1996-08-04 Cracovia - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 1:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
Alojzy Łysko
pilka_ico
II liga grupa wschodnia , 2 kolejka
Kraków, niedziela, 4 sierpnia 1996

Cracovia - Świt Nowy Dwór Mazowiecki

1
:
0

(0:0)



Herb_Świt Nowy Dwór Mazowiecki


Skład:
Kwedyczenko
Łukasik
Hruszczak
Szymiński
Waldemar Góra
Powroźnik
Siemieniec
Ł. Kubik
Krauz (46' Wroński)
Hrapkowicz
Zegarek

Sędzia: Władysław Popczyk z Częstochowy
Widzów: 1 000

bramki Bramki
Zegarek (74' głową) 1:0
Skład:
Romanowski
Krakowiak
Rasztęborski
Puchacz
Nowacki
Kucharski
Orliński
Gontarz
Stokowiec
Szeląg (74' Kryński)
Stankiewicz


Opis meczu

"Nie zasłużyli?" -
Gazeta Wyborcza

Nie zasłużyli?

Niewielu kibiców oglądało na stadionie Cracovii porażkę nowodworskiego Świtu 0:1.

Świt częściej gościł na połowie gospodarzy, ale to zawodnicy Cracovii pierwsi stworzyli podbramkowe sytuacje. W 10. min Marcin Hrapkowicz podał z lewej strony do wychodzącego na dobrą pozycję Piotra Powroźnika, którego jednak uprzedzili obrońcy.

Dziewięć minut później wreszcie dobrą okazję do zdobycia bramki mieli goście. Robert Stankiewicz próbował główkować przed polem bramkowym, ale uprzedził go Dariusz Łukasik. Jeszcze w 34. min Piotr Stokowiec z prawej strony mocno uderzył piłkę, ale przeleciała nad poprzeczkę.

Druga połowa była znacznie ciekawsza. Wkrótce po zmianie stron Powroźnik prawie spod prawej linii bocznej mocno strzelił nad bramką. Parę minut później Robert Kucharski ustawiony 18 metrów przed bramką Tomasza Kwedyczenki zrewanżował się uderzeniem z woleja - obok słupka.

Wreszcie Łukasz Kubik podał z rzutu rożnego, a najmniejszy na boisku Paweł Zegarek głową skierował piłkę w róg bramki Roberta Romanowskiego. Za moment krakowianie mogli podwyższyć, ale Wroński strzelił niecelnie.

Goście próbowali uratować jeden punkt. Kilkakrotnie byli blisko wyrównania. W 78. min strzał Stokowca krakowski bramkarz sparował na rzut rożny. Po chwili strzelał Kucharski, piłka odbiła się od Kwedyczenki, a stojący blisko Stankiewicz nie zdążył jej dobić. Minutę później pięknie główkował Zbigniew Gontarz, lecz Kwedyczenko był dobrze ustawiony.

- Zdawałem sobie sprawę, że po dotkliwej porażce w poprzedniej kolejce Cracovia będzie chciała się zrehabilitować - powiedział trener Świtu Zbigniew Lepczyk. - Nie zasłużyliśmy na porażkę. Ciekawe, skąd arbiter wymyślił ten róg. Dzisiaj wystąpiliśmy po raz pierwszy w tym składzie i liczę, że jeżeli będziemy grać dalej w tym zestawieniu, to przyniesie to efekty.
Jacek Przybyło
Źródło: Gazeta Wyborcza nr 181 wydanie stołeczne z 5 sierpnia 1996

Tempo

"Pasy" przystąpiły do drugiego w tym sezonie meczu w składzie równie osłabionym, jak do inauguracyjnego spotkania w Tarnobrzegu. Nadal brakowało Pawła Depy, Jacka Mroza, Rafała Wrześniaka, Edwarda Kowalika i Marka Węgla, przy czym niektórzy z nich są kontuzjowani (na pewno Węgiel i Depa), pozostałych zaś kibice podejrzewają, iż wciąż kontestują. Tak czy inaczej, w pierwszej połowie gospodarze nie prezentowali się aż tak źle, jak można się było spodziewać. Gra w tej fazie meczu była wyrównana, bramkarze mieli mało pracy, a kibice - moknący w padającym przez cały czas deszczu - raczej spokojnie debatowali o dalszych losach Krzysztofa Dudy i jego imiennika Hajduka. Jak bowiem fama niesie, jest prawdopodobne, iż przejdą oni z Cracovii nie do Wisły, ale do Hutnika... Do gry po zmianie stron krakowianie przystąpili z większą wiarą w swoje możliwości poczynali sobie energiczniej, a czego jak czego, ale waleczności i boiskowego poświęcenia nie można im było odmówić. Goście z Nowego Dworu także zaczęli grać szybciej i składniej, toteż widowisko stało się ciekawsze. Nadal żadnej ze stron nie udało się uzyskać wyraźniejszej przewagi, powiodło się natomiast "Pasom". W 73. minucie Kubik dobrze zacentrował z rzutu rożnego, a Zegarek głową trafił w dolny róg bramki bezradnego w tej sytuacji Romanowskiego. Przyjezdni od tej chwili przeszli do generalnej już ofensywy, a Kwedyczenko kilkakrotnie znalazł się w opałach. Skóra na krakowskich kibicach ścierpła zwłaszcza w 79. minucie - bramkarz Cracovii wypuścił mokrą piłkę z rąk po strzale Krakowiaka, ale Szymiński nie dopuścił do dobitki, wyjaśniając sytuację wykopem poza bramkę.
Źródło: Tempo