1961-11-12 Cracovia - ŁKS Łódź 2:1
Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
| I liga , 25 kolejka Kraków, niedziela, 12 listopada 1961, 12:00
(1:0)
|
| ||||||||||
| Skład: H. Stroniarz Durniok Rewilak Szymczyk Jarczyk Buda Hausner Ankus Pietrasiński Kowalik Frasek Ustawienie: 4-2-4 |
Sędzia: L. Kamiński
| |||||||||||||||||||
Opis meczu
Dziennik Polski
Można by teraz, kiedy niebezpieczeństwo degradacji minęło, zacząć wieszać przysłowiowe psy na krakowskiej drużynie, na jej zawodnikach, na trenerze, na kierownictwie i Bóg wie na kim, inna to rzecz, że nie świadczy to dobrze ani o drużynie ani o samych piłkarzach takie zbieranie punktów w ostatniej chwili - jednak dziś kibice gotowi wybaczyć są Cracovii największe jej nonsensy, w "podzięce" za niedzielną wygraną.
Wygrana ta nie przyszła krakowianom łatwo. Było najpierw 1:0 - zapanowała duża radość. Było potem 2:0 - i entuzjazm. Kiedy było już tylko 2:1 i Stroniarz przez cały czas musiał zachować maksimum uwagi - miny sympatyków rzędły coraz bardziej. Aż do ostatniego gwizdka sędziego, który oznajmił koniec meczu i "wielkie" zwycięstwo biało-czerwonych. Tymczasem powód do radości był bardzo iluzoryczny, cóż z tego, że drużyna zwyciężyła, że nie grozi jej już spadek, kiedy zawodnicy grają słabo, a dobra postawa jednego czy dwu piłkarzy nie przysłoni faktu: Cracovia jest zespołem zdecydowanie słabym. I o tym nie wolno zapominać nawet w obliczu ostatnich zwycięstw ligowych z Odrą czy ŁKS. O postawie zespołu z Alei Puszkina nie świadczą końcowe pojedynki, ale całość sezonu, który był bardzo żałosny. Nie chodzi tu w tej chwili o statystyczne wyliczanie meczów przegranych i wygranych - chodzi o bardzo nikłą ilość punktów, która zmusiła drużynę do dania z siebie maksimum wysiłku, aby "wyjść na czysto" w przedostatnim, decydującym meczu. Jest sporo czasu, alby przeanalizować przyczyny obecnego stanu - chcielibyśmy w każdym razie wierzyć, że podobna sytuacja więcej się nie powtórzy.
Źródło: Dziennik Polski nr 269 z 14 listopada 1961 [1]













