2005-12-04 Cracovia - Kolporter Korona Kielce 2:3: Różnice pomiędzy wersjami

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
(Brak różnic)

Wersja z 17:05, 15 gru 2005

Mecz Cracovii z Koroną Kielce w naturalny sposób przywoływał wspomnienia meczu z marca 2003 kiedy obydwa kluby spotkały się w meczu w którym walczyły o awans do II ligi. W wyjściowym składzie Cracovii wyszło aż 6 piłkarzy którzy brali udział w tym pamiętnym meczu: Cabaj, Skrzyński, Radwański, Nowak, Giza i Baran. Piotr Bania, który również wystąpił w tamtym spotkaniu tym razem usiadł na ławce rezerwowych a Tomasz Wacek na trybunach z uwagi na wymuszoną czterema żółtymi kartkami pauzę.

W składzie Korony wspominać tamten mecz mogła dwójka piłkarzy Rutka i Hermes, a Bilski - strzelec jedynej w tamtym meczu bramki - nie mógł zagrać z powodu kontuzji.

Na trybunach, które w tamtym III-ligowym meczu wypełniły się po brzegi ponad 10-tysięcznym tłumem kibiców Cracovii i Korony zasiadło tym razem nieco więcej niż 1/3 ówczesnej publiczności...

W pierwszych minutach meczu piłkarze Cracovii przejęli inicjatywę w środku boiska i gra przeważnie toczyła się na połowie Korony. Po raz pierwszy groźnie pod bramką Korony było w 10 minucie gdy po rzucie wolnym spod linii bocznej boiska wykonywanym przez Łukasza Skrzyńskiego Arkadiusz Baran głową uderzył tuż obok słupka.

W miarę upływu czasu coraz częściej gra przenosiła się na przedpole bramki Cabaja. W 18 minucie w pozornie niegroźnej akcji Bednarek podał do stojącego przed linią pola karnego Piechny, a ten silnym i precyzyjnym strzałem obok słupka zdobył prowadzenie dla Korony.

Cracovia natychmiast ruszyła do odrabiania strat. Najpierw Pawlusiński strzelał z woleja obok bramki. W 25 minucie Pawlusiński wykonywał rzut wolny, piłka zatańczyła 5 metrów przed bramką Załuski. Strzelał Baran ale piłka odbiła się od obrońców. Dopadł do niej Tomasz Moskała i z bliska wbił piłkę do siatki! 1:1!

Po zdobyciu wyrównującej bramki Cracovia nadal przeważała. Wymiernym efektem uzyskanej przewagi było kilka rzutów rożnych po których groźnie było na przedpolu bramki Załuski.

Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando piłkarzy Cracovii, którzy stworzyli zdecydowanie więcej sytuacji bramkowych. Korona - za sprawę Piechny - oddała w pierwszych 45 minutach jeden strzał na bramkę po którym objęła prowadzenie. Piłkarze Cracovii strzelali częściej (5 razy), ale tylko jeden strzał był celny - ten po którym Moskała zdobył wyrównującą bramkę.

Druga połowa:

Na początku drugiej połowy groźniej zaatakowali piłkarze Korony. Najpierw po stracie piłki w środku boiska w polu karnym znalazł się Piechna jednak obrońcy nie pozwolili snajperowi Korony na oddanie strzału. Chwilę później z około 20 metrów celnie strzelił Nowacki, ale Cabaj pewnie wyłapał.

W 51 minucie piękną akcję prawą stroną przeprowadził Radwański. Podał do wchodzącego w pole karne Bojarskiego jednak wcześniej do piłki dopadł Załuska. Bojar przeleciał nad bramkarzem. Sędzia nie podyktował ani rzutu karnego, ani drugiej żółtej kartki dla Bojarskiego.

W 54 minucie Bojarski znów miał powody do frustracji. Po pięknym strzale z około 30 metrów piłka odbita przez obrońcę przeleciała tuż nad poprzeczką. Sędzia wskazał na piąty metr...

Cracovia zdecydowanie przycisnęła. Radwański bardzo ładnie rozegrał piłkę z Gizą na prawej stronie i po dośrodkowaniu do Pawlusińskiego ten ostatni strzałem z 12 metrów zdobywa prowadzenie dla Cracovii!

Bramka ożywiła trybuny, które momentami przypominały te z wspomnianego na wstępie III-ligowego spotkania obu drużyn.

Gra stała się jeszcze bardziej zacięta czego efektem były m.in. kolejne żółte kartki dla Bednarka i Załuski z Korony i Pawlusińskiego z Cracovii..

Korona nie rezygnował ze zdobycia wyrównującej bramki. W 62 minucie Piechna strzelał głową obok słupka... W odpowiedzi Pawlusiński po podaniu Gizy próbował szczęścia w indywidualnej szarży na bramkę rywala...

W 68 minucie mgła spowiła stadion Cracovii i sędzia zmuszony był wstrzymać grę...Chwilę później kibice odpalili race...

Po 10 minutach widoczność poprawiła się na tyle, że sędzia Robert Małek zadecydował, że mecz będzie kontynuowany...

W 76 minucie za Piotra Gizę, który przed tym spotkaniem kilka dni leczył kontuzję na boisko wszedł Piotr Bania.

Gdy zegar wskazywał 90 minutę sędzia doliczył 13 minut gry. W tym samym momencie piłkarze Korony wykonywali rzut wolny spod linii bocznej boiska. Po dośrodkowaniu Nowackiego wydawało się, że Marcin Cabaj złapie piłkę jednak piłkę wyłuskał Piechna i zdobył wyrównującą bramką...

Dwie minuty później mgła ponownie spowiła całe boisko Cracovii jednak tym razem sędzia meczu nie przerwał... Okrzyki radości piłkarzy Korony były widomym znakiem, że Korona zdobyła trzecią bramkę... Strzelcem bramki był podobno Golański...

Po krótkim wahaniu sędzia – mimo zupełnego braku widoczności – zadecydował, że mecz będzie kontynuowany... Jedynie po dochodzących z boiska odgłosów można się było domyślić gdzie jest piłka. Dwa razy okrzyki siedzących najbliżej bramki Korony obwieściły – niestety zbyt wcześnie – zdobycie wyrównującego gola dla Cracovii....

W tych niezwykle dramatycznych okolicznościach Cracovia po dobrej grze przegrywa pierwszy w tym sezonie mecz na własnym stadionie...


Źródło: Teraz Pasy!