2008-02-01 Stoczniowiec Gdańsk - Cracovia 7:4

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Stoczniowiec Gdańsk - hokej mężczyzn herb.png


Hokej.png
Ekstraliga
Gdańsk, piątek, 1 lutego 2008, 19:15

Stoczniowiec Gdańsk - Cracovia

7
:
4

(1:0; 3:1; 3:3)

Sędzia: Zarodkiewicz z Katowic
Widzów: 2 500


Cracovia herb.png

Trener:
Rudolf Rohaczek
Skład:
Odrobny

Vitek
Jankowski
Rzeszutko
Rompkowski
Pospisil

Furo
Urbanowicz
Strużyk
Bigos
Skrzypkowski

Młynarski
Leśniak
Poziomkowski
Wróbel
Sowiński

Bramki
Vitek (6')

Wróbel (37')
Strużyk (40')
Jankowski (40')
Bigos (42')
Vitek (43')



Rzeszutko (55')
1:0
1:1
2:1
3:1
4:1
5:1
6:1
6:2
6:3
7:3
7:4

S.Kowalówka (34')





Mihalik (44')
Csorich (45')
Badžo (56')

Kary
12 min. 57 min.
Skład:
Jakubowski

Csorich
Kuc
L.Laszkiewicz
Słaboń
Badžo

Dulęba
Buril
M.Piotrowski
Pasiut
Drzewiecki

P.Noworyta
Kłys
Hlouch
Mihalik
Verčík

Landowski
Wajda
Witowski
S.Urban
S.Kowalówka

Prasa

Czarny dzień "Pasów" - Dziennik Polski 02.02.2008

To był czarny dzień hokejowych "Pasów". Krakowianie zagrali w Gdańsku fatalnie, zostali wręcz zdeklasowani przez osłabionego Stoczniowca, który na początku III tercji prowadził już 6-1. Marzenia o wyprzedzeniu w tabeli GKS Tychy (potknęły się w Sosnowcu) legły w gruzach.

Przed meczem wydawało się, że wszystko przemawia za krakowianami, ostatnio wzmocnili skład trzema obcokrajowcami (kolejny Słowak Kmec ma zagrać w niedzielę przeciwko Podhalu), grali na cztery formacje. Gospodarze wystąpili bez pięciu podstawowych graczy, tylko na trzy ataki, a nominalny obrońca Wróbel z uwagi na brak napastników musiał zagrać w ataku!

Co to jednak znaczy chcieć! Gospodarze od pierwszych minut grali agresywnie, pressingiem, a krakowianie dosłownie snuli się po lodzie. Jakby samo zwycięstwo miało im wpaść w ręce. Grali wolno, bez agresji, mnóstwo było niedokładnych podań i niepotrzebnych fauli.

Przewaga gospodarzy w I tercji została udokumentowana golem zdobytym w 7 min po dobitce przez Vitka. O fatalnej grze krakowian najlepiej świadczy fakt, że pierwszą sytuację bramkową stworzyli dopiero w 19 min.

W II tercji "Pasy" nadal spały na lodzie. Akcje jeżdżących i grających zdecydowanie szybciej gospodarzy były znacznie groźniejsze, ale parę razy Jakubowski (zastąpił w tym meczu Radziszewskiego) ratował krakowian.

W 35 min krakowianie grali w przewadze, po strzale S. Kowalówki krążek odbił się od kija Rompkowskiego i zmylił Odrobnego. Ale ta bramka wcale nie ożywiła gry gości, którzy zaczęli seryjnie faulować. Zaczęło się od nieprzepisowego ataku M. Piotrowskiego, który za atak na Wróbla otrzymał karę 5 min plus karę meczu. Grający w przewadze w ostatnich 4 minutach gospodarze zdobyli trzy gole, dwukrotnie grając w pięciu na trzech. Ostatnia w tej tercji bramka padła na 4 sekundy przed syreną.

Trzecia tercja zaczęła się dla "Pasów" fatalnie. W kolejnej podwójnej przewadze Bigos podwyższył na 5-1, a minutę później po błędzie obrońcy Cracovii i strzale Vitka było 6-1.

Zapowiadał się pogrom gości. Tak wysokie prowadzenie zdekoncentrowało graczy Stoczniowca i "Pasy" w ciągu 65 sekund zdobyły dwa gole (Mihalik, Csorich). Po chwili powinno być 4-6, ale P. Nowyta z 2 metrów nie pokonał Odrobnego! Potem był efektowny gol Rzeszutki po kontrze, a rozmiary porażki zmniejszył Badžo po dobrym podaniu L.Laszkiewicz.

Trener Rudolf Rohaczek tłumaczył po meczu, że w ostatnim czasie jego drużyna mocno trenowała przed play-off. Wczorajszy mecz powinien być dla krakowian ostrzeżeniem. Grając w takim stylu, bez agresji, "na stojąco", nie osiągnie się wiele w play-off. Nie może być żadnym usprawiedliwieniem zejście z lodu kontuzjowanego Hloucha.

A wczorajszy mecz można skomentować krótko - "Pasy", wstyd!