1923-12-02 1.FC Katowice - Cracovia 2:2

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_1.FC Katowice


pilka_ico
mecz towarzyski
Katowice, niedziela, 2 grudnia 1923

1.FC Katowice - Cracovia

2
:
2

(1:1)



Herb_Cracovia





Mecze tego dnia:

1923-12-02 1.FC Katowice - Cracovia 2:2
1923-12-02 Cracovia II - Makkabi II Kraków 4:1
1923-12-02 Cracovia IV - Makkabi IV Kraków 1:1
1923-12-02 Kraków B- Zagłębie Dąbrowskie 4:2
1923-12-02 Makkabi III Kraków - Cracovia III 5:3


Opis meczu

Tygodnik Sportowy

Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym cz.1
Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym cz.2
K.S. Cracovia – I.F.C. Katowice 2:2 (1:1). Zapowiedziany przyjazd Cracovii dla rozegrania rewanżu z IFC, wzbudził niezwykłe zainteresowanie już choćby z tego względu, że porażka, zadana miejscowej drużynie przez Cracovię w stosunku 3:1, wstrzymała tryumfalny pochód zwycięstw tutejszej, nawiasem mówiąc, najlepszej drużyny footb., która, jak dotychczas, w zetknięciu się z najlepszemi naszemi drużynami wychodziła zwycięsko, względnie bez porażki. Jej zwycięstwa nad Wartą i Wisłą, nie mówiąc już o całym szeregu świetnych zwycięstw nad drużynami miejscowemi, nota bene zupełnie nie przypadkowo, a zasłużenie wypracowane, postawiły IFC. w rzędzie najlepszych drużyn polskich. Jej zwycięstwa, to nie efekt, obliczony na krótką metę, to nie blask, olśniewający oczy, to nie chęć pokazania czegoś raz jeden i wdarcia się w szeregi najlepszych, to nie meteor, który zabłyśnie, by za chwilę zgasnąć. Zwycięstwa IFC., to trud, praca systematyczna i zapał, które cechują nietylko graczy, ale i kierowników tej drużyny. Wystarczy tylko raz jeden popatrzeć na grający IFC., a natychmiast dojdzie się do wniosku, że jego gracze, mając przed sobą najsłabszego nawet przeciwnika, dążą coprawda ostro do zwycięstwa, ale drogą prawdziwie sportową i kosztem zapracowanego zwycięstwa, nigdy zaś brutalnego rozbijania, albo utrącania przeciwnika. Ta sportowa chęć zwycięstwa stoi w jaskrawej sprzeczności z taktyką, jakiej hołdują niektóre tutejsze drużyny, których gracze przed wyjściem na boisko z góry zapowiadają, ilu graczy będzie utrąconych. Toteż dobrze znając walory drużyny IFC., wiedziałem, że tym razem Cracovii niełatwo przyjdzie zwyciężyć ją. Usiłowania Cracovii podejścia pod bramkę gospodarzy, uwidaczniające się od pierwszej chwili dzisiejszego spotkania, trafiały na zdecydowany i skuteczny opór, tembardziej, że atak Crac. był tak długo niebezpieczny, jak długo był w polu i nie zbliżył się pod bramkę miejscowych, pod którą załamywał się natychmiast wskutek zbytniej hyperkombinacji białoczerwonych, lub też dobrze dysponowanej obrony Katowiczan.

„Przenicowana”, czy „nowonarodzona” krakowska trójka napadu, nie zrobiła na mnie „piorunującego” wrażenia. Reyman III na środku ataku jest zbyt młody i niedoświadczony, ażeby móc się na nim oprzeć. Do prowadzenia ataku trzeba doświadczenia, doświadczenia i jeszcze raz doświadczenia. Z łączników Węglowski był widocznie niedysponowany, Sperlinga na skrzydle widziałem już coprawda lepiej grającego, jednakże nie miałbym odwagi powiedzieć, że gracz ten już zupełnie zatracił swą klasę. Ciszewski na prawem skrzydle czuje się nieswojo, mało strzela i robi wrażenie bojącego się ponosić konsekwencje swych strzałów. Pomoc, za wyjątkiem Alfusa, stała na wysokości swego zadania. Gintel, mimo całego szeregu przecudownych momentów, był mniej pewnym, niż zwykle, zaś Fryc „walący z całych sił”, jak zwykle zresztą. Przeworski, fizycznie niedysponowany i za często niepotrzebnie wybiegający, naogół wywiązał się ze swego stanowiska zadawalająco.

Z IFC. Gerlitz w bramce, jak zawsze świetny. Jego spokój, technika chwytów, szybkie orjentowanie i ustawianie się, są wprost zdumiewające i nie ulega najmniejszej wątpliwości, że gracz ten niejeden raz będzie reprezentował barwy polskie w spotkaniach międzynarodowych. Z obrony Poll b. mądrze grający, był o niebo lepszym od swego towarzysza Safta. Pomoc miała w Richterze i Konietzko godnych przedstawicieli. Atak został nieco zmieniony przez przestawienie lewoskrzydłowego Gerlitza na stanowisko prawego łącznika. Eksperyment ten stanowczo się nie powiódł z tego prostego względu, że grający na lewem skrzydle Stoszek zupełnie nie orjentuje się w spalonych, przysparzając tem wiele kłopotu atakowi swemu. Młody Geisler na środku jeśli tylko nabierze więcej odwagi stanie się pierwszorzędnym graczem.

Przebieg gry: Rozpocząwszy pierwsza, Cracovia kilkoma śmiałymi pociągnięciami odrazu pragnie zdobyć bramkę, pomoc miejscowych odbiera im jednak piłkę i… „o włosek Marjanny”, a byłby goal dla I.F.C. To nagłe „odwrócenie się frontu” znacznie ostudza zapał graczy krakowskich, którzy od tej chwili zaczynają grać spokojniej. Na wzajemnych, obopólnie ładnych i silnych, atakach upływa 30 minut, gdy nagle Chruściński z rogu otrzymuje piłkę i piękną główką uzyskuje pierwszą i najładniejszą bramkę. Tuż przed końcem pierwszej połowy lewy łącznik gospodarzy Jonczyk strzela do pustej bramki, którą Przeworski nieopatrznie opuszcza. Pół godziny drugiej połowy należy wyłącznie do Cracovii, która nieustannie atakując bramkę I.F.C., nietylko nie może uwieńczyć swej pracy cyfrowo, ale nawet traci bramkę i znów z winy swego bramkarza, który znów niepotrzebnie wybiegł i opóżnił bramkę. Pod koniec gry tempo się wzmaga i wkońcu udaje się Sperlingowi lekkim, płaskim strzałem wyrównać końcowy, zupełnie zresztą zasłużony, rezultat. Rogów 4:4.

P. Beym, acz odgwizdał parę spalonych w momencie nie podania piłki graczowi, a jej otrzymania, naogół prowadził zawody dobrze i energicznie.
A.B.
Źródło: Tygodnik Sportowy nr 44 z 4 grudnia 1923


"2 grudnia. Cracovia – I.F.C. Katowice 2:2 (1:1)." -
Przegląd Sportowy

2 grudnia. Cracovia – I.F.C. Katowice 2:2 (1:1).

Rewanżowe zawody pomiędzy powyższemi drużynami obyły się w Katowicach, na boisku w parku Kościuszki. Zarówno warunki terenowe, jak i atmosferyczne były wprost okropne i wpłynęły bardzo ujemnie na przebieg gry. Boisko położone daleko poza miastem, na wzgórzu, miejscami „łyse” lb pokryte kępkami trawy, w dodatku nierówne, bo podnoszące się ku środkowi a po bokach gwałtownie opadające w dół, stanowiło mało zachęcające pole do walki. Na domiar złego nie usunięto ze środka boiska zlodowaciałego śniegu, który przysłonił szklistą powłoką teren, tak, że miało się wrażenie, iż to nie boisko do gry w piłkę nożną, lecz raczej do ślizgawki. W czasie zawodów padał drobny deszcz, a silny wicher paraliżował wszelkie górne podawanie piłki.

Cracovia wystąpiła bez Zimowskiego, Kałuży i Popiela, a zamiast nich grał na prawem skrzydle Ciszewski, w środku napadu Reyman, w bramce zaś Przeworski. Stanowisko zaś prawego pomocnika zajmował Alfus. F.C. Katowice w pełnym składzie.

Gra, jak to było do przewidzenia, nie stała na normalnym poziomie, bo każdy gracz musiał zwracać główną uwagę na to aby utrzymać się na nogach, a nie, aby niemi kopać. Nie było zatem planowanych i przemyślanych pociągnięć, udatniejsze zaś momenty następowały tylko po solowej akcji któregoś z graczy. Do przerwy żadna z drużyn nie miała widocznej przewagi, bo choć białoczerwoni górowali nad przeciwnikiem technicznie, to jednak katowiczanie stawiali zawzięty opór, a wspomagani przychylniejszym wiatrem, często przenosili piłkę na połowę gości. Pierwszą bramkę zdobyła Cracovia z b. pięknej główki Chruścińskiego, oddanej po rzucie z rogu, wykonywanym przez Szperlinga. Gospodarze wyrównali, gdy ich lewy łącznik dostał piłkę i silnym górnym strzałem przeniósł ją ponad Przeworskim i usadził w lewym rogu siatki. Po przerwie gra w znacznej mierze była udziałem Cracovii, która przez blisko pół godziny gniotła niemal katowiczan i nie dopuściła ich do głosu. Ale cyfrowego rezultatu nie mogli krakowianie zdobyć, bo wiele grożnych rzutów chwytał katowicki bramkarz. Często także wysuwał się Chruściński niepotrzebnie naprzód i wpadał w pozycje spalone, lub Szperling, nie stojąc na skrzydle, lecz w środku boiska, puszczał podane piłki na aut. Naogół napad Cracovii trzymał się zanadto blisko siebie, a zwłaszcza gracze lewej strony deptali sobie niemal po piętach i ułatwiali zadanie przeciwnikowi, który ich łatwo unieszkodliwiał. Po tem dłuższem, nieudatnem oblężeniu przedarli się katowiczanie pod bramkę Cracovii, a prawy ich łącznik, korzystając z zamieszania pod bramką, zdobył dla miejscowych drugi punkt. I odtąd zaczęła się gra prawdziwie hiszpańska. Poszczególni gracze, którzy dotąd bynajmniej się nie oszczędzali, lecz walczyli ostro i w silnem tempie, teraz zaczęli się atakować prawie zażarcie, a często nawet w nieprawidłowy sposób, co skłoniło sędziego do przerwania zawodów i upomnienia obu drużyn. Cracovia nie chcąc się dać pokonać, przyparła miejscowych energicznie i niebawem zdołała wyrównać z dalekiego strzału Szperlinga, który bramkarz miejscowych przepuścił pod ręką, spóźniwszy się z robinsonadą. Jeszcze kilka minut twardego borykania się przeciwników, jeszcze kilka zaciętych ataków i sędzia odgwizduje koniec zawodów.

Katowiczanie, którzy uzyskali b. zaszczytny wynik, bo pierwsi z drużyn górnośląskich nie dali się Cracovii pokonać i zdobyli rezultat nierozstrzygnięty, tymi zawodami udowodnili jeszcze raz swoją pierwszoklasową wartość. Jest to drużyna w całem tego słowa znaczeniu bojowa; niema w niej wybitnej techniki, ani taktyki, ale za to jest moc i siła. Poszczególni gracze walczą z ogromną ambicją, co przy dużej wytrzymałości fizycznej, niezłem opanowaniu piłki, czyni z nich przeciwników groźnych do ostatniej chwili zawodów. Najwięcej utalentowane jednostki, to bramkarz naprawdę pierwszorzędny, bo chwytający piłki pewnie i spokojnie, oraz środkowy pomocnik, doskonały w defenzywie i ofenzywie. Dodatnią cechą napadu jest szybka decyzja i oddawanie groźnych strzałów z każdej możliwej do wykorzystania pozycji.

Cracovia na tym terenie nie mogła wykazać pełni swych walorów, tembardziej, że była zdekompletowana kilkoma graczami rezerwy. Najwięcej podczas całej gry wybijała się obrona, zarówno Fryc przez swój szybki start, doskonałą orjentację i odwagę działania, jak i Gintel przez spokojne, a zarazem pewne zabieranie piłki w każdej niemal sytuacji. Z pomocy najwięcej trzymał się defenzywnie Alfus, bardzo wydatnie pracował Synowiec, a także i Cikowski, który jednakowoż szedł ciągle naprzód i grał prawie w napadzie, nie kryjąc dostatecznie środkowej trójki ataku przeciwnika. Napad Cracovii stał się teraz napadem bojowym. Zniknęła dawna tak piękna, ale często bezproduktywna kombinacja, a piłka nie posuwa się już teraz od nogi do nogi precyzyjnie i dołem, jak to dawniej bywało, lecz zamiast tego widzimy często górne podawanie niekiedy nawet bezplanowe. Ale jest w grze obecnego napadu wieksza siła, większa zdolność przebojowa i lepsza umiejętność strzelania, a niżeli u poprzedniego ataku. Chruściński i Węglowski to niebezpieczni przebojowcy, których trzeba odpowiednio poprowadzić, a mogą wiele zdziałać. Chruściński gra pięknie głową, jest szybki i ruchliwy, tempo wytrzymuje do ostatka, ale niestety, gra tylko mechanicznie i nie pracuje myślowo. Żeby gracz ten więcej zastanawiał się nad tem, gdzie i jak piłkę kopnąć, który z jego współkolegów jest najmniej obstawiony, oraz żeby sam lepiej ustawiał się do piłki, byłby z niego napastnik nieoceniony. Węglowski zdradza jeszcze pewne niedomagania techniczne, ale nadrabia je odwagą i zdecydowaniem, oraz tem, że stara się działać planowo i z pewną myślą przewodnią. Ciszewski na prawem skrzydle wybijał się efektownemi „główkami” i dobrze mierzonemi centrami, ale szkoda, że posiada tak mało temperamentu i trochę ciężki bieg. Szperling nie pilnuje swego stanowiska i czuje jakąś nieuzasadnioną skłonność do prowadzenia piłki aż do samej linji bramkowej, skąd dopiero oddaje centrę, nawet w wypadku, gdy można to zrobić wcześniej z znacznie większym pożytkiem. Zato bieg tego gracza i duża technika musi znaleźć uznanie. Reyman wywiązuje się zupełnie możliwie z zajmowanego przez siebie, trudnego stanowiska, choć przydałoby mu się trochę więcej szybkości działania i decyzji w oddaniu strzałów. Naogół napad Cracovii powinien w przyszłości kłaść większy nacisk na stronę kombinacyjną, przyczem oczywiście nie może się wyzbywać swej obecnej bojowości. Łatwo zaś przyjdzie to przeprowadzić, gdy napad w obecnym składzie, który uważamy za trafnie zestawiony, grać będzie dłuższy czas razem i gdy poszczególni gracze dokładnie się poznają i zrozumieją. Zawody poprowadził pan Beym nieźle i spokojnie, a mylił się tylko w odgwizdywaniu spalonych, dyktując je nawet wtedy, gdy gracz spalony nie brał zupełnie udziału w grze.

Publiczności mimo niepogody i dotkliwego zimna, zebrało się sporo. Szkoda tylko że zachowanie się jej było tak szowinistyczne, a nawet wrogie wobec gości, którzy zupełnie ku temu nie dali powodu, chyba tylko ten, że nie chcieli zawodów przegrać.
L.K.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 49 z 5 grudnia 1923 [1]


Mecze sezonu 1923

Red Star Paryż 1923-01-01 Red Star Paryż - Cracovia 5:2  Sparta Kraków (1921) 1923-03-04 Cracovia - Sparta Kraków 2:0  Wisła Kraków 1923-03-11 Wisła Kraków - Cracovia 1:0  Wawel Kraków 1923-03-18 Wawel Kraków - Cracovia 1:0  Jutrzenka Kraków 1923-03-25 Jutrzenka Kraków - Cracovia 1:4  Aarhus GF 1923-04-01 Aarhus GF - Cracovia 4:2  Aarhus GF 1923-04-02 Aarhus GF - Cracovia 1:6  Helsingborgs IF 1923-04-04 Helsingborgs IF - Cracovia 4:1  Malmö FF 1923-04-06 Malmö FF - Cracovia 2:1  Helsingborg 1923-04-08 Hälsingborg - Cracovia 0:2  Sturm Bielsko 1923-04-15 Cracovia - Sturm Bielsko 12:0  BBSV Bielsko 1923-04-22 BBSV Bielsko - Cracovia 0:3  Wisła Kraków 1923-05-03 Cracovia - Wisła Kraków 1:1  BBSV Bielsko 1923-05-06 Cracovia - BBSV Bielsko 7:0  ŁKS Łódź 1923-05-20 ŁKS Łódź - Cracovia 0:2  ŁKS Łódź 1923-05-21 ŁKS Łódź - Cracovia 0:2  Wisła Kraków 1923-05-27 Cracovia - Wisła Kraków 4:2  Polska 1923-05-31 Cracovia - Reprezentacja Polski 2:4  Eintracht Lipsk 1923-06-16 Cracovia - Eintracht Lipsk 4:2  Eintracht Lipsk 1923-06-17 Cracovia - Eintracht Lipsk 1:1  Jutrzenka Kraków 1923-06-24 Cracovia - Jutrzenka Kraków 3:1  Czarni Lwów 1923-06-29 Czarni Lwów - Cracovia 0:2  Pogoń Lwów 1923-07-01 Pogoń Lwów - Cracovia 1:2  Wawel Kraków 1923-07-08 Cracovia - Wawel Kraków 3:0  Sturm Bielsko 1923-07-15 Sturm Bielsko - Cracovia 0:6  Sparta Kraków (1921) 1923-07-29 Cracovia - Sparta Kraków 2:0  Makkabi Kraków 1923-08-12 Makkabi Kraków - Cracovia 0:0  Resovia Rzeszów 1923-08-15 Resovia Rzeszów - Cracovia 2:6  Diana Katowice 1923-08-19 Cracovia - Diana Katowice 7:2  Polonia Warszawa 1923-08-26 Polonia Warszawa - Cracovia 0:1  Diana Katowice 1923-09-02 Diana Katowice - Cracovia 0:2  Pogoń Katowice 1923-09-08 Cracovia - Pogoń Katowice 6:0  FC Barcelona 1923-09-15 FC Barcelona - Cracovia 1:1  FC Barcelona 1923-09-16 FC Barcelona - Cracovia 7:1  Valencia CF 1923-09-18 Valencia CF - Cracovia 4:0  Valencia CF 1923-09-20 Valencia CF - Cracovia 4:2  Real Madryt 1923-09-22 Real Madryt - Cracovia 4:0  Real Madryt 1923-09-23 Real Madryt - Cracovia 4:2  Celta Vigo 1923-09-30 Celta Vigo - Cracovia 3:0  Celta Vigo 1923-10-01 Celta Vigo - Cracovia 3:1  Sevilla FC 1923-10-06 Sevilla FC - Cracovia 3:0  Sevilla FC 1923-10-07 Sevilla FC - Cracovia 2:3  ŁKS Łódź 1923-10-21 Cracovia - ŁKS Łódź 2:1  Warta Poznań 1923-10-28 Cracovia - Warta Poznań 8:4  Wawel Kraków 1923-11-04 Cracovia - Wawel Kraków 2:0  1.FC Katowice 1923-11-18 Cracovia - 1.FC Katowice 3:1  Wisła Kraków 1923-11-25 Cracovia - Wisła Kraków 1:5  1.FC Katowice 1923-12-02 1.FC Katowice - Cracovia 2:2