2009-05-16 Cracovia - PGE GKS Bełchatów 1:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
Artur Płatek
pilka_ico
Ekstraklasa , 28 kolejka
Kraków, sobota, 16 maja 2009, 19:15

Cracovia - PGE GKS Bełchatów

1
:
0

(1:0)



Herb_GKS Bełchatów

Trener:
Rafał Ulatowski
Skład:
Cabaj
Szeliga
Polczak
Tupalski
Derbich
Pawlusiński
Kłus
Baran (79' Kulig)
Sasin (85' Mierzejewski)
P.Nowak
Kaszuba (62' Dudzic)

Ustawienie:
4-4-1-1

Sędzia: Robert Małek z Zabrza
Widzów: 6 500

bramki Bramki
Polczak (38') 1:0
zolte_kartki Żółte kartki
Tupalski
Szeliga
Magdoń
Dziedzic
czerwone_kartki Czerwone kartki
Derbich (53')
Skład:
Sapela
Fonfara
Magdoń
Lacić
Popek
Rachwał
Gol
Kuklis
Cetnarski
Dziedzic (56 Wróbel)
D.Nowak

Ustawienie:
4-4-2
Mecz następnego dnia:

2009-05-17 GKS Bełchatów (ME) - Cracovia (ME) 2:0

Spis treści

Opis meczu

"Liga: Cracovia - Bełchatów 1:0 (1:0)" -
TerazPasy.pl

Liga: Cracovia - Bełchatów 1:0 (1:0)

W porównaniu z poprzednim meczem ligowym z Odrą Wodzisław w wyjściowym składzie Cracovii zaszły dwie zmiany. Pauzujących za żółte kartki Michała Karwana i Bartosza Ślusarskiego zastąpili Łukasz Tupalski i Arkadiusz Baran. Zmiany nastąpiły również w ustawieniu zespołu. Grający w poprzednim meczu na prawej obronie Paweł Sasin powędrował na lewą pomoc. Jego miejsce na boku obrony zajął Sławomir Szeliga zwalniając miejsce w środku pola dla Arkadiusza Barana.

Cracovia od pierwszych minut starała się zdecydowanie zaatakować, ale goście nie dali się zdominować i równie odważnie atakowali bramkę Pasów. Pod obiema bramkami dochodziło do ostrych spięć jednak akcje nie były kończone strzałami.

Bardzo groźnie było pod bramką Bełchatowa w 12 minucie gdy Dariusz Pawlusiński wrzucił piłkę do nadbiegającego Pawła Sasina jednak bramkarz gości Łukasz Sapiela w ostatniej chwili zdjął piłkę z głowy zawodnika Cracovii. Cztery minuty później Piotr Polczak posłał świetną piłkę do Dariusza Pawlusińskiego, który już mijał Pawła Magdonia i wychodził na czystą pozycję. Obrońca Bełchatowa nie miał innego wyjścia jak faulem zatrzymać pomocnika Pasów. Sędzia Małek ukarał go za to tylko żółtą kartką...

W odpowiedzi chwilę później po rzucie rożnym groźnie tuż ponad poprzeczką bramki Marcina Cabaja uderzył Dawid Nowak.

W kolejnych minutach Cracovia grała coraz lepiej. W 23 minucie Dariusz Pawlusiński ponownie mijał obrońcę wychodząc na doskonałą pozycję, lecz akcję przerwał mocno spóźniony gwizdek arbitra sygnalizujący faul na zawodniku gości.

W 26 minucie świetną indywidualną akcją popisał się Łukasz Derbich, który minął trzech rywali i uderzył celnie sprzed linii pola karnego lecza Łukasz Sapela nie bez problemów zdołał sparować piłkę.

Piłkarze Bełchatowa również nie rezygnowali z prób zdobycia bramki. W 31 minucie po składnej akcji z linii pola karnego uderzył Mateusz Cetnarski, ale i tym razem piłka nieznacznie minęła bramkę Marcina Cabaja.

W 35 minucie po akcji Dariusza Pawlusińskiego lewą stroną (zmienił się z Sasinem) w dobrej sytuacji znalazł się Sasin, ale nie zdołał oddać skutecznego strzału, a groźnie zapowiadającą się akcję niecelnym strzałem zakończył Sławomir Szeliga.

W 39 minucie padła wreszcie bramka dla Cracovii. Po faulu na Łukaszu Derbichu rzut wolny wykonywał Dariusz Pawlusiński. Silnie uderzona tuż nad ziemią piłka trafiła na piątym metrze w obrońcę. Najlepszym refleksem wykazał się stoper Cracovii Piotr Polczak, który z kilku metrów uderzył celnie obok interweniującego bramkarza Bełchatowa. 1:0 dla Cracovii!

Na drugą połowę obydwa zespoły wyszły w niezmienionych składach.

Pierwsze minuty po przerwie wyglądały bardzo obiecująco dla Cracovii. Podopieczni trenera Artura Płatka grali bardzo rozsądnie starając się jak najdłużej utrzymywać przy piłce i przenosić grę na połowę rywala.

Chwila nieuwagi w 53 minucie spowodowała, że na czystą pozycję wychodził Dawid Nowak, którego na 30 metrze nieprzepisowo zatrzymał Łukasz Derbich, a sędzia Małek pokazał obrońcy Cracovii czerwoną kartkę.

Po stracie zawodnika Cracovia nie cofnęła się do obrony. Na prawej stronie obrony, w miejsce usuniętego z boiska Łukasza Derbicha przesunięty został Paweł Sasin.

W 57 minucie lewą stroną zaatakował Paweł Nowak, uderzył z linii pola karnego, i niewiele zabrakło by piłka trącona jeszcze przez obrońcę wpadła bramkarzowi gości "za kołnierz" do bramki.

W 62 minucie trener Płatek dokonał pierwszej zmiany. W miejsce Jakuba Kaszuby na boisko wszedł Bartłomiej Dudzic.

Cracovia nie rezygnowała z prób zdobycia drugiej bramki starając się wyprowadzać szybkie kontry. Po jednaj z takich akcji w 72 minucie na strzał z dystansu zdecydował się rozgrywający znakomitą partię Dariusz Pawlusiński, lecz jego strzał minął bramkę Sapeli.

W 79 minucie żegnany brawami boisko opuścił bardzo zmęczony, harujący przez cały mecz kapitan Cracovii Arkadiusz Baran. Jego miejsce zajął Przemysław Kulig. Po tej zmianie Kulig zajął miejsce na prawej obronie, a Sławomir Szeliga przeszedł do środka boiska.

Bełchatów atakował, ale pięć minut przed końcem meczu Dariusz Pawlusińki dwukrotnie przedarł się na przedpole bramki rywali. Za pierwszym razem strzelił niecelnie, a za drugim obronił Sapiela.

W 85 minucie boisko opuścił Paweł Sasin, a zastąpił go Łukasz Mierzejewski.

Sędzia doliczył 3 minuty...

Koniec meczu! Po heroicznej walce Cracovia wygrywa 1:0!
Crac
Źródło: TerazPasy.pl 16 maja 2009 [1]

"Heroiczny bój "Pasów"!" -
Interia.pl

Heroiczny bój "Pasów"!

W meczu 28. kolejki ekstraklasy Cracovia pokonała drużynę PGE GKS Bełchatów 1:0. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył dla "Pasów" obrońca Piotr Polczak. Podopieczni trenera Płatka nadal zachowali szanse na utrzymanie w lidze.

W pierwszej połowie piłkarze obu zespołów swoją grą nie rozpieszczali kibiców zebranych na stadionie przy ul. Kałuży. Zamiast ładnych, kombinacyjnych akcji na murawie dominowała walka, a zawodnicy razili niedokładnością. Cracovia obrała wariant defensywny, skupiając swoje siły na obronie własnej bramki i wypatrując szansy w groźnych kontrach. Bełchatowianie dosyć łatwo przedostawali się pod pole karne "Pasów", ale w ich akcjach brakowało wykończenia.

Mimo, iż nic nie wskazywało na to, że któraś z ekip zdoła wbić gola rywalowi, to jednak w 39. minucie na prowadzenie wyszli gospodarze. Dariusz Pawlusiński kopnął po ziemi z rzutu wolnego, piłka w polu karnym spadła pod nogi Piotra Polczaka, który z najbliższej odległości umieścił futbolówkę w bramce!

Po zmianie stron obraz nie uległ zmianie, a w grze obu zespołów dominował chaos i przypadkowość. W 53. minucie czerwoną kartkę ujrzał lewy obrońca Cracovii, Łukasz Derbich, który nieprzepisowo zatrzymywał wychodzącego na czystą pozycję Mateusza Cetnarskiego.

Od chwili kiedy goście zaczęli grać z przewagą jednego zawodnika, piłka coraz częściej gościła w polu karnym Marcina Cabaja. Mimo kilku dogodnych okazji do zdobycia bramki, podopieczni Rafała Ulatowskiego nie zdołali umieścić futbolówki w siatce i Cracovia zgarnęła komplet punktów, zachowując tym samym szanse na utrzymanie w lidze.
Źródło: Interia.pl 16 maja 2009 [2]

"Cracovia w końcu odbiła się od dna" -
Gazeta Wyborcza

Cracovia w końcu odbiła się od dna

"Pasy" pokonały GKS Bełchatów 1:0 i po raz pierwszy od dwóch miesięcy opuściły strefę spadkową. Gola dającego nadzieję na utrzymanie zdobył obrońca Piotr Polczak

Przed rozpoczęciem spotkania piłkarze Cracovii znali już wynik z Zabrza, gdzie Górnik pokonał Odrę Wodzisław 2:0. Cracovia musiała więc wygrać, by wciąż liczyć się w walce o utrzymanie. Cel osiągnęła i o pozostaniu w ekstraklasie najprawdopodobniej zadecyduje sobotnie spotkanie z Górnikiem przy ul. Kałuży (obie drużyny mają tyle samo punktów). - Czekają nas trudne mecze, a rywale mają łatwiejszy rozkład gier - uważa Janusz Filipiak, prezes Cracovii. Jego drużyna w ostatniej kolejce zagra w Poznaniu z Lechem, a Górnik na własnym boisku zmierzy się z Polonią Warszawa.

W sobotę na trzy punkty ochotę miał też GKS, który ciągle walczy o europejskie puchary. Od pierwszych minut zaatakowali goście, ale ich akcje kończyły się przed polem karnym Cracovii. Trybuny poderwały się jednak, gdy Polczak w zdecydowany sposób przejął piłkę pod swoim polem karnym i wraz z Dariuszem Pawlusińskim wyprowadził kontratak. Groźną akcję faulem musiał przerwać Paweł Magdoń, obrońca GKS-u.

W 38. min defensorzy gości popełnili jednak błąd. Pawlusiński z rzutu wolnego wstrzelił piłkę w pole karne, ta odbiła się od obrońców i szczęśliwie trafiła pod nogi Polczaka. 23-letni defensor bez namysłu uderzył i piłka tuż przy słupku wpadła do siatki. Wszyscy rezerwowi Cracovii wyskoczyli z ławki, a wśród gości atmosfera zrobiła się bardzo nerwowa.

Napięcia nie wytrzymał Rafał Ulatowski. Trener GKS-u wkroczył na murawę i rzucił się z pretensjami do Sławomira Szeligi. Szkoleniowiec miał żal, że obrońca Cracovii nie wybił piłki, gdy na murawie leżał Piotr Kuklis. Sprzeczkę zakończyła zdecydowana interwencja piłkarzy gospodarzy. - Cracovia prowadziła, więc nie musiała się spieszyć i mogła przerwać akcję. Zwróciłem na to Szelidze uwagę. Cieszę się z reakcji sześciu innych zawodników Cracovii, którzy przeprosili za to zagranie - wyjaśniał Ulatowski.

Od 54. min to gospodarze byli w ciągłym stresie. Wszystko przez czerwoną kartkę dla Łukasza Derbicha, który powalił wychodzącego na czystą pozycje Mateusza Cetnarowskiego. - Położyłem rękę na ramieniu rywala, a ten upadł. To była akcja ratunkowa i na szczęście nie straciliśmy gola - przyznał Derbich.

Cracovia broniła się umiejętnie, a chwilami bardzo szczęśliwie. Po składnej akcji GKS-u Paweł Nowak w ostatnim momencie zdjął piłkę z nogi Cetnarskiego, a chwilę później Przemysław Kulig zablokował uderzenie Bartosza Chwalibogowskiego. W efekcie goście przez cały mecz nie oddali ani jednego celnego strzału! A gdyby Pawlusińskiemu, który biegał od jednego pola karnego do drugiego, nie zabrakło precyzji, to wygrana "Pasów" byłaby bardziej okazała.

Janusz Filipiak, prezes klubu, był pełen uznania dla kibiców, którzy licznie stawili się na stadionie. - Takiego dopingu nie było nawet wtedy, gdy walczyliśmy o ekstraklasę - przyznał Filipiak.

Główny sponsor nie chciał powiedzieć, co bardziej pomogło piłkarzom - grill w Wierzynku czy wizyta kapelana drużyny w szatni. - Piłkarze wygrali, bo są niesamowicie zmotywowani. Pozostałe dodatki to tylko hokus-pokus - uciął Filipiak.

Cracovia zrewanżowała się GKS-owi za porażkę z 1998 r., która przyczyniła się do spadku "Pasów" do III ligi.
Waldemar Kordyl
Źródło: Gazeta Wyborcza 18 maja 2009 [3]

"Heroiczna walka Cracovii nagrodzona zwycięstwem" -
Polska - Gazeta Krakowska

Heroiczna walka Cracovii nagrodzona zwycięstwem

Od tygodnia piłkarze Cracovii powtarzali, że w meczu z GKS-em Bełchatów muszą wygrać. To przedłużało ich nadzieje na pozostanie w lidze. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Zwłaszcza gdy gra się bez Bartosza Ślusarskiego, któremu Komisja Ligi nie cofnęła kary za 4. żółtą kartkę otrzymaną w Wodzisławiu.

Krakowianie znowu przed meczem mieli spotkanie z prezesem Filipiakiem, zjedli wspólnie obiad. Obyło się bez przedmeczowego zgrupowania i... zaowocowało to wygraną.

Jak to się dzieje, że Cracovia, gdy ma nóż na gardle, potrafi jednak wygrywać? Podobnie było wszak w meczu z Polonią Warszawa. Wielki potencjał tkwi w głowach piłkarzy i w sferze wolicjonalnej. Krakowianie grali z wielkim heroizmem, z pasją walczyli o każdą piłkę, z determinacją blokowali dostępu do własnej bramki. Choć pod względem piłkarskim nie przewyższali absolutnie bełchatowian, to jednak pod względem chęci odniesienia zwycięstwa bili ich na głowę.

Nieprawdopodobną robotę wykonał Dariusz Pawlusiński - w sobotę był to demon waleczności - szalał na prawym i lewym skrzydle, w defensywie i ofensywie, a gdy ?Pasy" grały w dziesiątkę, wyprowadzał groźne kontrataki, biegnąc przez pół boiska i kończąc akcje strzałami, które nie miały już wielkiej mocy, bo strzelec był skrajnie wyczerpany. Podobnie w obronie zachowywał się Paweł Sasin. Wsławiając się niezliczoną ilością przerwanych akcji rywala, zablokowanych podań.

Momentem zwrotnym mogła być 52 minuta. Wtedy to Derbich powstrzymał nieprzepisowo Cetnarskiego. Działo się to 30 m od bramki Cabaja. A że piłkarz gości wychodził już na czystą pozycję, decyzja sędziego Małka mogła być tylko jedna - czerwona kartka. Derbich w ten sposób nie ukończył drugiego meczu z rzędu.

To mogła być woda na młyn bełchatowian, którzy od razu wzmocnili skrzydła i przeszli do ofensywy. Musieli odrobić stratę jednego gola. ?Pasy" bowiem prowadziły po golu, który padł w szczęśliwych okolicznościach. Rzut wolny egzekwował etatowy wykonawca tych stałych fragmentów - Pawlusiński. Uderzenie nie było zbyt dobre, uderzona dołem piłka odbiła się jednak tak szczęśliwie dla ?Pasów" od zawodników z Bełchatowa, że na 10 m przejął ją Polczak i strzałem w krótki róg pokonał Sapelę. W tym momencie nagrodzona została ofensywna gra obrońcy krakowian.

Bełchatowianie nie znaleźli sposobu na rozmontowanie dość szczelnych szyków obronnych gospodarzy. Wrzutki z prawej i lewej strony były wybijane przez obrońców, a często akcje gaszone w zarodku - przez Sasina. Faktem jest, że przez 30 minut Cracovia grała w dziewiątkę, bo obecności Dudzica na boisku nie było widać. Przepraszam, wywoływał okrzyki wzburzenia, gdy nie chciało mu się podbiegnąć kilku metrów do piłki, co wołało o pomstę do nieba.

"Pasy" mogły stracić cenny wynik, gdyby nie świetna interwencja P. Nowaka w 60 min, który zdjął piłkę z nogi szykującemu się do uderzenia Cetnarskiemu, i gdyby nie zablokowanie strzału Chwalibogowskiego przez Kuliga w 83 min. To było jedyne uderzenie gości na bramkę, które mogło znaleźć drogę do siatki. Poza tym przez cały mecz GKS nie oddał celnego strzału na bramkę Cabaja...
Jacek Żukowski
Źródło: Polska - Gazeta Krakowska 18 maja 2009 [4]

"Tęcza na Kałuży - symbol nadziei" -
Dziennik Polski

Tęcza na Kałuży - symbol nadziei

Heroiczna postawa "Pasów". Od 52 minuty grały w dziesiątkę. "Złotą" bramkę zdobył obrońca Piotr Polczak, a dwunastym graczem gospodarzy byli spontaniczni kibice

"Pasy", aby myśleć o pozostaniu w ekstraklasie musiały ten mecz wygrać. I krakowianie cel osiągnęli po dramatycznym, heroicznym boju, chociaż od 52 minuty, po wykluczeniu z gry Derbicha, musieli grać w dziesiątkę. Jak mówili zgodnie prezes Janusz Filipiak i trener Artur Płatek było dwóch bohaterów tego meczu - zdeterminowani gracze Cracovii i wspaniale dopingujący ich kibice.

"Pasy" zagrały bez zawieszonego za kartki Bartosza Ślusarskiego, ale już z kapitanem Arturem Baranem, trener Rafał Ulatowski zaskoczył wszystkich pozostawiając na ławce rezerwowych szybkich skrzydłowych Wróbla i Chwalibogowskiego.

Początek meczu był bardzo nerwowy w wykonaniu "Pasów". Widać było, że presja meczu nieco paraliżuje im nogi. Bardziej aktywni byli goście, którzy w ciągu sześciu pierwszych minut egzekwowali trzy rzuty rożne.

Krakowianie próbowali grać długimi piłkami adresowanymi do skrzydłowych Pawlusińskiego i Sasina. Obaj byli aktywni, w 13 min po centrze Sasina, Sapela popełnił błąd, ale nikt z krakowian tego nie wykorzystał. Za moment Pawlusiński uciekł Magdoniowi, ten faulował gracza Cracovii, za co otrzymał żółty kartonik. A gdyby nie faul mogła być sytuacja bramkowa.

Potem 40-metrowy rajd przeprowadził Derbich, zakończył go mocnym strzałem, Sapela odbił piłkę w bok, Pawlusiński nie zdążył z dobitką. Po drugiej stronie, po szybko rozegranej akcji, Cetnarski uderzał 17 metrów, tuż nad poprzeczką.

Od 39 min krakowianie prowadzili 1-0 po bramce Polczaka, który zachował się niczym wytrawny snajper w polu karnym po wolnym Pawlusińskiego.

W drugiej połowie spodziewano się ostrych ataków gości, ale gra przeważnie toczyła się w strefie środkowej. Do 52 minuty, kiedy to Cetnarski uciekł obrońcom Cracovii i obalony został na ziemię przez Derbicha. Ewidentna czerwona kartka, bo Cetnarski biegł już sam na bramkę Cabaja. Przed tygodniem w Wodzisławiu obrońca Cracovii też zobaczył czerwony kartonik.

Zaczęły się niezwykle nerwowe minuty dla graczy i kibiców Cracovii. Goście zamykali krakowian na ich połowie, dobrze rozgrywali piłkę w strefie środkowej, ale im bliżej bramki tym tracili koncept gry. Inna rzecz, że krakowianie grali z ogromnym poświeceniem, a krytykowana w poprzednich meczach defensywa spisywała się bardzo dobrze. Bez zarzutu bronił Cabaj, choć prawdą jest, że w całym meczu rywale nie oddali nie jednego celnego strzału na jego bramkę. Ale pewnie grał na przedpolu bramki, wyłapywał wszystkie dośrodkowania. Powrót do wysokiej formy zasygnalizował Polczak.

Najgroźniej pod bramką krakowian było w 59 min, Cetnarski zbyt długi przymierzał się do strzału z 11 metrów i w ostatniej chwili piłkę zabrał mu Nowak. W 83 min po centrze z prawej strony Kulig zablokował strzał Chwalibogowskiego z 4 metrów.

Gra ofensywna Cracovii oparta była w ostatnich 35 minutach wyłącznie na Pawlusińskim, który imponował rajdami, niespożytymi siłami. W ostatnich 10 minutach trzy razy w pojedynkę atakował bramkę rywala, dwa razy jego strzały poszybowały obok bramki, raz uderzenie wyłapał Sapela. Nie było żadnego z pożytku z wprowadzonego w 62 min Dudzica.

Wielkie brawa dla piłkarzy Cracovii. Za determinację, wolę walki, za to, że potrafili w dziesięciu obronić jednobramkową przewagę. Na pewno nie był to wielki mecz w wykonaniu "Pasów", sporo akcji było szarpanych, sporo było niedokładnych podań.

Ale w tym meczu liczyło się nie piękno gry, tylko wygrana. A punkty zostały w Krakowie, co stwarza Cracovii szanse na utrzymanie się w ekstraklasie. Pojedynek za tydzień w Krakowie z Górnikiem Zabrze będzie dla obu drużyn pojedynkiem być albo nie być. Kto go przegra, pożegna się z ekstraklasą. - Nie dopuszczamy myśli o porażce, wierzę, że uratujemy ekstraklasę dla Cracovii - mówił w sobotę najlepszy gracz "Pasów" Dariusz Pawlusiński.

Nad stadionem przy ul. Kałuża pojawiła się tęcza. A tęcza to symbol nadziei.

Jak padła bramka

1-0 Rzut wolny dla "Pasów" z ok. 30 metrów. Pawlusiński wstrzelił mocno piłkę w pole karne, tam walczyli o nią Lacić i Polczak, szczęśliwie futbolówka spadła pod nogi obrońcy Cracovii, który strzałem po ziemi z 11 metrów w lewy róg pokonał Sapelę.
Andrzej Stanowski
Źródło: Dziennik Polski 18 maja 2009 [5]

"Nadzieja jeszcze się tli" -
Przegląd Sportowy

Nadzieja jeszcze się tli

Cracovia - PGE GKS Bełchatów 1:0: Sobotnie zwycięstwo przedłużyło Pasom szanse na pozostanie w ekstraklasie.

Stadion przy ul. Kałuży znów okazał się wielkim atutem Cracovii. Pasy wygrały z Bełchatowem i jeśli za tydzień pokonają u siebie również Górnika Zabrze, to najprawdopodobniej utrzymają się w ekstraklasie.

Z 28 punktów Cracovia aż 23 wywalczyła na własnym boisku. Za kadencji Artura Płatka uległa w Krakowie tylko raz - Lechowi (0:1). Dlatego będący w trudnym położeniu zespół żył nadzieją, że pokona na Kałuży Bełchatów. - Nieważne jak, ale musimy wygrać to spotkanie - mówił przed pierwszym gwizdkiem sędziego pomocnik Dariusz Kłus.

Tak też się stało. Grając z ogromną determinacją i przy energicznym wsparciu widowni Cracovia poradziła sobie z Bełchatowem. O zwycięstwie zadecydował gol obrońcy. Piotr Polczak w 38. minucie wykazał się na polu karnym sprytem. Po wolnym Dariusza Pawlusińskiego przepchnął Matę Lacicia i strzałem z półobrotu, mając do celu 11. metrów, nie dał szans bramkarzowi gości.

Przez prawie całą drugą połowę krakowianie grali w osłabieniu. Łukasz Derbich sfaulował Mateusza Cetnarskiego i sędzia Robert Małek odesłał go do szatni. Mimo przewagi jednego zawodnika gościom nie udało się złamać desperacko broniących się gospodarzy. Świetnych okazji do strzelenia gola nie wykorzystali Cetnarski i Bartłomiej Chwalibogowski, bo doskonale interweniowali Paweł Nowak i Przemysław Kulig. Bełchatowianie starali się uzyskać wyrównanie atakując Cracovię przy pomocy wrzutek piłki na pole karne. Nie dochodziły one do Dawida Nowaka i Tomasza Wróbla, bo dobrze grali w obronie Polczak z Łukaszem Tupalskim.

Cracovia zdobyła gola w pierwszej połowie meczu, ale paradoksalnie więcej okazji do pokonania bramkarza gości miała grając w... dziesiątkę.

Bełchatowanie byli skupieni na atakowaniu bramki krakowian, umożliwiając im przeprowadzanie kontrataków. Jednak w przodzie Pasy miały tylko dwóch zawodników - bardzo zmęczonego Pawlusińskiego i nieporadnego tego dnia Bartłomieja Dudzica, więc nie przyniosły one powodzenia.

Wygrywając z Bełchatowem Cracovia przedłużyła szanse na pozostanie w ekstraklasie. Nawet remis byłby dla niej wyrokiem skazującym na grę w przyszłym sezonie w I lidze.

- Podobali mi się wszyscy piłkarze, bo walczyli niezwykle zawzięcie. Cieszę się z tego. Jestem też pełen uznania, podziwu i wdzięczności dla naszych kibiców, że stawili się w takiej ilości i zrobili taki doping, jakiego nie pamiętam. Na pewno pomogli tym drużynie. Zapraszamy za tydzień na mecz z Górnikiem. Jesteśmy na miejscu barażowym. Przed nami jeszcze dwa trudne mecze, ale mam nadzieję, że obronimy ekstraklasę - podsumował sytuację swego zespołu na finiszu rozgrywek ekstraklasy prezes Cracovii Janusz Filipiak.
Marek Gilarski
Źródło: Przegląd Sportowy 18 maja 2009 [6]

Trenerzy po meczu

Rafał Ulatowski (trener GKS)

To sukces drużyny Cracovii, która przez ponad trzydzieści minut grała w dziesięciu. Zabrakło nam rozsądku, wyrafinowania i doświadczenia. Po serii sześciu zwycięstw myślałem, że zawodnicy będą świadomi, tego co mają robić, ale stało się inaczej. Przegraliśmy 0:1, a bramka padła po stałym fragmencie gry. Bez strzałów w światło bramki nie ma goli. Przykro jest wracać do domu po drugiej porażce z rzędu, ale są jeszcze dwa mecze i na pewno nie powiedzieliśmy ostatniego słowa.

Artur Płatek (trener Cracovii)

- Po zwycięstwie Górnika zdawaliśmy sobie sprawę, że jest to dla nas bardzo ważny mecz. Od samego początku towarzyszył nam stres. Tak jak wcześniej nie było szczęścia, tak teraz zostało ono wypracowane. Wielka determinacja chłopaków sprawiła, że dowieźliśmy wynik do samego końca. Dziś można było zobaczyć, że nasz zespół dobrze się organizował, grał i przesuwał się. W efekcie gościom ciężko było dojść do sytuacji.

- Jeszcze jedna rzecz mnie ucieszyła, a mianowicie to, co wydarzyło się na stadionie przy ulicy Kałuży. Za mojej krótkiej kadencji jeszcze nie miałem okazji czegoś takiego przeżyć. Była wspaniała atmosfera, kibice byli naszym dwunastym zawodnikiem! Przed nami mecz z Górnikiem i mam nadzieję, ze będzie tak samo.

- Łukasz Derbich dostał czerwoną kartkę i to na pewno nasze osłabienie, ale musimy szukać jakiegoś innego rozwiązania. Do gry wrócił Arek Baran i uważam, że rozegrał dobre zawody. Bohaterem tego meczu jest cała drużyna, a także kibice.

Dariusz Guzik
Źródło: Cracovia.pl [7]


Filmy

Doping kibiców


Laski w Paski


Konferencja prasowa