1924-06-21 Cracovia - Ferencváros Budapeszt 1:2

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Herb_Cracovia


pilka_ico
mecz towarzyski
Kraków, sobota, 21 czerwca 1924

Cracovia - Ferencváros Budapeszt

1
:
2

(1:0)



Herb_Ferencváros Budapeszt


Skład:
Przeworski
Pychowski
Fryc
Zastawniak II
Strycharz
Synowiec
Zimowski (Ostrowski)
Chruściński
Ciszewski
Reyman III
Sperling

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Mund

bramki Bramki
Sperling (karny) 1:0
1:1
1:2

Pataki (66')
Kohut (78')
Skład:
Amsel
Takacs
Hungler II
Fuhrmann
Sandor
Blum
Steiner
Szecovits
Pataki
Eisenhoffer
Kohut

Ustawienie:
2-3-5
Mecz następnego dnia:

1924-06-22 Cracovia - Viktoria Žižkov 3:1


Spis treści

Zapowiedź meczu

Opis meczu

drużyna gości

Tygodnik Sportowy

Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym cz.1
Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym cz.2
Drugi na wielką skalę zakreślony międzynarodowy turniej futballowy (pierwszy urządziła Makkabi i Wisła, rozgrywając w 7 dniach 5 meczów z Vivo, MTK i Admirą) przeprowadziły w dn. 21 i 22 bm. Cracovia i Makkabi, sprowadzając Viktorię Żiżkov z Pragi i FTC z Budapesztu, a więc dwie czołowe drużyny z dwóch bardzo wielkich centrów sportowych. Nie ulega wątpliwości, że fakt zniesienia bojkotu sportowego Czechów przyjęty został przez nasze kluby z niekłamaną radością, daje im bowiem możność sprowadzania doskonale wyszkolonych drużyn czeskich i pewnego urozmaicenia naszego programu imprez, zasilanego od roku prawie wyłącznie tylko przez kluby węgierskie. Pierwszy wybór padł na Viktorię Żiżkov, stojącą w tabeli mistrzowskiej Czech na poczestnem miejscu czołowem obok Sparty i Slavii, a obecnym zdobywcą puharu i zwycięzcą Sparty i Slavii. Z drugiej znów strony fakt, że FTC, słynna ze swej tradycji i klasy czołowa drużyna Budapesztu, poraz pierwszy zawitał do Polski i że w obecnym sezonie tak MTK, jak i FTC zdecydowały się na odwiedzenie Polski, jest dla nas ze stanowiska ważności kontaktu międzynarodowego, szkoły i rutyny międzynarodowej, bardzo dodatnim czynnikiem.

I jeszcze jedno. Impreza powyższa na ponadto wielkie międzynarodowo-sportowe znaczenie. Kraków bowiem stał się tem centrum, w którem poraz pierwszy od długiego czasu przebywały i grały obok siebie drużyny czeskie, węgierskie i polskie i który przez tę imprezę dał inicjatywę nietylko do odnowienia stosunków polsko-czeskich, ale i węgiersko-czeskich. Moment ten podkreślił nasz redaktor naczelny w przemówieniu swem na bankiecie, na którym przy jednym wspólnym stole siedziały drużyny wszystkich czterech powyższych towarzystw sportowych i ich reprezentanci.

Ale i z punktu widzenia klasy sportowej w technicznem tego słowa znaczeniu byłą to impreza o wielkiej wartości. Porównanie bowiem walorów naszych drużyn, z pewną naturalnie wyrozumiałością tak dla przyczyn naszych ujemnych stron i wyników, jak i takowych u przeciwników, z walorami i poziomem gości, wypada dla nas zupełnie korzystnie. Gra bowiem w pierwszym dniu mocno rezerwami osłabionej Cracovii i Makkabi z kompletnemi pierwszemi drużynami gości wypadła, abstrahując od nieznacznych zwycięskich cyfrowych wyników gości, wcale dobrze i wykazała wcale niewielką różnicę. W drugim dniu zaś wspaniała forma Cracovii i jej zasłużone chwalebne zwycięstwo nad Vikt. Żiżkov, oraz gra Makkabi do przerwy wcale ładna, którą przeciwstawiła w fenomenalnej formie będącej drużynie FTC (naturalną jest rzeczą, że młodzi gracze Mak. dwóch tak ciężkich zawodów wytrzymać nie mogli i ulegli zupełnie po przerwie gościom) wydała nam świadectwo zupełnie dobre.

Inna rzecz, że po demonstracji klasycznej gry ataku Makkabi z Berna nie prędko znajdzie się drużyna, któraby mogła dać nam tyle emocji i że dlatego poziomy naszych gości z ubiegłego tygodnia wydawały się niższemi. Ale właśnie ten fakt, że nawet gra FTC i Vikt. Żiżkov nie jest już dla nas tą wielką emocją, jest dowodem, że nasze aspiracje są większe, tak w stosunku do gości, jak i naszych drużyn. Gdy bowiem nie ulega wątpliwości, że pierwszego dnia gra wszystkich drużyn ucierpiała bardzo z powodu strasznego upału, zmęczenia gości podróżą i niekompletnych składów miejscowych, to bezsprzecznie w drugim dniu wykazany sport stał na wysokim poziomie, forma zwycięzców (Crac. i FTC) była bardzo wybitną, a tylko Mak. w II. poł., zmęczona fizycznie i zdeprymowana psychicznie, nietyle strzelonemi bramkami, ile niebywałym faktem, że cała publiczność stanęła po stronie gości przeciw miejscowej drużynie, zrezygnowała, prowadząc mimo wszystko do końca grę otwartą.

Straszny upał. Widzów stosunkowo mało. Skład Cracovii: Przeworski, Fryc, Pychowski, Synowiec, Strycharz, Zastawniak, Sperling, Reyman, Ciszewski, Chruściński, Zimowski. FTC w komplecie, z wyjątkiem Totha, który już faktycznie przestał grywać wogóle. Nazwiska takie, jak Amsel, Hungler, Takacs, Blum, Eisenhofer, Pataky, starczą jako dowód, że reprezentowaną tu była pierwszorzędna klasa węgierska. Z początku goście nieoswojeni z obcym terenem, publiką i drużyną grają dziwnie kiepsko, Cracovia zaś z werwą atakuje. Gdy jeszcze zbyt pochopny sędzia p. Mund, zresztą całkiem dobrze następnie zawody prowadzący, podyktował zupełnie niesprawiedliwie zaraz w pierwszych minutach rzut karny za nastrzeloną rękę i Sperling zdobył z niego 1-go goala, zdeprymowanie u gości stało się widocznem i grali oni chaotycznie i bezcelowo. Powoli jednak otrząsają się z apatji i oswajają się z przeciwnikiem, którego już raz pobili w Budapeszcie nieznacznie, bo 1:0 (w r. 1921) i zaczynają pracować normalniej. Toteż w II. połowie przechodzą nawet do ofenzywy i nietylko wyrównują przez Eisenhofera, ale i zdobywają przez lewoskrzydłowego Kohouta zwycięską bramkę. Trzeba też sprawiedliwie przyznać, że aczkolwiek gra obu drużyn nie stała na wysokim poziomie i była częściowo nudną, to jednak Węgrzy mieli moc sytuacyj, których nie wykorzystali, a Cracovia tylko doskonałym wybiegom Przeworskiego i wielkiemu szczęściu zawdzięcza, że jej drużyna, oparta na tak słabej pomocy, wyszła tylko z taką przegraną. Gdyby nie stały system jednobackowy, stosowany po mistrzowsku ale też aż do znudzenia przez Fryca i zupełna niechęć ataku gości do borykania się ciągłego z tym przez nich zupełnie w grach towarzyskich niepraktykowanym systemem gry, oraz z gwizdkiem nieustannym sędziego, wynik byłby dla Cracovii mniej korzystnym. Kompletna drużyna Crac. mogłaby jednak śmiało stawić czoło FTC i wówczas gra mogłaby być bardziej interesującą.
Źródło: Tygodnik Sportowy nr 26 z 25 czerwca 1924
Przeworski wybiegiem osiąga strzał na aut

Przegląd Sportowy

Relacja z meczu w tygodniku Przegląd Sportowy
21 czerwca. FTC. (Budapeszt) - Cracovia 2:1 (0:1).

Cracovia wystąpiła do rewanżu, pamiętnego spotkania w Budapeszcie, w składzie „oczywiście” osłabionym. Co prawda, nawet biegły znawca tej drużyny nie mógłby stwierdzić z pewnością jaki jest jej skład właściwy i na jakich stanowiskach większość jej zawodników stale grywa. Jest to zresztą objaw, który podobno zaobserwować można obecnie u większości drużyn zagranicznych i krajowych. Świadczy on niewątpliwie o szybkim naroście równorzędnej dobrej klasy w klubach, ale o wzajemnem zrozumieniu, zgraniu i swoistym stylu, wiele mowy być nie może.

Ferenczvarosi zostawiło po sobie niezwykle dodatnie wrażenie tak dla swej technicznie wysoko stojącej i kombinacyjnej gry, jak też spokoju i opanowaniu drużyny. W osłabionej Cracovii, znalazł stały pretendent do mistrzowskiego tytułu Węgier, przeciwnika równorzędnego, a straciwszy zaraz z początku z karnego jedną bramkę, dołożył wszelkich starań, by ze spotkania wyjść z honorem. Przy grze prowadzonej fair, rozwinęło się zwłaszcza po pauzie, tempo bardzo żywe, którego Cracovia nie wytrzymała i skapitulowałć musiała przed znacznie szybszym teraz przeciwnikiem. Momenty zmęczenia graczy Cracovii, stawały się nieraz rażące. Natomiast co do gry w polu i w zagrażaniu bramce przeciwnika, osłabiona drużyna Cracovii nie ustępowała wiele gościom i nawet w tym składzie mogła spotkanie wygrać, gdyby dotrzymała gościom kondycją fizyczną. Z gości podobali się niezwykle lewy pomocnik Blum, bramkarz Amsel i znany Krakowowi z występów Kispesti, Eisenhoffer, który obecnie wyrósł na wielkość węgierskiej piłki. Wogóle cała lewa strona FTC. okazała się lepszą od prawej. W Cracovii Pychowski zastępujący chorego Gintla dowiódł, że w rezerwach klubu materjał obrońców jest doskonały. Fryc tępił ataki gości systemem jednego obrońcy z dużym powodzeniem, w linji napadu najlepszym był Chruściński. Naogół spotkanie zbyt ciekawem nie było.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 25 z 26 czerwca 1924

"Turniej footbalowy." -
Sport Ilustrowany

Turniej footbalowy.

Relacja z meczu w poznańskim tygodniku Sport Ilustrowany cz.1
Relacja z meczu w poznańskim tygodniku Sport Ilustrowany cz.2
W dniach 21 i 22 bm. urządziła Cracovia wspólnie z Makkabią międzynarodowy turniej footbalowy, w którym oprócz wspomnianych klubów uczestniczyły: F. T. C. z Budapesztu i Viktorja Žižkov z Pragi.

Pierwszy dzień turnieju przyniósł następujące wyniki:

Cracovia – F. T. C. 1:2 (1:0)
Viktorja Žižkov – Makkabi 2:0 (1:0)

i nie można go nazwać udałym, ani pod względem sportowym, ani też kasowym.

Cracovia wystąpiła do zawodów w następującym składzie: Przeworski, Pychowski, Fryc; Zastawniak, Strycharz, Synowiec; Zimowski (po pauzie statystował na tem miejscu Ostrowski), Chruściński, Ciszewski, Reyman III, Sperling. F. T. C. zaś: Amzel; Takacs, Hungler II; Fuhrmann, Sandor, Blum; Steiner, Szecovits, Pataki, Eisenhoffer, Kohut.

Początkowo gra zapowiadała się bardzo interesująco, jednak stosowanie przez Cracovię systemu jednego obrońcy, uczyniło z pierwszej połowy gry serję spalonych, gdyż goście nie umieli się odpowiednio do gry zastosować. Napad Cracovii zaś miał w środkowym pomocniku i obrońcach gości bardzo ciężkich przeciwników, ograniczył się przeto do nielicznych ataków, z których szczególnie dwa bardzo niebezpieczne nie zostały wykorzystane. Gościom udało się kilkakrotnie podsunąć – bez spalonego – pod bramkę Cracovii, jednakże i oni (Eisenhoffer) nawet z odległości kilkumetrowej do próżnej bramki nie trafili. Cracovia uzyskuje jedyną bramkę zaraz z początku przez Sperlinga z rzutu karnego. Niedługo po przerwie daje się zauważyć w pomocy Cracovii silne przemęczenie, z czego Węgrzy korzystają i naciskają ostro na bramkę gospodarzy. Jednak szczęście nie sprzyja im i w tej połowie gry, gdyż z szeregu dogodnych sytuacyj wykorzystują tylko dwie, a to w 21 min. przez Pataki’ego i w 33 min. przez Kohuta. Gra w tej połowie jest mało zajmująca, gdyż Cracovia ogranicza się do bronienia własnej bramki, a ataki jej są bardzo rzadkie i nie niebezpieczne, przeciwnie chwilami nawet grają bardzo brutalnie.

W Cracovii pomoc do pauzy bardzo dobra, po przerwie uległa zmęczeniu i raczej statystowała, aniżeli grała. W napadzie najlepszy Chruściński, Reyman III dobry, Sperling lepszy niż w ostatnich czasach, Zimowski i Ciszewski bardzo słabi. Fryc i Pychowski bardzo dobrzy, Przeworski w bramce miał wiele szczęścia. U Węgrów bramkarz bardzo dobry, nie wiele miał do roboty, obrońcy i środkowy pomocnik byli dla Cracovii zaporą trudną do przebycia, skrajni pomocnicy słabsi. W ataku osławiony Eisenhoffer w tym dniu słaby, wszystkie jego przeboje unicestwiał Pychowski, bombardował bramkę, jednak nie mógł do niej trafić. Pataki na środku dobry, miał słabego partnera w prawym łączniku. Skrzydła dobre, jednak za długo przetrzymywały piłkę.

Sędzia p. Mund. Rogów 2:2.
Źródło: Sport Ilustrowany nr 19 z 26 czerwca 1924