2007-12-07 Ruch Chorzów - Cracovia 2:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

mecz rundy wiosennej


Herb_Ruch Chorzów

Trener:
Duszan Radolsky
pilka_ico
Orange Ekstraklasa , 17 kolejka
Chorzów (Stadion Narodowy), piątek, 7 grudnia 2007, 19:00

Ruch Chorzów - Cracovia

2
:
0

(0:0)



Herb_Cracovia

Trener:
Stefan Majewski
Skład:
S.Nowak
Jakubowski
G.Baran
Adamski
Nykiel
Grzyb
Pulkowski
Bonk (89' Sadlik)
Balaz (78' Domżalski)
Fabus
Jezierski (82' Janoszka)

Ustawienie:
4-4-2

Sędzia: Paweł Gil z Lublina
Widzów: ok. 4000 (w tym 600 z Krakowa) "(wtym600zKrakowa)" is not declared as a valid unit of measurement for this property.

bramki Bramki
Wacek (61' sam.)
Grzyb (76')
1:0
2:0
zolte_kartki Żółte kartki
Balaz
Fabus
Janoszka
P.Nowak
Dudzic
Karwan
Skład:
Cabaj
Kulig
Urbański
Radwański
P.Nowak
Karwan
A.Baran (54' Wacek)
Pawlusiński (81' Baliga)
Moskała
Witkowski (66' Bojarski)
Dudzic

Ustawienie:
3-4-3


Spis treści

Opis meczu

Zarówno Ruch, jak i Cracovia, ostatnio nie rozpieszczały swoich kibiców wynikami, toteż w ostatnim tegorocznym meczu ligowym na pewno oba zespoły chciały zainkasować komplet punktów.

Tydzień wcześniej sympatycy gospodarzy po porażce z Groclinem domagali się odejścia trenera Duszana Radolskiego, dla którego dotąd Stadion Śląski nie był "magiczny". Piątkowym meczem pożegnał się z chorzowskim zespołem bramkarz Sebastian Nowak, przechodzący w styczniu do Górnika Zabrze.

Już w 3. minucie podskoczyło sześciuset krakowskich kibiców, gdy Witkowski głową zdobył gola - jak się okazało ze spalonego. Potem częściej atakował Ruch. Zwłaszcza akcje Balaza lewą stroną kończone strzałami pomogły Cabajowi utrzymać koncentrację i ... podnieść temperaturę ciała. Krakowianie zagrozili Nowakowi po centrze Moskały w pole karne 10 minut przed przerwą. W ogromnym zamieszaniu nikt jednak nie zdołał oddać strzału.

Po przerwie znów zaatakowali gospodarze i ponownie motorem napędowym ich akcji był Słowak Balaz. Dwa razy idealnie wyłożył piłkę swemu rodakowi Fabuszowi - najpierw jednak refleksem popisał się Cabaj a potem napastnik Ruchu fatalnie spudłował z sześciu metrów.

Bramkę Cracovii chorzowianie odczarowali w 61. minucie. Po dośrodkowaniu Jakubowskiego Jezierski zmienił kierunek lotu piłki, a ta odbita jeszcze od Wacka zmyliła bramkarza. Krakowianie szybko mogli odrobić straty. W 70. minucie Pawlusiński z wolnego trafił w poprzeczkę. Zamiast wyrównania gol padł po drugiej stronie boiska. Podanie szykującego się już do zejścia z boiska Balaza z rzutu wolnego wykorzystał kapitan gospodarzy Grzyb zapewniając swojej drużynie trzy punkty.
Źródło: Interia.pl

Prasa

Koniec taki jak cała jesień - Dziennik Polski 08.12.2007

Runda była kiepska, jej zakończenie wprost katastrofalne. Na Stadionie Śląskim słabość Cracovii obnażył Ruch, który sam przeżywał jesienią ciężkie chwile i nieprzypadkowo pląta się w "ogonie" ekstraklasy. Jest w tabeli nisko, ale od wczoraj już nad "Pasami"...

Krakowianie w 17. jesiennych spotkaniach ugrali ledwie 16 punktów. W Chorzowie ponieśli 11. porażkę, z ostatnich ośmiu spotkań przegrali siedem. Do bilansu półrocza wypada jeszcze dorzucić klapę w Pucharze Polski. W tych rozgrywkach piłkarze Cracovii mieli walczyć o dużą premię i europejskie puchary, a potknęli się, przypomnijmy, na II-ligowej Arce Gdynia.

Po potyczce z Ruchem trener Stefan Majewski stwierdził krótko: - To był mecz, który pokazał, w jakim miejscu się znajdujemy. Ten mecz pokazał też, jak dramatycznie uwstecznić może się zespół, który poprzedni sezon zakończył na 4. miejscu.

Trudno zresztą się dziwić, skoro kluczowe postaci udanej wiosny odgrywają teraz marginalną rolę. Szkoleniowiec "Pasów" uznał, że 17-letni Mateusz Urbański lepiej nadaje się na kierownika defensywy od Łukasza Skrzyńskiego i doświadczony stoper znów - tak jak tydzień temu w meczu z Legią - przesiedział spotkanie na ławce rezerwowych. Znów koło niego usiadł Marcin Bojarski. "Bojar" dostał w II połowie 20-minutową szansę. Był najbliższy strzelenia gola dla gości. W 89 min, gdy i tak było już pozamiatane, wycelował z 12 metrów w okienko. Miał pecha, bo Sebastian Nowak popisał się rewelacyjną interwencją.

Cracovia strzeliła wczoraj gola. Ale spokojnie - ze spalonego, na samym początku. Akcja z 3 minuty była zresztą tyleż obiecująca, co zaskakująca - bo zanim Arkadiusz Baran zagrał na głowę Kamilowi Witkowskiemu (to on trafił do siatki), defensywny pomocnik popisał się dryblingiem w stylu Piotra Gizy.

Potem podobne ataki oglądaliśmy zdecydowanie częściej w wykonaniu chorzowian. Gra była wprawdzie obustronnie chaotyczna, ale to jednak Ruch lepił ładniejsze rzeczy z tej kiepskiej gliny. Marcin Cabaj w pierwszej połowie miał sporo pracy. W 6 min obronił strzał w dolny róg Remigiusza Jezierskiego, w 18 min złapał piłkę po "główce" z bliska Martina Fabusa. Z kornera w tym drugim przypadku centrował Pavol Balaż, który groźnie uderzył zza pola karnego w 22 min, ale i tym razem futbolówkę - po koźle - bramkarz "Pasów" chwycił.

Przed przerwą w pojedynku Cabaj - Balaż było 2-0. Słowacki skrzydłowy w 29 min miał bodaj najlepszą okazję, jaką Ruch stworzył w tej części meczu. Balaż był może 10 metrów od celu, trochę z boku bramki, ale bez "plastra". Huknął pod poprzeczkę - tam, gdzie akurat stał Cabaj.

Goście, jak wynika z powyższego, byli w defensywie. Jakieś próby ataków, zwłaszcza kontrataków, podejmowali, lecz rozgrywanie piłki zupełnie im nie wychodziło. Dariusz Pawlusiński stworzył w 10 min szansę Pawłowi Nowakowi. Ten ją zepsuł: zamiast strzelać, chciał jeszcze kogoś (kogo?) uszczęśliwić kolejnym podaniem. Gdy "Pasy" znowu przebiły się w pole karne "Niebieskich" w 22 min, Witkowskiego - po dobrej centrze Bartłomieja Dudzica - uprzedził Ariel Jakubowski.

W drugiej połowie z minuty na minutę było gorzej. Najpierw kulejąc z boiska zszedł A. Baran. Grał na własną prośbę, był nie w pełni sił, ale jeśli na "Śląskim" odstawał od swojej drużyny, to raczej w pozytywnym znaczeniu tego słowa. I chwilę po tym, gdy na placu pozostał już tylko młodszy z braci Baranów - obrońca Ruchu, Grzegorz - zaczęło dziać się dla "Pasów" naprawdę źle.

W 56 min gola powinna przynieść gospodarzom akcja Słowaków: tyle że po centrze Balaża Fabus w idealnej sytuacji główkował zbyt wysoko. W kilkudziesięciosekundowych odstępach Ruch stworzył dwie następne okazje: najpierw Cabaj obronił strzał Balaża, a za moment nieznacznie chybił Wojciech Grzyb.

I bramka w końcu padła, bo krakowianom nie mogło wiecznie dopisywać szczęście, gdy pozwalali gospodarzom na tak wiele. Gol był efektem centry po rzucie wolnym, który "wypracował" Dariusz Pawlusiński, nie potrafiący poradzić sobie z szybkim Balażem.

W 70 minucie niewiele zabrakło do wyrównania. Pawlusiński tym razem wykonał wolnego z boku pola karnego. Zamiast w dalsze okienko bramki Ruchu, piłka trafiła w poprzeczkę. To była ostatnia szansa doprowadzenia do remisu. Pięć minut potem Ruch zdobył drugą bramkę, pozbawiając gości złudzeń.

Jak padły bramki

1-0 Ariel Jakubowski, spod linii bocznej, z prawej strony, kopnął piłkę w pole karne. Remigiusz Jezierski, stojąc tyłem do celu, piętą kierował ją w dalszy róg bramki, po drodze trafiła jeszcze w Wacka i wpadła do bramki.

2-0 Pavol Balaż dośrodkował z rzutu wolnego, z boku pola karnego, na 6. metr. Michał Karwan powinien był wybić piłkę głową, ale tego nie zrobił. Trafiła więc pod nogi Wojciecha Grzyba, a ten wpakował ją do siatki.

Jaka jesień, taki koniec - Gazeta Krakowska 08.12.2007

Ostatni mecz "Pasów" w tym roku. Ruch Chorzów - Cracovia 2:0 (0:0).

Dla obu zespołów ten mecz, rozgrywany na Stadionie Śląskim, miał kapitalne znaczenie - wiadomo, jaka była pozycja obu w ligowej tabeli. "Pasy" zajmowały 10 miejsce z 16-punktowym dorobkiem, Ruch był o dwa miejsca gorszy, z 2 punktami mniej.

Trener Cracovii Stefan Majewski znowu zaskoczył wyjściowym składem, desygnując do gry Michała Karwana, który dawno już nie wystąpił w ligowym meczu, ostatnio 10 III br., w spotkaniu z Odrą Wodzisław. To była jedyna zmiana w porównaniu z ostatnim meczem ligowym z Legią. Szkoleniowiec znowu zaufał 17-latkowi Urbańskiemu, który grał w miejsce Skrzyńskiego i konsekwentnie nie puścił od pierwszej minuty Bojarskiego, tylko w trakcie gry.

Obu zespołom zależało na zwycięstwie. Cracovia zaatakowała i zdobyła nawet gola, ale Witkowski strzelił głową ze spalonego. W rewanżu groźnie uderzał z kąta Jezierski, ale Cabaj popisał się ładną obroną i wybił piłkę na rzut rożny. Zachował się też bardzo poprawnie, broniąc główkę Fabusa w 17 min z 7 metrów. Ten sam zawodnik niepokoił golkipera Cracovii 8 minut później - strzelając obok słupka. Cabaj uratował swój zespół od straty bramki w 29 min, kiedy to po strzale Balaza odbił piłkę na rzut rożny. Krakowianie z rzadka się odgryzali, m.in. Palusiński stanął przed szansą po dośrodkowaniu Moskały, ale przewrócił się przy oddawaniu strzału... Gospodarze mieli przewagę, przede wszystkim w rzutach rożnych, których do przerwy egzekwowali pięć, a Cracovia tylko jeden. Cabaj musiał mieć się na baczności po tych wznowieniach gry, jak również po strzałach z dystansu, choćby w 41 min gdy próbował zaskoczyć go G. Baran.

Nic się nie zmieniło po przerwie, chorzowianie nadal atakowali - Fabus strzelał z bliska, ale Cabaj popisał się refleksem. Niebawem Czech główkował z 5 m nad bramką, a po chwili Cabaj obronił na róg strzał Balaza. Wreszcie stało się - bramkę strzelił Jezierski z bliska, uderzając piłkę piętą po podaniu Fabusa. To był mocny cios, po którym "Pasy" długo nie mogły się podnieść. Sygnał do ataku dał Pawlusiński, który egzekwując rzut wolny w 70 min trafił w poprzeczkę.

Atak był krótki. "Pasy" zostały zgaszone w 76 min, gdy Grzyb po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w wykonaniu Balaza z bliska strzelił do siatki. W 86 min Cabaj obronił kapitalnie uderzenie Adamskiego z wolnego. Bojarski mógł zmniejszyć rozmiary porażki ale jego strzał kapitalnie obronił S. Nowak.

Po tej porażce Cracovia musi z niecierpliwością czekać na dzisiejsze rozstrzygnięcia, bo w razie wygranych drużyn z dołu tabeli - Polonii, Odry czy Widzewa, krakowianie mogą znaleźć się na barażowym miejscu. Trener Dusan Radolsky zachował swoją posadę, Stefan Majewski mimo 5 porażki z rzędu i 7 w ostatnich 8 meczach trwa dzielnie na swoim stanowisku... A krakowian czeka smutna zima.

Opinie trenerów

Stefan Majewski (Cracovia)

- To był mecz, który pokazał nam nasze miejsce, gdzie jesteśmy i w jakim miejscu się znajdujemy. Graliśmy z sąsiadem w ligowej tabeli. Ruch był tą drużyną, która bardziej chciała wygrać. Oczywiście gdy traci się bramkę samobójczą to różnie to bywa, natomiast stworzyliśmy sobie sytuacje, ale stworzyliśmy ich sobie za mało żeby to spotkanie wygrać. Przegraliśmy z bezpośrednim konkurentem w tabeli. Gratuluję Ruchowi.

- Mówi Pan o miejscu w którym Cracovia się teraz znajduje. Czy miejsce w okolicach miejsca barażowego jest adekwatne do możliwości tego zespołu?

- Zdobyliśmy taką liczbę punktów, która daje takie miejsce. Nie chciałbym teraz na gorąco analizować. Dlaczego znaleźliśmy się na takim miejscu trzeba dokładnie przeanalizować. Zespół bardzo się nie zmienił i przy odrobinie szczęścia, którego dzisiaj nam brakowało, nie powinniśmy się na tym miejscu znaleźć.

- Od tygodnia mówi się o dużych zmianach, które czekają ten zespół. Rozumiem, że te zmiany są przygotowywane już od dawna. Jak duże będą zmiany? Ilu zawodników przyjdzie, ilu odejdzie?

- Teraz dopiero zaczyna się dla zawodników okres przejściowy, okres roztrenowania. Okienko transferowe jest otwarte do końca lutego, tak więc mamy dużo czasu na to, aby wszystko dokładnie przeanalizować i zastanowić się co można zrobić.

- Czy będzie "rewolucja" w składzie?

- A co to jest "rewolucja"? W czasie rewolucji giną ludzie, a u nas nikt nie zginie.

- Mówiąc o "rewolucji" pytam czy będzie wymienionych pięciu, dziesięciu zawodników? Może dwudziestu pięciu...?

- Myślę, że to będzie zależało od tego jacy zawodnicy będą chcieli do nas przyjść, jakich uda nam się pozyskać. Nie jestem w stanie powiedzieć ilu zawodników do nas przyjdzie.

- Czy tacy zawodnicy jak Łukasz Skrzyński, Marcin Bojarski mogą...

- Na żadne pytanie personalne Panu nie odpowiem.

- Pan kiedyś powiedział, że "zwycięstwa cieszą, a porażki uczą"... Czego Cracovia i Pan nauczył się jesienią?

- Na pewno to co ja przeżyłem z zespołem to... (zapis nieczytelny).

- Czy to była dla Pana jedna z najtrudniejszych, najbardziej rozczarowujących rund w karierze trenerskiej?

- Myślę, że chyba tak...

Dusan Radolsky (Ruch Chorzów)

- Walczyliśmy i wygraliśmy to spotkanie. Dziękuję.

- Czy czuje się Pan zmęczony?

- Nie.