1924-06-22 Cracovia - Viktoria Žižkov 3:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Herb_Cracovia


pilka_ico
mecz towarzyski
Kraków, niedziela, 22 czerwca 1924

Cracovia - Viktoria Žižkov

3
:
1

(2:0)



Herb_Viktoria Žižkov


Skład:
Przeworski
Fryc
Pychowski
Synowiec
Cikowski
Strycharz
Sperling
Reyman III
Kałuża
Chruściński
Ciszewski

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Molkner

bramki Bramki
Kałuża (16')
Sperling (42')
Reyman III (81')
1:0
2:0
3:0
3:1



(82')

Mecz poprzedniego dnia:

1924-06-21 Cracovia - Ferencváros Budapeszt 1:2

Spis treści

Zapowiedź meczu

Skandal

Według informacji ówczesnej prasy pod nazwą Viktorii przyjechała drużyna Liben zasilona 2-3 graczami klubu z Žižkova.

Opis meczu

Tygodnik Sportowy

Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym cz.1
Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym cz.2
Drugi na wielką skalę zakreślony międzynarodowy turniej futballowy (pierwszy urządziła Makkabi i Wisła, rozgrywając w 7 dniach 5 meczów z Vivo, MTK i Admirą) przeprowadziły w dn. 21 i 22 bm. Cracovia i Makkabi, sprowadzając Viktorię Żiżkov z Pragi i FTC z Budapesztu, a więc dwie czołowe drużyny z dwóch bardzo wielkich centrów sportowych. Nie ulega wątpliwości, że fakt zniesienia bojkotu sportowego Czechów przyjęty został przez nasze kluby z niekłamaną radością, daje im bowiem możność sprowadzania doskonale wyszkolonych drużyn czeskich i pewnego urozmaicenia naszego programu imprez, zasilanego od roku prawie wyłącznie tylko przez kluby węgierskie. Pierwszy wybór padł na Viktorię Żiżkov, stojącą w tabeli mistrzowskiej Czech na poczestnem miejscu czołowem obok Sparty i Slavii, a obecnym zdobywcą puharu i zwycięzcą Sparty i Slavii. Z drugiej znów strony fakt, że FTC, słynna ze swej tradycji i klasy czołowa drużyna Budapesztu, poraz pierwszy zawitał do Polski i że w obecnym sezonie tak MTK, jak i FTC zdecydowały się na odwiedzenie Polski, jest dla nas ze stanowiska ważności kontaktu międzynarodowego, szkoły i rutyny międzynarodowej, bardzo dodatnim czynnikiem.

I jeszcze jedno. Impreza powyższa na ponadto wielkie międzynarodowo-sportowe znaczenie. Kraków bowiem stał się tem centrum, w którem poraz pierwszy od długiego czasu przebywały i grały obok siebie drużyny czeskie, węgierskie i polskie i który przez tę imprezę dał inicjatywę nietylko do odnowienia stosunków polsko-czeskich, ale i węgiersko-czeskich. Moment ten podkreślił nasz redaktor naczelny w przemówieniu swem na bankiecie, na którym przy jednym wspólnym stole siedziały drużyny wszystkich czterech powyższych towarzystw sportowych i ich reprezentanci.

Ale i z punktu widzenia klasy sportowej w technicznem tego słowa znaczeniu byłą to impreza o wielkiej wartości. Porównanie bowiem walorów naszych drużyn, z pewną naturalnie wyrozumiałością tak dla przyczyn naszych ujemnych stron i wyników, jak i takowych u przeciwników, z walorami i poziomem gości, wypada dla nas zupełnie korzystnie. Gra bowiem w pierwszym dniu mocno rezerwami osłabionej Cracovii i Makkabi z kompletnemi pierwszemi drużynami gości wypadła, abstrahując od nieznacznych zwycięskich cyfrowych wyników gości, wcale dobrze i wykazała wcale niewielką różnicę. W drugim dniu zaś wspaniała forma Cracovii i jej zasłużone chwalebne zwycięstwo nad Vikt. Żiżkov, oraz gra Makkabi do przerwy wcale ładna, którą przeciwstawiła w fenomenalnej formie będącej drużynie FTC (naturalną jest rzeczą, że młodzi gracze Mak. dwóch tak ciężkich zawodów wytrzymać nie mogli i ulegli zupełnie po przerwie gościom) wydała nam świadectwo zupełnie dobre.

Inna rzecz, że po demonstracji klasycznej gry ataku Makkabi z Berna nie prędko znajdzie się drużyna, któraby mogła dać nam tyle emocji i że dlatego poziomy naszych gości z ubiegłego tygodnia wydawały się niższemi. Ale właśnie ten fakt, że nawet gra FTC i Vikt. Żiżkov nie jest już dla nas tą wielką emocją, jest dowodem, że nasze aspiracje są większe, tak w stosunku do gości, jak i naszych drużyn. Gdy bowiem nie ulega wątpliwości, że pierwszego dnia gra wszystkich drużyn ucierpiała bardzo z powodu strasznego upału, zmęczenia gości podróżą i niekompletnych składów miejscowych, to bezsprzecznie w drugim dniu wykazany sport stał na wysokim poziomie, forma zwycięzców (Crac. i FTC) była bardzo wybitną, a tylko Mak. w II. poł., zmęczona fizycznie i zdeprymowana psychicznie, nietyle strzelonemi bramkami, ile niebywałym faktem, że cała publiczność stanęła po stronie gości przeciw miejscowej drużynie, zrezygnowała, prowadząc mimo wszystko do końca grę otwartą.

(...)

Goście w identycznym składzie, jak w dniu wczorajszym, ale bez Hojera. Crac. w składzie: Przeworski, Fryc, Pychowski, Synowiec, Cikowski, Strycharz, Sperling, Reyman III, Kałuża, Chruściński, Ciszewski.

Gra bardzo żywa, w silnem tempie prowadzona z bezwzględną przewagą doskonale dysponowanej Cracovii, która była w takiejsamej mniejwięcej formie, jak przeciw berneńskiej Makkabi. Z pięknej dolnej centry Sperlinga strzela Kałuża zbliska 1-go, a następnie Sperling z przeboju (dokonanego z pozycji spalonej) po solowym biegu 2-go goala. Po przerwie goście biorą energiczne tempo i niezwykle ambitnie i szybko prowadzą ataki, wszelkiej jednak zakusy rozbijają się głównie na Pychowskim, w którym Crac. posiada obecnie znakomitego trzeciego obrońcę. Nie uchroniło to gości od 3-ciej bramki, strzelonej przez Reymana III voleyem z centry Chruścińskiego. Dopiero w II. części II. połowy osiągają Czesi przewagę, ale hyperkombinacja bez strzału końcowego daje im w rezultacie tylko honorową bramkę na szereg dogodnych pozycyj podbramkowych.

Crac. zrewanżowała się tem zwycięstwem za klęski z 1922 r. w Pradze przeciw Union Żiżkov i Slavii i uzyskała ostatnimi dwoma wynikami znowu swą dawną pozycję międzynarodową.

Z gości wyróżniał się prawy pomocnik, lewy łącznik Nowak i lewy obrońca. W Cracovii najlepsi Pychowski i Sperling. Chruściński i Reyman mieli kiepski dzień.

Sędziował p. Molkner.
Źródło: Tygodnik Sportowy nr 26 z 25 czerwca 1924

Przegląd Sportowy

Relacja z meczu w tygodniku Przegląd Sportowy
28 czerwca. Cracovia – Victoria Ziżkov (Praga) – 3:1 (2:0).

Cracovia ma do zanotowania piękne zwycięstwo i dobrą grę nad wzmocnioną drużyną gości, lepszą o klasę od tej, która poprzedniego dnia grała z Makkabi. Zapał do gry, żywe tempo, które drużyna wytrzymała, no i… pewna doza szczęścia jakoteż faktycznie dobra gra złożyły się na to że spotkanie to urozmaiciło należycie niezaprzeczoną, mimo wielkich nazw, szarzyznę spotkań sobotnich i niedzielnych. Prócz Gintla w obronie, którego świetnie zastąpił Pychowski z Ciszewskim na prawem skrzydle, drużyna wystąpiła w komplecie. Powoli zauważyć można u Cracovii zmiany na lepsze. Co prawda zatraca się dawna „koronkowa” robota dawnych Kałuży, Sperlinga i ś.p. Kotapki, ale chodzi teraz szybko, mniej kombinuje, szybciej podaje i co najważniejsze przebija się i strzela. Być może że z mgławicy, którą bądź co bądź w ostatnich sezonach drużyna ta przedstawiała wyłoni się obecnie nowe oblicze drużyny, które mogłoby być przy tem podłożu sportowem jakie klub posiada, jeszcze świetniejszem od dawnego.

Grze Cracovii przeciwstawiła drużyna gości, typową dobrą grę czeską o wielkich walorach polegających na szybkości, skuteczności i precyzji technicznej. Wskutek tego gra była niezwykle zajmującą od samego początku aż do końca. Pierwszego gola dla miejscowych uzyskał w pięknej formie Kałuża, wypuściwszy Szperlinga dalekiem, górnem podaniem. Szperling widocznie wznoszący się obecnie na poziom dawnej swej klasy nie zawiódł i z doskonałej jego centry Kałuża pokazał sztukę co się nazywa. Niezależnie od tego że od dawnych czasów, Kałuży nie powodziło się w strzałach, całość zrobiona była w sposób dawno nie widziany na krakowskich boiskach. Drugą bramkę z przeboju i świetnego strzału uzyskał Szperling, któremu doskonały prawy pomocnik czeski działał widocznie na nerwy. Przy trzeciej bramce, zasłużył się Chruściński dnia tego stosunkowo bardzo słaby i widocznie przemęczony. Z pięknej i niespodzianej jego centry, oddanej po zwycięskim pojedynku z obrońcą, władował Reyman III voleya nie do trzymania. Goście, którzy przebiegiem gry i stanem 3:0 byli niepowszednio skonsternowani, przypuścili szturm generalny, przez długi czas skutecznie odpierany i dopiero wyzyskując błąd taktyczny obrony zdołali uzyskać punkt honorowy.

Po za tem po obu stronach było mnóstwo ataków i gra naogół była otwartą. Przeworskiego w bramce Cracovii szczęście zdaje się nie opuszczać; z wybiegów zrobił gracz ten obecnie regułę dociągniętą do wszelkich możliwych granic. Jak dotąd z nieprawdopodobnych sytuacyj wychodzi stale zwycięsko. Sędzia p. Molkner.

Przed grą zgromadziły się cztery drużyny na boisku celem wymiany proporców. Widok to był nie pozbawiony pewnego „pieprzyku”, bo stały tam narody których zgoda sportowa nie była lub nie jest zbyt dokładną (węgrzy – czesi - polacy).
(f)
Źródło: Przegląd Sportowy nr 25 z 26 czerwca 1924

Sport Ilustrowany

Relacja z meczu w poznańskim tygodniku Sport Ilustrowany
Drugie spotkanie było natomiast bardzo zajmujące. Cracovia – występująca w pełnym składzie – znalazła w Viktorji Žižkov przeciwnika bardzo trudnego do pokonania i gdyby nie przysłowiowe już w Krakowie szczęście Przeworskiego, niewiadomo, czyby wynik wypadł na korzyść Cracovii. Gra zaraz z początku bardzo ożywiona, toczy się raz na tej, to znów na drugiej połowie boiska. W 16 min. z ładnego podania Sperlinga zdobywa Kałuża pierwszą bramkę. Czesi chcą wyrównać, jednak Przeworski broni bardzo dobrze, kilkakrotnie ryzykownemi wybiegami. Pod koniec pierwszej połowy Cracovia znów atakuje i w 42 min. Sperling minąwszy obrońcę, podnosi wynik do 2:0. – Po przerwie Czesi biorą się do roboty i zdaje się, że wyrównają. Po chwili jednak gra się wyrównuje i długo nie przynosi żadnego wyniku. Dopiero w 36 min. Reyman III wspaniałym strzałem uzyskuje trzecią bramkę. W minutę później rewanżują się goście i przez prawego łącznika zdobywają honorowego goala. Mimo obustronnych wysiłków, wynik pozostaje do końca bez zmiany.

U gości wybijali się znakomitą grą: obaj obrońcy, prawy pomocnik i prawy skrzydłowy. W Cracovii doskonałymi byli: obrońcy Pychowski i Fryc, w ataku najlepszy Chruściński, Sperling i Reyman III dobrzy, Ciszewski na prawem skrzydle słaby, Kałuża nie okazywał wiele ochoty do gry.

Sędzia p. Molkner. Rogów 3:1 dla Cracovii.

Publiczności około 2.000 osób.
ka.
Źródło: Sport Ilustrowany nr 19 z 26 czerwca 1924