Marcin Morawski

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Marcin Morawski

Informacje ogólne
Imię i nazwisko Marcin Stanisław Morawski
Urodzony 3 lutego 1982, Kraków, Polska
Wiek 39 l.
Pozycja pomocnik
Wzrost 184 cm
Waga 75 kg
Wychowanek Kabel Kraków
Kariera w pierwszej drużynie Cracovii
Sezon Rozgrywki - występy (gole)
1999/00 (w)
2000/01
2001/02
-
3L - 24 (1)
3L - 21 (0), PP - 1 (0)
1906-1919 oficjalne i towarzyskie, od 1920 tylko oficjalne mecze
Kluby
Lata Klub Występy (gole)

1998/99 (w)
1999/00 (j)
1999/00 (w)
2000/01
2001/02
2002/03 (j)
2002/03 (w)
2003/04
2004/05
2005/06 (j)
2005/06 (w)
2006/07
2007/08
2008/09
2009/10
2010/11
SMS Kraków
Kabel Kraków
Kabel Kraków
Cracovia
Cracovia
Cracovia
Proszowianka Proszowice
-
-
-
-
Gościbia Sułkowice
Gościbia Sułkowice
Gościbia Sułkowice
Puszcza Niepołomice
Puszcza Niepołomice
Puszcza Niepołomice



-
24 (1)
21 (0)
liczba występów i goli w ekstraklasie i mistrzostwach kraju

j - jesień, w - wiosna


Marcin Morawski Piłkarz.

Wywiad z Marcinem Morawskim

"Totolotek Puchar Polski. Marcin Morawski. Życie na boisku, służba na lotnisku" -
gazetakrakowska.pl/

Totolotek Puchar Polski. Marcin Morawski. Życie na boisku, służba na lotnisku

otolotek Puchar Polski. W czerwcu 2014 roku w Krakowie odbyły się piłkarskie mistrzostwa Europy drużyn portów lotniczych. Na stadionie Wisły po złoto sięgnęli gospodarze - ekipa Kraków Airport. Powstała parę lat wcześniej, gdy pracę na lotnisku w Balicach podjęło kilku naprawdę niezłych grajków. Wśród nich – Marcin Morawski.

- To już 11 lat, odkąd jestem w lotniskowej służbie ratowniczo-gaśniczej – opowiada. - W tamtym czasie zatrudniono paru piłkarzy, stworzyła się fajna drużynka, ale wiadomo, że ważne było przede wszystkim to, że jako sportowcy, sprawni fizycznie, mieliśmy predyspozycje do tej pracy. Strażaka? Można to tak nazwać, ale w papierach wpisane mam ratownik - wyjaśnia Morawski.

Lotniskowy zespół sięgał po tytuły mistrza Polski, w tym roku podczas mistrzostw we Wrocławiu zajął trzecie miejsce. - Grając w hali byliśmy za mocni, dlatego zaczęto rozgrywać te turnieje na boiskach typu orlikowego. No i widać też, że inne zespoły się wzmacniają – mówi 37-latek.

W lotniskowej drużynie gra m.in. z kolegą ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego, Jakubem Podgórskim (byłym reprezentantem kraju w futsalu, a dziś trenerem przygotowania motorycznego futsalowej kadry). Wychowawcą ich klasy był Andrzej Bahr, trener, który w tamtym czasie związany był także z Cracovią.

- Wtedy, na początku istnienia SMS-u, chodzić do tej szkoły to naprawdę było coś. W naszym roczniku byli Zawadzki, Kołodziej, później Janicki – reprezentanci Polski. Ale mogę powiedzieć, że spotkał mnie zaszczyt, bo mając wokół siebie chłopaków będących krok przede mną, dostałem dyplom za największy postęp.

Jeszcze ucząc się w SMS-ie Morawski, wychowanek krakowskiego Kabla, trafił do Cracovii. Za transferem stał oczywiście Andrzej Bahr, który jesienią 2000 roku zaczął regularnie wystawiać 18-latka z Nowego Bieżanowa do gry w III lidze. Inna to była liga niż teraz, bo rzeczywiście trzecia, a przede wszystkim inna Cracovia niż obecnie. Comarch zainwestował w nią dopiero dwa lata później. Morawski poznał takie „Pasy”, w których bieda aż piszczała.

- No tak, zburzono wtedy klubowy budynek, który był ruiną, postawiono baraki, w których mieliśmy szatnie. Czasy faktycznie były ciężkie. Pamiętam, że Tomek Wacek – który był chłopakiem zamiejscowym – mieszkał po drugiej stroni Błoń przy dawnym basenie Cracovii w budynku bez prądu, bez ogrzewania – wspomina Morawski. - Ale atmosfera, kibice to jest coś, co się pamięta… Powiem tak: ktoś, kto ubierze pasiastą koszulkę, to wie, o co chodzi, pasiasta koszulka robi robotę… Nawet do dzisiaj sentyment pozostał, mimo że z Cracovią mam też późniejsze niemiłe wspomnienia. Bo kiedy doznałem kontuzji, to mi nie pomogła.

We wrześniu 2001 roku Marcin zagrał w dogrywce w meczu z Lechem Poznań. Jak się okazało – to był jedyny raz, kiedy wystąpił w centralnej fazie Pucharu Polski. W kolejnym roku dopadł go pech: najpierw solidnie naderwał więzadła krzyżowe, a następnie podczas wypożyczenia do Proszowianki doszło do ich zerwania. I w leczeniu tego urazu szczęścia nie miał, oj, nie miał…
Źródło: gazetakrakowska.pl/ 2 grudnia 2019 [1]