następnego dnia:

1924-04-13 Cracovia - Union Berlin 1:1


Spis treści

Zapowiedź meczu

Opis meczu

drużyna gości
(zdjęcie z meczu tego lub następnego dnia)
Róg przeciw berlińczykom.

Tygodnik Sportowy

Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym cz.1
Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym cz.2
Przegląd sportowy lokalny.

12 i 13. IV. Union Oberschöneweide (Berlin) – Cracovia 4:4 (0:3), 1:1 (0:0). Drużyna berlińska, która w obydwu dniach wystąpiła w tymsamym prawie składzie (zdaje się zmiana lew. pomocnika), okazała się zespołem lepszym i silniejszym od Schön. Kickers i aczkolwiek w tabeli mistrz. stoi obecnie niżej od ostatniej, to jednak zupełnie usprawiedliwia swe wysokie zwycięstwa w zaw. towarzyskich w Berlinie. Technika Unionu i taktyka jest dolno-niemiecką i opartą na systemie wiedeńsko prasko budapeszteńskim, aczkolwiek przebłyski górno-niemieckiego systemu tu i ówdzie się pojawiły. Posiada ona również bardzo dobrą orjentację, ustawianie się i krycie przeciwnika przy pewnej rutynie meczowej i spokoju, zawodzi tylko pod bramką przeciwnika zbyt powolną decyzją strzału i nieegoistycznem wprawdzie, ale zanadto zmechanizowanem, do hyperkombinacji dochodzącem ujęciem kwestii efektu i celowości. Jednostka ginie tu zupełnie, praca idzie maszynowo i altruistycznie, ale też efekt z powodu częstej przesady zatraca się. Na tym punkcie, tj. w decyzji strzału, w woli wykorzystywania każdej nadarzającej się sposobności, w polocie i fantazji indywidualnej, przewyższała ich Cracovia, ustępując gościom natomiast stanowczo w technice i opanowaniu piłki, szczególnie w stopowaniu, rzutach głową i w wyszkolonych, harmonijnych, rozbalansowanych ruchach i obrotności, we współgraniu ataku i tegoż z pomocą, a przedewszystkiem w kryciu i ustawianiu się. Tylko Gintel, Sperling, Reyman i Kałuża, a więc nasi najlepsi, dorównywali im technicznie, choć jeszcze nie całkowicie. Takiej gry, jaką zademonstrowali łącznicy Unionu, a szczególnie fenomenalny prawy pomocnik, u naszych nie widzieliśmy. Goście byli z tych powodów drużyną jednolitszą, szczególnie w drugim dniu i lepszą i z tych powodów rezultaty powyższe uważać możemy za korzystne mimo, iż system gry gości wobec podrażnionej ambicji białoczerwonych zmuszał ich kilkakrotnie do nieefektownej dla oka defenzywy. Praktyczna strona zawodów nakazała im tę metodę, a brak jej u na gorąco kąpanej Crac. spowodował w pierwszym dniu wyrównanie wygranego już faktycznie wysoko (inna rzecz, że nie całkiem zasłużenie) bo 4:0 meczu. Nazwijmy to po imieniu – głupota Crac., wzgl. jej kapitana, który przy zejściu jednego z pomocników z boiska przy stanie 4:0 nie zdobył się na wycofanie jednego z ataku do pomocy, lecz zaryzykował nadal grę ofenzywną, lub też brak dyscypliny w napadzie Crac., z których żaden nie chciał iść do pomocy, pozwolił Niemcom szybko się zorjentować i w krótkim niespełna czasiewyrównać 4 stracone bramki, co nie było rzeczą łatwą. Jeśli do tego dodamy, że w obu dniach mieli oni faktycznie okresy pięknej i pewnej przewagi, niewykorzystanej z podanych już powodów, a także skutkiem pecha, to zrozumiemy, że ocena tych wyników dla Cracovii w tej formie, w jakiej ona była na tych zawodach, wypada dla nas raczej zadawalająco i ze względu na poziom gry gości zupełnie żadnego wstydu nam nie przynosi, gościom zaś należną rehabilitację futballu niemieckiego.

W pierwszym dniu Crac. z Przeworskim w bramce, Zastawniakiem i Chruścińskim na krajnych pomocach, z Ciszewskim na środku ataku. Teren błotnisty, powietrze bardzo kiepskie, widzów bardzo mało. Z początku nawet nacisk gości. Przeworski kilkakrotnie odważnie interweniuje i broni nawet rzut karny. Z opresji uwalnia Cracovię Sperling, który klasycznym przebojem i wspaniałą bombą niespodziewanie w 21’ zdobywa pierwszego goala. Bramkarz dopomógł piłce pięścią do usadowienia się w siatce. Goście zdetonowani nieco, Crac. ożywiona. Zimowski z Węglowskim grają wcale skutecznie (lewy pomocnik Un. słaby), wreszcie z rogu bitego przez Zimowskiego w 31’ uzyskuje Ciszewski głową 2-gą, a z następnej centry tegoż w 39’ 3-cią bramkę dla Cracovii. Zmiana lewego łącznika z lewym obrońcą gości i ich usilne starania, jednak zbyt nerwowe, nie przynoszą im rezultatu, mimo częstego nacisku i np. 4 bezpośrednich rogów. Jeszcze po przerwie Crac. bardziej zdecydowana na polu karnem, acz słabsza w polu, podwyższa w 10’ przez Węglowskiego ilość bramek do 4, atoli gdy Zastawniak z powodu kontuzji schodzi z boiska (Crac. nie mogła się zdobyć na przygotowanego gracza rezerwowego) i przeszło kwadrans trwać musi ubieranie się nowego zastępcy, na którego goście mimo stanu 0:4 się zgodzili, a kapitan Crac. nie zorjentował się, że z dwoma pomocnikami drużyna nie da rady, - uzyskują goście stanowczą przewagę nad białoczerwonemi i w 16’, 28’, 29’ i 43’ systematycznie wyrównują, wykorzystując zmęczenie tyłów Crac., a szczególnie biednego, stremowanego Górki, który po to przyszedł na boisko, aby dopomóc gościom do 2 bramek, za co go zresztą winić nie można, zanim się bowiem oswoił z terenem i nauczył panować nad piłką, już dramatyczne rozwiązanie nastąpiło. W Crac. bohaterem dnia był do pauzy Przeworski, który obronił kilka nieuchronnych sytuacji z niezwykłą odwagą, ale i szczęściem. Po przerwie szczęście go opuściło. Gintel i Fryc nie mogli zabłysnąć, za dobrych techników i taktyków mieli przed sobą. Nieumiejętność techniczna Fryca i rezultująca się z tego powodu brutalność wystąpiły w całej pełni. Goście dawali mu zupełnie radę. Pomoc była i jest u Crac. najsłabszą linją. Zastawniak rozumem i ochotą najlepszy, powiedziałbym najświeższy. W ataku Ciszewski nadrabiał pilnością i żywością braki dyrygenta, jako debjutant na tej pozycji wniósł wprawdzie mało mózgowej pracy, ale za to wiele werwy i tętna. Atak szedł i rwał naprzód, był młodym, a bramkarz gości chętnie puszczał, co mógł i wielkiej mierze jego niepewności, chwiejności i dbaniu o czystość białego sweatera, zawdzięcza Crac. cyfrę 4 goali. - Goście w tym dniu w defenzywie słabi i niepewni, w ataku jednolitsi. Prawy pomocnik i cała strona pr. wraz z środkiem ruchliwsza i taktycznie wysoko stojąca, cała lewa strona słaba, jak również obrona.

Sędziował p. Molkner bezstronnie i poprawnie z nieznacznemi pomyłkami. (...)
Źródło: Tygodnik Sportowy nr 16 z 15 kwietnia 1924
Węglowski i Ciszewski atakują bramkarza Müllera.
Ciszewski główką robi bramkę.

Przegląd Sportowy

Relacja z meczu w tygodniku Przegląd Sportowy cz.1
Relacja z meczu w tygodniku Przegląd Sportowy cz.2
Okręg krakowski. Kraków. (…)

Dwudniowe zawody Cracovii z Union Oberschöneweide (Berlin) były pod wielu względami pouczające. Po pierwsze uderzył wszystkich „wtajemniczonych” fakt, że Union, mimo że w mistrzostwie swej grupy uzyskał na 10 konkurentów zaledwie 7-e miejsce, jest o klasę lepszy od Schöneberger Kickers, którzy okupowali 2-e miejsce. Wniosek z tego, że tabela mistrzostwa niezawsze daje dokładne wyobrażenie o wartości drużyn. Patrząc na grę gości, zwłaszcza w niedzielę, odnosiło się wrażenie, że się ma przed sobą drużynę wiedeńską. Drużyna bez wybitnie słabych punktów, biegowo dobra i fizycznie doskonała, technikę stopingu i grę głową ma dobrą, podaje dołem, krótko, współpraca wszystkich linij, ustawianie się i przejmowanie piłki wzorowe, szwankowała może jedynie celność strzałów. Jeśli dodamy do tego poprawność w grze i zachowaniu się, co jest właściwe drużynom niemieckim, zrozumiemy, dlaczego zostawiła ona wrażenie jak najlepsze. Drugą, przykrą nauczkę dał nam przebieg sobotnich zawodów. Prowadzić 4:0 pół godziny przed końcem i dopuścić do wyrównania, to zaiste nieczęsto się zdarza. Przy stanie 4:1 Zastawniak schodzi z boiska; przez 20 minut Cracovia gra w dziesiątkę. Pierwszy błąd - brak gotowego do gry rezerwowego wzgl. zapóźne jego wejście na boisko, drugi taktyczny, dziwny u tak rutynowanej drużyny jak Cracovia, to niecofnięcie kogoś z napadu dla zapełnienia luki, celem utrzymania choćby wyniku, a z drugiej strony dla oszczędzenia sił pomocy i obrony, zmuszonej do zwiększonych wysiłków. Goście wyzyskali przewagę liczebną i doprowadzili wynik do 4:3, ukoronowany wreszcie własną bramką, a zmęczenie pomocy i nawet obrony odbiło się w dniu następnym. Jeszcze nigdy może tak lekkomyślnie nie dano sobie wydrzeć zwycięstwa.

W niedzielę berlińczycy grali jeszcze lepiej i dowiedli tego, że mogli w roku ubiegłym dojść do finału mistrzostwa Niemiec, a i w roku bieżącym byli faworytami na mistrza, jako jedyna drużyna w Berlinie o klasie międzynarodowej. Inna rzecz, że Union traktował przyjazd do Polski zupełnie serjo. Porażki poniesione przez Kickers, otworzyły niemcom oczy na to, że w Polsce piłka nożna stoi wysoko. Union zasięgnął szczegółowych informacyj o przeciwniku i jego groźnych graczach i już w czwartek południe zjechał do Krakowa, by iść do walki w pełni kondycji, wreszcie - jak się poufnie po zawodach zdradzono - zasilił swą drużynę pięciu graczami innych klubów berlińskich i to z polecenia Niemieckiego Związku P.N. Oficjalnie grali goście w składzie: Müller; Standtke*, Speer; Franke I, Splittgerber, Martwig*; Dietz, Franke II, Krause, Klautsch*, Jachmann*. Gracze, oznaczeni gwiazdką, grali w reprezentacji Berlina, która rok temu pobiła na obcym gruncie reprezentacje Budapesztu i Preszburga.

12 kwietnia. Cracovia - S.C. Union (Berlin) 4:4 (3:0).

Do zawodów tych wystąpiła Cracovia z Przeworskim w bramce, Zastawniakiem na lewej pomocy i Ciszewskim na środku napadu oraz z Chruścińskim na prawej pomocy. Ten ostatni jest stanowczo za słaby taktycznie na pomocnika. Pomoc też stanowiła najsłabszą część drużyny: do pauzy trzymała się jeszcze jako tako, natomiast załamała się po pauzie zupełnie. Obrońcy obaj bardzo dobrzy, również i Przeworski w bramce, który miał kilka wspaniałych momentów (m. i. obronił karnego). Napad był niezły, jego słaby punkt stanowi stale Węglowski, Ciszewski natomiast zastępował wcale nieźle Kałużę. Goście okazali się drużyną nieprzeciętną. Mimo, że stracili 4 bramki, nie upadli na duchu i w ciągu ostatnich 25 minut gry, w czasie, gdy Cracovia grała w dziesiątkę i nastąpiło załamanie się linji pomocy, opanowali pole zupełnie i nie dali gospodarzom przyjść do głosu.

Przebieg gry. Pierwsze minuty należą do białoczerwonych, lecz gra zwolna się wyrównuje i goście coraz częściej zagrażają bramce Cracovii. Kilkakrotnie interweniuje skutecznie i z dużą dozą szczęścia Przeworski. W 17 minucie dyktuje sędzia rzut karny za rękę Zastawniaka, wspaniale przez Przeworskiego obroniony. Chwilowa przewaga gości słabnie jednak i z kolei gospodarze przychodzą do głosu. Reyman III przebija się efektownie, podaje Szperlingowi, a ten ostrym strzałem w górny prawy róg uzyskuje pierwszą bramkę. Teraz bierze Cracovia górę nad skonfundowanymi gośćmi i w 30 m. strzela Ciszewski głową z rzutu rożnego Zimowskiego drugą bramkę. W 39 min. zamienia Ciszewski centrę Zimowskiego pewnie w trzeci punkt dla gospodarzy. Przed samą pauzą usadawiają się goście na dłuższą chwilę pod bramką białoczerwonych, uzyskując cztery rzuty z rogu jeden po drugim (zdaje się pierwszy podobny wypadek w Krakowie).

Po pauzie przez pierwsze 20 minut atakują gospodarze, uzyskując w 9 min. przez Węglowskiego z podania Zastawniaka czwartą bramkę. Zwycięstwo zda się jest już pewne i przypieczętowane. Niestety los spłatał przykrego figla białoczerwonym. Już w 15 minucie zaaranżowany atak - w pozycji spalonej - przynosi gościom pierwszą bramkę. W chwilę potem schodzi z boiska kontuzjowany Zastawniak, co wyzyskuje Union, przeprowadzając wolnem teraz prawem skrzydłem szereg ataków, uwieńczonych dalszemi dwiema bramkami, w tem jedną ze spalonego. Za Zastawniaka wchodzi teraz na boisko rezerwowy Górka, silnie stremowany; również u gości następuje wymiana gracza na lewem skrzydle. Ostatnia minuta wreszcie koronuje wysiłki gości: efektowny strzał Górki we własną bramkę przynosi im wyrówującą bramkę. Rzutów z rogu 10:6 dla Cracovii. Sędziował dosyć słabo, zwłaszcza pod koniec, p. Molkner.
m.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 14-15 z 16 kwietnia 1924