Piotr Wrześniak

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacja, szukaj
Piotr Wrześniak

Prześlij zdjęcie

Informacje ogólne
Imię i nazwisko Piotr Wrześniak
Urodzony 12 maja 1970, Kraków
Wiek 49 l.
Pozycja bramkarz
Wychowanek Cracovia
Kariera w pierwszej drużynie Cracovii
Sezon Rozgrywki - występy (gole)
1989/90 3L - 15 (-14)
1906-1919 oficjalne i towarzyskie, od 1920 tylko oficjalne mecze
Kluby
Lata Klub Występy (gole)
do 1992
1992 - 1995
1995 - 1996
1996 - 2001
Cracovia
Wawel Kraków
Karpaty Siepraw
Wawel Kraków
liczba występów i goli w ekstraklasie i mistrzostwach kraju

j - jesień, w - wiosna

Piotr Wrześniak urodził się 12 maja 1970 w Krakowie - trener bramkarzy. Trener I klasy UEFA od 2007r.

Kariera zawodnicza: Cracovia (do 1992), Wawel Kraków (1992-95), Karpaty Siepraw (1995-96), Wawel (1996-01).

Kariera trenerska: Wawel (1998-01, bramkarze I drużyny, 2001-03, trampkarze), Garbarnia (jesień 2003/04, juniorzy) Cracovia (od wiosna 2004- do wiosna 2006, bramkarze I drużyny). 2006-2008 Arka Gdynia-bramkarze I drużyna, 2008-2009 Zagłębie Lubin- bramkarze I drużyny , 2009-2010 Polonia Warszawa- bramkarze I drużyny, 2010 - założyciel i trener Akademii Bramkarskiej w Krakowie.

W I połowie maja 2011 r. objął posadę szkoleniowca I-ligowej drużyny LKS Nieciecza.


Wywiady

"Piotr Wrześniak: - Smutno i pusto" -
Teraz Pasy!

Piotr Wrześniak: - Smutno i pusto

- To dla mnie bardzo przykre, gdy słyszę, że kilkaset metrów dalej na meczach Wisły Kraków jest po 15 - 20 tysięcy ludzi i podobno świetna atmosfera, a tutaj na stadionie Cracovii jest smutno i pusto. To dla mnie bardzo przykre i zaskakujące - mówi dla Teraz Pasy! były zawodnik i trener bramkarzy Cracovii Piotr Wrześniak.

Wiosną 2006 roku trener Piotr Wrześniak na własną prośbę odszedł z Cracovii solidaryzując się z trenerem Wojciechem Stawowym. Od maja ubiegłego roku wraz z trenerem Stawowym i trenerem Robertem Jończykiem tworzy sztab szkoleniowy Arki Gdynia.

- Co u Pana słychać?

- Wszystko po staremu, nic się nie zmienia oprócz tego, że mieszkam teraz w Gdyni.

- Z rodziną?

- Rodzina została w Krakowie. Przyjeżdżają do mnie kiedy tylko mogą. Żona zabiera czasem dzieci na tydzień. Mieszkam bardzo blisko morza, w pięknym lasku, w bardzo spokojnym miejscu.

Oprócz tego pracuję, uczę się w szkole trenerów w Warszawie. Obecnie chodzę na kurs trenerów pierwszej klasy.

- Pracujecie w Gdyni w dużej grupie Krakusów, która teraz poszerzyła się jeszcze o Marka Bastera. Pewnie łatwiej było zaaklimatyzować się w nowym miejscu w takim gronie.

- Jest nas trzech trenerów z Krakowa i jeden miejscowy trener z Gdyni, który zajmuje się przygotowaniem motorycznym. Oprócz tego w zespole jest kilku piłkarzy z Krakowa. Na pewno jest nam raźniej w takiej grupie, ale trzeba powiedzieć, że bardzo dobrze poznaliśmy się i zgraliśmy się z pozostałymi piłkarzami. Jest to bardzo fajna grupa zawodników, bardzo fajna drużyna dlatego nie ma to może tak wielkiego znaczenia czy są piłkarze z Krakowa czy nie ma, bo ci których zastaliśmy w Arce, czy ci którzy zostali sprowadzeni to naprawdę bardzo fajni nie tylko piłkarze ale i ludzie.

- Przestaliście już mówić po krakowsku "idę na pole"?

- (śmiech) Czasami jeszcze się zdarza...

- Jak reagują miejscowi?

- Poprawiają nas. Nie rozumieją powiedzenia "idę na pole", bo w Gdyni chodzi się "na dwór". (śmiech)

- Jak oceniłby Pan dzisiejszy mecz?

- Trzeba powiedzieć, że Cracovia miała trochę więcej z gry, miała optyczną przewagę, stworzyła parę sytuacji bramkowych. Myśmy tych sytuacji mieli na pewno mniej, ale udało nam się jedną z nich wykorzystać. Natomiast Cracovia była w tym meczu nieskuteczna, nie potrafiła zdobyć bramki i to zadecydowało, że zwyciężyła Arka i awansowała do kolejnej rundy Pucharu Polski.

- O wyniku meczu zadecydowała jedna bramka...

- Bramka padła po rykoszecie. Piłka po strzale odbiła się chyba od nogi Łukasza Skrzyńskiego, zmyliła Marcina Cabaja i wpadła praktycznie w środek bramki. Byłem bardzo daleko od bramki Marcina, dlatego trudno mi to ocenić.

- Jak Pan odbiera dzisiejszą Cracovię w porównaniu ze wspomnieniami, jakie Pan z tego Klubu wyniósł?

- Troszeczkę zmieniła się drużyna, pojawiły się nowe twarze, chociaż część zawodników została. Mają zupełnie inny styl gry, grają inaczej - można powiedzieć całkowicie inaczej niż grali za czasów moich i trenera Stawowego.

Na pewno walczą, starają się jak tylko mogą. Potrzeba im jakiejś iskry... Czegoś im brakuje, aby zaczęli strzelać bramki, aby zaczęli wygrywać. Może brakuje im trochę wiary? Trudno mi o tym mówić, bo nie jestem tutaj "w środku", nie jestem w Klubie, nie jestem z tą drużyną. Mogę oceniać sytuację tylko na podstawie tego co widzę czy to na ekranie telewizora, czy na podstawie dzisiejszego meczu.

- Nie zdziwiła Pana ilość pustych miejsc na stadionie Cracovii?

- To mnie bardzo zaskakuje chociaż przed przyjazdem do Krakowa docierały do mnie sygnały, że teraz na mecze Cracovii chodzi o wiele mniej ludzi, że teraz przy Kałuży jest inna atmosfera na trybunach. Szczerze mówiąc jestem tym bardzo zasmucony, że tak mało kibiców teraz przychodzi na mecze Cracovii bo to dotyczy chyba nie tylko meczów w Pucharze Polski, ale też meczów ligowych.

To dla mnie bardzo przykre, gdy słyszę, że kilkaset metrów dalej na meczach Wisły Kraków jest po 15 - 20 tysięcy ludzi i podobno świetna atmosfera, a tutaj na stadionie Cracovii jest smutno i pusto. To dla mnie bardzo przykre i zaskakujące.

- Nie będziecie mieli wiele czasu na radość z awansu do ćwierćfinału Pucharu Polski.

- Nie będzie wiele czasu, bo praktycznie już zapominamy o meczu z Cracovią i myślimy o niedzielnym meczu z Lechią Gdańsk. To bardzo ważny mecz dla układu tabeli i celu jaki przed sezonem sobie postawiliśmy czyli powrotu do ekstraklasy. Niezależnie od tego jest to mecz wyjątkowy, bo derbowy. Jest to spotkanie bardzo ważne dla piłkarzy, dla kibiców, dla całego środowiska związanego z Arką Gdynia.

Tak więc niemal od momentu w którym sędzia po raz ostatni zagwizdał w meczu z Cracovią jesteśmy myślami przy niedzielnym meczu z Lechią.

- Arka awansuje do I ligi?

- Bardzo byśmy tego chcieli. Wszyscy bardzo tego pragniemy i wszyscy bardzo w to wierzymy.
Crac
Źródło: Teraz Pasy! 2 listopada 2007 [1]