2008-08-15 Cracovia - ŁKS Łódź 2:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
Stefan Majewski
pilka_ico
Ekstraklasa , 2 kolejka
Kraków, piątek, 15 sierpnia 2008, 18:00

Cracovia - ŁKS Łódź

2
:
0

(1:0)



Herb_ŁKS Łódź

Trener:
Marek Chojnacki
Skład:
Cabaj
Szeliga
Karwan
Polczak
Radwański
Pawlusiński
Baran (83' Tupalski)
Nowak
Wasiluk (46' Dudzic)
Moskała (86' Kaszuba)
Snadny

Ustawienie:
4-4-2

Sędzia: Jerzy Walczyński z Lublina
Widzów: 4 000

bramki Bramki
Pawlusiński (6')
Pawlusiński (58')
1:0
2:0
zolte_kartki Żółte kartki
Kascelan
Drumlak
Freidgeimas
Skład:
Wyparło
Freidgeimas
Marciniak (70' Kujawa)
Mowlik
Adamski
Kascelan
Vayer
Haliti (46' Drumlak)
Woźniczka
Jarka (70' Czerkas)
Biskup

Ustawienie:
4-4-2
Zobacz również: Zdjęcia z meczu
Mecz następnego dnia:

2008-08-16 ŁKS Łódź (ME) - Cracovia (ME) 3:1


Spis treści

Opis meczu

TerazPasy.pl

W porównaniu z pierwszym meczem obecnego sezonu z Piastem Gliwice w składzie Cracovii zaszła tylko jedna zmiana - Bartłomieja Dudzica zastąpił debiutujący w Ekstraklasie 18 letni Jakub Snadny.

Mecz rozpoczął się znakomicie dla Cracovii. W 6 minucie kilka metrów przed linią pola karnego faulowany był Tomasz Moskała i sędzia podyktował rzut wolny. Piłkę 20 metrów od bramki ustawił Dariusz Pawlusiński i lekkim, precyzyjnym strzałem tuż przy słupku całkowicie zmylił Bogusława Wyparło, który nawet nie zareagował. 1:0 dla Cracovii! Warto dodać, że w składach przekazanych dziennikarzom Dariusza Pawlusińskiego nie było w wyjściowym składzie – w ostatniej chwili zastąpił Bartłomieja Dudzica.

W 10 minucie groźnie odpowiedzieli goście przeprowadzając szybką akcję lewą stroną boiska. Piłka po dośrodkowaniu trafiła do nieobstawionego Halitiego, którego strzał ofiarną interwencją w ostatniej chwili zablokował Michał Karwan. Pięć minut później Dawid Jarka otrzymał prostopadłe podanie, wpadł w pole karne Cracovii ale w dobrej sytuacji strzelił niecelnie.

W 25 minucie rzut wolny z prawej strony boiska wykonywał Paweł Nowak. Piłka trafiła w gąszcz nóg skąd wyłuskał ją Michał Karwan, ale jego strzał po rykoszecie minął bramkę ŁKS-u. Trzy minuty później rajdem w polu karnym popisał się Paweł Nowak. Pomocnik Pasów odegrał piłkę na 10 metr do Tomasza Moskały, który uderzył celnie, ale Bogusław Wyparło efektowną paradą przerzucił piłkę nad poprzeczką.

W ostatnim kwadransie pierwszej połowy Cracovia uzyskała wyraźną przewagę stwarzając kilka sytuacji bramkowych jednak nie dość klarownych, aby zaskoczyć defensywę ŁKS i dobrze dysponowanego Bogusława Wyparło.

W przerwie meczu obaj trenerzy dokonali po jednej zmianie. W Cracovii miejsce Marka Wasiluka zajął Bartłomiej Dudzic, a w ŁKS-ie za Labinota Halitiego wszedł Paweł Drumlak.

Pierwsze minuty drugiej połowy należały do Cracovii, a gra toczyła się na połowie ŁKS-u. W 50. minucie z 25 metrów uderzył Tomasz Moskała, ale piłka nieznacznie minęła słupek bramki Wyparły. Kilkadziesiąt sekund później niemal identyczną akcję przeprowadzili łodzianie, a strzelał Gabor Vayer.

W 55 minucie składną akcję w polu karnym Cracovii przeprowadzili Dawid Jarka i Gabor Vayer, który uderzył celnie z 15 metrów, ale Marcin Cabaj pewnie interweniował.

W 58 minucie Cracovia prowadziła już 2:0, a strzelcem bramki był ponownie Dariusz Pawlusiński. Wrzuconej z lewej strony piłki przez Pawła Nowaka nie zdołali sięgnąć ani obrońcy, ani ustawiony przed bramką Tomasz Moskała. Futbolówka trafiła do zamykającego akcję z prawej strony Pawlusińskiego, który z kilku metrów uderzył potężnie nie dając Wyparle najmniejszych szans na obronę.

W 64. i w 68. minucie strzelec dwóch goli Dariusz Pawlusiński miał kolejne okazje do zdobycia trzeciej bramki. Najpierw uderzył z dystansu tuż obok słupka, a następnie z rzutu wolnego z 25 metrów strzelił celnie, ale Bogusław Wyparło zdołał przerzucić piłkę nad poprzeczką.

ŁKS nie rezygnował z prób zdobycia przynajmniej honorowej bramki. W 78 minucie łodzianie dwa razy zagrozili bramce Marcina Cabaja. Najpierw po rzucie rożnym głową tuż obok słupka strzelał Rafał Kujawa, a chwilę później Marcin Cabaj musiał bronić strzał Kascelana z 14 metrów.

W 82 minucie doskonałą okazję na podwyższenie wyniku miał Tomasz Moskała, ale mając przed sobą tylko bramkarza strzelił zbyt lekko.

Sześć minut przed końcem spotkania boisko opuścił kapitan drużyny Arkadiusz Baran, a jego miejsce zajął Łukasz Tupalski, a po chwili Jakub Kaszuba zmienił Tomasza Moskałę.

Dwie minuty przed końcem meczu bliski szczęścia był debiutujący w tym spotkaniu Jakub Snadny, który otrzymał piłkę kilka metrów od bramki, ale jego strzał zdołał na róg wybić Bogusław Wyparło. Moment później w dobrej sytuacji obok słupka uderzył Paweł Nowak.
Crac
Źródło: TerazPasy.pl 15 sierpnia 2008 [1]

"Jak się ma Pawlusińskiego" -
Dziennik Polski

Jak się ma Pawlusińskiego

Trener Majewski dokonał małej rewolucji w składzie i "Pasy" wygrały pierwszy mecz w sezonie piłkarskiej ekstraklasy

"Pasy" zdobyły pierwsze punkty w tym sezonie, bo miały w swoich szeregach Dariusza Pawlusińskiego, który dwa razy pokonał bramkarza Bogusława Wyparłę, a jego pierwszy gol mógł być ozdobą wielu stadionów świata. Co ciekawe, Pawlusiński został wstawiony do składu przez trenera Stefana Majewskiego w ostatniej chwili! Trener Cracovii zaskoczył wszystkich ustawieniem linii ataku. Obok Tomasza Moskały zadebiutował 18-letni Jakub Snadny. Mecz świetnie ułożył się dla "Pasów", bo już od 6 minuty prowadziły dzięki bramce Pawlusińskiego 1-0. Ale potem dwie okazje mieli goście, w 11 min strzał gracza z Kosowa Haliti z 11 metrów zablokowali obrońcy, w 5 min później kapitalnej okazji nie wykorzystał Jarka: miał przed sobą już tylko Cabaja i posłał piłkę obok słupka.

W pierwszej połowie większość akcji Cracovia konstruowała prawą stroną, gdzie aktywny był Pawlusiński. Po drugiej stronie gra zupełnie nie układała się Wasilukowi, którego trener słusznie zmienił w przerwie meczu. W 29 min mogło być 2-0: pod poprzeczkę strzelał Moskała, ale Wyparło wybił piłkę na róg. W 40 min znowu nie popisał się Jarka, miał dużo czasu na oddanie strzału, a z 12 metrów trafił piłką w Karwana.

Na drugą połowę na lewym skrzydle w Cracovii wszedł Dudzic i było to dobre pociągniecie trenera. Ten młody piłkarz parę razy "szarpnął" po skrzydle. W 50 min po strzale Moskały z 12 metrów, z kąta, piłka przeszła tuż obok słupka. Potem dwa razy z dystansu groźnie uderzał Węgier Vayer.

W Cracovii nadal w głównej roli występował Pawlusiński. W 58 min zdobył swego drugiego gola, w chwilę potem strzelał z 16 metrów, pomylił się niewiele. W 68 min był znowu wolny dla Cracovii z 25 metrów. Ponownie do piłki podszedł Pawlusiński, uderzył niezwykle mocno, ale Wyparło, jakimś cudem, zdołał wybić na róg piłkę zmierzającą pod poprzeczkę.

Potem dwie bardzo dobre okazje mieli rywale. W 77 min po rzucie rożnym główkował Kujawa, piłka otarła się o słupek i wyszła na aut. 2 min później strzał Kascelan z 12 metrów nie był na tyle precyzyjne, by pokonać dobrze ustawionego Cabaja. W końcówce meczu Cracovia mogła "dobić" rywala, świetnych okazji nie wykorzystali Moskała, Snadny i Nowak.

Cracovia wygrała pewnie, ale z oceną jej gry trzeba się wstrzymać do następnych spotkań. Zbieranina graczy łódzkich zaprezentowała bardzo niski poziom, słabo grali w obronie, byli nieskuteczni w ataku. W drugiej połowie na boisku pojawił się były gracz Cracovii Drumlak, ale poza brzydkim faulem na Baranie (otrzymał za to żółtą kartkę) niczym się nie wyróżnił.

W Cracovii pierwszoplanową postacią był Pawlusiński, kolejny dobry mecz rozegrał na stoperze Karwan, w pomocy wiele udanych przechwytów miał Baran, dobrze podłączał się do akcji ofensywnych Radwański, czego nie można powiedzieć o Szelidze. Inni mieli różne momenty. Na pewno można pozytywnie napisać o debiutancie Snadnym, który grał odważnie. Gdyby w 88 min strzelił gola, jego nota byłaby wyższa. Bo przecież napastników rozlicza się z bramek.

Jak padły bramki

1-0 Moskała był faulowany na 20. metrze. Do piłki podszedł Pawlusiński, podciął ją bardzo precyzyjnie i ta, przeleciawszy na murem, wpadła w prawy róg, Wyparło nawet nie interweniował.

2-0 Szybka akcja Cracovii lewą stroną, Radwański zagrał prostopadłe do Nowaka, ten zacentrował w pole karne, do piłki nie doszedł Moskała, lotu futbolówki nie przecięli też obrońcy ŁKS, z prawej strony nadbiegł Pawlusiński i po mocnym strzale piłka zatrzepotała w siatce.
Źródło: Dziennik Polski [2]

"Drumlak wygwizdany" -
Dziennik Polski

Drumlak wygwizdany

Gdy na początku drugiej połowy wchodził na boisko, został przez publiczność przywitany wielką porcją gwizdów. Potem słychać je było za każdym razem, gdy był przy piłce. Nie brakowało też wyzwisk. Tak to na stadion Cracovii wrócił Paweł Drumlak, jej były zawodnik...

- Na pewno nie jest to przyjemne. Ale co ja kibicom zawiniłem? - zastanawiał się Paweł Drumlak. - Werdykty PZPN są, jakie są: kontrakt został rozwiązany z winy klubu, orzeczono brak możliwości profesjonalnego uprawiania piłki w Cracovii. Nic więcej w tej kwestii nie mam do dodania.

DP Proszę szczerze powiedzieć: miał Pan w ogóle ochotę grać w tym meczu?

- Miałem ochotę zagrać od początku. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, jak długą miałem przerwę. DP Trener Marek Chojnacki optymistycznie wypowiada się o Pańskiej przyszłości.

- Ja żałuję, że nie mogę trenerowi pomóc, bo to jedyny trener, który podał mi rękę. Sam przyznaję, że stać mnie na dużo lepszą grę, stawiam sobie poprzeczkę o wiele wyżej.

DP 1 stycznia 2007 roku podczas Treningu Noworocznego kibice Cracovii na rękach wnosili Pana na boisko...

- Kilka dni temu miałem w mieście spotkanie z kibicami. Podeszły do mnie chyba właśnie te osoby, które wnosiły mnie na boisko. Podczas naszej kilkuminutowej rozmowy przecierały oczy ze zdumienia. Mam więc wrażenie, że ludzie nie do końca wiedzą, jak ta sprawa (spór piłkarza z Cracovią - przyp.) wyglądała naprawdę.
Źródło: Dziennik Polski [3]

"Show niedoszłego rezerwowego" -
Gazeta Wyborcza

Show niedoszłego rezerwowego

Po blamażu z Piastem Gliwice piłkarze Cracovii zrehabilitowali się i pokonali ŁKS Łódź 2:0. Ojcem zwycięstwa został Dariusz Pawlusiński, który spotkanie miał zacząć... na ławce rezerwowych

Stefan Majewski, trener Cracovii, zaskoczył nieoczekiwanymi roszadami w składzie. Od pierwszej minuty zagrał Jakub Snadny, który w ataku wspierał Tomasza Moskałę. Utalentowany młodzieżowiec błysnął formą w tygodniu, strzelając na dodatek piękną bramkę w grze wewnętrznej. Od pierwszej minuty miał też zagrać Bartłomiej Dudzic, a do roli rezerwowego szykował się Dariusz Pawlusiński. Ostatecznie to doświadczony pomocnik "Pasów" znalazł się w drużynie i szybko zrehabilitował się za słaby występ przeciwko Piastowi.


Drumlak atakował Barana

Tuż po rozpoczęciu na 18. metrze Moskałę sfaulował Mladen Kascelan. Piłkę ustawił Pawlusiński i zamiast na potężny strzał w swoim stylu zdecydował się na techniczne uderzenie. Wybór okazał się trafny, bo piłka pofrunęła w okienko bramki Bogusława Wyparły.

Niewiele brakowało, a chwilę później byłby remis. Po błędzie Sławomira Szeligi Dawid Jarka znalazł się sam na sam z Marcinem Cabajem, ale fatalnie spudłował.

Emocje wróciły po półgodzinie. Paweł Nowak przechwycił piłkę przed polem karnym ŁKS-u, zagrał do Moskały, ale mocne uderzenie napastnika Cracovii poszybowało w sam środek bramki.

Po przerwie Marek Chojnacki, trener gości, postanowił wzmocnić środek pomocy i wprowadził dobrze znanego pod Wawelem Pawła Drumlaka. Zawodnika, który wszedł w ostry konflikt z Januszem Filipiakiem, prezesem "Pasów", przywitały gwizdy i wyzwiska. Drumlak wyróżnił się jedynie brutalną grą, a za cel ataków upatrzył sobie Arkadiusza Barana. Po jednym z fauli Drumlak został ukarany żółtą kartką.

Więcej do meczu wniósł Dudzic, który dał próbkę swojej szybkości. W roli głównej ponownie wystąpił jednak Pawlusiński. Nowak sprytnie podał wzdłuż pola karnego, piłkę przepuścił Moskała, a pomocnik Cracovii huknął pod poprzeczkę. 2:0.

Niewiele brakowało, a Pawlusiński skompletowałby hat-trick: pierwsze uderzenie minęło słupek bramki ŁKS-u, a drugie Wyparło wybił z najwyższym trudem. ŁKS spisywał się bardzo słabo, niektóre zagrania budziły śmiech na trybunach. Goście udowodnili, że nieprzypadkowo uznawani są za najsłabszą drużynę ekstraklasy. Wynik mógł być wyższy, ale Moskała, mając wyśmienitą okazję, nie zdołał przelobować Wyparły, a Snadny uderzył zbyt słabo i bramkarz ŁKS-u sparował piłkę.

Cracovia przełamała fatalną passę z ŁKS-em. Na ligową wygraną na własnym boisku czekała od 1961 roku. Wtedy to pokonała rywali 2:1.

Pamiętali o kierowniku

Kibice Cracovii nie zapomnieli o Macieju Madei, byłym kierowniku pierwszej drużyny Cracovii, i głośno skandowali jego nazwisko. Madeja po konflikcie z trenerem Majewskim zrezygnował z funkcji.
Waldemar Kordyl
Źródło: Gazeta Wyborcza 15 sierpnia 2008 [4]

"Pawlusiński razy dwa" -
Gazeta Krakowska

Pawlusiński razy dwa

Trener Stefan Majewski zapowiadał, że po nieudanym meczu z Piastem Gliwice nie będzie rewolucji w składzie. Tymczasem zaskoczył wszystkich wystawieniem od pierwszej minuty Jakuba Snadnego, jeszcze młodzieżowca.

Nie zagrał Bartłomiej Dudzic - choć jeszcze widniało jego nazwisko w przedmeczowym składzie. Nie było zaś Dariusza Pawlusińskiego. Jak się okazało, dobrze, że ten piłkarz znalazł się w wyjściowej jedenastce, gdyż jak się okazało był bohaterem meczu. Spotkania, którego nie ma co ukrywać kibice "Pasów", po wspomnianej wpadce z Piastem bardzo się obawiali.

W 5 min Cracovia miała rzut wolny z 20 m podyktowany za faul na Moskale. Do piłki podszedł Pawlusiński i strzelił, nawet nie w swoim stylu - na siłę - ale technicznie nad murem i Wyparło nawet nie zareagował, tylko musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Po chwili główkował Polczak - minimalnie niecelnie, ale i tak otwarcie "Pasów" było mocne.

Uspokoiło to skołatane nerwy krakowian, bo po inauguracji z Piastem Gliwice nastroje w ekipie nie mogły być wesołe. Przegrane sparingi, przegrana inauguracja mogły wzbudzać obawy.

ŁKS nie zamierzał szybko pogodzić się z wynikiem. Niebawem mogła być mocna riposta gości. Jarka uciekł lewym skrzydłem, znalazł się w sytuacji sam na sam z Cabajem, ale strzelił niecelnie. Nad bramkarzem Cracovii czuwała w tej sytuacji opatrzność.

Piękną akcję gospodarze przeprowadzili w 29 min - Nowak podał z prawej strony do Moskały na 14 m, a ten natychmiast strzelił pod poprzeczkę. Wyparło jednak wykazał się niezłym kunsztem i wybił piłkę spod poprzeczki. Krakowianie jeszcze przed przerwą mogli podwyższyć wynik, ale w ostatniej chwili piłkę spod ich nóg wybijali obrońcy ŁKS-u lub strzały były blokowane, zaś po uderzeniu Nowaka z dystansu piłka minęła bramkę.

Po przerwie na boisko wszedł Bartłomiej Dudzic w miejsce mało produktywnego Marka Wasiluka. I od razu nastąpił skok jakościowy w poczynaniach ofensywnych gospodarzy - Dudzic znalazł się nawet w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale był spalony. Łodzianie nie stracili jeszcze wszelkich nadziei i o mało co a do remisu nie doprowadził Vayer - strzelał mocno z kilkunastu metrów ale Cabaj obronił. Riposta "Pasów" była natychmiastowa - Radwański podał na lewym skrzydle do Nowaka, ten zagrał wzdłuż bramki, Moskała nie doszedł do piłki, a zamykający akcję na prawym skrzydle Pawlusiński strzelił do siatki i było 2:0.

Pomocnik Cracovii tak się rozochocił, że o mało co nie zdobył kolejnego, swojego trzeciego gola. W 68 min egzekwował rzut wolny i tym razem uderzał tak jak to on potrafi - posłał "petardę" na bramkę wyparły i golkiper łodzian z trudem wybił piłkę spod poprzeczki.

Cracovia panowała już na boisku i ŁKS mimo rozpaczliwych zmian nie mógł już nic zdziałać, choć po główce Kujawy piłka minimalnie minęła bramkę. Kibice więc mogli wyrazić swą aprobatę dla byłego kierownika Cracovii Macieja Madei śpiewając: "Madeja Maciej Cracovii wielki przyjaciel!".

Krakowianie trochę pofolgowali w końcówce, ale na szczęście nie skończyło się to dla nich przykro. I jak najbardziej zasłużenie zainkasowali komplet punktów.
Jacek Żukowski
Źródło: Gazeta Krakowska 15 sierpnia 2008 [5]

"Błysk Pawlusińskiego" -
Przegląd Sportowy

Błysk Pawlusińskiego

Łatwe punkty Cracovii. Piękne bramki pomocnika Pasów.

Dariusz Pawlusiński miał być w meczu z ŁKS rezerwowym. Na 15 minut przed pierwszym gwizdkiem trener Stefan Majewski zmienił jednak decyzję i polecił rozgrzewać się swemu skrzydłowemu. Ten moment olśnienia dał Pasom trzy punkty, bo Pawlusiński strzelił oba gole.

Szkoleniowiec miejscowych tłumaczył sprawę enigmatycznie. - Pomyłki się zdarzają - skwitował. A Pawlusiński, kosztem Bartłomieja Dudzica, wszedł na boisko i już po 6 minutach pokazał, że należało mu się miejsce w podstawowej jedenastce. Pięknie przymierzył z rzutu wolnego i piłka wyładowała w siatce, obok osłupiałego Bogusława Wyparty.

Było to finezyjne, techniczne kopniecie. - Chociaż nie jestem wirtuozem, w wieku trzydziestu lat pomyślałem, że czasem tak można wyegzekwować rzut wolny - powiedział po spotkaniu zawodnik.

ŁKS stracił szansę na punkty po kwadransie gry. Dawid Jarka dostał podanie od Gabora Vayera i był sam przed Marcinem Cabajem, lecz fatalnie spudłował. W dalszej fazie spotkania łodzianom nie udało się stworzyć tak dobrej okazji. Tylko Rafał Kujawa był bliski powodzenia, jednak głową skierował piłkę obok słupka.

A Pasy, chociaż nie grały olśniewająco, stwarzały sobie kolejne szansę. W 57. minucie Pawlusiński huknął pod poprzeczkę, finalizując akcję Krzysztofa Radwańskiego i Pawła Nowaka. Ten strzał był już w stylu „Plastika”: silny, oddany z prostego podbicia. Siatka aż zatrzęsła się od uderzenia. Najlepszy zawodnik na boisku miał ochotę na trzecie trafienie. Uniemożliwił mu to Wyparło, parując kolejną „bombę” Pawlusińskiego na róg. W końcówce nie popisali się zaś Tomasz Moskała, Jakub Snadny i Nowak, którym w polu karnym gości zabrakło dokładności.

Zwycięstwo Cracovii było jak najbardziej zasłużone. To rehabilitacja zespołu przed własnymi kibicami, którzy pomstowali za porażkę z Piastem Gliwice (0:2).

ŁKS ma natomiast głębsze problemy. Drużyna jest w początkowej fazie budowy i jeśli nie zacznie grać lepiej, będzie głównym kandydatem do spadku z ekstraklasy.
Marek Gilarski
Źródło: Przegląd Sportowy 16 sierpnia 2008 [6]

"Trenerzy o meczu" -
Dziennik Polski

Trenerzy o meczu

Stefan Majewski (trener Cracovii)

- Uważam, że rozegraliśmy dobre spotkanie. Bardzo chcieliśmy ten mecz wygrać. Mieliśmy w swojej drużynie człowieka, który wie, jak się zdobywa gole. Na pytanie - dlaczego Pawlusiński nie był wpisany do protokółu wyjściowej jedenastce, trener zażartował: - Pomyłki się zdarzają, a potem dodał: - Wprowadziłem do gry Pawlusińskiego w ostatniej chwili. - Czy Dudzic nie czuł się podłamany tym, że siadł na ławce rezerwowych? - Każdy piłkarz musi być na to przygotowany, a dzisiaj Dudzic, po przerwie, udowodnił, że jest dobrym zawodnikiem. Pozytywniej oceniam debiut Snadnego, mógł zdobyć w końcówce bramkę. Myślę, że ten mecz zmobilizuje go do pracy.

Marek Chojnacki (trener ŁKS)

- Przegraliśmy, ale zagraliśmy lepiej niż w meczu z Odrą Wodzisław. Jednak za łatwo traciliśmy bramki, pierwszy gol Pawlusińskiego ustawił przebieg meczu. Sami mieliśmy kilka okazji, ale mecz pokazał, jak trudno nam przychodzi zdobywać gole. Jarka w pierwszej połowie miał świetną pozycję, to obok pierwszej bramki dla gospodarzy, był drugi kluczowy moment meczu. Wprowadziłem na boisku Drumlaka, bo gra nie układała się nam. Paweł na treningach będzie musiał udowodnić, że należy mu się miejsce w podstawowym składzie.
Źródło: Dziennik Polski [7]

"Konferencja prasowa trenerów po meczu" -
Własne

Konferencja prasowa trenerów po meczu

Trener Marek Chojnacki: Drugi nasz mecz, przegraliśmy 2:0, brawo dla Stefana (Majewskiego). Przegraliśmy, ale zagraliśmy zdecydowanie lepiej niż z Odrą. Tak to jest, że traci się bramki łatwo, ale trzeba tez stwarzać sytuacje, aby je zdobywać. Dzisiaj mieliśmy tego obraz. Momentami graliśmy dobrze, Cracovia nas kontrowała, strzeliła szybko bramkę i w jakiś sposób sobie ustawiła mecz. Wiedzieliśmy co gra Cracovia, ale nie uchroniliśmy się od tego.

Próbowaliśmy tworzyć sobie sytuację, ale jak już powiedziałem łatwo się traci, a trudno się zdobywa i to dzisiaj było widać aż nadto, że brak skuteczności nie pozwolił nam nawet na zdobycie jednej bramki.

Stefan Majewski: Zagraliśmy dzisiaj dobre spotkanie, chcieliśmy je wygrać i najważniejsze, że mieliśmy człowieka, który potrafił strzelić , Darek strzelił dwie bramki i za mu chwała.

- Jak to się stało, że w zestawieniu składów dla dziennikarzy w wyjściowej jedenastce był Dudzic, a na boisku zamiast niego zobaczyliśmy Pawlusińskiego?
Stefan Majewski: Zdarzają się pomyłki.

- Ale może pan w ostatniej chwili zmienił skład?
Stefan Majewski: Zmieniliśmy w ostatniej chwili skład i dlatego wszedł Darek Pawlusiński. Mam takie prawo.
Trener Marek Chojnacki: Może Dudzic słabo na rozgrzewce wyglądał (śmiech trenerów)

- Może niebo pomogło w zadecydowaniu
Stefan Majewski: Niestety tam jeszcze nie mam znajomości. (śmiech)

- Czy Dudzic nie był załamany, że nie wystąpił od pierwszej minuty?
Stefan Majewski: Nie możemy mówić w profesjonalnej piłce, że zawodnik jest załamany. Zawodnik jak dostaje szansę, to albo ja wykorzystuję, albo nie. Stwierdziliśmy, że zagra Pawlusiński, wykorzystał szansę i za to mu chwała. A Bartek musi się pogodzić, że czasami się tak zdarza.

- Trzeba jednak przyznać, że Bartek zagrał w drugiej połowie dobry mecz.
Stefan Majewski: Bo to dobry zawodnik jest.

- Wybiegł za to Snadny, młody zawodnik i…
Stefan Majewski: I zagrał do końca, mógł nawet strzelić bramkę, bo miał bardzo dobrą sytuację. Cieszymy się i możemy uznać ten występ za udany. Taki mecz w pierwszej drużynie zmobilizuję go do pracy , bo jak widać było nie strzelił bramki i wie ile jeszcze nauki go czeka. Może zostanie podstawowym zawodnikiem, czego mu życzę.

- Co pana skłoniło do wystawienia Drumlaka, bo sprawiał wrażenie nieprzygotowanego?
Trener Marek Chojnacki: Nie układała nam się gra w drugiej linii do przerwy, Paweł dobrze wyglądał na treningach. Wiadomo, że nie jest w stanie dzisiaj zagrać 90 minut. W drugiej połowie uporządkowaliśmy grę, zaczęliśmy grać składnie. Widać, że to także jest dla niego wyznacznik, że jeszcze mu trochę potrzeba do miejsca w podstawowym składzie. Trochę czasu nie grał, a to że grać potrafi, to my wszyscy wiemy. Teraz tylko musi meczami udowodnić, czy to będzie 45 minut czy 20, że dochodzi do formy, bo uważam że on nam się przyda w naszym nowobudowanym, młodym składzie.

- Jakieś kluczowe momenty w grze?
Trener Marek Chojnacki: Było kilka kluczowych. Pierwsze minuty i od razu straciliśmy bramkę, później dwie sytuację, których nie wykorzystaliśmy. Jedynie co widać to postęp od meczu z Odrą, który było widać. Z meczu na mecz będzie większy progres. Graliśmy lepiej, stwarzaliśmy sytuację. Mam nadzieję, ze się nie załamiemy i będziemy dalej pracować nad poprawą. Przegrało się mecz, nie jeden przegra, ale najważniejsze że jest postęp w grze.

- Panie trenerze, która bramka się panu bardziej podobała?

Trener Marek Chojnacki: Zdecydowanie pierwsza. Przy drugiej popełniliśmy tyle prostych błędów, że praktycznie na własne życzenie straciliśmy bramkę. Rzadko się ogląda takie bramki jak ta pierwsza, z tej odległości udanego strzału nie da się obronić – bramkarz był bez szans. I w sumie ona ustawiła ten mecz. Cracovia jak szybko strzeli bramkę to wiadomo, że się trudno gra, ale cieszę się że drużyna się nie załamała i stworzyła kilka sytuacji.
Źródło: Własne 15 sierpnia 2008