1924-09-28 Cracovia - Olsza Kraków 5:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Herb_Cracovia


pilka_ico
krakowska Klasa A , 4 kolejka
stadion Cracovii, niedziela, 28 września 1924

Cracovia - Olsza Kraków

5
:
1

(0:1)



Herb_Olsza Kraków


Skład:
Szumiec
Pychowski
Fryc
Strycharz
Cikowski
Zastawniak II
Kubiński
Chruściński
Gintel
Ciszewski
Sperling

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Mund
Widzów: 2 000

bramki Bramki

Gintel (64' - k)
Ciszewski (66')
Chruściński (68')
Ciszewski (76')
Chruściński (88')
0:1
1:1
2:1
3:1
4:1
5:1
Nowosielski (40')

Spis treści

Zapowiedź meczu

Opis meczu

Malczyk chwyta centrę Kubińskiego

Tygodnik Sportowy

Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym cz.1
Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym cz.2
Mistrz. kl. A. Powyższe zawody należały do wcale interesujących i były obustronnie bardzo fair. Cracovia bez Kałuży, miała jako kierownika ataku Gintla i na prawym łączniku Chruścińskiego. Nie grała ona tak, jak na ostatnich zawodach z Wisłą. Gintel nie potrafi jeszcze prędko zastąpić Kałuży. U Chruścińskiego widocznym jest jeszcze brak treningu po przebytej ciężkiej chorobie i przez to brak było zgrania w ataku. Kubiński gra ofiarnie i ambitnie i robi wszystko, co mu jest tylko możliwem. Ciszewski dobry, jednak ucieka jeszcze przed przeciwnikiem. Sperling słabszy, jak na ostatnich zawodach. Pomoc Crac. grała leniwie, jakgdyby sobie lekceważyła przeciwnika, nazbyt się nie nadwyrężając. Obrona i bramkarz nie mieli dużo do roboty, a z tego co mieli, wywiązali się dobrze.

Olsza przedstawiła nam się na tych zawodach z najlepszej strony, grając ofiarnie i nie ograniczając się tylko do obrony, lecz atakując też przybytek Cracovii. Najsłabszą częścią ataku to prawa strona. Pomoc gra górą, obrona dobra, a bramkarzowi Malczykowi ma Olsza do zawdzięczenia, że wynik zawodów nie był dwucyfrowy, a przynajmniej do pauzy zwycięski dla Olszy.

Pierwszy kwadrans to bezcelowa obustronna kopanina, po której Cracovia powoli przychodzi do głosu i atakuje bramkę Olszy. Lecz niecelne strzały napastników, lub za długie bawienie się pod bramką Olszy przed dojściem do strzału i wkońcu doskonała gra Malczyka nie pozwala Cracovii zdobyć żadnej bramki. Lepiej się już wiedzie Olszy, której napad przy jednym z wybiegów uzyskuje przez lewoskrzydłowego Nowosielskiego jedynego w tej połowie, a dla Olszy wogóle honorowego goala. Po pauzie Olsza od 20’ „spuchnięta”, nie jest więcej groźnym przeciwnikiem dla tyłów Cracovii, która w równych mniejwięcej odstępach czasu uzyskuje 5 bramek. I tak w 19’ z karnego Gintel strzela 1 goala, w 21’ Ciszewski 2-go, 23’ Chruściński 3-go, 31’ Ciszewski 4-go z winy Malczyka, 43’ Chruściński 5 goala. Pod koniec Olsza przeprowadza jeszcze parę ataków, z których jeden daje bramkarzowi Szumcowi pole do popisu, silny strzał napastnika Olszy śliczną robinzonadą broni on na róg. Rogów 4:4. Sędziował p. Mund sen. Około 1200 widzów.
(sr.)
Źródło: Tygodnik Sportowy nr 40 z 1 października 1924

Przegląd Sportowy

Relacja z meczu w tygodniku Przegląd Sportowy cz.1
Relacja z meczu w tygodniku Przegląd Sportowy cz.2
Relacja z meczu w tygodniku Przegląd Sportowy cz.3
28 września. Cracovia - Olsza 5:1 (0:1).

Cracovia odnajduje, zdaje się, właściwą drogę. Wyrugowawszy z szeregów jednostki rozleniwione i obdarzone wybujałą ambicją, niewspółmierną do poziomu umiejętności - pozostawiła gromadkę nieliczną wprawdzie, ale zato ożywioną chęcią gry i wolą zwycięstwa. Luki zapełniono z powodzeniem rekonwalescentami. Gintel, cieszący się za swój równy, pogodny humor i dżentelmeńską grę, szerokim kredytem u współgraczy i publiczności - zjawił się jako upragniona podpora dla słabego fizycznie ataku. Może nie gra narazie tak, jakby sam tego pragnął, może za często jeszcze ociera kroplisty pot i wywiesza język na brodę, ale partnerom wystarcza, że on jest, że jego uśmiechnięte oblicze przewodzi im na placu przy mozolnej pracy zarabiania na mistrzostwo. Kałuża jest głową i kierownikiem ataku, Gintel twórcą nastroju i ostoją harmonii w całej drużynie. Innego rodzaju dodatnim czynnikiem jest Kubiński. Dwa lata nudnej i kosztownej kuracji byle tylko grać, byle móc czynem zadokumentować fanatyczne przywiązanie do swego klubu - to zasługuje chyba na szacunek każdego sportowca. Fanatycy z kawiarni i trybun demoralizują drużynę - tacy jak Kubiński ją ożywiają. Nie widać u tych dwu graczy śladu pozy obliczonej na tani efekt dla galerji. Grają obecnie jak mogą najlepiej, ożywieni tym dawnym nieskażonym duchem sportowym, którego brak było młodym lecz nieobliczalnym w kaprysach członkom wileńskiej wyprawy po złote runo. Najsłabiej z powróconych drużynie prezentuje się Chruściński. Widać w nim brak sił do dawnych biegów i zajadłych walk o piłkę. Czas to naprawi - narazie zauważyliśmy wiele starania, którego dowodem 2 uzyskane bramki.

Uwolniona od dawnego zbytecznego balastu Cracovia, wygląda mi raczej na drużynę odświeżoną, zdążającą pewną drogą w kierunku odrodzenia dawnej siły bojowej, niż na dekadentkę z przebłyskami resztek energji przed jeneralną klapą. Czy mam słuszność, przekonamy się w niedalekiej przyszłości.

Do gry z Olszą wystąpiła Cracovia bez Kałuży, z Szumcem w bramce, Kubińskim, Chruścińskim i Ciszewskim w ataku. Gintek jako kierownik ataku wypadł dość blado; natomiast odegrał z przejęciem rolę stracha na Olszę, która po jednym armatnim strzale z przed pola karnego wolała licha nie kusić i całą siłę obronną skonsygnowała przeciw centrum nacierającej linji białoczerwonych. Ten system obronny zadecydował o powodzeniu i nawet częściowej przewadze Olszy w pierwszej połowie. Pomoc Cracovii, licząc na strzał Gintla, posyłała wszystkie piłki ku środkowi, co było błędem, gdyż trójka środkowa nie mogła się przedrzeć przez mur czerwono-czarnej pomocy i obrony. To też tylko ofiarnej grze tyłów, zwłaszcza świetnie usposobionego Strycharza i akrobatycznie zwrotnego Cikowskiego zawdzięcza Cracovia, że za złą taktykę ofenzywną nie została dotkliwiej ukarana. Zato Olsza pracowała do pauzy wzorowo: atak miał pierwszoklasowe pociągnięcia i kombinacyjnie dominował nad Cracovią. Duszą napadu był prawy łącznik, gracz ruchliwy o bardzo dobrym starcie i niesłabnącej chęci darcia na bramkę. Bramka strzelona Cracovii w 40 min. przez Nowosielskiego była właściwie zasługą prawego łącznika. Kończąc charakterystykę gry przed pauzą, trudno pominąć milczeniem zbyteczne upodobanie Cikowskiego do wózkowania, rażąco częste w pierwszej połowie. Że wózki te są przeważnie oryginalne i z finezją przeprowadzane, to jeszcze nie dowód, aby przekarmiać niemi żądną efektów galerję.

Po pauzie obraz gry uległ całkowitej zmianie. Pomoc Cracovii, zorjentowawszy się, że Gintel jest w zbyt licznem towarzystwie, poczęła skierowywać piłki na skrzydła, co dało Kubińskiemu możność pokazania szeregu celowych zagrań, częstokroć jadowitych - wedle recepty starych skrzydełek Cracovii. Serję bramek otworzył Gintel karnym za przytrzymanie go rękami w chwili, gdy zdradzał zamiary podskoku do piłki idącej z rzutu rożnego. Drugą bramkę ładuje Ciszewski z kilku kroków po pięknem podaniu Kubińskiego, trzecią Chruściński po rzucie wolnym, bitym przez Szperlinga, czwartą Ciszewski, piątą - najpiękniejszą bramkę dnia i jedną z najładniejszych w sezonie - strzela precyzyjnie głową Chruściński. Inicjatorem ostatnich 2 bramek był Kubiński, na którego niskie podania najlepiej poluje Ciszewski. Trio obronne Olszy miało w tej połowie nielada robotę. Malczyk odbijał, łapał, wykopywał, ale najlepszy bramkarz nie ponosi winy za bramki z 2-3 kroków.

W całości grę nazwałbym zajmującą, choć pozbawioną określonego stylu. Cracovia grała półwysoko, a chilami całkiem górnie. Bardziej krótko i płasko kombinował w pierwszej połowie napad Olszy, zwłaszcza ładne były pociągnięcia lewej strony: Nowosielski, Ptak, Dużniak. Cracovia po pauzie zastosowała system, któremu nie lubi hołdować, a który jednak w tym wypadku okazał się jedynie możliwy i skuteczny. Że zwolennicy krótkiego podawania i kombinacyj w stylu Kałuży byli rozczarowani - to trudno. Niech ich pocieszy fakt, że wygraną osiągnięto tutaj dzięki zmianie taktyki, co dowodzi inteligentnej pracy mózgowej u naszych piłkarzy.

Na podkreślenie zasługuje wzorowa karność obu drużyn, dzięki czemu sędzia p. Mund nie miał kłopotów w sędziowaniu.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 39 z 1 października 1924

Sport Ilustrowany

Relacja z meczu w poznańskim tygodniku Sport Ilustrowany
Boisko Cracovii. Mistrzostwo kl. A. Przerwa Cracovii zaznacza się w ciągu całej gry, a zwłaszcza po przerwie uwydatnia się bardzo. Malczyk, bramkarz Olszy, do przerwy odbiera skutecznie ataki Cracovii przez co Olsza uzyskując przez lewego skrzydłowego Nowosielskiego bramkę, zdobywa prowadzenie. Po przerwie wyrównując Cracovia z rzutu karnego, wykonanego pewnie przez Gintla, Malczyk nie broni już tak skutecznie, jak do przerwy, to też Cracovia zdobywa dalsze cztery bramki, a mianowicie dwie bramki Ciszewski, dwie zaż Chruściński. Sędzia p. Mund.
Źródło: Sport Ilustrowany nr 33 z 2 października 1924

Stadjon

Boisko Cracovii, zawody o mistrzostwo kl. A. Drużyna Olszy była tylko w pierwszej połowie gry przeciwnikiem godnym Cracovii. Ta ostatnia zdekompletowana skutkiem braku Kałuży i Reymana III nie mogła znaleźć swej zwykłej formy. W napadzie zadowolnił jedynie Szperling, któremu też w wielkiej mierze zawdzięcza drużyna tak korzystny wynik. Wstawienie Gintla na stanowisko środkowego napastnika okazało się eksperymentem, który na całość gry ataku wpłynął ujemnie. Atak Cracovii stracił swój charakterystyczny styl kombinacyjny, a Gintel przyniósłby swej drużynie daleko większą korzyść na swem zwykłem stanowisku obrońcy. Wysokocyfrowy wynik należy przypisać bardzo słabej grze obu obrońców Olszy. W drużynie tej jedynie bramkarz i lewa strona ataku zasługują na miano pierwszoklasowej. W pierwszej połowie lekka, ale nieproduktywna przewaga Cracovii. Olsza utrzymuje grę otwartą i kilka razy poważnie zagraża bramce przeciwnika. W 35 minucie gry pada goal dla Olszy, uzyskany ostrym strzałem lewego skrzydła. Wszelkie usiłowania Cracovii w kierunku wyrównania spełzają na niczem skutkiem bezplanowej gry ataku. W drugiej połowie gry usadawia się Cracovia na stałe pod bramką Olszy, która za wszelką cenę chce utrzymać wynik. Ostra gra jednak tej ostatniej powoduje w 53 minucie rzut karny, zamieniony przez pokrzywdzonego Gintla w bramkę dla Cracovii. 18 i 22 minuta przynoszą dalsze dwie bramki wypracowane przez Szperlinga - strzelcami byli Ciszewski i Chruściński. W 32 minucie skutkiem błędnego wybiegu bramkarza uzyskuje Ciszewski czwartą bramkę, a w 42 minucie Chruściński z podania Kubińskiego piątą i ostatnią. Końcowe minuty gry należą do Olszy. Rogów 4:3 dla Cracovii. Sędzia p. Mund dobry. Widzów około 2000.
Źródło: Stadjon nr 40 z 2 października 1924 [1]