1927-08-14 Klub Turystów Łódź - Cracovia 0:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Mecz przerwany w 75. minucie z powodu zapadających ciemności


Herb_Klub Turystów Łódź


pilka_ico
mecz towarzyski
Łódź, niedziela, 14 sierpnia 1927

Klub Turystów Łódź - Cracovia

0
:
1

(0:1)



Herb_Cracovia


Skład:
Lass
Karasiak
S. Kubik
Walter
Kulawiak
Hinc
A. Michalski
Błaszczyński
Magin
Bałczewski
A. Kubik

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Zygmunt Otto z Łodzi

bramki Bramki
0:1 S. Wójcik (~20')
Skład:
Wiśniewski
Bill
F. Zastawniak
K. Seichter
Chruściński
T. Zastawniak
Kubiński
Mysiak
Gintel
S. Wójcik
Sperling

Ustawienie:
2-3-5
Mecz następnego dnia:

1927-08-15 ŁKS Łódź - Cracovia 4:2


Pierwsze spotkanie Cracovii z ligowcami po zlikwidowaniu zatargu pomiędzy władzami Ligi a P.Z.P.N.

Opis meczu

Stadjon

Jest rzeczą widoczną dla każdego interesującego się sportem, jak trudno jest ułożyć kalendarzyk rozgrywek chociażby w jednym tylko okręgu, a cóż dopiero w takiej Lidze Państwowej, gdzie gra ni mniej, ni więcej, tylko 14 czołowych klubów piłkarskich. Kluby te starają się rozgrywać zawody w terminach dla siebie najdogodniejszych, przyczem terminy te niezawsze oczywiście mogą się ze sobą zgadzać - to też zazwyczaj ogłoszeniu kalendarzyka towarzyszą protesty licznych klubów, prośby o zmianę terminów i tp. trudności dla Wydziału Gier i Dyscypliny. To też i Polskiej Lidze Piłki Nożnej nie udało się uniknąć drobnych usterek przy układaniu tak skomplikowanego kalendarzyka rozgrywek o mistrzostwo Polski w Lidze Państwowej. Do niedogodności należy między innemi, to że w dniu, kiedy ŁKS. gra w Łodzi jakiś mecz, Turyści wówczas odpoczywają, kiedy zaś ŁKS. wyjeżdża - wyjeżdżają również i Turyści, tak, że publiczność nie ma dokąd w niedzielę się wybrać, drużynom zaś brak zupełnie terminów na mecze towarzyskie.

Rozumiejąc to wszystko, czołowe kluby łódzkie - Turyści i ŁKS., postanowiły dać Łodzi sensację sportową w postaci sprowadzenia Cracovii na dwa mecze. Drużynę krakowską, będącą w swoim czasie wzorem stylu, kombinacyj i gry fair, sprowadzono na koszt wspólny, co i tak wyniosło dość drogo (widać, że i kluby nieligowe nie są takie tanie, jakby się zdawało), ale zgodzono się na warunki w nadziei, że wydatki opłacą się całkowicie nietylko ze względu na kasę, ale także i wtedy, skoro weźmiemy pod uwagę korzyść czysto sportową, jaką mieli odnieść z tych dwóch gier piłkarze łódzcy. Opowiadano bowiem wiele o cudownej grze Cracovii, co potwierdzały wyniki z najlepszemi zespołami zagranicznemi, osiągane na początku sezonu w czasie trwania zakazu ligowego. Tymczasem okazało się, że i Łódź mogłaby jeszcze niejednego nauczyć Cracovię, tę przynajmniej Cracovię, którą mieliśmy oglądać w niedzielę i poniedziałek w Łodzi. A zwłaszcza w niedzielę. Z Turystami Cracovia grała beznadziejnie i wygrana biało-czerwonych była dnia tego zupełnie przypadkowa. Gdyby skuteczniejsza była gra ataku fioletowych, którzy w linji tej od dnia przestawienia Kulawiaka do pomocy nie mają ani jednego technicznie dobrego gracza, wyjąwszy może jednego Michalskiego II na prawem skrzydle, napewno zwycięstwo dnia tego zupełnie pewnie przypadłoby Turystom, jak w dniu następnym ŁKS-owi, zwłaszcza, że z Turystami Cracovia grała jeszcze słabiej, niż dnia następnego. Jednak atak Turystów nie wykorzystał ani jednej sytuacji; bronili się tylko Turyści umiejętnie, i prawdę powiedziawszy, nie mieli się przed czem znów tak bardzo bronić. Cracovia była tak przeciętna, jak każda pierwszoklasowa drużyna Polski, nawet nie z tych najlepszych, i rzucało się najwyraźniej w oczy, że o ile klasa gry w Polsce podniosła się wogóle od paru lat, o tyle klasa gry specjalnie Cracovii nie ulega zmianie na lepsze, a nawet wyraźnie zmienia się na niekorzyść. Styl Cracovii nie idzie z postępem, jest to styl obecnie już nieaktualny, a z dawnych kombinacyj nie pozostało prawie śladu. Cząstkę dawnej Cracovii widzieliśmy jedynie w poniedziałek wtedy, kiedy to ŁKS. prowadził 3:1, potem 3:2, a Cracovia czuła, że nie będzie w stanie wyrównać, a tembardziej wygrać. Usiłowała grać ambicją, siłą - i to jej się nie udawało. Nie była już dawną Cracovią, czego usprawiedliwić nie jest w stanie nawet skład bez Kałuży.

Pierwszego dnia Cracovia w grze z Turystami wyglądała zupełnie blado. Jedynie obrońcy, Gintel i Sperling w ataku i Wiśniewski do czasu, nim został kontuzjonowany, reprezentowali dobrą klasę. W Turystach Olek Kubik był - o dziwo - lepszym backiem od swego partnera, słynnego Karasiaka, który wcale nie dokazywał cudów. W pomocy grający „na odmianę” na tem nowem bądź co bądź stanowisku Kulawiak wykazał całą pełnię swych wybitnych zalet, czyniących z niego wartościowego gracza na każdej pozycji - tj. umiejętne ustawianie się, wyjątkową intuicję w grze i ładne, dokładne podania. Jedyna bramka dnia padła ze strzału Wójcika. Sędziował p. Otto.
Źródło: Stadjon nr 33 z 16 sierpnia 1927 [1]

Przegląd Sportowy

Pierwsze spotkanie "rządowej" Cracovii z ligowcami po zlikwidowaniu zatargu odbyło się w Łodzi. Sensacyjne to spotkanie nie dało jednak gry, jakiej można się było spodziewać. Cracovia w obecnym swoim składzie (bez Kałuży) gra jak przeciętna drużyna ligowa i nic więcej. Być może, że w poniedziałe na podwodnionym gruncie grający płasko goście nie mogli wykorzystać cyfrowo swej wyższości, w niedzielę na normalnym terenie nie grali jednak lepiej.

Wiśniewski bronił bardzo ładnie, szereg niebezpiecznych piłek, natomiast Szumiec zawiódł: ma on na sumieniu przynajmniej dwie bramki. Dopiero w drugiej połowie gry Szamiec interweniował z powodzeniem i w pięknym stylu. Obrona w pierwszym dniu grała o wiele lepiej, w drugim zato ulegała przeciwnikowi, szczególnie starszy Zastawniak nie mógł sobie poradzić w prawą stronę Czerwonych. Bill grał raczej siłą, aniżej umiejętnością; poza tem obrońcy krakowscy nie posiadają łódzkiej "długości" strzałów. W pomocy zawiódł kompletnie łodzianin Kahan, ulegając stale dobrze dysponowanemu Śledziowi. Selchter grał poprawnie, najlepszy był Zastawniak II, (grający zresztą brutalnie). Najsprawniejszą linią gości był atak, pomimo braku mistrza Kałuży, który jak zawsze unika Łodzi. Doskonałe opanowanie piłki (na suchym terenie, dribling dobry. Niebezpiecznymi skrzydłowymi okazali się Sperling i Kubiński, szczególnie ten ostatni. W Środkowej trójce najsłabszy był w niedzielę Myślak, a dnia następnego Ptak, którego w drugiej połowie zmuszony był zastąpić Chruściński. Turyści i ŁKS grali dobrze. Fioletowi powinni byli uzyskać remisowy wynik. ŁKS wygrał, ku ogólnemu zadowoleniu - zasłużenie. Trójce obronnej Turystów nic nie można zarzucić, chociaż Karasiak nie wrócił jeszcze do formy. Boczni pomocnicy grali zadowalająco, atak, prócz Magina, ciągnął wcale dobrze, stwarzając pod bramką sytuacje ciekawe, lecz niewykorzystane. ŁKS sprawił swym sympatykom miłą niespodziankę. Już dawno nie widzieliśmy tej drużyny tak dobrze grającej. Wtajemniczeni mówią, że na wodzie ŁKS zawsze czuje się doskonale, tymbardziej, że na skrzydłach ma dobrych - Śledzów. Ale i środkowa trójka z Feją na czele sprostała w zupełności zadaniu. Pomoc dobra, w obronie Gałęcki i Cyll prześcigali się wzajemnie w pracowitości. Tempo u obydwu dość ostre jak też sama gra.

I dzień: Gra toczy się ze zmienną przewagą, tu i ówdzie braka znajduje się w niebezpieczeństwie. W 17-ej minucie Kubiński strzela z karnego Lassowi prosto w ręce, lecz wkrótce potem Wójcik, z wspaniałego podania Gintla uzyskuje jedyną bramkę dnia. Ręki Cr. na na karnem polu nie odgwizduje. Bill broni kilkakrotnie na róg. Silczy volley Sperlinga broni Lass.

Druga połowa wskutek ciemności trwa tylko 30 min. T. Strzelają bramkę, nieuznaną przez sędziego, poczem Cr. przechodzi do stałej lecz bezskutecznej ofensywy. Po zderzeniu z Magiem Wiśniewski opuszcza boisko. Sędzia p. Otto.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 33 z 20 sierpnia 1927 [2]