2009-03-01 Stoczniowiec Gdańsk - Cracovia 3:4

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Stoczniowiec Gdańsk - hokej mężczyzn herb.png

Trener:
Henryk Zabrocki
Hokej.png
4 kolejka, 2 runda, etap Play-off, Ekstraliga
Gdańsk, niedziela, 1 marca 2009, 16:15

Stoczniowiec Gdańsk - Cracovia

3
:
4

(2:0; 1:3; 0:1)


Cracovia herb.png

Trener:
Rudolf Rohaczek
Skład:
Odrobny

Wróbel
Benasiewicz
Urbanowicz
Zachariasz
Furo

Rompkowski
Skrzypkowski
Łopuski
Rzeszutko
Vitek

Smeja
Leśniak
Skutchan
Hurtaj
Jankowski

Bigos
Ziółkowski
Sowiński
Poziomkowski
Strużyk
Bramki
Smeja (8:08)
Łopuski (18:00)

Poziomkowski (23:57)
1:0
2:0
2:1
3:1
3:2
3:3
3:4


Csorich (20:47)

Pasiut (37:03)
M.Piotrowski(37:28)
Słaboń (55:56)
Skład:
Radziszewski

Csorich
Bondarevs
L.Laszkiewicz
Słaboń
D.Laszkiewicz

Dudas
Skinnari
Vercik
Mihalik
Radwański

Witowski
Dulęba
M.Piotrowski
Kowalówka
Drzewiecki

Kłys
Wajda
Cieślicki
Pasiut
Rutkowski

Opis meczu

"Cracovia już w finale!" -
TerazPasy.pl

Cracovia już w finale!

Hokeiści Cracovii w imponującym stylu awansowali do finału mistrzostw Polski. Po trzech zwycięstwach w ćwierćfinale z Jastrzębiem, w półfinale także potrzebowali minimalnej liczby gier, aby odprawić Stoczniowiec Gdańsk. Bilans półfinału po dwóch meczach w Krakowie wynosił 2-0. Sobotnie i niedzielne spotkania w Gdańsku to dwa kolejne triumfy podopiecznych Rudolfa Rohačka i Pasy bez porażki w play-off staną do walki o obronę tytułu Mistrzów Polski.

Biało-czerwoni już w sobotę zrealizowali plan minimum. Drużyna pokazała charakter prawdziwych gladiatorów, wygrywając, zdawać się mogło, już przegrany mecz. Stocznia prowadziła w sobotę aż trzykrotnie dwoma bramkami. Do 17. minuty było 2-0, a w trzeciej tercji wynik brzmiał już nawet 3-1 w 49 minucie i 4-2 minutę później. Cracovia wyszła z tych opresji po mistrzowsku, a do imponującej wiktorii poprowadził drużynę Leszek Laszkiewicz. Wyrównanie padło na 28 sekund przed końcową syreną po wycofaniu przez Cracovię bramkarza i strzale Bondarevsa, który świetnie trącił Daniel Laszkiewicz. Zwycięstwo dał mistrzom Leszek Laszkiewicz, który w dogrywce wyprowadził morderczą kontrę. Na ławce kar siedział Miko Sikinnari, ale Leszkowi nie przeszkadzał niedobór partnerów na lodzie. Sam przejął krążek, sam mijał rywali i sam po raz trzeci w tym meczu pokonał Odrobnego. Wspaniały mecz! Wspaniałe zwycięstwo!

Niedzielny mecz gospodarze rozpoczęli z nożem na gardle i pokazali prawdziwy charakter. Od pierwszych sekund zdecydowanie natarli i choć już w pierwszej minucie na ławkę kar powędrował Furo, to gospodarze byli bliżsi otworzenia wyniku. Kolejne minuty do dalszy napór podopiecznych Henryka Zabrockiego. W 3. i 4. minucie Rafał Radziszewski, w krótkim odstępie czasu, aż czterokrotnie musiał bronić groźne strzały gdańszczan i czynił to skutecznie nawet po stracie bramkarskiego kija. Kiedy w 8. minucie na ławce kar wylądował Daniel Laszkiewicz pod bramką „Radzika” zrobiło się naprawdę groźnie. Pomysłowo rozegrany zamek zamieszał ustawieniem obronnym Pasów do tego stopnia, że Smeja po dokładnym dograniu Hurtaja nie miał problemów z pokonaniem bramkarza Cracovii, 1-0.

W kolejnych minutach wciąż gracze gospodarzy mieli więcej z gry. Groźnie nacierał Łopuski ale Radzik, mimo że podczas interwencji znów stracił kij, zdołał nakryć krążek. Gospodarze zamknęli udaną tercję akcją z 18. minuty. Akcję nowo zestawionego ataku Rzeszutko - Vitek - Łopuski zamknął ten ostatni. Zdecydowanie wjechał między Wajdę i Kłysa, zdołał minąć też Radziszewskiego i zrobiło się 2-0.

Cracovia podniosła się w drugiej tercji, choć okres dobrej gry podopiecznych Rudolfa Rohačka zaczął się jeszcze w końcówce pierwszych dwudziestu minut. Wtedy to rajd Radwańskiego zaowocował karą dla Zachariasza i pierwsza piątka w ciągu 40. sekund miała dwie wyborne szanse na zmniejszenie przewagi gospodarzy. Druga tercja rozpoczęła się więc od gry w przewadze (Zachariasz odsiadywał dalszą część kary), a po chwili napór Pasów zmusił Wróbla do wyrzucenia gumy poza lód z własnej tercji (kara!). Cracovia nie dograła całych 62 sekund w podwójnej przewadze, bo już po chwili Daniel Laszkiewicz wyłożył krążek Marianowi Csorichowi, a ten kapitalnym uderzeniem w okienko nie dał szans Odrobnemu na obronę. Goool!

Z każdą minutą gra Cracovii wyglądała lepiej. Groźnie strzelali Mihalik i Drzewiecki, jednak kolejne trafienie zanotowali gospodarze... W 25. minucie Piotr Poziomkowski uderzył zza zasłony na bramkę, a Radziszewski stracił z pola widzenia zrykoszetowany krążek. Ten odbił się od bandy za bramką i spadł prosto na kij do nadjeżdżającego za strzałem gracza Stoczni, 3-1...

Przypadkowo stracona bramka nie wybiła Pasów z uderzenia. Tym bardziej że gospodarze nie mogąc dorównać Mistrzom Polski faulowali na potęgę. Najpierw na ławce kar wylądował Zachariasz i zaraz po tym jak wrócił na lód jego miejsce zajął Skutchan. W tym czasie groźnie strzelali dwukrotnie Bondarevs, Csorich i ponownie Bondarevs, potem swoje szanse mieli Kłus i Drzewiecki. Jednak wynik nie uległ zmianie. Gdańszczanie próbowali kontrować ale znów złapali karę, której nasi hokeiści kolejny raz nie wykorzystali.

Nadeszła 38. minuta kiedy to w ciągu zaledwie 25 sekund pady dwie bramki dla Pasów! Paradoksalnie nasi zawodnicy dokonali tej sztuki w krótkim okresie gry w drugiej tercji, kiedy siły na lodzie były równe. Najpierw była akcja trzeciego ataku wspieranego przez Pasiuta. Pressing zaowocował odbiorem w tercji obronnej Stoczni. Kowalówka dograł do Drzewieckiego, a ten wypatrzył Pasiuta, który był sam między bulikami i zanim obrońcy zdołali zareagować zmieścił krążek tuż przy słupku!

Gdańszczanie byli wyraźnie zaskoczeni rozwojem wydarzeń i po wznowieniu mimo że przejęli krążek to zupełnie nie zareagowali na ponowienie pressingu! W efekcie Dulęba bez trudno przejął krążek niefrasobliwie rozegrany między bulikami i błyskawicznie wypuścił w uliczkę Michała Piotrowskiego. Odrobny nie zdołał zatrzymać sprytnego dziubnięcia po lodzie i zrobił się remis!

Hala zamarła i nie wiadomo, jak skończyła by się ta tercja, gdyby trener Zabrocki nie wziął czasu. To był klasyczny knock-out! Po krótkiej reprymendzie w boksie gdańszczanie jakoś się pozbierali i zdołali przetrwać do syreny kończącej drugą tercję. Jednak było widać że 38. minuta rozbiła morale gospodarzy.

Grę w trzeciej tercji obie drużyny rozpoczęły bardzo uważnie. Wciąż był remis, tak jak na początku spotkania, jednak gospodarze zrozumieli już że za rywala mają tego dnia drużynę mistrzów. Mistrzów którzy mają prawdziwy „instynkt zabójcy” i do Krakowa chcą wracać z czterema zwycięstwami.

W pierwszych dziesięciu minutach tej części gry obie drużyny miały właściwie po jednej szansie. Raz Drzewiecki wyszedł sam na sam, ale z kąta nie zdołał pokonać Odrobnego. Z kolei w drużynie gospodarzy szansę miał Vitek.

Ten mecz należał jednak do Cracovii. W 55. minucie presja wywierana przez trzecią formację zaowocowała kolejnym wykluczeniem gracza Stoczniowca. Pierwsze okazje mieli Radwański i Mihálik, ale decydujący cios wyprowadziła pierwsza piątka. Leszek Laszkiewicz oddał strzał zza zasłony, a odbity krążek spadł pod nogi Igora Bondarevsa. Łotysz przytomnie dorzucił go na drugi słupek do Damiana Słabonia, a środkowy pierwszego ataku dopełnił formalności. I znów gospodarze zatoczyli się niczym śmiertelnie trafiony bokser. W kolejnej akcji Kowalówka trafił w słupek. Chwilę później kolejna kara dla gospodarzy... Cracovia nie miała już rywala na lodowisku w Gdańsku. Na 41 sekund przed końcem, przy wznowieniu przed bramką Radziszewskiego, do boksu zjechał Odrobny. Ale grając 6 na 5 gospodarze omal nie stracili kolejnej bramki.

Cracovia w mistrzowskim stylu awansowała do finału play-off. Siedem spotkań, siedem zwycięstw! Teraz Pasy czekają na zwycięzcę rywalizacji Wojas Podhale Nowy Targ – GKS Tychy. Po czterech meczach w drugiej parze jest 2-2 i tym samym stało się jasne że finały nie rozpoczną się przed 9 marca.
raf_jedynka
Źródło: TerazPasy.pl 01 lutego 2009 [1]


Trenerzy o meczu

Henryk Zabrocki (trener Stoczniowca)

- Drużyna Cracovii zasłużenie awansowała do wielkiego finału, bo przecież wygrała 4-0 w serii do czterech zwycięstw.

- A niedzielne spotkanie? Przegraliśmy, bo w końcówce drugiej tercji to my daliśmy dwie bramki Cracovii, a nie Cracovia je zdobyła. Nie wytrzymaliśmy tych kilku minut, zabrakło zdyscyplinowania. Błędy, które popełniliśmy przeciwnik tej klasy, co Cracovia bezlitośnie wykorzystał.

- W trzeciej tercji mieliśmy sporo głupich fauli, przez co graliśmy w osłabieniu. Wynikały one jednak z tego, że przeciwnik był o ułamek sekundy od nas szybszy.

- W samej końcówce, gdy graliśmy już bez bramkarza, Cracovia pokazała nam, jak powinniśmy w sobotę zagrać, by utrzymać wynik.

Rudolf Rohaczek (trener Cracovii)

- Jestem pełen podziwu dla drużyny Stoczniowca i dla trenera Zabrockiego, bo rozegrali naprawdę dobre mecze. W niedzielę praktycznie nie mogliśmy znaleźć odpowiedzi na ich sposób gry. Byłem tym zdziwiony.

- Dla nich był to mecz o wszystko i mocno się sprężyli. W trzeciej tercji, przy stanie 3:3, były typowe szachy, które jednak my wygraliśmy. W rywalizacji zwyciężyliśmy 4:0, ale niech wynik nie będzie zmyłką - to były naprawdę ciężkie pojedynki.

- Nie ma znaczenia, z kim zagramy w finale. Kto będzie ten będzie. Obie drużyny, zarówno GKS Tychy, jak i Wojas Podhale, mają swoje plusy i minusy. Czekamy, co się rozstrzygnie.

Źródło: Cracovia.pl [2] [3]