Kamil Witkowski

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
The printable version is no longer supported and may have rendering errors. Please update your browser bookmarks and please use the default browser print function instead.
Kamil Witkowski

Kamil Witkowski.jpg

Informacje ogólne
Imię i nazwisko Kamil Witkowski
Urodzony 9 grudnia 1984, Lublin, Polska
Wiek 35 l.
Pozycja napastnik
Wzrost 182 cm
Waga 76 kg
Kariera w pierwszej drużynie Cracovii
Sezon Rozgrywki - występy (gole)
2007/08
2008/09 (j)
2009/10 (j)
1L - 23 (6), PP - 1 (0), PL - 5 (3)
IT - 1 (0), 1L - 10 (0), PP - 1 (1), PL - 2 (0)
1L - 3 (0)
1906-1919 oficjalne i towarzyskie, od 1920 tylko oficjalne mecze
Debiut 2007-06-30 Górnik Wieliczka - Cracovia 1:2
Ostatni mecz 2009-11-07 Polonia Warszawa - Cracovia 0:1
Kluby
Lata Klub Występy (gole)


2003
2004
2004
2005-2007
2007-2009
2009
2011
2012
2016-2017
Lublinianka Lublin
Syracuse Blitz SC
Motor Lublin
Wisła Kraków
Orlęta Radzyń Podlaski
Górnik Polkowice
Cracovia
Górnik Łęczna (wyp.)
Znicz Pruszków
Lublinianka Lublin
Polonia New York






36 (6)
liczba występów i goli w ekstraklasie i mistrzostwach kraju

j - jesień, w - wiosna


Rozegrał w Cracovii 36 meczów w I lidze (6 bramek).


Bramki

w ekstraklasie

  1. 2007-09-15 Cracovia - Groclin Grodzisk Wielkopolski 03' na 1:0
  2. 2007-09-29 Cracovia - Zagłębie Sosnowiec 32' na 1:0
  3. 2008-03-01 Jagiellonia Białystok - Cracovia 58' na 0:1
  4. 2008-04-26 Cracovia - Lech Poznań 23' na 1:1
  5. 2008-04-26 Cracovia - Lech Poznań 45+1' na 2:1
  6. 2008-04-26 Cracovia - Lech Poznań 45+3' na 3:1

w Pucharze Ekstraklasy

  1. 2007-09-18 Jagiellonia Białystok - Cracovia 7' na 0:1
  2. 2007-11-27 Cracovia - Jagiellonia Białystok 21' na 1:0
  3. 2007-12-04 Widzew Łódź - Cracovia 9' (k) na 0:1

w ogólnopolskiej fazie Pucharu Polski

  1. 2008-10-28 Cracovia - ŁKS Łódź 80' na 2:0


Informacje klubu

Kamilu, dziękujemy! - 18.12.2009

Kamil Witkowski jest trzecim – po Dariuszu Kłusie i Damianie Misanie – piłkarzem, który nie będzie występował w barwach Cracovii. Jego kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron.

- Chciałem pokazać się w Cracovii z dobrej strony, było mi jednak ciężko i chyba mi się to nie udało. Pierwszy sezon miałem nawet dobry, zagrałem kilka niezłych meczów, ale później było już gorzej - mówi Kamil Witkowski.

Obecnie 25-letni napastnik pozostaje bez klubu. - Na razie jeszcze nie mam nic na oku, zobaczymy jak się rozwiąże sytuacja - wyjaśnia „Witek”, który jeszcze nie zrobił sobie wolnego. - Skupiam się na odbudowaniu swoich sił, - chodzę na siłownię, biegam.

Kamilu, dziękujemy za grę w Cracovii i życzymy sukcesów w dalszej karierze!

Trener Beenhakker chwali napastnika Cracovii! - 12.05.2008

W ubiegły czwartek Leo Beenhakker ogłosił 26-osobową kadrę na zgrupowanie w Donaueschingen przed Euro 2008. Nie ma w niej ani jednego zawodnika Cracovii, co nie znaczy, że holenderski szkoleniowiec nie interesuje się graczami „Pasów”!

- Rok temu w meczu Cracovii widziałem Kamila Witkowskiego. Pytam siedzącego obok mnie Dariusza Dziekanowskiego: – Kto to jest? Przecież ten człowiek ma wszystko, co potrzebne, by zostać wielkim piłkarzem! Potem Witkowski zniknął ze składu, a ja szukałem przyczyn. Mówili mi o jakimś zamieszaniu w klubie, o kontuzji - przyznaje Leo Beenhakker w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

- Tydzień temu, kiedy byłem w Holandii, dzwoni do mnie Dziekanowski i pyta, czy wiem, kto strzelił trzy gole w ligowym meczu Cracovii. Bez zastanowienia odpowiedziałem, że Witkowski. Ten zawodnik ma coś w sobie, wiedziałem to od początku. Oczywiście nie wiem jeszcze, czy jego umiejętności wystarczą na reprezentację - dodaje selekcjoner.

Tymi słowami holenderskiego trenera zaskoczony jest sam zawodnik, który jednocześnie podkreśla, że jest z nich bardzo zadowolony. - To bardzo miłe usłyszeć takie rzeczy o sobie od takiego człowieka - mówi Kamil Witkowski. - Myślałem, że trener Beenhakker nie wie, kim jestem, a tu taka miła niespodzianka. Faktycznie szkoda, że tak jak mówi selekcjoner, zniknąłem ze składu i długo nie grałem - kontynuuje napastnik „Pasów”.

Kamil w sezonie 2007/08 Orange Ekstraklasy zdobył sześć bramek (w tym zaliczył klasycznego hat-tricka w spotkaniu z Lechem Poznań).

Ochraniacz na nodze i... w nodze - 02.03.2008

Złamany ochraniacz i jego część wbita w nogę, ogromny ból, założone szwy – to skrótowy opis sytuacji z 59. minuty meczu z Jagiellonią Białystok, po której Kamil Witkowski musiał opuścić plac gry. Brzmi to strasznie, ale na szczęście tylko brzmi. Nie jest to bowiem poważny uraz. - Za kilka dni będę mógł wznowić treningi - uważa „Witek”, który w sobotnim spotkaniu zdobył gola na 1:0.

- Nadziałem się na Adriana Napierałę i mam teraz założone szwy - mówi Witkowski. Napastnik ma w ostatnim czasie dużego pecha. Najpierw z powodu zatrucia pokarmowego lwią część obozu przygotowawczego na Cyprze spisał na straty, a gdy wreszcie doszedł do siebie przydarzył mu się nietypowy uraz. - Faktycznie pech. Czułem ból, ale liczę, że szybko wrócę do zdrowia. Za kilka dni będę mógł wznowić treningi. Będę musiał poczekać aż zagoi się rana. A mnie z reguły szybko się one goją - informuje.

Kamil w sobotnim spotkaniu wystąpił od pierwszych minut (choć w meczu z Polonią Bytom w zeszły weekend nie załapał się nawet na ławkę rezerwowych), a w 58. minucie, a więc kilkadziesiąt sekund przed kontuzją wyprowadził Cracovię na prowadzenie. - Rozpoczynaliśmy akcję wyrzutem z autu, Kałużny wybił piłkę, a ja ją przyjąłem przed polem karnym i uderzyłem w lewy róg bramkarza - opisuje kulisy zdobycia bramki Witkowski.

Sobotnie spotkanie nie stało na zbyt wysokim poziomie, ale w piłce liczy się przecież efekt końcowy. A ten dla Cracovii jest bardzo korzystny. - Jagiellonia grała dobrze w defensywie, ale daliśmy radę zdobyć dwa gole. Udało nam się wygrać drugi z rzędu mecz na wyjeździe (w środę „Pasy” zwyciężyły w Pucharze Ekstraklasy z Górnikiem w Zabrzu 1:0 - przyp.). To bardzo cieszy - przyznaje Witkowski.


Prasa

Napastnik Cracovii, Kamil Witkowski jest bliski odejścia z drużyny. Piłkarz podczas wczorajszego sparingu "Pasów" z Przebojem Wolbrom tak zdenerwował trenera Artura Płatka, że ten zdjął go z boiska, a w jego miejsce wpuścił obrońcę.

Czym Witkowski wyprowadził z równowagi szkoleniowca? Zdaniem Płatka snajper nie angażował się w grę.

- Ta zmiana wynikała ze sposobu poruszania się Kamila po boisku. Mam już tego powoli dość i muszę to na spokojnie przeanalizować. Po dzisiejszym meczu jest on bardzo daleko od wyjazdu na obóz do Hiszpanii, ale są jeszcze trzy dni - wyjaśnia trener Cracovii na oficjalnej stronie klubowej.

Sam Witkowski przyznaje, że ma kilka ofert z Ekstraklasy, lecz najpewniej wyląduje w Górniku Łęczna, który kusi go już od kilku tygodni. Tam już czeka na niego Wojciech Stawowy.

Mało realne, lecz wciąż prawdopodobne jest, że miejsce 25-latka w Cracovii zajmie napastnik Górnika Łęczna, Jakub Grzegorzewski. W innym wypadku będzie to Jakub Kaszuba, który obecnie znajduje się w kadrze Młodej Ekstraklasy "Pasów", lecz dzielnie walczy o powrót do pierwszej drużyny.

To nie pierwszy konflikt Witkowskiego z Płatkiem. Znany ze specyficznego stylu gry napastnik, po raz pierwszy został przedwcześnie zdjęty z boiska w grudniowym meczu z Jagiellonią Białystok. Wtedy szkoleniowiec zarzucił zawodnikowi nie angażowanie się w walkę.

"Już w 10 minucie zastanawiałem się, czy nie ściągnąć Kamila z boiska. Jeżeli ktoś nie ma na sobie ani kropli potu, a jego spodenki są czyste, to nie będzie grał w mojej drużynie" - grzmiał wówczas Płatek, ale w końcu pogodził się z piłkarzem.

Po środowym sparingu jego cierpliwość się skończyła. "To nie przedszkole" - wypalił. Wszystko wskazuje, że drogi obu panów rozejdą się przynajmniej na czas rundy wiosennej.
Źródło: 30 stycznia 2009


Kamil Witkowski najpewniej zostanie w Cracovii po fiasku rozmów z Górnikiem Łęczna. - Jest jeszcze nadzieja, że znajdę mu klub za granicą - twierdzi Andrzej Szarmach, menedżer napastnika

Wychowanek Lublinianki nie zaliczył rundy jesiennej do udanych. Z powodu kontuzji barku, odniesionej w spotkaniu Pucharu Intertoto, sezon zaczął z opóźnieniem. W dziesięciu meczach nie strzelił żadnej bramki. Na dodatek posprzeczał się z Arturem Płatkiem, trenerem Cracovii, podczas spotkania z Jagiellonią Białystok.

Witkowski miał przejść do Górnika w pakiecie z Krzysztofem Radwańskim w zamian za Jakuba Grzegorzewskiego. Gdy opcja szybszego pozyskania napastnika klubu z Łęcznej legła w gruzach, transfer obu piłkarzy Cracovii stanął pod znakiem zapytania. - Nikt z Górnika nie kontaktował się ze mną. Przecież nie zmienię klubu w ciemno, trzeba znać warunki kontraktu - denerwował się Witkowski.

Szybko jednak zapewnił o gotowości do rywalizacji z kolegami. Z pięciu pozyskanych przez Cracovię zimą zawodników trzej to napastnicy. - Zdaję sobie sprawę, że wskoczyć do składu będzie niezwykle trudno. Czas pokaże, kto z nas jest najlepszy - podkreślił najskuteczniejszy piłkarz "Pasów" w poprzednim sezonie.

Szarmach opowiedział o innym wątku dotyczącym podopiecznego: - Miałem dla niego propozycję z ekstraklasy, ale w Cracovii nie chcieli o tym słyszeć. Przejście do niższej ligi w Polsce to dla Kamila byłby krok w tył.

Okienko transferowe w zachodniej Europie zamyka się 31 stycznia i do tego czasu menedżer chce znaleźć Witkowskiemu nowe miejsce pracy. - Coś jest na rzeczy we Francji, Niemczech i Belgii - twierdzi tajemniczo Szarmach.

W podobnej do Witkowskiego sytuacji znalazł się Radwański. Lewy obrońca w maju skończy 31 lat. Obok Pawła Nowaka jest najdłużej grającym piłkarzem w drużynie. W ciągu siedmiu lat przeszedł drogę z III do I ligi. W ekstraklasie rozegrał 112 spotkań. - Bardzo wiele zawdzięczam Cracovii i jakoś chciałbym się jej zrewanżować. Jeśli jednak nie zmienię klubu i nie będę grał, to w czerwcu mogę tego żałować - zaznaczył Radwański.

Kontrakt z Cracovią obowiązuje go do czerwca. - Wojciech Stawowy z Górnika kontaktował się ze mną dwa razy, przed Bożym Narodzeniem i po Nowym Roku. Od tamtej pory zrobiło się cicho - przyznaje piłkarz.

Radwańskiemu, tak jak młodszemu koledze z ataku, przybyło konkurentów. Maciej Murawski i Paweł Sasin mogą grać w obronie, także Łukaszowi Mierzejewskiemu trener Płatek planuje zmienić pozycję. - Mogę mieć problem z załapaniem się nie tylko do podstawowego składu, ale także do szerokiej kadry - uważa Radwański, który chce jak najdłużej grać w piłkę.

Gdyby karierę zakończył szybciej, ze znalezieniem nowego zajęcia nie będzie miał problemu. Jego rodzina od czterech pokoleń zajmuje się przetwórstwem mięsa. - Tata Antoni, brat Ireneusz i dwie córki wujka pracują w naszym zakładzie w Piaskach Wielkich. Często im pomagam, bo jestem masarzem z zawodu i kiedyś dołączę do reszty rodziny - kończy Radwański.
Waldemar Kordyl
Źródło: nr 18 (5923) z 22 stycznia 2009


"Piłkarz Cracovii uratował życie człowiekowi" -

Piłkarz Cracovii uratował życie człowiekowi

Oto prawdziwy bohater! Piłkarz Cracovii Kamil Witkowski uratował płonącego Piotra D. Lekarze walczą teraz o życie ofiary podpalaczy. "Nie mogłem pozostać obojętny na cierpienie innej osoby. To przecież naturalny odruch" - mówi "Faktowi" skromny zawodnik.

Mrożąca krew w żyłach historia miała miejsce wieczorem na Woli Justowskiej w Krakowie - czytamy w "Fakcie". Napastnik Pasów wracał do domu z zakupów razem ze swoją dziewczyną Moniką. Przejeżdżali przez mostek na rzeczce Rudawie. Wzrok Witkowskiego przykuł niezwykły widok. "Myślałem, że to jakiś pijak zatacza się po drodze. Wyglądał, jakby był cały w błocie" - opowiada Kamil. Po chwili jednak intuicja podpowiedziała mu, że dzieje się coś strasznego... Piłkarz Pasów poprosił Monikę, żeby zawróciła. "Chciałem przyjrzeć mu się jeszcze raz. Pomyślałem, że może potrzebuje pomocy" - wspomina krakowianin.

"Witek" wyskoczył z auta i podbiegł w stronę rzeczki. Wystraszona Monika została za kierownicą. To, co zobaczył piłkarz, było przerażające. "Wyglądał jak zombi" - relacjonuje wstrząśnięty Witkowski. Czarny, osmolony mężczyzna wtoczył się do Rudawy. "Podpalili mnie, podpalili!" - krzyczał wniebogłosy. "On był cały spalony, ale wciąż przytomny. Miał bąble na skórze, stopiła mu się warga! Chciałem od razu mu pomóc i wezwać karetkę, ale on zaczął krzyczeć i uciekać. Nie chciał, żeby dzwonić po pogotowie. Był w szoku" - dodaje piłkarz.

Witkowski wsiadł do auta i popędził za poparzonym. "Po paru minutach znów go odnalazłem. Wyglądał jeszcze gorzej. Zupełnie nie przypominał człowieka. Próbował złapać się za rkę i wtedy na moich oczach odpadły mu palce!" - mówi "Witek". Tym razem zawodnik Cracovii bez zastanowienia wykręcił numer 112. Ambulans pojawił się po kwadransie. Dzięki interwencji piłkarza ofiara płomieni trafiła do szpitala. Jest w ciężkim stanie, w śpiączce. Ma mocno poparzone ciało i drogi oddechowe.

Policja prowadzi śledztwo w sprawie podpalenia. "Byłem przesłuchiwany i opowiedziałem im całą historię" - dodaje Witkowski. "Możliwe, że to był wypadek, jednak jak na razie nie możemy porozmawiać z poszkodowanym, bo nie pozwala na to jego stan zdrowia. Bez wątpienia, gdyby nie pan Witkowski ten mężczyzna nie przeżyłby" - mówi Dariusz Nowak z krakowskiej policji.
Źródło: 31 października 2007



Wywiady

Kamil Witkowski: Będę polował na bramki

Napastnik Cracovii zadebiutował w ekstraklasie w spotkaniu z Legią. Gola nie zdobył, ale obiecuje, że zrobi to w sobotę

Adrian Grałek: Debiut w Orange Ekstraklasie ma Pan za sobą. Jan Pan oceni swój występ?
Kamil Witkowski: Pokazałem tylko połowę swoich możliwości. Przegraliśmy, a mogliśmy co najmniej zremisować. Trzeba wyciągnąć wnioski ze słabej gry w pierwszej połowie i nie popełniać tych samych błędów w następnych meczach.

Trener Stefan Majewski obdarzył Pana dużym zaufaniem. Zagrał Pan całe spotkanie.
- Cieszę się bardzo, że trener na mnie postawił i wierzy w moje umiejętności. Ze swej strony będę starał się spłacić ten kredyt zaufania strzeleniem goli.

Z czego wynikała słaba gra w pierwszej połowie?
- Nie wiedzieliśmy na co stać nową Legię. Przestraszyli nas trochę. Zaskoczyli agresywną grą, dominowali nad nami siłą fizyczną i z tego wynikała nasza niemoc w pierwszej połowie.

Co sprawiło, że po przerwie graliście już dużo lepiej?
- Pokazaliśmy, że potrafimy wytrzymać całe spotkanie na pełnych obrotach, a Legia złapała zadyszkę. Nie mieliśmy nic do stracenia, musieliśmy przycisnąć i zacząć grać szybciej. Szkoda, że nie udało się wyrównać.

Miał Pan nawet okazję, by w debiucie wpisać się na listę strzelców.
- Strasznie żałuję tej sytuacji. Dostałem dobre podanie od Pawła Szwajdycha. Doszedłem do piłki, ale byłem odwrócony tyłem do bramki i nie mogłem oddać precyzyjnego strzału.

Jak się Panu grało w ataku u boku Tomasza Moskały. Chyba ciężko wam się walczyło o piłkę z wysokimi legionistami.
- Z Tomkiem rozumiem się bardzo dobrze. Muszę jeszcze nabrać pewności siebie, najlepiej poprzez gole, a wtedy będę mógł częściej zagrażać bramce rywala.

Czeka Pan na swoje pierwsze trafienie w ekstraklasie. Może uda się z Ruchem Chorzów?
- Pewnie, że chciałbym strzelać gole. W końcu jestem napastnikiem i na tym polega moja praca i z tego będę rozliczany. Będę polował na bramkę w meczu z Ruchem.

Co chciałby Pan osiągnąć z Cracovią w tym sezonie?
- Trudno mówić po pierwszym meczu o jakichś celach. Jeśli poprawimy grę w kolejnych meczach i zacznę strzelać bramki, to aspiracje będą rosły.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków - 31.07.2007