2017-09-13 Comarch Cracovia – GKS Tychy 3:7

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Cracovia - hokej mężczyzn herb.png

Trener:
Rudolf Rohaček
Hokej.png
2 kolejka, 1 runda, etap 1, Polska Hokej Liga - hokej mężczyzn
Kraków, ul. Siedleckiego 7, środa, 13 września 2017, 18:30

Comarch Cracovia - GKS Tychy

3
:
7

(0:1; 2:4; 1:2)

Sędzia: Tomasz Radzik (główny) - Marcin Młynarski, Mateusz Niżnik (liniowi)
Widzów: 550


GKS Tychy - hokej mężczyzn herb.png

Trener:
Andrej Husau
Skład:
Radziszewski

Zíb
Dąbkowski
Sýkora
Da Costa
Kalus

Novajovský
Kruczek
Urbanowicz
Bryniczka
Kapica

Rompkowski
Wajda
Šinágl
Dziubiński
Domogała

Noworyta
Dutka
Paczkowski
Słaboń
Drzewiecki
Bramki

25:20 Urbanowicz (Kruczek, Bryniczka)


35:42 Bryniczka (Urbanowicz, Novajovský)



47:16 Drzewiecki (Šinágl)
0:1
1:1
1:2
1:3
2:3
2:4
2:5
2:6
3:6
3:7
2:15 Komorski (Jeziorski, Kogut)

25:45 Jeziorski (Pociecha, Cichy) 5/4
33:57 Kaznadziej (Górny, Cichy)

36:27 Kogut (Ciura, Komorski)
38:32 Szczechura (Cichy, Guzik)
46:05 Rzeszutko (Szczechura, Bagiński)

48:11 Gościński (Rzeszutko, Galant)

Kary
8 min. 10 min.
Skład:
Murray

Pociecha
Ciura
Galant
Kalinowski
Bepierszcz

Bryk
Kotlorz
Gościński
Rzeszutko
Bagiński

Woźnica
Kaznadziej
Guzik
Cichy
Szczechura

Górny
Kolarz
Jeziorski
Komorski
Kogut

Opis meczu

"Porażka "Pasów". Gdzie uleciała forma z Ligi Mistrzów?" -
Gazeta Krakowska

Porażka "Pasów". Gdzie uleciała forma z Ligi Mistrzów?

Źle rozpoczęli krakowianie nowy sezon ligowy w hokeju, przegrali u siebie z GKS Tychy 3:7. Tym samym goście zrewanżowali się „Pasom” za niedawną porażkę w Superpucharze.

- To będzie zupełnie inny mecz niż w piątek o Superpuchar. Spodziewam się agresywnej gry ze strony tyszan, będą nas atakować wysoko - mówił przed meczem trener Cracovii Rudolf Rohaczek. I potwierdziły się słowa szkoleniowca, goście od pierwszych sekund natarli na bramkę krakowian, grali forczekingiem. A „Pasy” wydawały się całkowicie zaskoczone taką taktyką gości. I efektem tej przewagi GKS była bramka zdobyta już w 3 minucie przez Filipa Komorskiego, który celnie przymierzył z okolic bulika.

Potem krakowianie przeżywali ciężkie chwile, kiedy przez cztery minuty grały w osłabieniu. Na szczęście dla gospodarzy przed utratą gola ratował ich Rafał Radziszewski. Dopiero w ostatnich pięciu minutach tej tercji krakowianie trochę opanowali sytuację, groźnie strzelali Tomas Sykora, Krystian Dziubiński, Kasper Bryniczka, ale nie znaleźli recepty na amerykańskiego bramkarza Johna Murraya.

Lepiej rozpoczęli krakowianie drugą tercję i doprowadzili do remisu po strzale Macieja Urbanowicza, kiedy to drugi atak rozklepał obronę gości. Ale za moment na ławkę kar powędrował Petr Sinagl i po paru sekundach goście trafili do siatki. Potem przez 61 sekund „Pasy” grały w podwójnej przewadze, ale mimo kilku okazji gola nie zdobyły.

Z obu stron gra była szarpana, mało było płynnych akcji, odnosi się to szczególnie do gospodarzy, którzy w niczym nie przypominali zespołu, który nie tak dawno dzielnie walczył w Lidze Mistrzów. Mnożyły się błędy w obronie gospodarzy, co skrzętnie wykorzystali goście, trzykrotnie pokonując Radziszewskiego. „Pasom” w tej tercji pozostał na otarcie łez kapitalny gol Kaspra Bryniczki, który posłał „petardę” i krążek wylądował w „okienku” tyskiej bramki.

W trzeciej tercji trener Rudolf Rohaczek dokonał roszad personalnych, grał już tylko na trzy ataki. Ale na niewiele to się zdało, bowiem nadal trwał festiwal błędów w obronie Cracovii, jeszcze dwukrotnie Radziszewski wyciągał krążek z siatki.

Bardzo słaby występ krakowian, którzy zawiedli na całej linii. – Nie wiem co się stało z Cracovią, nie poznawałem dzisiaj tego zespołu – komentował olimpijczyk Roman Steblecki.
Andrzej Stanowski
Źródło: Gazeta Krakowska 13 września 2017 [1]


"Tyszanie odrobili lekcję" -
Hokej.net

Tyszanie odrobili lekcję

W najciekawszym spotkaniu 2. kolejki Polskiej Hokej Ligi GKS Tychy pokonał w Krakowie miejscową Comarch Cracovię 7:3.

Obie drużyny spotkały się po raz drugi w ciągu czterech dni. W piątkowym starciu o Superpuchar Polski lepsza okazała się Cracovia, która pokonała rywali 5:4 po rzutach karnych. Kibice w Krakowie nie mieliby nic przeciwko temu, by to "Pasy" ponownie zeszły z lodu w glorii zwycięzców, a zarazem udanie zainaugurowały nowy sezon.

Pierwsze minuty to ataki tyszan, którzy za wszelką cenę chcieli udowodnić, że piątkowa porażka była jedynie wypadkiem przy pracy. Już na początku spotkania Cracovia złapała dwie kary. Najpierw po błędzie Rafała Radziszewskiego, który nieprzepisowo powstrzymał przeciwnika, a następnie po ataku ciałem Petra Kalusa. Udało się przetrzymać napór gości, ale chwilę później rywale otworzyli wynik. W 2. minucie krakowianie popełnili błąd przy zmianie, co skrzętnie wykorzystali przyjezdni, a gola z okolic prawego bulika zdobył Komorski.

Na kolejną bramkę kibice w hali przy Siedleckiego 7 musieli czekać aż do 25. minuty, kiedy to z ławki kar schodził Adam Bagiński. Krakowianie rozegrali zamek i z bliska do siatki trafił Maciej Urbanowicz. Dwie minuty później to jednak GKS mógł cieszyć się z kolejnego gola. Na ławce kar siedział Petr Śinagl, a przyjezdni szybko rozklepali defensywę miejscowych. Autorem trafienia był Bartłomiej Jeziorski. Cracovia próbowała zmienić niekorzystny rezultat, jednak krążek za nic nie chciał wpaść do tyskiej bramki, a dobre zawody rozgrywał John Murray. W 34. minucie Ilja Kaznadziej podwyższył prowadzenie swojej drużyny, precyzyjnym strzałem sprzed lewego bulika pakując gumę do siatki. Był to dopiero początek kanonady strzeleckiej w końcówce drugiej tercji.

Dwie minuty później Kasper Bryniczka otrzymał dobre podanie od Urbanowicza i z przestrzeni międzybulikowej celnie trafił pod poprzeczkę. Nie minęło sześćdziesiąt sekund, a GKS znów mógł celebrować zdobycie gola - Bartosz Ciura idealnie wyłożył krążek Patrykowi Kogutowi, a ten z bliska dopełnił formalności. Nie był to jednak koniec goli. Na niespełna 90 sekund do syreny oznaczającej koniec tercji trafienie po podaniu Kacpra Guzika zaliczył Alex Szczechura i mistrzowie Polski znaleźli się w trudnej sytuacji.

W trzeciej odsłonie tyszanom wciąż jednak było mało. W 39. minucie Szczechura zza bramki idealnie dograł do Jarosława Rzeszutki, a ten nie miał problemów z pokonaniem Radziszewskiego. Nadzieję w serca krakowskich kibiców w 48. minucie wlał jednak Filip Drzewiecki, który otrzymał dobre podanie od Śinagla. Popularny "Drzewko" złapał Murraya na przemieszczeniu i celnie uderzył w odsłoniętą część bramki.

Było to jednak wszystko na co stać było "Pasy" tego wieczoru. Mistrzowie Polski ostrzeliwali bramkę przejezdnych, jednak ich celowniki były mocno zwichrowane, a krążek jak zaczarowany nie chciał przekroczyć lini bramkowej. W 48. minucie wynik ustalił Mateusz Gościński i stało się jasne, że gracze z piwnego miasta zrewanżują się za piątkową porażkę w Superpucharze.
Łukasz Sikora
Źródło: Hokej.net 13 września 2017 [2]


Trenerzy po meczu

Rudolf Rohaček, trener Cracovii

O naszej porażce zadecydowały błędy w końcówce drugiej tercji. Również w trzeciej nie było lepiej. Straciliśmy dwa gole po błędach zarówno zawodników, jak i bramkarza.

Andrej Husau, trener GKS-u

Tylu błędów z jednej i z drugiej strony nie widziałem już od pięciu lat. W tym chaosie to jednak my byliśmy skuteczniejsi od przeciwników.

Źródło: Hokej.net [3]

Filmy