2020-11-22 Cracovia - Legia Warszawa 0:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
Michał Probierz
pilka_ico
PKO Ekstraklasa , 10 kolejka
Kraków, ul. Kałuży 1, niedziela, 22 listopada 2020, 17:30

Cracovia - Legia Warszawa

0
:
1

(0:0)



Herb_Legia Warszawa

Trener:
Czesław Michniewicz
Skład:
Niemczycki
Râpă
Szymonowicz
Rodin
Sipľak
Fiolić (81' Zaucha)
Dimun (64' Rivaldinho)
Loshaj
van Amersfoort
Pik (46' Thiago)
Vestenický (81' Piszczek)

Sędzia: Piotr Lasyk z Bytomia
Widzów: 0 Mecz ze względu na zagrożenie epidemiologiczne odbywał się bez kibiców.

bramki Bramki
0:1 Mladenović (51')
zolte_kartki Żółte kartki
Loshaj
Piszczek
Kapustka
Skład:
Miszta
Juranović
Lewczuk
Jędrzejczyk
Mladenović
Wszołek
Gwilia (64' Lopes)
Martins
Kapustka
Luquinhas
Pekhart
Zobacz również: Zdjęcia z meczu



Opis meczu

"Ręka Pekharta, VAR po meczu i strata punktów przez Cracovię" -
Gazeta Krakowska

Ręka Pekharta, VAR po meczu i strata punktów przez Cracovię

W meczu 10. kolejki ekstraklasy Cracovia uległa Legii Warszawa 0:1. W ostatnim starciu obu zespołów – o superpuchar Polski – triumfowała Cracovia, w poprzednim sezonie w półfinale Pucharu Polski, zwyciężyły „Pasy” 3:0. Liga to jednak nie puchary. „Pasy” czekają na ligowe zwycięstwo z Legia u siebie od kwietnia 2005.

Bez Alvareza do końca rundy

Przed meczem trener Michał Probierz zdradził, że Marcos Alvarez wypadł do końca rundy. Ograniczyło się więc pole manewru szkoleniowca w ataku. Z Niemcem wiązano ogromne nadzieje, ale zdobył w tych rozgrywkach tylko jednego gola. Teraz uległ kontuzji.

W „Pasach” zabrakło też Damira Sadikovicia, który w ogóle nie znalazł się w meczowej „20”. To poważne osłabienie, bo z Bośniakiem w składzie, „Pasy” wygrały trzy mecze ligowe oraz mecz o Superpuchar z Legią, a także raz zremisowały. Defensywny pomocnik świetnie spajał obronę i atak, gospodarze musieli radzić sobie bez niego. W kadrze nie było też Sergiu Hanki, który nie doszedł do siebie po urazie.

Po raz pierwszy w lidze w tym sezonie zagrał Daniel Pik, a pierwszy raz od początku Michal Siplak.

W Legii zaskakujący był brak Artura Boruca. Jego miejsce zajął młodzieżowiec Cezary Miszta, który miał na konice tylko jeden mecz (a właściwie połowę spotkania) z Warta Poznań. Nie był natomiast zaskoczeniem występ Bartosza Kapustki, byłego gracza „Pasów”, który 4 lata spędził w Cracovii. Wrócił po 4 latach na dobrze sobie znany stadion w barwach przeciwnej drużyny, bo wcześniej zagrał na nim w reprezentacji U-21 z Włochami.

W 5 min po akcji Pelle van Amersfoorta strzelał Ivan Fiolić z 15 m – Cezary Miszta odbił piłkę przed siebie. W odpowiedzi uderzał Tomas Pekhart, ale strzał nie zrobił żadnej krzywdy Karolowi Niemczyckiemu.

Piękne uderzenie Siplaka

W 14 min po rzucie rożnym było groźnie pod bramką Cracovii, z bliska strzelał zamykający akcję Paweł Wszołek, ale Niemczycki zdołał odbić piłkę nogą. Po chwili z 18 m strzelał Walerian Gwilia, ale piłkę zablokował Dawid Szymonowicz i był róg. Zarysowywała się przewaga Legii, która momentami zamykała gospodarzy na ich połowie. Próbował uderzenia z dystansu Kapustka – obok słupka. „Pasy” nie mogły się dostać w pobliże bramki rywala, dlatego w 29 min Siplak uderzeniem z dystansu wypróbował umiejętności Miszty, strzelając z 30 m – golkiper gości ładnie wybił piłkę na róg. W 40 min uderzał z kolei po rogu Dimun i to uderzenie zostało zablokowane.

Bramkowa akcja obrońców Legii

Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia warszawian – po dograniu Andre Martinsa ofensywnie usposobiony Filip Mladenović strzelał w 48 min z bliska i trafił w poprzeczkę! Sytuację uratował potem Siplak, wybijając piłkę. Ale niezbyt długo po tej sytuacji krakowianie nacieszyli się remisem. Legia wyprowadziła groźny kontratak – Josip Juranović zagrał po przekątnej, a zamykający akcję na lewej stronie Mladenović z bliska trafił do siatki. „Pasy” rzuciły się do ataku, ale intencji van Amersfoorta żaden z jego partnerów nie odczytał i nie zamknął akcji. W 60 min Holender o mało co nie przelobował bramkarza gości, ale piłka spadła na górną siatkę bramki. Probierz za wszelką cenę walczył o korzystny wynik i wprowadził na boisko Rivaldinho kosztem Milana Dimuna. W Legii z kolei zobaczyliśmy najlepszego strzelca… „Pasów” z ubiegłego sezonu – Rafaela Lopesa. Krakowianie atakowali, bo Legia trochę oddała pole gry, ale musieli uważać na kontry, bo każda strata piłki groziła groźną akcją warszawian. Taką jak choćby w 78 min, gdy końcyzł ją Luquinhas. Niemczycki jednak spisał się bez zarzutu.

VAR po meczu

Gospodarzom brakowało spokojnego rozegrania, nie miał kto uruchomić napastników, „zgasł” van Amersfoort. Wreszcie na indywidualną akcję zdecydował się Thiago, ale zakończył ją strzałem obok słupka. W doliczonym czasie gry próbował Rivaldinho, ale został zablokowany przez Artura Jędrzejczyka. W ostatnich sekundach w pole karne warszawian pobiegł nawet Niemczycki, po dograniu z wolnego w zamieszaniu piłka trafiła w rękę Pekharta po główce Filipa Piszczka. Sędzia analizował tę sytuację na VAR-ze i uznał, że nie ma podstaw by podyktować rzut karny.

Kolejny mecz krakowianie rozegrają już w piątek o godz. 18, wtedy to na wyjeździe zagrają z Wisłą Płock.
Jacek Żukowski
Źródło: Gazeta Krakowska 22 listopada 2020 [1]


"Skromna wygrana Legii przy Kałuży. Piękna akcja i gol Mladenovica dały mistrzom Polski pozycję lidera!" -
Przegląd Sportowy

Skromna wygrana Legii przy Kałuży. Piękna akcja i gol Mladenovica dały mistrzom Polski pozycję lidera!

Legia Warszawa pokonała na wyjeździe Cracovię 1:0 w meczu 10. kolejki PKO Ekstraklasy. Jedynego gola strzelił Filip Mladenović.

Czesław Michniewicz zapewniał, że zna wszystkie triki Michała Probierza, a Michał Probierz jego. – Nawet ostatnio żartowaliśmy, żebyśmy na kilka godzin przed meczem podali sobie składy, bo nie jesteśmy w stanie niczym się zaskoczyć – żartował trener Legii. Jaki może być efekt takiej znajomości? Klincz, obustronne blokowanie swoich akcji, co widzieliśmy w Krakowie szczególnie w pierwszej połowie. Zespół Michała Probierza po raz kolejny pokazywał, że nieźle potrafi odbierać ochotę do płynnej gry, rozgrywania akcji przez przeciwników, choć sama z kreowaniem problem miała ogromny. W takich spotkaniach na wagę złota są piłkarze, którzy dobrze czują się w tłoku, potrafią ograć kilku rywali, mają odwagę i technikę. Takich Legia ma kilku, momentami przyjemnością patrzyło się na wymianę piłki między Pawłem Wszołkiem, a Luquinhasem, niekiedy dochodził do nich Bartosz Kapustka. Do kompletu brakowało Michała Karbownika, który lubi szybką, kreatywną grę, ale dopiero wraca po chorobie, dlatego mecz zaczął na ławce. Po jednej z akcji Wszołka z Luguinhasem szansę na zdobycie bramki miał Walerian Gwilia, ale uderzył niecelnie. Gruzin do tego zestawu pasuje nie za bardzo: nie ta szybkość: i biegowa, i myślenia na boisku.

Michniewicz z pewnością jednak by chciał, aby nie były to tylko pojedyncze akcenty, by jego cała drużyna prezentowała taką formę jak Filip Mladenović – Serb od samego początku napędzał lewą stroną akcje mistrzów Polski. Już przed tym meczem Michniewicz chwalił tego zawodnika, który przerwę na reprezentację spędził na zgrupowaniu swojej drużyny narodowej. I wtedy też pokazał, że jest w wysokiej formie – w meczu Ligi Narodów Serbii z Rosją (5:0) strzelił gola, miał dwie asysty. W Krakowie również miał ogromną ochotę, by trafić na listę strzelców. Zaraz po przerwie uderzył z poprzeczkę, w 51. minucie przymierzył już idealnie – wykorzystał podanie od Josipa Juranovicia i pokonał Karola Niemczyckiego.

Trener Cracovii widział, że z taką grą jego drużyna niewiele jest w stanie osiągnąć w ofensywie, w przerwie zdjął 20-letniego Daniela Pika, wprowadził za niego Thiago. Ten nieco rozruszał grę swojego zespołu (miał dobrą szansę na zdobycie bramki pod koniec spotkania, jednak uderzył obok słupka), ale cały czas brakowało wykończenia. Legia zdołała wyjść na prowadzenie, ale nie potrafiła dobić rywala, oddała pole gospodarzom. Cofnęła się, coraz więcej strat mistrzowie Polski zaliczali w środku pola, piłkarze Probierza zbierali drugie piłki, jednak nie potrafili ich skutecznie wykończyć, dośrodkowania dobrze wyłapywał Cezary Miszta. Nie były to spektakularne interwencje, ale ważne. Gospodarze niewiele razy tak naprawdę poważnie sprawdzili w tym meczu umiejętności młodego bramkarza. Michniewicz akurat tym ruchem mógł nawet i Probierza zaskoczył – posadził na ławce zdrowego Artura Boruca, postawił na 19-latka. Powód? Miał problem z młodzieżowcem. Nastolatek pierwszy raz miał okazję się wykazać już na początku meczu, kiedy Ivan Fiolić próbował pokonać go płaskim uderzeniem, ale legionista był czujny. Kolejna próba: w 29. minucie obrońca Michal Siplak odebrał piłkę w środku boiska, ruszył z nią i uderzył z dystansu, ale młody golkiper sparował futbolówkę na rzut rożny. Chwilę później Miszta już tak skuteczny nie był, minął się z piłką dośrodkowaną z kornera, ale pomogli mu jego obrońcy. Po przerwie miał kilka interwencji, ale żadna z nich nie przejdzie do historii. Ale co miał wyłapać, wyłapać, zawodnik, który ma być kolejnym odkryciem Krzysztofa Dowhania, na razie dobrze wchodzi do ekstraklasy. Do ekstraklasy, w której jego drużyna spogląda już na resztę zespołów z góry. Wygląda na to, że Legia wróciła na właściwe tory. Może jeszcze nie dominuje tak, jak oczekują tego jej kibice, nie tłamsi rywala, ale dla Michniewicza i jego zespołu najważniejsze, że jest na tym miejscu, na który chciałaby pozostać do samego końca: po trzech zwycięstwach z rzędu jest liderem.
Izabela Koprowiak
Źródło: Przegląd Sportowy 22 listopada 2020 [2]


"0-1 Pasów z Legią" -
Sportowe Tempo

0-1 Pasów z Legią

0-1 Filip Mladenovic 51

Sędziował Piotr Lasyk (Bytom). Żółte kartki: Loshaj, Piszczek - Kapustka. Mecz bez publiczności.

CRACOVIA: Niemczycki - Rapa, Szymonowicz, Rodin, Siplak - Loshaj - Fiolic (81 Zaucha), Dimun (64 Rivaldo Jr), van Amersfoort, Pik (46 Thiago) - Vestenicky (81 Piszczek).

LEGIA: Miszta - Juranovic, Lewczuk, Jędrzejczyk, Mladenovic - Gvilia (64 Lopes), Martins, Kapustka - Wszołek, Luquinhas - Pekhart.

W I połowie sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Goście mogli objąć prowadzenie w 14. minucie. Po wrzutce z kornera Pekhart głową zgrał w pobliże prawego słupka, a Wszołek z bliska próbował wepchnąć piłkę do siatki. Niemczycki zdążył jednak ze skuteczną interwencją nogami.

Gospodarze oddali tylko dwa celne strzały - Fiolic i Siplak, oba obronił Miszta.

Po przerwie zaatakowała Legia. W 48. minucie Martins podał na lewo do Mladenovica, który z 8 m trafił podcinką w poprzeczkę. Trzy minuty później futbolówkę wyprowadził do szybkiego ataku Luquinhas, zagrał na prawo do Juranovica, a ten na lewo do Mladenovica, który tym razem uderzył zza narożnika "piątki" i tym razem pokonał golkipera Pasów dolnym strzałem między nogami.

Cracovia starała się wyrównać, ale nie potrafiła wykreować szansy. W 59. minucie van Amersfoort dostał prostopadłe podanie, ale z 16 m uderzył nad poprzeczką. Z kolei w 87. minucie Thiago z dystansu minimalnie chybił. Krakowianie w II połowie nie oddali ani jednego celnego strzału, mimo to mogli... zremisować. W 90+5. minucie po centrze Loshaja z wolnego, Piszczek przedłużył głową, a piłka trafiła w rękę Pekharta. Sędzia odgwizdał koniec spotkania, ale jeszcze zarządził analizę VAR. Karnego jednak nie zdecydował się podyktować...

Statystyka meczu: 11:13 w strzałach, 2:4 w celnych, 45:55% w posiadaniu piłki, 5:5 w kornerach.

ST
Źródło: Sportowe Tempo 23 listopada 2020 [3]



Trenerzy po meczu

Michał Probierz, trener Cracovii

Zaczęliśmy zbyt bojaźliwie to spotkanie i to był trochę problem. Widać, że Legia nabrała pewności siebie, miała indywidualności, bo Luquinhas był wyróżniająca się postacią, szczególnie w I połowie, potem się to wyrównało. Do przerwy mieliśmy takie momenty, że za szybko chcieliśmy tę piłkę po prostu wybić, zamiast rozegrać. Po przerwie wydawało się, że dobrze wejdziemy w mecz, a po kontrataku straciliśmy bramkę i to na pewno utrudniło nam sprawę, mimo że wcześniej Legia miała już jedną sytuację. Zdecydowanie lepiej graliśmy po stracie bramki. Powinniśmy trochę lepiej dograć piłkę, ale nie udało się. Przegraliśmy to spotkanie, ale po tych stratach kadrowych było ciężko. Niespodziewanie wypadł nam dzień przed meczem Sadiković, nie chcieliśmy ryzykować występu Hanki, a Alvarez wypadł nam do końca roku. Niektórzy mieli wcześniej urazy. Pracujemy dalej i już przygotowujemy się do piątkowego meczu.

Źródło: Gazeta Krakowska [4]

Czesław Michniewicz, trener Legii

Za nami bardzo trudny mecz i wszyscy cieszymy się, że go wygraliśmy. Przebiegał on falami – początek należał do nas, mieliśmy składne akcje, sytuacje, dużo stałych fragmentów gry. Cracovia odpowiadała, ale świetnie spisywał się Czarek Miszta,. Potem zdobyliśmy bramkę, mogliśmy mieć ją nawet wcześniej, ale Mladen trafił w poprzeczkę. Przy golu świetnie zachował się Josip Juranović, który kapitalnie obsłużył podaniem Filipa Mladenovicia.

Po golu oddaliśmy inicjatywę Cracovii. Pod koniec przeżyliśmy wielkie nerwy, wydawało się, że to koniec meczu, a sędzia jeszcze sprawdzał sytuację na VAR-rze. Na szczęście nie było przewinienia, więc bardzo cieszymy się ze zwycięstwa.

Zrobiliśmy jedną zmianę, bo była ona natury ofensywnej - pozostali zawodnicy na ławce rezerwowych nie mogli wejść z racji na specyfikę swojej pozycji – nie potrzebowaliśmy nic zmieniać w defensywie. Mieliśmy jeszcze co prawda możliwość wprowadzenia Michała Karbownika, ale nie chcieliśmy jeszcze wpuszczać go na boisko. Przeszliśmy na 4-4-2 i zrobiło się luźniej w środku boiska, stąd zresztą wynikała przewaga Cracovii w środku pola. Momentami zbyt szeroko graliśmy też skrzydłami, co ułatwiało zadanie naszym przeciwnikom.

Zapytałem zawodników po meczu, czy pamiętają kto był liderem 22 listopada rok temu. Powiedzieli, że nie, więc powiedziałem im, że nie ma to najmniejszego znaczenia. Nie zaprzątamy sobie głowy tym czy przewodzimy tabeli czy nie. To jest najważniejsze dopiero po 30. kolejce. Od kibicowania innym nam punktów nie przybędzie – patrzymy tylko na siebie.

Trudno powiedzieć mi, czy był rzut karny czy nie, znajdowałem się bardzo daleko. Jedyne pretensje miałem o przeciągnięcie meczu i sprawdzanie VAR-u po gwizdku. Nerwowo patrzyliśmy na arbitra, ale skoro ten nie dopatrzył się przewinienia, oznacza to, że wygraliśmy zasłużenie.

Źródło: Legia.com [5]