2019-02-15 JKH GKS Jastrzębie - Comarch Cracovia 1:2

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

GKS Jastrzębie - hokej mężczyzn herb.png

Trener:
Robert Kalaber
Hokej.png
1 kolejka, 1 runda, etap 2, Polska Hokej Liga - hokej mężczyzn
Jastrzębie, piątek, 15 lutego 2019, 18:45

JKH GKS Jastrzębie - Comarch Cracovia

1
:
2

(1:0; 0:2; 0:0)

Sędzia: Bartosz Kaczmarek, Paweł Meszyński i Artur Hyliński, Dariusz Pobożniak
Widzów: 1000


Cracovia - hokej mężczyzn herb.png

Trener:
Rudolf Rohaček
Skład:
Raszka (Prokop)

Grof
Kostek
Kominek
Dubinin
R.Nalewajka

Kubeš
Homer
Wróbel
Fabuš
Kasperlik

Gimiński
Michałowski
Jarosz
Kulas
Ł.Nalewajka

Sulka
Lukáčik
Sołtys
Wałęga
Paś
Bramki
5:14 Kubeš (Fabuš, Kasperlik) 5/4 1:0
1:1
1:2

21:44 Ježek (Domogała, Tvrdoň) 4/4
28:40 Domogała (Tvrdoň, Jáchym) 4/4

Kary
14 16
Skład:
Kopřiva ( Łuba)

Kruczek
Bychawski
Turtiainen
Kalinowski
D. Kapica

Rompkowski
Noworyta
Bepierszcz
Vachovec
Csamangó

Jáchym
Ježek
Švec
Domagała
Tvrdoň

Czarnaok
Gajor
Drzewiecki
Bryniczka
Zygmunt

Opis meczu

"Comarch Cracovia wygrwa w Jastrzębiu-Zdroju w pierwszym meczu fazy play-off!" -
Gazeta Krakowska

Comarch Cracovia wygrwa w Jastrzębiu-Zdroju w pierwszym meczu fazy play-off!

W pierwszym meczu fazy play-off, w ćwierćfinale Comarch Cracovia okazała się lepsza od JKH Jastrzębia-Zdroju, pokonując rywala na wyjeździe. Kolejny mecz (gra się do czterech zwycięstw) w poniedziałek o godz. 18 w Krakowie.

W sezonie zasadniczym dwukrotnie wygrywało Jastrzębie, dwa razy Cracovia. Play-off to jednak inna bajka i nie można z tego wyciągać wniosków. Do tej fazy „Pasy” przystąpiły z ośmioma nowymi zawodnikami, którzy przyszli w styczniu.

Debiutowali w tym spotkaniu Bartłomiej Bychawski i Białorusin Pawel Czarnaok. Fatalnie zaczął się dla krakowian ten mecz. W 5 min, gdy grali w osłabieniu, stracili gola. Peter Fabus wymanewrował obrońców, podał do Jakuba Kubesa, który skierował krążek do pustej bramki. O wyrównanie mogli pokusić ię krakowianie w 12 min, kiedy to strzelił Mateusz Bepierszcz, ale dobrze w bramce spisał się Ondrej Raszka. Po chwili z bliska strzelał Damian Kapica – górą był bramkarz. Tak jak w przypadku uderzenia Adam Domogały. Miejscowi przycisnęli w końcówce, bez efektu.

Druga odsłona zaczęła się od tego, że Ales Jezek dostawił kija do podania Domogały i zdobył wyrównującą bramkę. Grano wtedy 4 na 4. Gdy po kilku minutach w każdej drużynie brakowało po jednym zawodniku, znów skuteczne były „Pasy” kapitalnym uderzeniem pod poprzeczkę popisał się Domogała. Krakowianie złapali wiatr w żagle i grali coraz lepiej. Niebawem próbował Kasper Bryniczka, ale bramkarz odbił krążek łyżwą.

Na początku ostatniej tercji Radosław Nalewjaka o mało co nie pokonał Miroslava Koprivy. Potem krakowianie kontrolowali grę. Na nic zdało się wycofanie bramkarza przez gospodarzy.
Jacek Żukowski
Źródło: Gazeta Krakowska 15 lutego 2019 [1]


"Zmiana taktyki zrobiła swoje" -
Hokej.net

Zmiana taktyki zrobiła swoje

Po pierwszej tercji lepsze wrażenie pozostawił JKH GKS Jastrzębie, ale co można zrobić w czasie 15 minut przerwy pokazał Rudolf Roháček. Jego zespół wyjechał odmieniony na drugą partię meczu, wykorzystał błędy przeciwnika i odjechał pod Wawel ze skromnym, ale wystarczającym zwycięstwem 2:1.

Kibice gospodarzy mogli być zadowoleni patrząc na to, co działo się na tafli od początku spotkania. Krakowianie wyglądali jakby nie byli gotowi do gry, a na trybunach było słychać, że taktyka Roháčka, który zdecydował się na poważne zmiany w składzie poprzez ściągnięcie ośmiu nowych zawodników nie wypaliła, gdyż zespół nie zdążył się skonsolidować.

Potwierdzeniem lepszego zgrania i pomysłu na tę premierową odsłonę play-offu był gol zdobyty już w 6. minucie. Stało się to w okresie gry gospodarzy w przewadze. Najlepsze wrażenie przy akcji bramkowej pozostawił po sobie Peter Fabuš, który odważnie pociągnął w kierunku Miroslava Kopřivy. Odegrał w odpowiednim momencie krążek do Jakuba Kubeša, a temu nie pozostało nic innego jak otworzyć wynik tej serii.

Najjaśniejszym punktem „Pasów” w pierwszej odsłonie był doświadczony czeski bramkarz gości. Choć jego styl trudno nazwać ekspresyjnym, czy też widowiskowym, to jednak robił swoje, zatrzymując zapędy aktywnych w tej tercji gospodarzy. Jastrzębianie w ostatniej akcji pierwszej odsłony nie wykorzystali idealnej sytuacji, która mogła dać im prowadzenie 2:0. Jakub Grof huknął spod niebieskiej i wystarczyło tylko, żeby dobrze ustawiony Tomáš Komínek dotknął krążek łopatką kija.

Roháček szybko zatrzasnął drzwi szatni. Trzeba przyznać, że kwadrans przerwy wykorzystał idealnie. „Pasy” wyjechały na lód całkowicie odmienione. Ich postawa zaskoczyła gospodarzy, którzy nie potrafili odnaleźć się w nowych realiach. Krakowianie zastosowali wysoki pressing. Nie ustawali w atakach. Grali po prostu lepiej, agresywniej od rywali. Niecałe dwie minuty potrzebowali na to, by zdobyć trafienie wyrównujące. Rozgrywając spokojnie krążek w tercji przeciwnika, tak uśpili defensywę jastrzębian, że ci pozwolili Adamowi Domogale na dogranie krążka tuż przed bramkę Ondřeja Raszki, który musi uderzyć się w pierś za utratę gola. Nie bez winy pozostaje Kamil Wróbel nie potrafiący zablokować lub przeciąć podania Domogały do Aleša Ježka. Czech dotknął tylko krążek, a ten powolutku przetoczył się pomiędzy parkanami bramkarza gospodarzy. Dla byłego obrońcy oświęcimskiej Unii był to debiutancki gol w barwach Cracovii.

Siedem minut później „Pasy” zadały trafienie zwycięskie. Znów z ich strony na tafli była ta sama piątka, a w zasadzie czwórka, co przy bramce wyrównującej. Tym razem gola zapisał na swoje konto Domogała, zostając przy okazji najskuteczniejszym graczem meczu wraz z Markiem Tvrdoniem, który zanotował asysty przy wszystkich bramkach krakowian. Podanie punktowe zaliczył przy tej akcji drugi z pozyskanych ostatnio z oświęcimskiej Unii defensorów. To Miloslav Jáchym podawał do Tvrdonia, a ten wypatrzył dobrze ustawionego Domogałę, który zdecydował się na strzał spod niebieskiej. Zasłonięty Raszka po raz drugi tego dnia musiał sięgnąć po krążek do swojej siatki. Co ciekawe oba trafienia zadane przez podopiecznych Roháčka miały miejsce w czasie gry czterech na czterech. Widać, że krakowianom lepiej szło, gdy na tafli było więcej miejsca na rozegranie akcji. Innym wartym podkreślenia faktem jest to, że spośród czterech zawodników krakowskiej drużyny, którzy punktowali w tym spotkaniu, aż trzech to członkowie słynnego zaciągu zorganizowanego w ostatnich czasie celem wzmocnienia zespołu przed decydującą fazą rozgrywek.

Gospodarze starali się i robili, co mogli, by wyrównać straty w trzeciej tercji. Radosław Nalewajka najpierw trafił z najbliższej odległości prosto w bramkarza, a trzy minuty później z uporem maniaka obijał „gumę” o leżącego Kopřivę podczas, gdy wystarczyło tylko podnieść krążek i skierować go ponad parkanem Czecha. Dogodnej sytuacji nie wykorzystał również Kominek po rajdzie przeprowadzonym po skrzydle. Martin Kasperlik również zdecydował się na samotną wyprawę, lecz musiał uznać wyższość golkipera gości, a kilka minut później minął się z krążkiem idealnie dogranym na pozycję strzelecką. Na półtorej minuty przed zakończeniem losy meczu mógł odwrócić Kamil Wałęga, choć chyba sam był zaskoczony podaniem mu „gumy” przez rywala podczas nieudanej próby wyprowadzenia jej ze swojej tercji obronnej. Krakowianie wytrzymali napór gospodarzy, szanowali wynik, który dawał im wygraną i dojechali z nim do końca, obejmując prowadzenie w serii 1-0. Już w poniedziałek kolejna odsłona tego spektaklu. Tym razem przy Siedleckiego w Krakowie.
Dawid Antczak
Źródło: Hokej.net 15 lutego 2019 [2]


Trenerzy po meczu

Rudolf Rohaček, trener Cracovii

Potwierdziło się to o czym mówiono od dawna, że będą to bardzo ciężkie mecze, wszak taki właśnie jest play-off. Było to twarde spotkanie, w którym nie zabrakło prowokacji, ale to też jest element hokeja. Spodziewaliśmy się takiego meczu, ale ważne jest to, że w drugiej tercji potrafiliśmy odwrócić losy tego pojedynku. Szanse na gole miały obie ekipy, ale u nas z dobrej strony pokazał się Miroslav Kopřiva, który puścił tylko jednego gola i zaprezentował się z dobrej strony. Najważniejsze, że udało nam się utrzymać prowadzenie do końca i zwyciężyć za co bardzo dziękuję mojej drużynie. Prowadzimy 1:0, ale seria dopiero się rozpoczęła i tak naprawdę nie wiadomo kiedy się zakończy.

Robert Kalaber, trener Jastrzębia

Trzeszczały bandy, a zawodnicy dużo grali w rogach lodowiska. Sądzę, że kluczowym momentem meczu była sytuacja z końcówki pierwszej tercji. Nie trafiliśmy do pustej bramki, a gdyby nam się to udało, spotkanie mogło potoczyć się na naszą korzyść. Druga tercja należała już zdecydowanie do rywali, którzy pokazali nam jak się gra w sytuacji czterech na czterech, podczas której dwukrotnie pokonali naszego bramkarza. W ostatniej odsłonie staraliśmy się odrobić niewielką stratę, było kilka okazji w tym sytuacja sam na sam, ale niestety nie udało się. Moi zawodnicy dali dziś z siebie wszystko, postaramy się poprawić naszą grę i w następnym meczu doprowadzić do wyrównania w serii.

Źródło: [3]