1954-11-28 Gwardia Bydgoszcz - Ogniwo MPK Kraków 0:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Polonia Bydgoszcz

Trener:
Józef Kotlarczyk
pilka_ico
I liga , 20 kolejka
Bydgoszcz, niedziela, 28 listopada 1954

Gwardia Bydgoszcz - Ogniwo MPK Kraków

0
:
0

(0:0)



Herb_Cracovia

Trener:
Tadeusz Parpan
Skład:
Burhardt
Dziadek
Nowacki
Klimowicz
Szczepański
Piskorz
Wiśniewski
Przybylski
Piątek
Norkowski II
Brzeski

Ustawienie:
3-2-5

Sędzia: Sperling z Łodzi
Widzów: ok. 6 000 „ok.” nie może być przypisane do zadeklarowanego typu liczbowego o wartości 6000.

Skład:
W. Pajor
Mazur
Kaszuba
Skrzat
Gołąb
M. Kolasa
Kadłuczka
Dudoń
Radoń
Kasprzyk
Wawrzusiak

Ustawienie:
3-2-5



Znaczenie meczu

Spotkanie decydowało o tym, która z drużyn pozostanie w I lidze. Przed spotkaniem obie drużyny miały po 15 punktów na koncie i wyprzedzała ich ekipa chorzowskich Budowlanych (czyli AKSu) mająca 16 punktów, która w tym dniu grała w Łodzi z ŁKS-em, zwanym wówczas Włókniarzem. Kolejnym zagrożonym spadkiem klubem była krakowska Gwardia (Wisła), także mająca 16 punktów lecz podejmująca u siebie Kolejarza Poznań. Gwardia wygrała 2:0. W Łodzi zwyciężyli gospodarze 2:1, co wobec remisu w bydgoskim pojedynku oznaczało degradację AKS-u i Cracovii.

Opis meczu

"W Bydgoszczy nie padła ani jedna bramka
ale to wystarczyło Gwardii do utrzymania się w I lidze" -
Przegląd Sportowy

W Bydgoszczy nie padła ani jedna bramka
ale to wystarczyło Gwardii do utrzymania się w I lidze

Wysoka stawka spotkania wpłynęła na to, że oba zespoły rozpoczęły mecz bardzo nerwowo. Wyrażało się to w niecelnych podaniach oraz w rzadkich i słabych strzałach. Pierwsi „otrząsnęli się” bardziej rutynowani krakowianie. Oni też w pierwszej połowie nadawali ton grze, ale tylko w polu. Znacznie gorzej było pod bramką, gdzie w najdogodniejszych sytuacjach brakowało środkowej trójce ataku Ogniwa zdecydowania. Jedynie środkowy napastnik Kasprzyk oraz Wawrzusiak próbowali niepokoić Burchardta, ale ich strzały były anemiczne, częściej niecelne.

Po zmianie stron obraz gry zmienił się radykalnie. Gwardziści dopingowani przez publiczność, z miejsca przystąpili do energicznych ataków, spychając całkowicie gości do obrony. Akcje gospodarzy stają się coraz groźniejsze a forsowanie gry skrzydłami rozluźniło blok defensywy Ogniwa, w którego szeregi wkrada się chaos.
Kilka zagrań w tym okresie jest pierwszorzędnej marki i pod bramką Pajora często wytwarzają się bardzo nieprzyjemne sytuacje, a bramka „wisiała w powietrzu". Wszystkim dość efektownym, zagraniom brak było jednak wykończenia. W 75 min. Piątek znalazł się w idealnej sytuacji do strzału, jednak bojąc się odpowiedzialności, przerzucił piłkę na skrzydło. A w chwilę później fatalnie spudłował.
Najidealniejszą sytuację do zdobycia bramki w tym spotkaniu zaprzepaścił na 8 min przed końcem meczu Piątek, który z najbliższej odległości po kapitalnym wypuszczeniu Brzeskiego strzelił w ręce Pajora.
W drużynie Ogniwa poza Pajorem w bramce, na wysoki poziom wzniósł się spokojny i zdecydowany Kaszuba, który przed przerwą całkowicie unieszkodliwił Piątka. W ataku najgroźniejszy był szybki Wawrzusiak.

W zespole gospodarzy poza bramkarzem Buchardtem najlepiej zagrali: Szczepański w pomocy, który wzorowo zasilał napad piłkami, oraz Wiśniewski i Norkowski II. Trzeba podkreślić, że spotkanie toczyło się w przyjacielskiej atmosferze i sędzia nie miał trudnego zadania.
(P)
Źródło: Przegląd Sportowy nr 99 z 29 listopada 1954 [1]