1937-04-18 Cracovia - ŁKS Łódź 5:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacja, szukaj

Herb_Cracovia

Trener:
Franciszek Zastawniak
pilka_ico
Liga , 3 kolejka
Kraków, niedziela, 18 kwietnia 1937, 16:30

Cracovia - ŁKS Łódź

5
:
0

(1:0)



Herb_ŁKS Łódź

Trener:
Lajos Cseisler
Skład:
W. Pawłowski
Lasota
Pająk
Góra
Grünberg
Żiżka
Korbas
Stępień
J. Majeran
Szeliga
Zembaczyński

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Wacław Kuchar ze Lwowa
Widzów: 4 000

bramki Bramki
Stępień (20'-karny)
Zembaczyński (48')
Korbas (51')
Pająk (82')
Zembaczyński (89')
1:0
2:0
3:0
4:0
5:0
Skład:
Andrzejewski
Gałecki
Fliegel
Osiecki
Rudnicki
Tadeusiewicz
E. Miller
Wolski - Koczewski
A. Lewandowski
Król
Kowalski

Ustawienie:
2-3-5



Opis meczu

A gdzie gościnność?
Dzieje się źle. Giną dawne, dobre cnoty! Gościnność nie jest już więcej w modzie!
Czterdziestutrzech chłopców z różnych miast Polski nie bacząc na trudy i znoje, śpieszy z entuzjazmem do swych kolegów po fachu. A jaki rezultat?
"Gościnni" gospodarze chwytają za pas, leją co się wlezie i... żeby choć pozwolili zostawić sobie jakiś skromny gościniec.. Ot taki nieznaczny, mały guz! Ale gdzie tam!..
W Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Hajdukach gościli obcy piłkarze! Nie tylko zabrano im punkty, ale nie pozwolono strzelić ani jednej bramki. 14:0 brzmi sumaryczny wynik na korzyść gospodarzy. I to w czterech różnych stronach Polski! Giną widać dawne, dobre cnoty!
Giną nie tylko cnoty ale nie ma już żadnej solidarności! CO obowiązywało wczoraj, jest dzisiaj tylko chimeryczną mrzonką. Trudziła się Wisła przez trzy niedziele, grała, walczyła, zdobywała bramki, a tu.. jeden strzał Wilimowskiego i cały dorobek diabli wzięli. Trzeba ustąpić pierwszego miejsca Warcie i czekać, aż jej z kolei powinie się noga
Albo drugi przykład. Przed tygodniem dobrzy przyjaciele omal nie pogrzebali Ruchu. W duchu widzieli nawet zastępcę. W tym celu osierocony tron trzebaby było przetransportować. Niedaleko - tylko o kilka kroków, z Hajduk do Chorzowa. Dziś jest Ruch znów triumphans, a AKS przeżywa gorycz pierwszej porażki. Nie tak to łatwo w Lidze o listki wawrzyna.
Kraków nigdy nie był zbyt przyjemny. Dostojność jego zamrozić mogła kawalera o największej fantazji, a cóż dopiero poczciwych łodzian, którym nie śniły się nawet jakieś fantastyczne sny. Ot, chcieli po prostu wynieść całą skórę ze smoczej podwawelskiej jamy. Co ich jednak spotkało? Dziś leczyć się muszą z dwu ciężkich poparzeń. Porcja, jedenastu bramek w ciągu dwu tygodni to nawet dla strusiego żołądka niestrawna dawka. I jak tak można, panowie Krakusy?
Pogoń nie miał złudzeń. Wiedziała że na rynku poznańskim nie wiele da się utargować. Przeczucie jej nie myliło, nie mogła jednak przeczuć tego, że okrutni poznańczycy każą w dziewiątkę iść na jedenastu!
Zginęły dobre cnoty, zginęła solidarność. Dlatego też za tydzień obowiązywać będzie zapewne coś zupełnie innego, niż dzisiaj. Triumfatorzy znajdą się może w gronie bolejących płaczek a maluczcy znów będą wywyższeni.

Siły Ł.K.S. starczą tylko na pół meczu. Krakowianie dochodzą do formy po wyeliminowaniu jedenastego gracza.
Stępień opuszcza boisko, Korbas ratuje sytuację
Gdyby któremukolwiek z 4 tysięcy widzów powiedzieć przed przerwą, że mecz zakończy się 5:0 dla Cracovii, uśmiechnąłby się z niedowierzaniem i pomyślał w duchu "Chyba nie dzisiaj". Nie zanosiło się na to na razie ani w 19-ej minucie, kiedy mimo przewagi łodzian gospodarze prowadzili po rzucie karnym, ani też później, kiedy przy tym samym stanie drużyny schodziły na przerwę do szatni. Jeśli tak się stało, to dlatego, że powtórzyła się historia "łódzka" z ubiegłego tygodnia. Tylko w bardziej jaskrawych przemianach i wyrazistej formie. Powtórzyła się kameleonowa forma ŁKS-u, którą oglądaliśmy już na meczu z Wisłą.
Widząc ŁKS, grający w pierwszej połowie jak z nut i przeważający w polu, trudno było przypuszczać, że drużyna ta pozwoli sobie strzelić aż pięć bramek i zejdzie z boiska zdeklasowana przez przeciwnika. Jeśli tak się stało, to złożyło się na to kilka przyczyn. A więc po pierwsze forma Cracovii, która pozbawiona do pauzy wszystkich możliwości ofenzywnych ze względu na fatalną formę Majerana, w drugiej połowie dokonała przesunięć w drużynie i jakkolwiek grała w dziesiątkę, stała o klasę wyżej, udowadniając, że grać umie i może, a to co było do przerwy - było nieporozumieniem. Znacznie lepiej wytrzymali też gospodarze psychicznie ciążące na nich zadanie i nie załamali się mimo niepowodzeń ofenzywy. Przytrzymawszy krytyczny okres zaskoczyli przeciwnika w drugiej połowie tempem, zaciętością i zdecydowaniem. Wreszcie zgubiła ŁKS kompletna indolencja strzałowa, która spowodowała, że nie wyzyskawszy swej przewagi pod względem cyfrowym w pierwszej połowie, zdany był na łaskę i nie-łaskę przeciwnika, który zawładnął polem. Tak więc kilka czynników złożyło si na to, że z boiska zeszli pokonani łodzianie.
Jak już powyżej wspomnieliśmy forma początkowa drużyny łódzkiej nie zapowiadała tego. Na czoło zespołu wybijała się przede wszystkim świetna gra pomocy, gdzie szczególnie brylował Rudnicki, utrzymujący doskonale równowagę między obiema bramkami. Pozbawiony słabego punktu był w tym okresie atak ŁKS-u, którym żywo dyrygował Lewandowski, mając obok siebie dwóch pozytywnie pracujących łączników. Dobra forma Millera uzupełniała całość kwintetu. Nie można było czynić wyrzutów bramkarzowi, który zresztą zdał egzamin z całego meczu, a najbardziej chwiejną formę wykazała obrona. Zmieniło się to wszystko po pauzie. Rudnicki opadł na siłach i teraz pracowali razem obaj boczni pomocnicy. Atak przestał chodzić lekko, utrzymując się na powierzchni tylko dzięki Królowi i Lewandowskiemu; reszta była już znacznie bledsza.
O ile na formę i wynik ŁKS-u wpłynęły trzy czynniki, które powyżej omawialiśmy, o tyle Cracovię mógł w tym meczu zgubić tylko jeden - jej środkowy napastnik. Majeran grał już nie raz w ataku biało-czerwonych, ma na koncie dobrą grę przeciw Rapidowi, nie tak słabego poziomu jak dzisiaj jeszcze nigdy nie pokazał. Słabą swą formą rozkleił atak gospodarzy, który rwał się do czynu, ale któremu brakło myśli i wykończenia. Dlatego nie osłabiło szeregów Cracovii ustąpienie Stępnia, który w 40-ej min. opuścił boisko, aby więcej nie powrócić. Wprost przeciwnie, Cracovia w drugiej połowie zagrała o klasę lepiej, nabrała rumieńców i była zdecydowanie lepsza. Stało się to zaś dlatego, że Majeran przeszedł na skrzydło, a batutę najął Korbas, kierując atakiem rozumnie i dając mu to, co środkowy napastnik dać powinien.
Teraz dopiero wyzyskano w pełni lewą stronę, teraz cała maszyna weszła na właściwy tor i realizowała swe zadanie, strzelając bramki jak z rogu obfitości. Odciążyło to naturalnie pomoc i zmniejszyło napór za obrońców, gdzie szczególnie Lasota zagrywał świetnie, wygrywając masę pojedynków.
Geneza pierwszej bramki, to zamieszanie na polu karnym za rękę obrońcy. Strzał Stępnia zamienił go niebawem w pierwszy punkt. Teraz gra toczy się dalej z przewagą łodzian, ale z tego okresu wspomnieć należy ustąpienie Stępnia, który kontuzjowany zszedł w 40-ej minucie, aby więcej nie powrócić. Cracovia po przerwie gra w dziesiątkę, mając Kobasa w środku. W drugiej min. przebój Zembaczyńskiego podwyższa rezultat, a w 5-ej Korbas podwyższa wynik do 3:0. Gra toczy się teraz częściej na stronie łódzkiej, a wolny Pająka w 37-ej min. i akcja Zembaczyńskiego w 44-ej przynoszą ostatnie bramki.

Źródło: Przegląd Sportowy [1]


Mecze sezonu 1937

Zwierzyniecki Kraków 1937-02-14 Cracovia - Zwierzyniecki Kraków 5:1  Wawel Kraków 1937-02-21 Cracovia - Wawel Kraków 4:4  Naprzód Katowice 1937-02-28 Cracovia - Naprzód Katowice 6:2  Policyjny Katowice 1937-03-07 Cracovia - Policyjny Katowice 8:0  FC Wien 1937-03-28 Cracovia - FC Wien 1:2  FC Wien 1937-03-29 Cracovia - FC Wien 1:3  ŁKS Łódź 1937-04-04 ŁKS Łódź - Cracovia 1:1  Warszawianka Warszawa 1937-04-11 Warszawianka Warszawa - Cracovia 2:2  ŁKS Łódź 1937-04-18 Cracovia - ŁKS Łódź 5:0  AKS Chorzów 1937-04-25 AKS Chorzów - Cracovia 2:1  Pogoń Lwów 1937-05-02 Cracovia - Pogoń Lwów 5:1  Floridsdorfer Wiedeń 1937-05-03 Cracovia - Floridsdorfer Wiedeń 4:1  Warszawianka Warszawa 1937-05-09 Cracovia - Warszawianka Warszawa 5:0  Wysokie Tatry Zakopane 1937-05-17 Wysokie Tatry Zakopane - Cracovia 2:6  Warta Poznań 1937-05-23 Cracovia - Warta Poznań 2:0  Wisła Kraków 1937-05-27 Wisła Kraków - Cracovia 1:1  Ruch Chorzów 1937-05-30 Ruch Wielkie Hajduki - Cracovia 1:1  Bocskay Debreczyn 1937-06-04 Cracovia - Bocskay Debreczyn 4:2  Admira Wiedeń 1937-06-06 Cracovia - Admira Wiedeń 0:1  Szegedi AC 1937-06-15 Cracovia - Szegedi AC 2:3  Garbarnia Kraków 1937-06-29 Cracovia - Garbarnia Kraków 4:0  AKS Chorzów 1937-07-11 Cracovia - AKS Chorzów 1:1  Hasmonea Lwów 1937-08-08 Hasmonea Lwów - Cracovia 1:4  Wawel Wirek 1937-08-15 Wawel Nowa Wieś - Cracovia 4:2  Flota Gdynia 1937-08-22 Cracovia - Flota Gdynia 9:0  Warta Poznań 1937-08-29 Warta Poznań - Cracovia 3:3  Wisła Kraków 1937-09-05 Cracovia - Wisła Kraków 1:0  Garbarnia Kraków 1937-10-03 Garbarnia Kraków - Cracovia 0:1  Pogoń Lwów 1937-10-17 Pogoń Lwów - Cracovia 2:0  Ruch Chorzów 1937-10-24 Cracovia - Ruch Wielkie Hajduki 4:2  AKS Chorzów 1937-11-21 Cracovia - AKS Chorzów 0:7  AKS Chorzów 1937-11-28 AKS Chorzów - Cracovia 5:1  
Dąb Katowice 1937 Cracovia - Dąb Katowice 3:0  Dąb Katowice 1937 Dąb Katowice - Cracovia 0:3