2020-10-25 Lech Poznań - Cracovia 1:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Lech Poznań

Trener:
Dariusz Żuraw
pilka_ico
PKO Ekstraklasa , 8 kolejka
Poznań, Stadion Miejski, ul. Bułgarska, niedziela, 25 października 2020, 17:30

Lech Poznań - Cracovia

1
:
1

(0:1)



Herb_Cracovia

Trener:
Michał Probierz
Skład:
Bednarek
Czerwiński
Šatka
Crnomarković
Kraweć
Skóraś (63' Puchacz)
Moder
Muhar (46' Kamiński)
Ramírez (63' Awwad)
Marchwiński
Kaczarawa (46' Ishak)

Ustawienie:
1-4-4-2

Sędzia: Krzysztof Jakubik z Siedlec
Widzów: 0 Mecz ze względu na zagrożenie epidemiologiczne odbywał się bez kibiców

bramki Bramki

Awwad (86')
0:1
1:1
Amersfoort (30')
zolte_kartki Żółte kartki
Czerwiński
Kraweć
Moder
Muhar
Marchwiński
Ishak
Niemczycki
Szymonowìcz
Gardawaki
Thiago
Skład:
Niemczycki
Râpă
Szymonowìcz
Rodin
Gardawski
Zaucha (57' Diego)
Sadiković
Dimun
Álvarez (90' Florian Loshaj)
Amersfoort)
Piszczek (57' Thiago)

Ustawienie:
1-4-4-2
Mecz poprzedniego dnia:

2020-10-24 Wisła Puławy - Cracovia II 4:1



Karol Niemczycki podczas interwencji. W Poznaniu został wybrany piłkarzem meczu Foto: Lechpoznan.pl

Opis meczu

"Lech zremisował z Cracovią. Awwad ratuje Kolejorza" -
Przegląd Sportowy

Lech zremisował z Cracovią. Awwad ratuje Kolejorza

Po przegranej w Lidze Europy z Benficą Lizbona (2:4) Lech Poznań powrócił do ligowej rzeczywistości. Nie była ona łaskawa dla Kolejorza, który z dużymi problemami zdobył jeden punkt. Cracovia postawiła twarde warunki ostatecznie remisując 1:1.

Jeśli po dobrym meczu w czwartek z Benficą Lizbona (2:4) w Lidze Europy głowy piłkarzy Lecha Poznań zaczęły zahaczać o chmury, zawodnicy Cracovii pokazali im, że powinni patrzeć pod nogi, ponieważ bardzo łatwo o wywrotkę. Nawet w ekstraklasie, jakkolwiek słaba by ona była, nikt nie padnie przed Kolejorzem na kolana tylko dlatego, że napędził strachu Orłom z Portugalii. Bo w niedzielę to gracze z Wielkopolski najedli się strachu i w ostatniej chwili uratowali remis.

Rywalizacja z ekipą z Krakowa była jaskrawym przykładem, dlaczego zespołowi trenera Dariusza Żurawia łatwiej grać w europejskich pucharach, choć początkowo może to wydawać się absurdalne. Ale wystarczy porównać, w jaki sposób Lecha próbowali pokonać przeciwnicy z Cypru, Belgii czy Portugalii, a na jaki pomysł wpadł prowadzący gości Michał Probierz.

Zgodnie z przepisami ruchu drogowego, nie wolno parkować na pasach, za to nic nie zabrania Pasom „zaparkowania autobusu” przed własnym polem karnym i przyjezdni właśnie tak zrobili, czyli przez większą część zawodów bronili się całą drużyną na swojej połowie i czekali na błędy miejscowych. Nie mieli ochoty przejąć inicjatywy, spróbować zdominować Kolejorza czy utrzymać się dłużej przy piłce niż przez krótką chwilę, co starali się zrobić piłkarze Apollonu Limassol, RSC Charleroi czy Benfiki. Nie, tego plan Cracovii na mecz nie zakładał. I ten plan wystarczył do zdobycia punktu, a bardzo długo wydawało się, że da nawet trzy.

Lech miał ogromne kłopoty ze znalezieniem luki w defensywie Pasów, nie był w stanie przyspieszyć na tyle, by ją zmylić. Dopiero niecałe pięć minut przed upływem podstawowego czasu po centrze rezerwowego Jakuba Kamińskiego i nieudolnym wybiciu jednego z obrońców inny z dublerów – Mohammad Awwad – zdobył wyrównującą bramkę po strzale z powietrza. Wcześniej jedyne zagrożenie Kolejorz stwarzał po uderzeniach z dystansu, ale genialnie spisywał się Karol Niemczycki, który poradził sobie z próbami Daniego Ramireza oraz Wasyla Krawecia. Strzał tego pierwszego zbił na poprzeczkę, drugiego na słupek. Bliżej miejscowi nie umieli się przedostać.

Pasy objęły prowadzenie jeszcze przed przerwą, w sytuacji, gdy nic na to nie wskazywało. Sprawiali wrażenie całkowicie skupionych na przeszkadzaniu gospodarzom, kiedy nagle wyprowadzili celny cios. Chwila nieuwagi, błąd w ustawieniu Karlo Muhara oraz Krawecia, dobre dośrodkowanie Milana Dimuna oraz spryt Pellego van Amersfoorta. To złożyło się na gola dla zespołu Probierza. Dlaczego spryt Van Amersfoorta? Ano dlatego, że Holender lekko pchnął Alana Czerwińskiego. Nie tak mocno, by ten się wywrócił, ale na tyle silnie, że prawy obrońca nie zdołał przeszkodzić rywalowi w uderzeniu wolejem. Filip Bednarek nie zdążył wybić futbolówki i po jego dłoniach wpadła do bramki. 1:0 dla Cracovii.

Żuraw zamieszał w składzie w porównaniu z bojami w Lidze Europy, by podstawowi zawodnicy przynajmniej trochę odpoczęli, jednak zmiennicy raczej nie zapracowali na pozostanie w wyjściowym zestawieniu. To zła wiadomość dla szkoleniowca, jako że przed jego ekipą granie co kilka dni aż do końca rundy jesiennej i trudno się spodziewać, by udało się korzystać bez przerwy z tych samych graczy. W końcu to ludzie, nie maszyny, też mają jakieś ograniczenia. Nawet jeżeli na dublerów nie ma co liczyć...

Ma o czym myśleć trener Lecha. Tym bardziej że Rangers bez kłopotów pokonali Livingston 2:0, czym potwierdzili, że są w dobrej dyspozycji. Mecz ze Szkotami już w czwartek.
Źródło: Przegląd Sportowy 25 października 2020 [1]


"Dominacja nagrodzona punktem" -
Sport

Dominacja nagrodzona punktem

Karol Niemczycki do 86 minuty odpierał ataki Lecha, który w ostatnich sekundach zdołał doprowadzić do remisu.

Po czwartkowym dobrym, ale przegranym 2:4 meczu w Lidze Europy z Benficą Lizbona, piłkarze Lecha wyszli na mecz z Cracovią, z nadzieją, że podreperują ligowe konto. Pewności siebie dodały też poznańskim piłkarzom informacje o powołaniu do reprezentacji Polski dwóch zawodników „Kolejorza”, bo tym razem obok Jakuba Modera selekcjoner Jerzy Brzęczek zaprosił na zgrupowanie Jakuba Kamińskiego.

Natomiast krakowianie w stolicy Wielkopolski zagrali w składzie, na którym wyraźnie odbiły się zarówno stare kontuzje jak i nowe dolegliwości koronowirusowe. Jednym słowem gospodarze byli faworytami, ale „Pasy” już nie jeden raz udowadniały, że problemy jednoczą.

– Gdy pojawiły się informacje, że nasi zawodnicy są chorzy to od razu odizolowaliśmy ich od reszty drużyny – mówi Michał Probierz. – Wszyscy jesteśmy pod stałą opieką lekarską i zrobiliśmy wszystko żeby grać. Nie staraliśmy się o to, żeby przełożyć mecz, bo uważam, że trzeba zrobić wszystko, żeby rozgrywki trwały.

Początek spotkania wyraźnie przebiegał pod dyktando miejscowych, którzy zaczęli od ostrych ataków… na nogi rywali i choć przypłacili agresywność dwoma żółtymi kartkami to narzucili przeciwnikom swój styl gry. Potrafili zarówno przedrzeć się w pole karne, tak jak w 20 minucie, kiedy to Nika Kaczarawa spod linii końcowej w polu bramkowym odgrywał piłkę na 7 metr, ale tam Dani Ramirez nie zdołał złożyć się do soczystego uderzenia i ledwo trącił futbolówkę, którą spokojnie wyłapał Karol Niemczycki.

Decydowali się także na uderzenia z dystansu i bramkarz Cracovii musiał fruwać, popisując się robinsonadami. W 21 minucie odbił piłkę po bombie Michała Skórasia sprzed pola karnego, ale na największe brawa zasłużył w 27 minucie, kiedy to po próbie Ramireza końcami palców sięgnął piłki zmierzającej w okolice okienka i skierował ją na spojenie słupka z poprzeczką.

W odpowiedzi krakowianie zaatakowali prawą stroną boiska. Marcos Alvarez zagrał do Milana Dimuna, a kapitan „Pasów” wykonał wrzutkę w pole karne, gdzie na 11 metrze na strzał z woleja zdecydował się Pelle van Amersfoort. Holender nie popisał się w 30 minucie jakąś wyjątkową bombą, ale to wystarczyło, żeby piłka po rękach Filipa Bednarka znalazła drogę do siatki.

Podrażnieni stratą gola gospodarze natychmiast ruszyli do odrabiania strat i w 40 minucie Wasyl Krawec huknął z dystansu, ale Niemczycki znowu jak z katapulty wybił się w powietrze i wybił futbolówkę, którą pewnie złapał także po kolejnej próbie Skórasia w 41 minucie oraz był czujny przy dośrodkowaniach i na przerwę krakowianie schodzili prowadząc 1:0.

Po zmianie stron i roszadach w zespole Lecha gra gospodarzy straciła na dokładności. Owszem, strzałów i wrzutek nie brakowało, ale były one niecelne, albo blokowane przez ofiarnie broniących krakowian, którzy swoje akcje ofensywne ograniczyli do minimum. Tylko w 72 minucie Thiago zaszarżował w polu karnym miejscowych, ale zamiast atakować do końca próbował potknąć się o nogę Filipa Marchwińskiego i sędzia potraktował to jako niesportowe zachowanie i za wymuszanie karnego ukarał Brazylijczyka żółtą kartką.

Na pierwszy naprawdę groźny strzał w drugiej połowie doczekaliśmy się dopiero w 81 minucie, bo Tymoteusz Puchacz z przymierzył z 18 metra, ale Niemczycki udowodnił, że nadal jest skoncentrowany i rzucił się na lecącą po ziemi piłkę i przytulił ją do piersi. Ale w 86 minucie bramkarz „Pasów” skapitulował. Po wrzutce Kamińskiego odbita przez obrońcę Cracovii piłka poleciała świecą w górę i spadła wprost na nogę Mohammada Awwada, który z linii bocznej pola bramkowego idealnie trafił w długi róg. Analiza VAR potwierdziła, że w starciu Mikaela Ishaka z Michalem Gardawskim na 5 metrze nie było faulu i arbiter wskazał na środek.

Ten gol jeszcze bardziej napędził lechitów, ale po kolejnym dograniu Kamińskiego, który tym razem po ziemi zagrał do Ishaka, napastnik ze Szwecji w 88 minucie uderzył z 10 metra za wysoko. To była ostatnia bramkowa okazja, po której zdominowany przez gospodarzy mecz się zakończył podziałem punktów.
Źródło: Sport 25 października 2020 [2]


Trenerzy po meczu

Michał Probierz, trener Cracovii

Wiedzieliśmy, że trafiamy na zespół, który jest rozpędzony i mimo porażki w meczu z Benficą jest pewny siebie. To było widać. My swoje założenia zrealizowaliśmy dosyć dobrze, potrafiliśmy wyeliminować atuty Lecha.

Sporo utrudniło nam to, że tuż przed meczem kontuzji doznał Tomáš Vestenický. Nasze zmiany zostały w ten sposób ograniczone do minimum. Staraliśmy się wyprowadzić parę własnych sytuacji, Lech był jednak bardzo groźny.

Po naszej bramce mieliśmy kilka okazji do tego, by zamknąć mecz - zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie. Brakuje nam jednak nadal "cwaniactwa" przy wykończeniu akcji.

Szkoda, że straciliśmy bramkę po kontrataku, i to w 85. minucie. W całym naszym personalnym rozgardiaszu jest to jednak remis, który trzeba przyjąć z zadowoleniem. Mamy nadzieję, że za tydzień będziemy mieli więcej zawodników do dyspozycji oraz możliwości rotacji.

Tak jak powiedziałem przed meczem - nie ma na co narzekać, nie ma co płakać. Ważne, że ta liga jest i trwa. Lechowi życzę powodzenia w czwartkowym meczu w Glasgow. Niech dalej godnie reprezentują polską piłkę w pucharach. Źródło: Cracovia.pl [3]

Dariusz Żuraw, trener Lecha Poznań

To był trudny mecz, tak jak się tego spodziewaliśmy. Tak pewnie będą wyglądać te spotkania po pucharach. Cracovia cofnęła się, szukała swoich szans z kontrataku. Błąd w naszym kryciu spowodować stratę bramki. To była woda na młyn dla przeciwnika. Mieliśmy swoje sytuacje, ale brakowało nam albo precyzji, albo na wysokości zadania stawał bramkarz rywala.

W drugiej części gry zrobiliśmy tyle zmian w ofensywie, ile to praktycznie było możliwe i fajnie, że jedna z tych sytuacji została wykorzystana. Oczywiście nie jesteśmy szczęśliwi z tego remisu, ale patrząc na ten mecz, to na więcej niż jeden punkt chyba nie zasłużyliśmy. Źródło: lechpoznan.pl [4]