2005-01-14 GKS Tychy - Cracovia 1:2

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

GKS Tychy - hokej mężczyzn herb.png


Hokej.png
33 kolejka, 5 runda, Ekstraliga
Tychy, piątek, 14 stycznia 2005

GKS Tychy - Cracovia

1
:
2

(1:0; 0:0; 0:2)

Widzów: 2000


Cracovia herb.png

Trener:
Rudolf Rohaczek
Bramki
Ślusarczyk (12') 1:0
1:1
1:2

Słaboń (46')
Horny (54')
Skład:
Radziszewski

Csorich
P.Urban
Sarnik
Słaboń
Twardy

Noworyta
Marcińczak
Tomas
Horny
Chabior

Kozendra
Kotuła
Witowski
Śliwa
Wieloch

Bibrzycki
Cieślak
S.Urban

Prasa

Tychy: finisz "Pasów" - Gazeta Wyborcza 15.01.2005

Cracovia straciła napastnika Krzysztofa Śliwę, który po faulu Adriana Parzyszka został odwieziony do szpitala. Goście nie "pękli", tylko do końca ambitnie walczyli o zwycięstwo i dopięli swego.

Podopieczni trenera Rudolfa Rohaczka nie rzucili się do ataku, tylko wyczekiwali na błędy rywala. Nie zmienili taktyki nawet po stracie bramki w pierwszej tercji. Jedynego gola dla GKS-u zdobył Artur Ślusarczyk. Napastnik tyskiej drużyny nie uderzył krążka zbyt mocno, ale guma i tak prześlizgnęła się pod ręką Rafała Radziszewskiego.

- Stracony gol nic nie zmienił, nadal mieliśmy grać uważnie w obronie i czekać na okazję do ataku - opowiadał Damian Słaboń. Napastnik Cracovii jeszcze w poprzednim sezonie strzelał bramki dla GKS-u, a wczoraj jako pierwszy pokonał Arkadiusza Sobeckiego. - Nie mam na Arka sposobu. Chciałem podrzucić krążek, ale szczerze mówiąc trochę mi zeszło - tłumaczył.

Drugiego gola dołożył Karel Horny. - Krążek odbił się od słupka, potem od moich parkanów i na koniec wpadł do bramki. Szkoda... - żałował Sobecki.

Mecz zakończył się pechowo dla Śliwy - Parzyszek złamał mu nos kijem. - A sędzia nawet nie podjechał, żeby zobaczyć, co się stało! - grzmiał trener Rohaczek. - Hokeista musi być odpowiedzialny za swój kij. Głupie zagranie i Śliwa ma nos wywrócony na drugą stronę.

Parzyszek za brutalne zagranie trafił na cztery minuty na ławkę kar. Dłużej trwało czyszczenie lodu ze strużki krwi, którą zawodnik z Krakowa zostawił, zjeżdżając do szatni.