1938-07-17 zawody mistrzostwa szosowe polski

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

zawody mistrzostwa szosowe polski



Opis zawodów

"J. Kapiak mistrzem szosowym Polski." -
Ilustrowany Kuryer Codzienny

J. Kapiak mistrzem szosowym Polski.

Relacja z meczu w dzienniku Ilustrowany Kuryer Codzienny cz.1
Relacja z meczu w dzienniku Ilustrowany Kuryer Codzienny cz.2
Relacja z meczu w dzienniku Ilustrowany Kuryer Codzienny cz.3
Druga eliminacja wyścigu kolarskiego na szosie zakończyła się bezapelacyjnem zwycięstwem Józefa Kapiaka (Jur Warszawa). Zawodnik ten przerasta o klasę resztę swych partnerów i aczkolwiek mywany przez niego czas 7 godz. 15 min. i 18 sek. nie jest imponujący, to trzeba przyznać, te 80 proc, trasy. Uczącej ogółem 205 km. jest dla kolarzy niezwykle trudnym orzechem do zgryzienia.

Wyścig sam rozpoczął się pod nieszczególnemi auspicjami. Organizacja wyścigu spoczywała w rękach Krak. Okr. Zw. Kol., który pozbawiony funduszów własnym sumptem. sfinansował tą wielką imprezę. Jeszcze na 48 godzin przed zawodami nie było zgłoszeń asów warszawskich i już zdawało się, że wyścig rozegra się w domowym kółku, na szczęście na kilkanaście godzin przed startem zgłoszenia wpłynęły.
Przed gmachem Zarządu zebrali ale kolarze w niedzielą o godz. 8 rano i na znak startera honorowego p. senatora Zygm. Klemensiewicza ruszyli w liczbie 20 pilotowani przez kpt szosowego p. Sendlera na start do Wieliczki.
Po krótkiej przemowie prezesa Okrągu p. płk. Szechińskiego starter p. Dublaszewski wypuścił zawodników.
Serję defektów pum otworzył po 5 km znany „pechowiec" Wasilewski Fortu Bema, który odraza zrezygnował z wyścigu, dając twoją rezerwową gumą koledze klubowemu Jaźwiecowi.
Na kiepskiej drodze wąż zawodników rozciągnął się odrazu, przyczem rolą czerwonej latarni odegrał już do końca Kruczkowski z Legji. W Grodkowicach Józef Kapiak przebija gumą, szybko ją zmienia i usiłuje dojść do czoła, które z miejsca zarwało silne tempo Bral jego Mieczysław wychodzi na czoło, usiłując osłabić tempo, chcąc w ton sposób umożliwić bratu dojście. Jednakże zawodnicy krakowscy nie dają się wziąć na kawał i uciekają. Prym wiedzie Frankowski (z KTK), który ustawicznymi zrywami niepokoi całą stawką.
Droga coraz gorsza. Kamienie pryskają z pod kół kolarzy, czyniąc spustoszenia w gumach.
Miestrz wojew. krakowskiego Binda z Legji idzie dobrze, za nim o pól kilometra Ida ostro na zmian Koper i Jaźwiec, obaj po defektach. Pod Bochnią ucieka nagle Frankowski, zyskują około 100 m dystansu, goni go Wandor, ciągnąc na kółku resztą zawodnik6w. W Bochni dobrze jadący Żychowicz z Kielc przebija gumę, o 2 km na przedzie ten sam los spotyka jego kolegą klubowego Nowaka.
Upał zaczyna coraz silniej doskwierać i zawodnicy pochłaniają odrazo płyny, które im starczą aż do półmetka w Pilźnie. Rolę samarytan spełniają tu wieśniacy i gospodynie, które kubłami wody oblewają jadących.
Tempo na fatalnej szosie apatia miejscami do 20 km. W Rzezawie Koper a „Ursusa" ma drugi defekt, ambitny i dobry ten zawodnik nie zraża się i po zmianie gumy jodzie sam dalej. Ostatnie deszcze tak fatalnie podmyły szosę, wyłuskując ostre kamienie i żłobiąc doły, że towarzyszące wyścigowi auto prasowe zmuszone jest wiec się w 20 km tempie.
Za Brzeskiem wąż zawodników znowu się zrasta, w dalszym odstępie idzie trzech „outsiderów" Migo, Binda i Kruczkowski, ostro za nimi samotnie jedzie Koper. Szosa ale nieco poprawia i tempo staje się od razu żywsze.
Krakowianie Janik, Wandor i Frankowski, znając drogę, jadą bardzo dobrze.
Do Tarnowa po 80 km jazdy pierwszy wpada M. Kapiak, mając 4 minuty przewagi, za nim Juźwiec, Motyka (KTK) i Józef Kapiak, który powoli zbliża się do przodu. Borowski po defekcie zostaje i czeka na auto sanitarne.
Tempo coraz silniejsze dochodzi miejscami do 45 km/godz.
Na szosie Tarnów — Pilzno następuję ganeralne przetasowanie. Na czole M. Kapiak, któremu na piąty następują Wandor, Frankowski i brał Józef.
Kiełbasie pąka ośka i doskonały ten zawodnik wycofuje się z wyścigu.
Koper znowu przebija ostatnią gumą i dzieli los z Kiełbasą. Obaj siedzą w rowie.
O kilometr wyżej Teichman z Cracovii zmienia gumę. M. Kapiak ogląda się czy brat już jedzie,jednakże tempa nie zwalnia i pierwszy wpada na półmetek w Pilźnie, mając czas 3:25. Tutaj na Rynku tłumy ludzi oblegają stacje posiłkową, witając oklaskami zziajanych i zmęczonych zawodników.
Za chwilą Wpada do Pilzna J. Kapiak, który zdołał się oderwać od Krakowian Frankowskiego i świetnie jadącego weterana Dudy z Garbarni. Krótki posiłek i zawodnicy rwą z powrotom.
Kolejno na półmetek przybywają, Jażwiec, Święszek (Cr.). Wandor, który dopiero co zmienił gumę, Janik. Motyka. Teichman i o 4 minuty w tyle Migo. Razem 11 zawodników.
Zaraz w drodze powrotnej wycofał się z powodu przebicia ostatniej gumy Teichman, w rowie leży Motyka, którego chwyciły silne kurczę. Janikowi pęka kierownik i zawodnik ten jedzie wolno, byle tylko dojechać. — Święszek jedzie świeży. Frankowski i Duda trzymają się razem i dobrze jadą. Rurański z Ruchu i Ryczkowski nie dojeżdżają do półmetka i zawracają do Krakowa.
Tymczasem na przedzie wyścigu ociekają na zmianą dwaj Kąpiący, o 600 m za nim: doskonale usposobiony Wandor. Do mety wpada w ostrym finiszu J. Kapiak w czasie jak wyżej podanym 7:10.18. mając o sekundą w tyle brata Mieczysława. Wandor trzeci, czas 7:16.32, następnie Duda 7:3615 bije o 2 sekundy Frankowskiego, szósty Jaźwiec 7:40.82, dalej Świąszek 7:44 58, ostrożnie jadący Janik 7:54.06 i wreszcie ostatni Migo (KTK) 8:41.04.
Na uwagą kapitana związkowego zasługują zawodnicy Koper. Jaźwiec, Wandor, Janik i weteran Duda.
W gmachu zarządu miejskiego w Krakowie odbyło się rozdanie nagród zwycięzcom, wręczonym po przemowie prezesa Okr. p. płk. Szechińskiego. Po rozdaniu nagród odbyła się uroczystość wręczenia dyplomu honorowego za 80-letnią nie¬przerwaną pracą dla kolarstwa p. Aleksandrowi Chocznerowi, kierownikowi tego wyścigu.
Końcowa punktacja dwóch eliminacji wygląda następująco:
Mistrz Polski J. Kapiak pkt 30. M. Kapiak pkt. 14, Kiełbasa 13 Wandor 13. Borowski 13, Duda 12, Wygląda 12. Frankowski 11. Wasilewski 11. Jaźwiec 10, Wrzesiński 10, Święszek 9, Bieńsko 9, Janik 8. Rurański 8, Migo 7, Motyka 7 oraz Korsak Zaleski 6 pkt.

Organizacja zawodów doskonała. Sędzia główny p. W. Barzycki. Opieką lekarską nad zawodnikami przez cały wyścig prowadził lekarz Pogotowia Ratunkowego p. dr Menschik. Służbą pomocniczą spełniała motocyklowa patrol policyjny.
Źródło: Ilustrowany Kuryer Codzienny nr 197 z 19 lipca 1938