2004-11-24 Unia Oświęcim - Cracovia 10:3

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Wersja z dnia 16:12, 12 mar 2014 autorstwa Izrael (Dyskusja | edycje)
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Unia Oświęcim - hokej mężczyzn herb.png


Hokej.png
22 kolejka, 4 runda, Ekstraliga
Oświęcim, środa, 24 listopada 2004

Unia Oświęcim - Cracovia

10
:
3

(4:0; 5:1; 1:2)

Sędzia: T. Godziątkowski z Bydgoszczy
Widzów: 700


Cracovia herb.png

Trener:
Rudolf Rohaczek
Skład:
Jaworski

Zamojski
Piekarski
Klisiak
Stebnicki
Puzio

Miedwiediew
Gabryś
Wojtarowicz
Ryczko
Jaros

A. Kowalówka
Kozak
Modrzejewski
Stachura
Radwan

Ziober
Jakubik
S. Kowalówka
Cinalski
Kłys
Bramki
Puzio (9')
Wojatrowicz (12')
Puzio (14')
Puzio (15')

Wojarowicz (23')
Jaros (28')
Puzio (31')
Jakubik (35')
Jaros (39')


Stebnicki (52')
1:0
2:0
3:0
4:0
4:1
5:1
6:1
7:1
8:1
9:1
9:2
9:3
10:3




Smreczyński (22')





Horny (45')
Marcińczak (52')
Skład:
Radziszewski

P.Urban
Csorich
Sarnik
Słaboń
Malinowski

Marcińczak
Smreczyński
Twardy
Horny
Wieloch

Kozendra
Malacz
Drozdowicz
Cieślak
S.Urban

Witowski
Pawlik
Dudek

Prasa

Dwory/Unia - ComArch/Cracovia 10:3 - Gazeta Wyborcza 25.11.2004

Na lodowisku w Oświęcimiu nie było żadnych niedomówień. Mistrzowie Polski znokautowali beniaminka z Krakowa. Mariusz Puzio strzelił dla Unii cztery gole. Już w 68. s na ławkę kar powędrował napastnik gospodarzy Wojciech Wojtarowicz, jednak "Pasy" nie kwapiły się do założenia zamka. Tymczasem Wojtarowicz zaraz po opuszczeniu boksu kar dostał prostopadłe podanie od Marcina Jarosa, jednak przegrał pojedynek z krakowskim bramkarzem. Potem jeszcze Rafał Radziszewski wygrał pojedynek z Łukaszem Ziobrem.

Krakowianie przetrzymali karę Mariana Csoricha, by sprezentować gola Unii: wyjeżdżający z własnej tercji Oktawiusz Marcińczak stracił krążek na korzyść Marka Stebnickiego, ten podał do Waldemara Klisiaka, który pociągnął prawą stroną, wjechał za bramkę, wycofał "gumę" do czającego się przed nią Mariusza Puzia, a ten dopełnił tylko formalności.

Cracovia seryjnie faulowała (Piotr Sarnik z Marcińczak) i grając w trójkę na pięciu unitów, nie mogła nie tracić goli. Po 15. s przewagi do siatki trafił Wojatrowicz, a za moment "Puzon" zmienił tor lotu krążka po strzale spod niebieskiej linii Jacka Zamojskiego. Minutę później Puzio skompletował hat tricka i w ten sposób - po kwadransie - podopieczni Rudolfa Rohaczka zainkasowali cztery gole!

To nie był koniec koncertu "Puzona"; w połowie meczu dorzucił swego czwartego, a dla Unii siódmego gola i kibice zastanawiali się, czy nie dobija czasem do bariery 600 goli zdobytych w lidze (poprzedni sezon zakończył z 503 trafieniami, a już ma ich 520).

- Zagraliśmy konsekwentnie przez dwie tercje. Potem była już "ślizgawka" - nie krył Mariusz Puzio. - Chcieliśmy dograć do końca jak najmniejszym nakładem sił, bo mamy w perspektywie trudne mecze. W niedzielę wyjazd do Nowego Targu, we wtorek podejmujemy tyski GKS i wyprawa do Gdańska.

Na początku drugiej Tomasz Jaworski wypuścił krążek po silnym uderzeniu Sebastiana Smreczyńskiego i wydawało się, że w tym spotkaniu mogą być jeszcze emocje. Jednak 15 s później Wojatrowicz podwyższył na 5:1, odbierając przyjezdnym ochotę do gry. Swój posterunek opuścił "Radzik". - Musiałem mu dać odpocząć psychicznie - tłumaczył trener Cracovii Rudolf Rohaczek. - Szanse na korzystny wynik pogrzebaliśmy na początku pierwszej odsłony, łapiąc głupie kary. Przegrywając 0:4 z Unią, nie da się wygrać.

- Nie pamiętam już, kiedy w jednym meczu dostałem 9 goli, chyba w juniorach - zastanawiał się Rafał Radziszewski. - Inna sprawa, że nie miałem żadnego wsparcia w obrońcach. Wszystkie gole w pierwszej tercji straciliśmy z bliska. Jeśli tak beztrosko będziemy podchodzić do kolejnych spotkań, to może nas nawet Sanok pogonić na własnym lodzie już w następnej kolejce - dodaje zawodnik.

- Dobrze, że nasi kibice tego nie widzieli - wtórował Damian Słaboń. - Nie tylko pierwszy atak ma ciągnąć grę, choć jak pokazuje przykład Unii, jedną formacją można zdziałać wiele. Wybili nam dzisiaj hokej z głowy.

"Pasów" tylko częściowo tłumaczą kłopoty kadrowe. W zespole epidemia grypy. Grający z temperaturą obrońcy Smreczyński i Csorich wytrwali tylko pierwszą tercję. W tej sytuacja do obrony został cofnięty napastnik Mateusz Malinowski.