1935-07-14 Warszawianka Warszawa - Cracovia 2:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacja, szukaj

Herb_Warszawianka Warszawa

Trener:
(bez trenera)
pilka_ico
Liga , 9 kolejka
Warszawa, niedziela, 14 lipca 1935

Warszawianka Warszawa - Cracovia

2
:
1

(1:1)



Herb_Cracovia

Trener:
Alois Pulpittel
Skład:
Jachimek
Ziemian
Zwierzewski
Sochan
Sroczyński
Makowski
Pyszkowski
Knioła
Smoczek
Święcki
Pyrich

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Zygmunt Lange z Łodzi
Widzów: ok. 1 000 „ok.” nie może być przypisane do zadeklarowanego typu liczbowego o wartości 1000.

bramki Bramki
Knioła (2')

Zwierzewski (80')
1:0
1:1
2:1

S. Malczyk (13')
Skład:
A. Radwański
Pająk
Doniec
Góra
Grünberg
Bialik
A. Zieliński
S. Malczyk
Korbas
Kossok
Kisieliński

Ustawienie:
2-3-5
Mecze tego dnia:

1935-07-14 Cracovia II - Nadwiślan 7:2
1935-07-14 Warszawianka Warszawa - Cracovia 2:1



Opis meczu

"Na błocie i wodzie wygrywa Warszawianka z Cracovią" -
Przegląd Sportowy

Na błocie i wodzie wygrywa Warszawianka z Cracovią

WARSZAWA, 14.7. – Warszawianka – Cracovia 2:1 (1:1).

Bramki dla Warszawianki zdobyli Knioła i Zwierz (z wolnego), dla Cracovii Malczyk.
Sędziował p. Lange z Łodzi, widzów ok. 1000.
Cracovia: Radwański; Pająk, Doniec; Góra, Grünberg, Bialik; Zieliński, Malczyk, Korbas, Kossok, Kisieliński.
Warszawianka: Jachimek; Zwierz, Ziemian; Sochan, Sroczyński, Makowski; Pyszkowski, Święcicki, Smoczek, Knioła, Pirych.
Zawody odbyły się na boisku, które przypominało wycinek z trzęsawisk poleskich. Na bokach zieleniła się wprawdzie ponętnie ruń, jednak na środku i pod bramkami czekały strudzonego gracza zdradliwe bajora i bajorka, w których gubił się bezpowrotnie, tracąc siły, ochotę i cały koncept. Najpiękniej pomyślane passingi kończyły się na pół krótko. Groźne bomby, nie ujrzawszy nigdy celu, eksplodowały niesławnie w ćwierćbiegu. Jedyną szkodą jaką wyrządziły były conajwyżej zabrudzone spodenki i twarze pechowców, którzy przypadkowo znaleźli się w bliskiem ich promieniu.
Na tego rodzaju terenie nie mogło naturalnie być mowy o jakiejś kombinacyjnej grze, toteż największym grzechem krakowian, był upór, z jakim starano się, szczególnie w pierwszej połowie, przeprowadzać misterne sieci trójkowe, unikając podnoszenia piłki i lokowania ją długiem podaniem możliwie najdalej. Grzeszył w tem przedewszystkiem atak, odpowiedzialny za metodę ofenzywy, a w niemniejszym stopniu obarczył swe sumienie środkowy pomocnik Grünberg, który nie wiedział zdaje się zupełnie o istnieniu skrzydeł i z chorobliwem wprost manjactwem starał się piłkę plasować możliwie dokładnie w środku, gdzie nie było żadnej możliwości rozwinięcia normalnej gry.
Cracovia czuła się wogóle niedobrze na grząskim terenie. Dopiero po przerwie jako tako się zaaklimatyzowano, nie umiejąc jednak i w tym okresie zastosować najwłaściwszej w danym wypadku metody t.j. kick and rush.
Goście wystąpili w składzie wzmocnionym o Kossoka. Wstawiono go w momencie najmniej właściwym. Kossok w najlepszych swych czasach nie czuł się zbyt swojsko na miękkim boisku, a cóż dopiero dzisiaj, po długiej przerwie, to też nie wniósł poważniejszych walorów do meczu, który wymagał przedewszystkiem wielkiej ruchliwości i zwrotności. Miał ją w znacznej mierze Malczyk, w niedzielę bodajże najlepszy napastnik Cracovii, który walczył ambitnie, cofając się często do tyłu. Na konto niesympatycznych przewinień zapisujemy mu jednak wyraźną chęć ostrego sfoulowania Makowskiego (pod koniec drugiej połowy) kiedyto wzbudziły się atawistyczne wspomnienia tradycyjnych walk Cracovia – Wisła.
Korbas nie był specjalnie zły, ani też niczem się szczególnie nie wyróżniał. Kisieliński nie wypadł tak dobrze jak na meczu z Polonią, w czem wina była w znacznej mierze trójki środkowej, która nie zaopatrywała skrzydła w odpowiednią ilość piłek. Zieliński był pod tym względem w lepszej sytuacji, gdyż Malczyk starał się o utrzymanie z nim kontaktu. Prawoskrzydłowy „Cracovii” technicznie niezły ma zbyt lekką wagę, dzięki czemu energiczniejsi przeciwnicy łatwo oddzielają go od piłki. Pod koniec meczu został on sfoulowany i zniesiono go z boiska.
Grünberg był wyraźnie słaby. Obok wspomnianych na wstępie wad, nie spełniał należycie zadań destrukcyjnych.
Z bocznych zawiódł ponownie Bialik, Góra również nie czuł się dobrze na błotnistem boisku, pozatem zapominał o dalekich strzałach, które w danych warunkach byłyby bardziej wskazane, niż w swoim czasie na suchem boisku stadjonu W.P.
Fatalnie spisywała się obrona. Jeśli nawet znaczny procent błędów zapiszemy na konto śliskiego boiska i piłki, to zawsze jeszcze pozostaje tak bogaty rejestr przewinień i niedociągnięć, że w żadnym wypadku nie możemy jej dać nawet noty dostatecznej. Złe ustawianie się, niezdecydowanie, słaba orjentacja – wszystko to razem stwarzało pod bramką Cracovii wiele groźnych momentów.
Radwański naogół zadowolił, mimo bramki puszczonej z rzutu wolnego.
Zwycięstwo Warszawianki było o tyle zasłużone, że umiała się ona dostosować do warunków i przez cały czas była drużyną groźniejszą. Każdy atak gospodarzy nosił w sobie zarodki bramki. Smoczek i Knioła długo nie marudzili. Szybko przerzucali piłki, wypuszczali dobrze skrzydła, i sami w porę wysuwali się do przodu. W drugiej połowie brakło im wprawdzie okresami tchu, jednak nie było to na szczęście szkodliwe. Święcicki specjalnie się nie wyróżniał. Poza ambicją i energją, która cechowała zresztą całą drużynę warszawską, skrzydłowi mieli wiele pola do popisu, nie przekroczyli jednak przeciętności.
W pomocy dwoił się i troił Sroczyński. Rzucił on z miejsca na szalę wszystkie siły. Zdystansował też przez to przeciwników, jednak pod koniec meczu wyraźnie już nie nadążał. Bardzo dobrze spisywał się Makowski, grając przez cały czas równo, produktywnie na tyłach jak i w ofenzywie. Sochan się nie wyróżnił.
Zwierz był najlepszy ze wszystkich czterech obrońców. Zdobywał się, mimo trudnych piłek, na względnie dobre wykopy, pozatem dobrze się ustawiał. Ziemian grał na wzór obrońców Cracovii i stwarzał wiele niemiłych sytuacyj.
Jachimek odpowiedział zadaniu.
O grze niema co pisać. Należałoby bowiem rejestrować piłki, gubiące się raz poraz w kałużach. Pierwszą bramkę zdobyła już w 2-ej min. Warszawianka przytomnym strzałem Knioły, w 13-ej wyrównuje Cracovia, po skomplikowanej kombinacji, strzałem Malczyka. Decydująca bramka padła w 35 min. z rzutu wolnego strzelonego ładnie przez Zwierza. Radwański usiłuje piłkę złapać, jednak przechodzi mu ona ponad palcami.
Ostatnie minuty przynoszą ostrą grę zdenerwowanej Cracovii i w rezultacie wędruje Kisieliński za boisko.

Sędziował p. Lange z Łodzi. Nie był on naogół zły, przeoczył jednak rzut karny dla Warszawianki za zupełnie wyraźną rękę Dońca, dzięki czemu naraził się części publiczności.
N.S.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 72 (1080) z 15 lipca 1935 [1]


"Cracovia zagrożona spadkiem z Ligi" -
Raz Dwa Trzy

Cracovia zagrożona spadkiem z Ligi

Skład Cracopii: Radwański, Donice, Pająk, Bialik, Grünberg, Góra, Zieliński, Malczyk, Korbas, Kossok, Kisieliński. Skład Warszawianki: Jachimek, Ziemian, Zwierz, Makowski, Sroczyński, Sochan, Pirych, Knioła, Smoczek, Święcki, Pyszkowski.

Warszawianka przełamała pecha, odnosząc pierwsze zwycięstwo w tegorocznych zawodach ligowych. Jak zwykle, tak i tym razem wystąpiła w innym składzie. Nowymi ludźmi w jej drużynie byli Ziemian i Pyszkowski. Drugi wystąp Ziemiana w drużynie Warszawianki wypadł dobrze, aczkolwek jest on daleki od tej formy, w jakiej zakończył swą karjerę sportową w Legji, natomiast Pyszkowski miał tylko niewiele dobrych zagrań.
Obie drużyny posiadały po jednym wartościowym zawodniku.
Cracovia miała Malczyka, a Warszawianka Zwierza. U tego ostatniego obserwujemy obecnie renesans jego formy. Z młodymi zawodnikami Cracovii dawał on sobie lekko radę, górując nad nimi startem i szybkością. Reszta drużyny Warszawianki grała przeciętnie lub nawet mniej niż przeciętnie. Słabszym, niż zwykle, był Święcki, a mało widocznym Sroczyński. Skrzydłowi grali gorzej, niż trójka środkowa. Jednak i ta słaba forma Warszawianki wystarczyła na pokonanie Cracovii, choć ona na remis w zupełności zasłużyła. Jak wspomniałem, Cracovia miała jednego, pełnowartościowego zawodnika w Malczyku. On je den szedł na piłkę, to też nic dziwnego, iż był strzelcem honorowej bramki.
Udział Kossoka bynajmniej nie wzmocnił drużyny. Parę dowcipnych „wózków", parę dobrych podań — to cały dodatni bilans jego działalności. Nie oddal on dosłownie ani jednego strzału, a to przebieranie nogami, które zaprodukował na boisku — już dawno przestało być biegiem. Korbas nie wyrobił sobie pozycji do strzału. Skrzydłowi mieli pozycyj poddostatkiem, lecz nie potrafili ich wykorzystać. Zieliński nie umie centrować, nie uznaje przepisów o „spalonym", w strzałach fatalnie zawodził, należałoby go przeto skwalifikować jako najsłabszego zawodnika swego ataku. Kisieliński grał o klasę gorzej, niż na ostatnim meczu Cracovii w Warszawie, mimo iż w Makowskim nie mai zbyt groźnego przeć wnika. Dużo dobrych pozycyj psuł dzięki temu, że nie pilnował swego miejsca na skrzydle, lech pchał się do środka boiska. Pomoc biało-czerwonych gorzej dawała sobie radę ze śliska piłka i zabłoconem boiskiem, niż z przeciwnikami. Przewagę w polu, jaka Cracovia wykazała w ciągu gry, może jednak pomoc zapisać na swoje konto.
Śliskie boisko wykazało również braki techniczne obrońców, którzy kiksowali niemiłosiernie. Po przerwie jednak Pająk przystosował się jakoś do warunków terenowych i pokazał grę na dobrym poziomie.
Radwański mógł obronić pierwszą, a powinien drugą bramkę.
Sędzia p. Lange dokuczył graczom i publiczności drobiazgowością i urojonemi „faulami". Niemniej jednak był objektywny, nie schlebiał galerji, a pod koniec zawodów, kiedy temperamenty się rozegrały, wydawał właściwe zarządzenia i opanował sytuację. Przebieg zawodów,
Już w 3 min. Warszawianka zdobywa bramkę. Po rzucie wolnym Knioła oddaje ostry strzał, Radwański odbija mu piłkę pod nogi, wobec czego Knioła poprawia skutecznie i lokuje pitkę w siatce.
Cracovia przejmuje teraz inicjatywę. Mimo, iż stan boiska uniemożliwił normalna grę, nie brakło ładnych momentów. Tempo zawodów jest żywe. Kossok pokazuje swoje sztuczki i rozdziela piłki. W 12 min. kombinacja Góra— Zieliński kończy się podaniem do Malczyka, który celnym strzałem w róg zdobywa wyrównująca bramkę.
Blisko przez pół godziny trwa ofensywa Cracovii. W 13 min. Kisieliński, przedostawszy się z piłka poza obrońców, marnuje doskonała sposobność do zdobycia bramki, strzelając bramkarzowi w ręce. Warszawianka jest jednak groźna w przeciwieństwie do Cracovii i atakuje trójka środkowa. W 28 min. dobry strzał Święckiego odbija Radwański na korner. To był najważniejszy moment z ofensywy Warszawianki. Po przerwie Cracovia przystępuje do ataku. Widocznem już jest, iż atak Warszawianki nie ma już nic do powiedzenia, a szło o to, czy obrona Warszawianki wytrzyma napór biało-czerwonych. Dzięki Zwierzowi udało się Warszawiance przetrzymać okres ofensywy gości bez straty punktu. Cracovii nie brakło sytuacyj do strzelenia goala. Najlepsze pozycjo mieli: Malczyk (14 min.) z podania Kossoka, Kisieliński (20 min.), który z odległości 4 m. wolno toczącą się piłką trafia w słupek bramki.

Tempo gry opada i mecz staje się nudny. Niewykorzystanie okresu przewagi zadecydowało o porażce Cracovii. W 20 min. bowiem Zwierz z dalekiego rzutu wolnego zdobył niespodziewanie bramkę dzięki temu, iż Radwański wpadł na niefortunny pomysł odbijania piłki ręką. Cracovia jeszcze jakiś czas przeważa, lecz jest już złamana psychicznie. Na kilka minut przed końcem zawodów Zieliński, kontuzjonowany, opuszcza boisko. Następuje teraz szybkie wyrównywanie rachunków i mnożą się obustronne „faule”. Makowski „fauluje" Kisielińskiego, a ten, leżąc na ziemi, pod stawna mu nogę. Sędzia dyktuje rzut wolny przeciwko Warszawiance, a Kisielińskiego wyklucza z gry. Jeszcze trochę zamieszania pod bramką Warszawianki i sędzia daje znak zakończenia zawodów.
Pasikonik
Źródło: Raz Dwa Trzy nr 29 z 16 lipca 1935


Mecze sezonu 1935

Polonia Kraków (1927) 1935-02-24 Cracovia - Polonia Kraków 7:0  Wawel Kraków 1935-03-03 Cracovia - Wawel Kraków 6:0  PPW Katowice 1935-03-10 Cracovia - PPW Katowice 2:7  Policyjny Katowice 1935-03-17 Cracovia - Policyjny Katowice 3:0  Dąb Katowice 1935-03-24 Cracovia - Dąb Katowice 3:2  Pogoń Katowice 1935-03-31 Cracovia - Pogoń Katowice 1:1  Warta Poznań 1935-04-07 Warta Poznań - Cracovia 4:0  ŁKS Łódź 1935-04-14 Cracovia - ŁKS Łódź 5:1  FC Wien 1935-04-22 Cracovia - FC Wien 0:4  Pogoń Lwów 1935-04-28 Cracovia - Pogoń Lwów 0:3  Wisła Kraków 1935-05-05 Wisła Kraków - Cracovia 4:0  Śląsk Świętochłowice 1935-05-26 Śląsk Świętochłowice - Cracovia 2:1  Ruch Chorzów 1935-06-02 Cracovia - Ruch Wielkie Hajduki 0:0  20px 1935-06-09 KPW Ognisko - Cracovia 1:3  20px 1935-06-10 WKS Śmigły - Cracovia 4:2  Hakoah Bielsko 1935-06-16 Cracovia - Hakoah 3:1  Garbarnia Kraków 1935-06-23 Cracovia - Garbarnia Kraków 1:1  Polonia Warszawa 1935-06-29 Polonia Warszawa - Cracovia 2:1  20px 1935-06-30 Brygada - Cracovia 0:0  Grzegórzecki Kraków 1935-07-09 Cracovia - Grzegórzecki 8:1  Warszawianka Warszawa 1935-07-14 Warszawianka Warszawa - Cracovia 2:1  Legia Warszawa 1935-07-21 Cracovia - Legia Warszawa 4:1  Wacker Wiedeń 1935-07-28 Cracovia - Wacker Wiedeń 4:2  Újpest Budapeszt 1935-08-04 Cracovia - Újpesti Budapeszt 2:3  Polonia Warszawa 1935-08-11 Cracovia - Polonia Warszawa 3:2  Warszawianka Warszawa 1935-08-25 Cracovia - Warszawianka Warszawa 4:1  Wisła Kraków 1935-09-08 Cracovia - Wisła Kraków 5:0  Garbarnia Kraków 1935-09-22 Garbarnia Kraków - Cracovia 1:0  Śląsk Świętochłowice 1935-09-29 Cracovia - Śląsk Świętochłowice 1:1  Legia Warszawa 1935-10-13 Legia Warszawa - Cracovia 3:2  Pogoń Lwów 1935-10-20 Pogoń Lwów - Cracovia 3:1  ŁKS Łódź 1935-10-27 ŁKS Łódź - Cracovia 1:1  Warta Poznań 1935-11-10 Cracovia - Warta Poznań 3:1  Ruch Chorzów 1935-11-17 Ruch Wielkie Hajduki - Cracovia 1:1  BBSV Bielsko 1935-12-01 Cracovia - BBSV Bielsko 2:2  
Wawel Kraków 1935-11 Cracovia - Wawel 5:1