2017-09-20 KS Unia Oświęcim – Cracovia 3:7: Różnice pomiędzy wersjami

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacja, szukaj
(nowy artykuł)
 
(Brak różnic)

Aktualna wersja na dzień 14:09, 26 mar 2020


Unia Oświęcim - hokej mężczyzn herb.png

Trener:
Josef Doboš
Hokej.png
7 kolejka, 1 runda, etap 1, Polska Hokej Liga - hokej mężczyzn
Oświęcim, środa, 20 września 2017, 18:00

KS Unia Oświęcim - Cracovia

3
:
7

(1:2; 1:3; 1:2)

Sędzia: Maciej Pachucki (główny) - Sebastian Adamoszek, Maciej Byczkowski (liniowi)
Widzów: 700


Cracovia herb.png

Trener:
Rudolf Rohaček
Skład:
Fikrt (39' Łazarz)

A. Kowalówka
Vosatko
Rufer
Daneček
S. Kowalówka

Gabryś
Tabaćek
Haas
Piotrowicz

Gębczyk
Šaur
Malicki
Wanat
Paszek

Wojtarowicz
Bramki
12:49 Wojtarowicz (Malicki, Daneček)


26:27 Šaur (Haas) 5/4



40:23 Rufer (S. Kowalówka, Daneček)
1:0
1:1
1:2
2:2
2:3
2:4
2:5
3:5
3:6
3:7

17:57 Dziubiński (Urbanowicz, Kapica) 5/4
19:09 Kalus (Sýkora, Da Costa)

27:29 Dziubiński (Kruczek, Novajovský)
29:07 Sýkora (Kalus, Zíb)
38:04 Dziubiński (Šinagl, Wajda)

44:55 Dziubiński (Šinagl, Rompkowski)
55:48 Słaboń (Drzewiecki, Dutka)

Kary
4 min. 14 min.
Skład:
Radziszewski

Zíb
Dąbkowski
Sýkora
Da Costa
Kalus

Novajovský
Kruczek
Urbanowicz
Bryniczka
Kapica

Rompkowski
Wajda
Šinagl
Dziubiński
Domogała

Noworyta
Dutka
Zygmunt
Słaboń
Drzewiecki

Opis meczu

"Hokej. Unia powalczyła z Cracovią, ale mistrz Polski był skuteczny i miał Krystiana Dziubińskiego" -
Gazeta Krakowska

Hokej. Unia powalczyła z Cracovią, ale mistrz Polski był skuteczny i miał Krystiana Dziubińskiego

Nie było niespodzianki w derbach Małopolski hokejowej ekstraklasy. W Oświęcimiu miejscowa Unia do połowy meczu postawiła się mistrzom Polski, Comarch Cracovii.

Początek był spokojny w wykonaniu obu stron. Być może miejscowi nieco uśpili czujność mistrzów Polski, bo Patryk Malicki najeżdżając z lewej strony starał się przeciągnąć wzdłuż bramki Rafała Radziszewskiego. Wydawało się, że sytuacja jest stracona, ale młody napastnik zdołał wycofać krążek, więc uderzenie Wojciecha Wojtarowicza do pustej bramki było formalnością.

Strata gola rozdrażniła mistrzów do tego stopnia, że w 72 s zdobyli dwa gole; najpierw wykorzystując przewagę (na karze odpoczywał nowy nabytek oświęcimian Adam Rufer. Do jej zakończenia brakowało 41 s, kiedy Krystian Dziubiński zmienił lot krążka uderzonego przez Macieja Urbanowicza), a potem, odbity krążek przez Michała Fikrta, przy braku asekuracji obrońców, do pustej bramki wrzucił Petr Kalus.

Po zmianie stron oświęcimianie potrzebowali 8 s kary technicznej gości, by Jakub Saur doprowadził do remisu. Jednak 62 s później Dziubiński z łatwością wjechał w tercję obronną oświęcimian i trafił pod poprzeczkę. Potem Sykora z bliska wykorzystał podanie od Kalusa i wydawało się, że miejscowi mają mecz pod kontrolą.

Jednak w połowie drugiej tercji złapali trzy kary i w efekcie przez blisko dwie minuty bronili się w podwójnym osłabieniu. Po jego przetrzymaniu Dziubński z bliska zdobył piątą bramkę i opuszczenie przez Michała Fikrta swojego posterunku oznaczało, że miejscowi zaczęli już myśleć o kolejnym meczu, choć do końca szukali kolejnych goli. Goście byli jednak bezwzględnie wykorzystywali kolejne potknięcia oświęcimian.
Jerzy Zaborski
Źródło: Gazeta Krakowska 20 września 2017 [1]


"Pewne zwycięstwo „Pasów”. Cztery gole Dziubińskiego" -
Hokej.net

Pewne zwycięstwo „Pasów”. Cztery gole Dziubińskiego

Comarch Cracovia odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu. Mistrzowie Polski pokonali w Oświęcimiu miejscową Unię 7:3, a sporą cegiełkę do tego zwycięstwa dołożył Krystian Dziubiński, który zdobył cztery gole.

– Koledzy tak zagrywali mi krążki, że pozostawało tylko postawić kropkę nad „i” – stwierdził „Dziubek”.

Niemniej spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia biało-niebieskich. W 13. minucie ładną indywidualną akcją popisał się Patryk Malicki, który z rywalem na plecach przejechał obok Rafała Radziszewskiego, lecz w ostatnim akordzie tej akcji nie zdołał oddać strzałów. Zdecydował się za to na wycofanie krążka, do którego błyskawicznie podjechał Wojciech Wojtarowicz i bez większych problemów umieścił go w siatce.

Ten gol rozsierdził krakowian do tego stopnia, że jeszcze przed przerwą odpowiedzieli z nawiązką. Na listę strzelców wpisali się Krystian Dziubiński i Petr Kalus, a oba trafienia dzieliły zaledwie 72 sekundy.

Po zmianie stron oświęcimianie zdołali wyrównać, wykorzystując okres gry w przewadze. Rafała Radziszewskiego precyzyjnym uderzeniem w długi róg zaskoczył Jakub Šaur.

Po tej bramce ataki krakowian zyskały na częstotliwości i jakości. Efekt? Dwie bramki autorstwa Dziubińskiego (piękna indywidualna akcja) i Sýkory.

Gospodarze pod koniec drugiej tercji mogli wrócić do meczu, ale nie zdołali wykorzystać blisko dwóch minut gry w podwójnej przewadze. – W tym sezonie przewagi nam się nie układają. Na treningach sporo uwagi poświęcamy temu elementowi, ale na razie nie ma efektów. Cóż, trzeba pracować znacznie ciężej – przyznał Jerzy Gabryś, kapitan biało-niebieskich

Dobrze nastawiony celownik miał dziś Krystian Dziubiński, który jeszcze przed przerwą podwyższył na 5:2. To był pierwszy z dwóch kluczowych momentów w tym spotkaniu.

Drugi miał miejsce na początku ostatniej odsłony, gdy na trafienie debiutującego w barwach Unii Adama Rufera odpowiedział nie kto inny – jak Dziubiński. Pieczęć na zwycięstwie postawił niezwykle doświadczony Damian Słaboń, który wykorzystał dobre dogranie Filipa Drzewieckiego.
Radosław Kozłowski
Źródło: Hokej.net 20 września 2017 [2]


Trenerzy po meczu

Rudolf Rohaček, trener Cracovii

Unia na początku nas zaskoczyła swoją taktyką. Grała zdyscyplinowanie i odważnie w pierwszej tercji. Wykorzystaliśmy potencjał naszych formacji i w przebiegu całego meczu miało to przełożenie na rezultat, bo rywale mieli do dyspozycji tylko trzy ataki i trzy pary obron. Bardzo dobrze zaprezentował się Krystian Dziubiński, który zdobył cztery bramki i niejako przesądził o losach tego spotkania. Puentując to był naprawdę dobry mecz, a my cieszymy się z trzech punktów.

Josef Doboš, trener Unii

Nie było to złe spotkanie w naszym wykonaniu, dziś wiele goli straciliśmy praktycznie z pola bramkowego. Cracovia jest bardzo mocną drużyną, która potrafi wykorzystać każdy błąd rywala i każdą nadarzającą się okazję. My też mieliśmy swoje szansę, ale Rafał Radziszewski dobrze bronił swojego posterunku. To była właśnie ta różnica. Nie muszę chyba przypominać, że z taką drużyną jak "Pasy" trzeba wykorzystać każdy jej błąd.

Źródło: Hokej.net [3]