1930-04-21 Cracovia - Wacker Wiedeń 1:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Herb_Cracovia


pilka_ico
mecz towarzyski
Kraków, poniedziałek, 21 kwietnia 1930

Cracovia - Wacker Wiedeń

1
:
0

(0:0)



Herb_Wacker Wiedeń


Skład:
Otfinowski
Lasota (Piekarz)
T. Zastawniak
Ptak
Chruściński
Mysiak
Kubiński
S. Malczyk
Rusek
Kossok
Rusin

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Makary
Widzów: 6 000

bramki Bramki
Kossok (66-karny) 1:0
Skład:
Cart
Hauswirth
Jestrab
Urbanek
Uher
Dumser
Zischek
Windner
Walzhofer
Horvath
Taz

Ustawienie:
2-3-5


Opis meczu

"Piękny sukces Cracovii
Wacker (Wiedeń) przegrywa 0:1" -
Przegląd Sportowy

Piękny sukces Cracovii
Wacker (Wiedeń) przegrywa 0:1

Cracovia: Otfinowski; Lasota, Zastawniak; Ptak, Chruściński, Mysiak; Kubiński, Malczyk, Russek, Kossok, Rusinek.

Wacker: Cart; Hauswirth, Jestrab; Urbanek, Uher, Dümser; Zischek, Windner, Walzhofer, Horwath, Tax.

Po dłuższej pauzie zobaczył Kraków znowu jedną z wybitnych drużyn zagranicznych.

I tym razem stara szkoła krakowska potrafiła zdobyć sukces pierwszorzędny. Zwycięstwo Cracovii przyjęli widzowie i zwolennicy tego klubu z najwyższą radością. Cracovia udowodniła, że w zawodach międzynarodowych potrafi dojść do formy wyjątkowej. Orka mistrzowska drużynie tej nie odpowiada, jeśli jednak odpada strach o punkty, to psyche drużyny zmienia się zupełnie. I ciekawe jest, że Cracovia wtedy wydaje z siebie maximum umiejętności i ambicji i przeprowadza zawody w stylu, który chlubnie reprezentować może poziom piłkarstwa polskiego.

Wacker, mimo swej porażki, zaprezentował się nam jako drużyna o pierwszorzędnych walorach. Jest to typowy reprezentant zmodernizowanej szkoły wiedeńskiej, której koronkowa, jednak mało skuteczna robota kombinacyjna, zastąpiona została więcej płynną i też więcej celową pracą całej drużyny.

W jednym tylko punkcie ustępywali goście Cracovii: w ambicji. Również strzałowo drużyna Wackeru zawiodła. Cały szereg pozycyj niebezpiecznych zmarnowano kiepskiem ich zakończeniem, zaznaczyć jednak należy, że widzieliśmy również pokaźną ilość strzałów ostrych i niespodziewanych; Otfinowski był jednak tym razem bramkarzem niedopokonania. Jeśli Cracovia potrafiła wynik zwycięski utrzymać, to główna w tem zasługa tego gracza. Sam mecz poniedziałkowy może Otfinowski zaliczyć do najpiękniejszych w swej karierze.

Nadspodziewanie dobrze trzymała się obrona, w której tak Zastawniak, jak i Piekarz (w miejsce kontuzjonowanego Lasoty), pokazali wybitną klasę. W pomocy pierwsze skrzypce dzierżył Chruściński. Na pochwałę tego gracza trzeba powiedzieć, że w drugiej połowie potrafił on w zupełności pobić Uhera i unieruchomić tak znakomitych i rutynowanych „internacjonałów”, jak Walzhofer, Windner i Horwath. Świetnie sekundował mu Mysiak, mniej dobrze wypadł natomiast Ptak.

Najsłabszą linją był atak. Dziwnie źle czuł się tutaj Kossok. Szybkie tempo, wymagające dłuższych podań i dobrego biegu, nie leży w sferach sympatji tego znakomitego dribblera. Wózkowanie wobec znakomicie wyszkolonego przeciwnika zawiodło w zupełności. Nowy nabytek Cracovii Russek nie był mózgiem ataku, ale okazał nawet wiele braków technicznych i brak rutyny. Sama chęć i dobre zamiary nie potrafią zastąpić wymagań, jakie kierownikowi ataku postawić się musi. Jednym z najsłabszych na boisku był Kubiński. Zbyt bojaźliwy, centrował nieszczęśliwie i nigdy nie był groźnym dla przeciwnika. Najlepszymi byli Rusinek i Malczyk.

W drużynie Wackeru najwyższem zainteresowaniem publiki cieszył się Horwath. Niestety sławy swej u nas ugruntować nie potrafił. Jeśli wybijał się ponad swych partnerów, to jedynie swoją energją i mrówczą pracą. Pod względem strzałów zawiódł on tak jak i reszta. Walzhofer przeprowadzał ataki głównie skrzydłami, - które – co jest dziwne przy ich rutynie – dużo psuły, stojąc często na pozycjach spalonych. W pomocy wybijał się Urbanek, nie mogąc jednak często nadążyć szybkim przebojom Rusinka, uciekał się do powstrzymywania tego gracza środkami niedozwolonemi. Uher do pauzy znakomity, nie wytrzymał pod koniec szybkiego tempa gry i w pojedynkach często ulegał Chruścińskiemu. Dumser wobec słabego prawego skrzydła Cracovii miał zadanie ułatwione.

Obrona Wackeru reprezentuje klasę pierwszorzędną. Szybkość i energja w rozbijaniu ataków, to jej walory. Energja ta jednak w jednym wypadku przekroczyła granice dozwolone (sfaulowanie Rusinka pod bramką) i spowodowała rzut karny, z którego Cracovia uzyskała swój jedyny i zwycięski punkt. Bramkarz Wackeru Cart miał dużo pracy i wywiązał się z niej znakomicie. Specjalnie w drugiej połowie szereg rzutów rożnych i strzałów bronił z pewnością siebie i ruchliwością, która uzasadnia jego znakomitą markę.

Naogół stwierdzić należy, że Wacker nie był drużyną gorszą. W wielu punktach, głównie w precyzyjności podań, w szybkości przeprowadzania ataków i w znakomitej taktyce uwalniania się od przeciwnika, jak też w opanowaniu ruchów ciała przewyższał krakowian. W grze głową nasi dorównywali wiedeńczykom i prym wodził tutaj Chruściński.

Grę rozpoczyna Wacker szeregiem groźnych ataków i dopiero po kwadransie mija trema drużyny krakowskiej. Kossok dwukrotnie przestrzeliwuje, zaś strzał Walzhofera pięknie broni Otfinowski. Wacker dominuje, lecz parę ładnych ataków wstrzymuje sędzia z powody spalonego skrzydłowych. Pierwszy rzut rożny uzyskuje Cracovia w 27 minucie, poczem zaraz następny, jednak bez wyniku. Kossok przeprowadza parę pięknych dribblingów ku uciesze widzów, jednak bez rezultatu. Cracovia gra coraz lepiej, ataki zmieniają się co chwilę, do pauzy jednak wynik bezbramkowy.

Po pauzie obraz zmienia się znacznie na korzyść miejscowych. Cart ma wiele do roboty, ale i Otfinowski skutecznie konkuruje ze swym sławnym vis-a-vis. W 21 minucie sędzia przyznaje rzut karny Cracovii, który pewnie zamienia Kossok w bramkę.

Wacker zbiera się energicznie do wyrównania, przewaga wiedeńczyków mija jednak szybko i w 33 minucie uzyskuje Cracovia kolejno cztery rzuty rożne, niewyzyskane. Do końca gra emocjonująca i zmienna, utrzymuje widzów w napięciu. Wysiłki Wackeru wobec ofiarnej obrony krakowian, nie prowadzą jednak do celu.

Sędziował p. Makary. Z powodu półgodzinnego deszczu przed rozpoczęciem zawodów, publiczności niecałe 6.000.
Rk.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 33 (522) z 23 kwietnia 1930 [1]