1936-09-27 Cracovia - AKS Chorzów 1:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Wersja do druku nie jest już wspierana i może powodować błędy w wyświetlaniu. Zaktualizuj swoje zakładki i zamiast funkcji strony do druku użyj domyślnej funkcji drukowania w swojej przeglądarce.

Jedyny w historii remis Cracovii u siebie w barażach o ekstraklasę.
Ostatni w historii remis Cracovii w barażach o ekstraklasę.


Herb_Cracovia

Trener:
Karol Kossok
pilka_ico
baraże o Ligę grupa finałowa , 2 kolejka
Kraków, Stadion Cracovii, niedziela, 27 września 1936, 15:00

Cracovia - AKS Chorzów

1
:
1

(0:0)



Herb_AKS Chorzów


Skład:
W. Pawłowski
Pająk
Lasota
Góra
Grünberg
Żiżka
Korbas
Kossok
S. Malczyk
Szeliga
Zembaczyński

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Władysław Sawicki ze Lwowa
Widzów: 6 000

bramki Bramki
Korbas (51') 1:0
1:1

Piątek (76')
Skład:
Mrugała
Knass
Stolarczyk
Bendkowski
Kuchta
Skrzypiec
Morcinek
Wostal
Piątek
Pytel
Marszoł

Ustawienie:
2-3-5



Zapowiedź meczu

Opis meczu

Drużyny przed meczem
Podczas meczu: Zembaczyński(C) i Szeliga(C) w walce z obroną AKS-u. Z lewej nadbiega na pomoc Kossok(C).
Podczas meczu: Malczyk (C) naciskany przez Skrzypca, od lewej Korbas(C), na prawo Stolarczyk
Podczas meczu: Bramkarz AKS wybija piłkę

"Żeby wygrać -- trzeba strzelać
Cracovia strzelać nie umiała i straciła punkt z AKS" -
Przegląd Sportowy

Żeby wygrać -- trzeba strzelać
Cracovia strzelać nie umiała i straciła punkt z AKS

KRAKÓW, 27.9. - Tel. wł. - Cracovia - AKS 1:1 (0:0). Bramkę dla Cracovii uzyskał Korbas, dla AKS Piątek. Sędzia p. Sawicki ze Lwowa. Publiczności 5.000.

Jak za najlepszych czasów było dziś na boisku Cracovii. 5.000 widzów zaległo trybuny i wał wokół boiska, a zgęszczenie atmosfery już przed meczem doszło do zenitu.

Czyż można się dziwić. Nie ulegało przecież chyba wątpliwości, iż gospodarze są w meczu tym faworytem. Nawet 1.000 Ślązaków, którzy z białozielonymi chorągiewkami rozmieścili się wokół boiska, nie liczyło się ze zwycięstwem swej drużyny. Może z remisem…

Tak się też stało. Dlaczego? Odpowiedź prosta. Cracovia była lepsza, zasłużyła na wygraną. Już w pierwszych 30 minutach powinna była prowadzić dwiema bramkami.

Gdy tak się nie stało, gdy osłabł pierwszy impet, było rzeczą jasną, że Ślązacy rzucą na szalę swą wytrzymałość i twardość, dążąc tą drogą do utrzymania wyniku.

Te atuty Ślązaków nie ograniczyły się jednak do utrzymania stanu bezbramkowego. Nie załamali się bowiem goście huraganem oklasków, jaki zerwał się po bramce Korbasa. Z jeszcze większym impetem ruszyli do walki i jakkolwiek Cracovia nie ustępowała im bynajmniej, jakkolwiek i teraz miała więcej z gry, to jednak potrafili wyrwać przeciwnikowi jeden punkt ku zadowoleniu swych zwolenników, w głośny sposób dających upust radości.

Cracovia nie wygrała bo nie zrealizowała ani jednej trzeciej swych szans, a nie zrealizowała ich, gdyż […] pod bramką nie umiał kończyć akcji, cierpieli na brak jakichkolwiek strzałów.

Prawa […] dobrze. Korbas był […] całej linii, lewa […] nie gorzej, gdyż tu znowu Szeliga był duszą wszelkich poczynań. Całość nie dawała efektu, gdyż Kossok na środku nie mógł powiązać wysiłków swych partnerów, nie mógł za nimi podążyć; ich plonu nie realizował strzałowo.

Kotłowało się więc pod bramką śląską, mnożyły się pozycje jedna za drugą. Brakło jednak bramek - tego, co najważniejsze.

Do tego obrazu biało-czerwonych należałoby jeszcze dodać świetną grę pomocy, a szczególnie Góry oraz wspomnieć o błędzie Pawłowskiego, który kosztował stratę bramki.

AKS inaczej wypadł po pauzie, niż w pierwszej połowie. Początkowo pracował tylko bramkarz, przy wybitnym poparciu obu obrońców oraz środkowego pomocnika. Atak nie grał, gdyż przeciwnik nie dopuszczał go do głosu.

W miarę upływu czasu uległo to jednak zmianie. Rozruszała się ofensywa śląska, skrzydłowi coraz częściej byli przy piłce, a Wostal i Piątek demonstrowali swe umiejętności. W drugiej połowie Ślązacy przeprowadzili szereg świetnych pociągnięć, z których kilka wywołało żywe oklaski.

AKS: Mrugała; Knaś, Stolarczyk; Pędkowski, Kuchta, Skrzypiec, Morcinek, Wostal, Piątek, Pytel, Marszoł.

Cracovia: Pawłowski; Lasota, Pająk; Góra, Grünberg, Ziżka; Korbas, Malczyk, Kossok, Szeliga, Zembaczyński.

Z niebywałym impetem ruszają gospodarze do ataku. Cracovia jest stale w ofensywie. Goście żyją tylko wypadami, których nie można jednak lekceważyć. Pawłowski kikakrotnie broni w ostatniej niemal sekundzie. Kopnięty w czasie zderzenia Szeliga schodzi na chwilę z boiska, wraca jednak niezadługo. Liczne pozycje, nie wyzyskane pod bramką Ślązaków, cechują ten okres gry.

Druga połowa zaczyna się ostrym atakiem Ślązaków, którzy są często przy piłce.

Malczyk schodzi na chwilę z boiska. W tym momencie Cracovia uzyskuje prowadzenie: Korbas dostaje górną piłkę na głowę i lokuje ją w samym rogu. W czwartej minucie 1:0.

Po powrocie Malczyka gra wyrównuje się. Ślązacy po chwilowym jakby załamaniu się coraz częściej dochodzą do głosu, aż wreszcie w 31-ej minucie po rzucie wolnym piłkę odbitą niepotrzebnie przez Pawłowskiego, umieszcza w siatce Piątek.

Gra zaostrza się, obie strony mają jeszcze możność zmiany wyniku, Ślązacy jednak walczą bohatersko o jego utrzymanie.

Sposób prowadzenia zawodów przez p. Sawickiego nie mógł zadowolić, gwizdał on bardzo dużo, chcąc widocznie utrzymać drużyny w karbach, w efekcie jednak skrzywdził kilkakrotnie gości.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 83 (1229) z 28 września 1936 [1]


"O wejście do Ligi." -
Ilustrowany Kuryer Codzienny

O wejście do Ligi.

Relacja z meczu w dzienniku Ilustrowany Kuryer Codzienny cz.1
Relacja z meczu w dzienniku Ilustrowany Kuryer Codzienny cz.2
Drugi mecz i drugi punkt stracony. Oto pierwsze wrażenie. Poza tein bowiem szan¬se Cracovii na powrót do Ligi oceniać przyjdzie równie korzystnie, jak dotychczas. Drużyna zasługuje na to naprawdę i grała w niedziele z Amatorskim całkiem dobrze. Białoczerwoni mieli, zwłaszcza w pierwszej połowie taką przewagę, że każda inna drużyna wyłuskałaby już w tym czasie kilka bramek, która pozwoliłyby jej następnie na chwile oddechu w drugiej połowie. Cracovia nie potrafiła jednak zdyskontować ani handicapu tej przewagi do przerwy, ani rozlicznych sytuacyj, jakie nadarzały się jej i w drugiej części gry, choć była ona już mniej jednostronna.

Ślązacy, jak należało się spodziewać, wytrzymali lepiej trudy tego spotkania i dopiero po przerwie wykazali, że sława, jaką się naogół cieszą, nie jest bezpodstawna. Omawiając ten zespół nie można bowiem posłużyć sic już szablonowem powiedzeniem: dobra drużyna o wszystkich zaletach i wadach klubów śląskich. Amatorski ma bowiem rzeczywiście wszystkie zalety śląskie, a z wad. jeśli to można nazwać wadą. pozostała mu tylko ostrość w grze, nie przeradzająca się jednak — przynajmniej w Krakowie — w ostrość Nadmierną, czy brutalność. — Tutaj właśnie pomylił się prawdopodobnie sędzia tego spotkania p. Sawicki ze Lwowa. Licząc się z możliwością kontuzyj i niepotrzebnych zadrażnień na boisku, hamował od samego początku najdrobniejsze nawet przejawy ostrzejszej gry. Wyszli na tem grucho gorzej Ślązacy, którzy mogli wkońcu odnieść wrażenie, że nie wolno im tknąć żadnego gracza Cracovii.
Granicą ambicyj napadu Amatorskiego nie była na szczęście szybka i energiczna gra. czy pozbywanie się piłki, bez „balastu“ myślowego. Pociągnięć kombinacyjnych w tym napadzie nie było zbyt dużo, ale jedna jedyna akcja całej piątki w drugiej połowie o zupełnie swoistym uroku i rzeczywistem pięknie, pozwalała domyślać się możliwości tego kwintetu. Atak gości .cierpiał" jeszcze często, na skutek hołdowania systemu obronnemu. Tu i ówdzie widać było obu łączników błąkających się na tyłach bez powoda, były to jednak tylko niedobitki narzuconego programu w grze, które rozpłynęły się potem bez reszty.
Jeśli dodamy do tego doskonałego bramkarza Mrugałę, do którego nie bez powodu mrugała oczkiem Pogoń lwowska i dobrą parć obrońców, grającą z początku wręcz wspaniale, to nawet linja pomocy bez indywidualności i bez specjalnego polotu w grze nie może zepsuć dobrego wrażenia, jakie pozostawił AKS w Krakowie.
Cracovia miała dużą przewagą i nie będzie przesadą, jeśli stwierdzimy, że wysiłek całej drużyny zniwelował prawie w całości jeden gracz, a to Kossok, grający zamiast kontuzjonowanego Stempienia. Nie może on już mieć pretensyj do tego rodzaju ciężkich spotkań, w których samo chodzenie po boisku już nie wystarcza. Reszta z przywróconvm do łask Szeligą spisywała się całkiem dobrze choć atakowi da się bardzo dużo zarzucić, jeśli idzie dyspozycje strzałową. — Bramkarz Pawłowski, który dwa razy popisał się wprost brawurowo, ma obarczone wybitnie konto niepotrzebnie puszczoną bramką.
W sumie zawody były ciekawe i dały licznym widzom — około 5.000 — dużo emocyj. Bardzo ruchliwie zachowywała się duża kolonja przybyszów śląskich, „uzbrojona” w chorągiewki o barwach klubowych.
Pierwszą bramkę strzelił dla Cracovii Korbas w 8-mej min. drugiej połowy, kierując piłkę głową do siatki. AKS wyrównał w 33-ciej min. po rzucie wolnym. Pawłowski wypuścił nieudolnie piłkę, którą w powstałem następnie zamieszaniu wpakował do bramki Piontek.

Składy drużyn przedstawiały się nast. Cracovia: Pawłowski, Lasota, Pająk. Góra, Grűnberg, Żiżka, Korbas, Malczyk, Kossok, Szeliga. Zembaczyński. A. K. S.: Mrugała, Knahs. Stolarczyk, Skrzypiec, Kuchta, Bendkowski, Morcinek, Wostal, Piontek, Pytel, Marszel.
Źródło: Ilustrowany Kuryer Codzienny nr 271 z 29 września 1936



"Niespodzianki w finałach o wejście do Ligi Amatorski (Chorzów) wywalcza remis z Cracovią 1:1 (0:0)" -
Nowy Dziennik

Niespodzianki w finałach o wejście do Ligi Amatorski (Chorzów) wywalcza remis z Cracovią 1:1 (0:0)

Relacja z meczu w dzienniku żydowskim Nowy Dziennik
Druzgocące zwycięstwa Cracovii nad różnymi konkurentami, a nawet w zawodach z ligowcami i Wiedeńczykami, wyrobiły powszechne mniemanie, że walki o wejście do Ligi załat¬wią białoczerwoni spacerkiem. Tymczasem do¬świadczenie dowodzi, że zupełnie co innego gra towarzyska i przedboje nawet mistrzowskie, a całkiem co innego decydujące walki finałowe o' stanowisko, mające typowy przebieg i charakter punktowych bojów, gdzie nietylko umiejętność i poziom, ale przedewszystkicm nerwy i kondycja rozstrzygają w końcowych rezultatach.

Już wynik remisowy na zawodach Cracovii z WKS Śmigłym we Wilnie zaczął budzić pewne obawy o białoczerwonych. Toteż mecz ze znajdującym się w dobrej formie Amatorskim KS z Chorzowa, który dotychczas nie stracił ani jednego punktu, stał pod wielkim znakiem za* pytania i mimo własnego boiska Cracovia wcale nie była faworytem.
I rzeczywiście już w pierwszej połowie meczu, kiedy gra stała na wcale dobrym, wprost ligowym, poziomie i miała przebieg żywy, interesujący, emocjonujący, — okazało się, że przeciwnicy są sobie zupełnie równorzędni. Chociaż białoczerwoni mieli doskonale dwie pozycje podbramkowe, z których mogli i powinni zdobyć dwie bramki, to jednakowoż płynniejsze akcje i lepszy styl ofenzywny wykazywał atak Ślązaków. Nieznaczną przewagę gospodarzy udaremniła dobra obrona gości, a głównie ich znakomity bramkarz. Podnieść należy doskonałą grę pomocy Cracovii, która wstrzymała napór przeciwnika i pchała nieustannie własny atak naprzód.
Wynik remisowy do pauzy 0:0 zapowiadał jednak po przerwie ostrą i zaciętą walkę o decydujący punkt. A gdy Cracovia musiała jeszcze ponadto walczyć przeciw słońcu ,horoskopy jej stały się wątpliwe. Zbyt silne tempo I połowy, bardzo słaby dyrygent ataku Kossok, większa szybkość i lepsza kondycja fizyczna AKS-u , budziły obawy. A jednak w 10-tej m nucie po dobrej centrze Zembaczyńskiego zdobywa Korbas prowadzenie dla Cracovii i przy wielkim entuzjazmie publiczności przeprowadza ona ambitną ofenzywę.
Atoli twardzi j nieustępliwi Ślązacy, zagrzewani przez setki przybyłych specjalnie do Krakowa kibiców swoich, ruszyli do kontrofenzywy i nie zrażając się niewykorzystaniem dwóch wspaniałych i pięknie przeprowadzonych planowych akcyj, parli ciągle naprzód i wreszcie zdobyli zasłużone wyrównanie w 33-ciej minucie po rzucie wolnym, przyczem nie bez winy był tu niezdecydowany bramkarz gospodarzy Pawłowski. Teraz następuje silny nacisk Cracovii, która ofiarnie dąży do rozstrzygnięcia meczu przecież na swoją korzyść. Atoli goście, zadowoleni remisem, grają wyraźnie na czas i starają się tylko utrzymać zdobycie jednego punktu. W tym okresie znowu zasługuje na odznaczenie poświęcający się, brawurowy i stylowy ich bramkarz.
Sędziował p. Sawicki ze Lwowa w I połowie zupełnie dobrze, pod koniec nieco pod sugestją galerii. Widzów przeszło 3.500. Wspomnieć jeszcze należy o nieprzyjemnej roli byłego słynnego gracza i bombardiera Kossoka który gra może nawet wbrew swej woli, choć wyraźnie nic jest już produktywnym napastnikiem i partnerem. Weteran ten reprezentacyjny miał swój własny okres i przysłużył się dostatecznie Cracovii i polskiemu piłkarstwu. Powinien byt też odejść w pełni chwały, a nie być zmuszonym do pańszczyzny, która degraduje jego rolę i tradycję, kompromituje niesprawiedliwie i krzywdząco jego zasługi, a nietylko nie przynosi pożytku, lecz wręcz szkody. Każdy bo- wiem inny młody napastnik z rezerwuaru Cracovii funkcję jego w tej formie wypełni.

Wynik nierozstrzygnięty powyższego spotkania jest dla Cracovii bardzo niebezpiecznym, dla Amatorskiego zaś wielkim sukcesem. Rewanż bowiem w Chorzowie zapowiada się jako pewne zwycięstwo gospodarza śląskiego . AK3 ma w straconych punktach lepszą pozycję, niż Cracovia. I będą się musieli białoczerwoni dobrze wysilić, aby wejść do Ligi jako druga drużyna obok AKSu, wyrastają bowiem jeszcze inni konkurenci, których również nie można i nie wolno lekceważyć.
Źródło: Nowy Dziennik nr 267 z 28 września 1936


"Udały debiut chorzowskiej drużyny w Krakowie" -
Raz Dwa Trzy

Udały debiut chorzowskiej drużyny w Krakowie

Relacja z meczu w tygodniku Raz Dwa Trzy cz.1
Relacja z meczu w tygodniku Raz Dwa Trzy cz.2
Olbrzymie zainteresowanie towarzyszyło niedzielnemu spotkaniu Cracovii. Przeszło 5.000 widzów było świadkami bardzo ciekawego, chwilami dramatycznego spotkania dwu najpoważniejszych kandydatów do Ligi.

Spotkanie nie przyniosło rozstrzygnięcia cyfrowego. Po uzyskaniu bramki przez Cracovię w drugiej połowie gry, odnosiło sic wrażenie, że nie skończy się na tem. Gospodarze bowiem przeszli do masowego ataku, ustawicznie oblegali bramkę przeciwnika. niestety dobra, nawet bardzo dobra gra w polu nie miała swego odpowiednika pod bramką. I tu leży tajemnica remisu. Krzywdzi ona niewątpliwie Cracovię, która przez cały czas posiadała przewagę nad przeciwnikiem, nawet w drugiej części gniotła go na polu karnem. Jednakże miękkość ataku biało-czerwonych nie zdołała przełamać oporu prawie całej drużyny gości, „murujących” swą bramkę skutecznie. Je den odważniejszy i bardziej zdecydowany napastnik w szeregach Cracovii, a wynik brzmiałby inaczej. Brak Stępienia, poważnie kontuzjonowanego w Wilnie, był w niedzielę aż nazbyt wyraźnym.

Mimo przewagi swej miała Cracovia w A. K. S. przeciwnika, przed którym należy być z całym respektem. Większa kultura gry Krakowian wyrównywana była u nich zwiększoną odpowiednia pracowitością i zaciętością. Piękniejszej kombinacyjnie grze Cracovii przeciwstawili oni prostolinijne podania, które szybciej doprowadzały ku bramce Cracovii. Odmienne środki gry, przy wielkiej ambicji obu drużyn, złożyły się na widowisko o dobrym poziomie, biorących swą emocjalnością widzów, żywo na to reagujących. Poważna, bo 1.500 osób licząca wycieczka z Chorzowa, przyczyniła się do tego niemało.

Cracovia grała dobrze, jako całość mogła zadowolić, z tem, że pretensje, odnieść należy do ataku, zabrakło w nim człowieka zdolnego do gry, decydującej o wyniku. Zabrakło w nim zdecydowanego strzelca, któryby wyzyskał część nadarzających się okazyj po temu. Co z tego ze atak miał świetne zagrania w polu, przechodził ładnie i ku bramce AKS, kiedy tam, na owych sakramentalnych 10 -20 m. brakło serca do strzału. A sposobności było bardzo dużo. Nie odpowiedział oczekiwaniom Kossok.

Przy szybkim i nastawionym fizycznie przeciwniku. Kossok byt zbyt powolnym i ciężkim na to, by już nic indywidualnie wpłynąć na wynik, ale przynajmniej pokierować czwórką sąsiadów. Mimo to Malczyk uparcie starał się być z nim ciągle w kontakcie, zamiast wykorzystać Korbasa. Był to błąd poważny i z następstwami, ho lepsza obsługa Korbasa musiałaby przynieść owoce. Osobną grupę tworzył znowu Szeliga z, Zembaczyńskim. Dwójka ta pracowała dużo, stwarzała pozycje, natomiast strzałowo zawodziła rekordowo. Pomoc Cracovii może pretendować do miana bardzo dobrej. Każdy grał tej linji był tak jednostkowo. jak i zespołowo na poziomie, równie doskonale grając defensywnie, jako też w grze ze swym atakiem. Właściwem uzupełnieniem dla nich byli obrońcy Pająk i Lasota, z. powodzeniem zastępujący Dońca. Gra Pawłowskiego wykazywała bardzo dobre momenty, a jednak w jedynej bramce AKS ponosi on wyłączną winę.

AKS był godnym partnerem, którego nie deklasuje nawet fakt, że pod koniec, dla utrzymania wyniku, skupi! całą drużynę pod swą bramką, przedłużał przerwy dalekiemi wykopami na auty. Mniej budujące było wykopywanie piłki po gwizd ku. Drużyna nie posiadała wyraźnie słabego punktu. Ponad poziom dobrej, solidnej drużyny nie wybijał się właściwie nikt. Nawet Wostal i Piątek ginęli w całości, ambitnej, szybkiej i groźnej. Mrugała grał bardzo od ważnie w bramce, dobrze interweniował, a szczęście pomagało mu. Obrońcy nie wahali się wyzyskać wagi ciała. Pomoc dobra bardziej defensywna, napracowała się. Kuchta sku' tocznie hamował Kossoka. W bardziej ruchliwym ataku role kierownika sprawował Piątek, gdy tymczasem Wostal, jako łącznik, przesiadywał w tyle, skąd dostawiał piłki linji ofensywnej. Kilka strzałów było dobrej marki. Ze skrzydłowych bardziej podobał się prawy. Drużyny wystąpiły w składach: Cracovia: Pawłowski, Lasota, Pająk. Ziżka. Grűnberg, Góra, Korbas, Malczyk, Kossok, Szeliga. Zembaczyński. AKS: Mrugała, Knaz, Stolarczyk, Beczkowski, Kuchta. Skrzypiec, Morcinek, Wostal, Piątek, Pytel. Marszel.

Przebieg zawodów.

Cracovia od pierwszej chwili staje się stroną więcej atakującą. Mrugała piąstkuje kilkakrotnie ładnie. Podczas gdy gospodarze silą się na ładne akcje kombinacyjne w polu, napastnicy AKS czynią to o wiole prościej i są też groźni. Pawłowski jest jednak także dobrze usposobiony. W pewnym okresie atak Cracovii bombarduje bramkę przez las nóg. W rewanżu Pawłowski świetnie broni strzał głową W ostała. W gorączce gry Szeliga wstaje kontuzjonowany.

Po przerwie Malczyk posiada doskonałą pozycje i przenosi. Zaraz potom Zembaczyński podaje na prawą stronę, gdzie Korbas głową strzela w siatkę. Cracovia przechodzi teraz do całkowitego ataku. W 11 min. z pustej bramki ratuje obrońca dwukrotnie. Mrugała zatrudniony jest mocno. Atak AKS oporuje wypadami. Po jednym z nich z rzutu wolnego w 33 min. Pawłowski wypuszcza piłkę z rąk do siatki. Teraz Cracovia gniecie. Na polu karnem ściągnięta drużyna gości broni się rozpaczliwie do końca, posługując się autami.

Sędzia p. Sawicki.
Źródło: Raz Dwa Trzy nr 17 z 28 kwietnia 1936


Mecze sezonu 1936

ZFG Kraków 1936-02-23 Cracovia - ZSG Kraków 7:1  Zwierzyniecki Kraków 1936-03-01 Cracovia - Zwierzyniecki Kraków 6:4  KS Roździeń 1936-03-08 Cracovia - KS Roździeń 4:0  06 Kleofas Katowice 1936-03-15 Cracovia - 06 Katowice 4:0  Garbarnia Kraków 1936-03-22 Cracovia - Garbarnia Kraków 2:0  Fablok Chrzanów 1936-03-29 Cracovia - Fablok Chrzanów 4:0  Krowodrza Kraków 1936-04-05 Cracovia - Krowodrza Kraków 7:2  Budai Budapeszt 1936-04-12 Cracovia - Budai Budapeszt 1:1  Makkabi Kraków 1936-04-13 Makkabi Kraków - Cracovia 0:0  Legia Kraków 1936-04-19 Legia Kraków - Cracovia 0:4  Policyjny Katowice 1936-04-26 Cracovia - Policyjny Katowice 9:2  Olsza Kraków 1936-05-03 Olsza Kraków - Cracovia 1:3  Korona Kraków 1936-05-10 Korona Kraków - Cracovia 0:6  Wisła II Kraków 1936-05-17 Cracovia - Wisła II Kraków 3:0  Zwierzyniecki Kraków 1936-05-31 Cracovia - Zwierzyniecki Kraków 4:2  Podgórze Kraków 1936-06-04 Podgórze Kraków - Cracovia 1:2  Nadwiślan Kraków 1936-06-07 Cracovia - Nadwiślan Kraków 3:0  Grzegórzecki Kraków 1936-06-11 Cracovia - Grzegórzecki Kraków 3:1  Garbarnia II Kraków 1936-06-18 Cracovia - Garbarnia II Kraków 4:1  Wawel Kraków 1936-06-21 Cracovia - Wawel Kraków 8:0  Unia Kraków 1936-06-28 Cracovia - Unia Kraków 5:2  Ruch Chorzów 1936-06-29 Cracovia - Ruch Wielkie Hajduki 9:0  Skawa Wadowice 1936-07-05 Skawa Wadowice - Cracovia 2:4  Pogoń Stryj 1936-07-19 Pogoń Stryj - Cracovia 0:3  Polonia Przemyśl 1936-07-26 Polonia Przemyśl - Cracovia 1:3  Rapid Wiedeń 1936-08-05 Cracovia - Rapid Wiedeń 5:3  RKS Hajduki 1936-08-09 Cracovia - RKS Hajduki 13:0  Polonia Przemyśl 1936-08-15 Cracovia - Polonia Przemyśl 6:0  Pogoń Stryj 1936-08-23 Cracovia - Pogoń Stryj 11:0  RKS Hajduki 1936-08-30 RKS Hajduki - Cracovia 0:0  Wisła Kraków 1936-09-01 Cracovia - Wisła Kraków 2:0  06 Kleofas Katowice 1936-09-06 06 Katowice - Cracovia 2:4  PZPN 1936-09-13 Cracovia - Team Klubów Ligii 3:5  Śmigły Wilno 1936-09-20 Śmigły Wilno - Cracovia 0:0  AKS Chorzów 1936-09-27 Cracovia - AKS Chorzów 1:1  Brygada Częstochowa 1936-10-11 Brygada Częstochowa - Cracovia 0:2  AKS Chorzów 1936-10-18 AKS Chorzów - Cracovia 2:3  Śmigły Wilno 1936-10-25 Cracovia - Śmigły Wilno 5:0  Brygada Częstochowa 1936-11-01 Cracovia - Brygada Częstochowa 4:1  Wisła Kraków 1936-11-08 Wisła Kraków - Cracovia 3:2  Garbarnia Kraków 1936-12-06 Cracovia - Garbarnia Kraków 7:6  Tarnovia Tarnów 1936-12-13 Cracovia - Tarnovia 4:0