1947-02-17 mistrzostwa Polski

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

mistrzostwa Polski
prawdopodobny termin




Relacje z zawodów

"Przedstawiamy nowych mistrzów Polski w tenisie stołowym Drużynowo: „Kopalnia Polska", - Jednostkowo Blonder" -
Echo Krakowa

Przedstawiamy nowych mistrzów Polski w tenisie stołowym Drużynowo: „Kopalnia Polska", - Jednostkowo Blonder

Relacja z meczu w dzienniku Echo Krakowa
Wynik tegorocznego turnieju o mistrzostwo Potoki w tenisie stołowym zadziwi niewątpliwie tak licznych zwolenników tego sportu w Krakowie. Przy tej sposobności musimy też stwierdzić, że właśnie poziom i rodzaj gry wszystkich czołowych zawodników udowodnił raz jeszcze, że „ping-pong" jest w całej pełna sportem, wymagającym błyskawicznej orientacji, wytrzymałości — zwłaszcza nerwowej, a przy tak licznie obesłanych zawodach, również i fizycznej.

Wszelkie przewidywania i proroctwa wzięły tym razem znowu „w łeb" gdyż zarówno co do kolejności czołowych drużyn, a przede wszystkim KLASYFIKACJI JEDNOSTKOWEJ faworyci „polegli" pokotem już w wstępnych rundach. Niezmiernie pocieszającym objawem jest znaczne WYRÓWNANIE KLASY wśród czołowych zawodników, tak że na miejsce trzech do sześciu bardzo dobrych graczy, mamy ich już dzisiaj kilkunastu.
Honor Krakowa uratował w sposób niespodziewany NOWY MISTRZ BLONDER, który zjawił się jakby na ratunek wobec sygnalizowanej, niestałej formy reszty zawodników Cracovii.
ZDOBYŁ ON MISTRZOSTWO NARODOWE ZASŁUŻENIE I BEZAPELACYJNIE, gdyż w singlu nikt mimo wielu meczów pięciosetowych (best of five) nie zdołał mu odebrać ani jednego seta. Ci, którzy widzieli Blondera ~ zdobywającego przed wojną III-cie miejsce w Polsce, stwierdzili, że pobyt w Belgii umożliwił mu poprawę klasy, tak że odzyskaliśmy w nim godnego reprezentanta Polski. Typowany kandydat na mistrza — Gaj (Legia) nie zdołał przełamać niesamowitej chwilami defensywy Otremby (Kop. Polska), wicemistrz zeszłoroczny Mamczarczyk (Cracovia) załamał się w obliczu zwycięstw z Furmanem (Kop. Polska), a Dobosz (Cr.) okazał się słabszym od Piechoczka (Siemianowiczanka), Kowal (Cr.) przegrał z Jezierskim (Piast — Gliwice), Zięba (Cr.) nie m>al wiele do powiedzenia z Wyrwołem (RKS Batory), Szpakówski (Krakus) dotarł do ostatniej szesnastki, gdzie uległ Otrębie, a pozostali dwaj singliści Krakowa Giergiel (Krakus) i Bezwiński (Groble) przegrali po walce z Gajerem (Legia) względnie Mamczarczykiem.
Skład czwórki finalistów, która ostatecznie uplasowała się w nast. kolejności:
1) Blonder (Cracovia), 2) Piechoczek (Stomianowiczanka), 3) Otremba 4) Furman (obaj Kop. Polska — Świętochłowice), dowodzi, że zarówno Pęczkowski (Legia) jak i Widera (Kop. Śląsk), doskonali bezwątpienia ping-pongiści, znaleźli wcześniejszych pogromców. Byli nimi Blonder i Piechoczek, przy czym ten już przeszło 30-letni zawodnik znajdował się właśnie w życiowej formie, wzbudzając entuzjazm licznych sympatyków. Nie sprostał żywiołowym piłkom Blondera (23:25, 19:21, 9:21), ale nawiązał z nim walkę i pozostałym finalistom oddał tylko po jednym secie.
ZAWODY DRUŻYNOWE
udowodniły ostatecznie, że Śląsk zajmuje dzisiaj czołowe miejsce w Polsce, gdyż dysponuje najbardziej wyrównanemi zespołami. Dramatyczna, przegrana partia Blondera z Widerą zadecydowała już w pierwszym meczu finałowym o klęsce Cracovii 3:5. Może wystawiając Mamczarczyka i Dobosza zamiast Ziębę i Kowala, kierownik drużyny uratowałby zeszłoroczne mistrzostwo biało-czerwonych, ale w ostatnim już mecnu z Legią okazało się , że i ten skład nie jest wystarczający. Skoro ześ Blonder nie wyzyskał piłki meczowej z Gajem i oddał ten punkt w stosunku 21:7, 20:22, 19:21 (!), a Gajer zdołał „wycykać" Mamczarczyka, klęska 1:5 stała się faktem dokonanym.
Niesłychanie emocjonujący przebieg miał mecz „Kopalnia Polska" z Legią. I tu zaszły sensacyjne niespodzianki.
Widera przegrał z Gajem, Gaj z Furmanem, a Furman z Gajerem.
Słaba forma Pęczkowskiego rozstrzygnęła o mistrzostwie na rzecz Ślązaków. Z Siemianowiczanką mieli organizatorzy kłopot, gdyż w przed-bojach wystawiła niepotrzebnie nieuprawnionego gracza, i to w chwili, gdy właściwie mecze były już przesądzone na jej korzyść. Powtórki nie zmieniły wyniku, a we finale „odgryzła" się Siemidnowlczanka czołowej trójce, zyskując za każdym razem po dwa punkty. M. I. Robok pobił Blondera, W stosunku do Dziewiarskiego Klubu Sportowego (Łódź), tudzież Krakusa, które zajęły piąte i szóste miejsce w Polsce, Siemianowiczanka okazała się znacznie silniejszą.
Ogólne wnioski z mistrzostw Polski, które tak jak zawsze były zawodami na wielką skalę, pozwalają nam skonstatować, że mamy jednego gracza w dużym stylu, tj. Blondera, a niestety wobec spadku formy u Gaja, około dziesięciu dalszych zawodników, do których nie zaliczamy chwilowo żadnego krakowianina, tworzy grupę całkowicie równorzędną, znacznie jednak słabszą od zagranicznych asów. Dzięki ilości, należy się bezwątpienia Śląskowi prymat w polskim tenisie stołowym, i chodzi tylko, aby władzom PZTS-u udało się nawiązać ożywiony .
KONTAKT Z ZAGRANICĄ, gdyż w przeciwnym razie staniemy w martwym punkcie. Drugim lekarstwem brak "rextraklasy", to import tanich piłeczek, ba przy obecnych cenach wszystkie nawet średnio zamożne kluby mogą właściwie zlikwidować swe sekcje. Organizacja turnieju nie zadowoliła wielu uczestników, ale na usprawiedliwienie Śląsko-Dąbrowskiego Okręgu należy dodać, że był on nowicjuszem przy urządzaniu takiej imprezy. Z szeregiem protestów upora no się po dłuższych obradach, jeden tylko zawodnik (Kawczyk) otrzymał naganę, a Za to przy rozdaniu pięknych nagród i dyplomów zapanował już całkiem pogodny ustrój, gdyż to co się komu należało zdobyto i stracono... przy stole.

Witold Horain.
Źródło: Echo Krakowa nr 49 z 19 lutego 1947