1996-10-06 Dolcan Ząbki - Cracovia 1:4

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Herb_Dolcan Ząbki


pilka_ico
II liga grupa wschodnia , 12 kolejka
Ząbki, niedziela, 6 października 1996, 14:30

Dolcan Ząbki - Cracovia

1
:
4

(1:2)



Herb_Cracovia

Trener:
Alojzy Łysko
Skład:
Szanin
Meyer
Krzemiński
Lis
Calski
Gruba (52' Rosiński)
Barchwic
Paluchowski (52' Sitnicki)
Jasiński
Antolak
Krajewski

Sędzia: Kobylarz
Widzów: 800

bramki Bramki

Antolak (10'-karny)
0:1
1:1
1:2
1:3
1:4
Martyniuk (6')

Zegarek (13'-głową)
Bernas (50')
Zegarek (66')
zolte_kartki Żółte kartki
Bernas
Skład:
Ł. Paluch
Wielgus
Mróz
Szymiński
Siemieniec (84' Ł. Kubik)
Sosin
Ziółkowski
Bernas
Depa
Martyniuk
Zegarek


Spis treści

Opis meczu

Sport

Relacja z meczu w katowickim dzienniku Sport
W kontekście ostatnich wyników sąsiadów z dolnej połówki tabeli to rozstrzygnięcie jest bez wątpienia dużą niespodzianką. A zwłaszcza jego rozmiary. Gospodarze liczyli na kolejne punkty tymczasem zeszli z boiska sromotnie pokonani. Tak to jednak zwykle bywa gdy jedna drużyna atakuje (Dolcan) zapominając zupełnie o obronie a druga pamiętając o wzmocnionej defensywie.

(Cracovia) zakłada szybkie kontrataki. I piłkarzy beniaminka niczym nie usprawiedliwia fakt, że nie mogli przystąpić Koc i Markowski na ogół filary poczynań obronnych zespołów.

O ile jeszcze premierową połowę można uznać za wyrównaną o tyle trudniej zwiększa dojrzałość i mądrość taktyczna Cracovii były aż nadto widoczne. A kontrwypady okazały się wręcz "zabójcze" dające oczywiście w pełni zasłużony sukces gości.
(GS)
Źródło: Sport nr 195 z 7 października 1996

Tempo

Już w 6. min obrońcy Dolcana nie upilnowali Martyniuka, który pewnie wykorzystał sytuację sam na sam. Antolak uzyskał wyrównanie z rzutu karnego jednak wynikiem remisowym kibice nie cieszyli się zbyt długo. Niespełna trzy minuty później defensorzy Dolcana popełnili kolejny błąd i Zegarek nie miał żadnych problemów z opanowaniem piłki i ładnym strzałem głową strzelił drugiego gola. Do końca I połowy piłkarze Dolcana starali się doprowadzić do wyrównania, jednak albo ich strzały były niecelne (Jasiński, Lis) bądź też udanie interweniował Paluch. Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza, szybką kontrę Cracovii i dośrodkowanie Siemieńca zamienił na trzecią bramkę Bernas. Po tym golu z gospodarzy, zupełnie uszło powietrze - goście zaś w pełni kontrolowali grę. Uwieńczeniem ich dobrej postawy była czwarta bramka, którą strzałem z bliska uzyskał Zegarek, a winę za nią ponosi Szanin, który wypuścił piłkę z rąk. W ostatnich minutach z bardzo dobrej strony pokazał się Martyniuk, któremu niewiele zabrakło, aby swoją indywidualną akcję zakończyć strzeleniem jeszcze jednego gola. Cracovia odniosła wysokie i pewne zwycięstwo natomiast piłkarze Dolcana rozczarowali.
Źródło: Tempo

Gazeta Wyborcza

W obronie graliśmy dzisiaj gorzej niż tragicznie - mówił po meczu z Cracovią trener Dolcanu Jerzy Szczęsny - daliśmy sobie strzelić frajerskie bramki. Krakowianie wygrali w Ząbkach 4:1.

Przed niedzielnym spotkaniem obie drużyny sąsiadowały ze sobą w II-ligowej tabeli. Od strefy spadkowej dzielił je tylko jeden punkt. Zarówno Dolcan, jak i Cracovia przystąpiły do meczu osłabione. Gospodarze wystąpili bez pauzujących za czerwone kartki Daniela Wysockiego i Waldemara Koca, a goście bez pierwszego bramkarza Tomasza Kwedyczenki. Ząbkowskiej publiczności pierwszy raz zaprezentował się wypożyczony z warszawskiej Polonii Krzysztof Jasiński. Młody napastnik zagrał dobrze i był wyróżniającym się piłkarzem w drużynie gospodarzy.

Od początku meczu bardzo słabo spisywała się obrona Dolcanu. Pierwszy błąd defensorzy Ząbek popełnili w 6. minucie. Nie upilnowali Artura Martyniuka i ten strzałem z siedmiu metrów strzelił pierwszego gola.

W 10. minucie piłkę ręką w obrębie pola karnego dotknął Łukasz Sosin i sędzia podyktował rzut karny. Pewnym wykonawcą jedenastki był Zbigniew Antolak.

Podczas gdy kibice Dolcanu cieszyli się jeszcze z wyrównania, drugiego gola zdobyli goście. Celną główką popisał się nie atakowany przez obrońców Paweł Zegarek.

Do końca pierwszej połowy przeważał Dolcan. Bardzo dobrze grającego bramkarza gości próbował pokonać dwukrotnie Piotr Barchwic. Jednak za każdym razem Łukasz Paluch wybijał piłkę na rzut rożny.

Po przerwie atakowali gospodarze, czynili to jednak bardzo chaotycznie. Cracovia cofnięta do obrony kilka razy wyprowadziła groźne kontry. W 50. minucie po szybkiej akcji Martyniuk dośrodkował na pole karne i Tomasz Bernas po uderzeniu z pierwszej piłki pokonał rosyjskiego bramarza Dolcanu.

Dwie minuty później bramkarz Cracovii wyszedł na 14. metr i wypiąstkował piłkę pod nogi Tomasza Siemieńca. Piłkarz Dolcanu z około 30 metrów próbował przelobować Palucha, ale minimalnie spudłował.

W 66. minucie czwartego gola zdobyli goście. Z rzutu rożnego na pole karne dośrodkował Martyniuk, bramkarz Dolcanu odbił piłkę przed siebie, doszedł do niej Zegarek, podbił sobie piłkę dwukrotnie i z najbliższej odległości pokonał Aleksandra Szanina.

Do końca meczu niemrawo atakował Dolcan. Gospodarzom nie udało się jednak zmniejszyć już rozmiarów porażki. W 89. minucie piątą bramkę dla "pasów" mógł zdobyć Martyniuk, minął dwóch rywali, ale przegrał pojedynek "sam na sam" z Szaninem.

- W drugiej połowie musieliśmy atakować kosztem obrony - tłumaczył trener Szczęsny - i zostaliśmy skarceni jak uczeń przez profesora. - Myślałem, że wyrównanie Dolcanu podłamie moich piłkarzy - mówił trener Cracovii Alojzy Łysko - na szczęście strzeliliśmy drugiego gola i później kontrolowaliśmy już grę.
Źródło: Gazeta Wyborcza nr 234 wydanie stołeczne z 7 października 1996