2004-11-28 Cracovia - KH Sanok 7:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Cracovia herb.png

Trener:
Rudolf Rohaczek
Hokej.png
23 kolejka, 4 runda, Ekstraliga
Kraków, niedziela, 28 listopada 2004

Cracovia - KH Sanok

7
:
1

(4:1; 3:0; 0:0)

Sędzia: Włodzimierz Marczuk z Torunia
Widzów: 350


KH Sanok - hokej mężczyzn herb.png


Skład:
Radziszewski

Smreczyński
Marcińczak
Wieloch
HornĂ˝
Twardy

P.Urban
Csorich
S.Urban
Słaboń
Sarnik

Kozendra
Gąska
Śliwa
Cieślak
Drozdowicz

Malacz
Dudek
Witowski
Pawlik
Byrka
Bramki
Sarnik (4')

Sarnik (15')
S.Urban (18')
Wieloch (19')
Twardy (26')
Kozendra (37')
Csorich (37')
1:0
1:1
2:1
3:1
4:1
5:1
6:1
7:1

D.Demkowicz (9')

Prasa

Kraków: rehabilitacja "Pasów" - Gazeta Wyborcza 28.11.2004

Po klęsce w Oświęcimiu podopieczni Rudolfa Rohaczka nie mogli sobie pozwolić na stratę choćby punktu ze słabiutkimi sanoczanami. Krakowianie, nie wysilając się nazbyt, wygrali pewnie i wysoko, momentami sprawiając wrażenie znudzonych jednostronnym spotkaniem.

W czwartej minucie po dynamicznej akcji Damiana Słabonia Piotr Sarnik z najbliższej odległości pokonał Mykołę Worosznowa. Już ten gol zapowiadał wysokie zwycięstwo Cracovii, choć na kolejne trafienia swych ulubieńców kibice czekali jeszcze kilkanaście minut. Tymczasem w 9. minucie grający w przewadze goście wyrównali. Dariusz Demkowicz strzałem w górny róg zaskoczył Rafała Radziszewskiego. Niemrawy pierwszy kwadrans gry hokeiści Cracovii wynagrodzili swym fanom w końcówce pierwszej tercji. Wystarczył moment przyspieszenia, by "Pasy" odjechały na trzy bramki, wybijając gościom z głowy marzenia o remisie.

Kłopoty techniczne z rolbą spowodowały, że przerwa po pierwszej tercji trwała ponad pół godziny. W tym czasie trener gości nie wymyślił recepty na zatrzymanie Cracovii, a gospodarze strzelili w drugiej tercji kolejne trzy gole. Najpierw Rafał Twardy po dwójkowej akcji z Karelem Hornym pokonał Worosznowa, a w 37. minucie w odstępie kilkunastu sekund Paweł Kozendra i Marian Csorich pokonali Dawida Łukaszka, który po sześciu minutach drugiej tercji stanął w bramce sanoczan.

Trzecia odsłona nie przyniosła najmniejszych emocji, a oba zespoły chciały to spotkanie dograć.