Wiersze o Cracovii

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Poezja poświęcona Cracovii.


Tadeusz Boy-Żelenski "Kuplet footbalisty"

Nuta: Przybiezeli do Betlejem pasterze

Przyjechali do Krakowa piłkarze,
By nogami strzelać sobie we twarze:
"Keczkemet" z Debreczyna,
"Atletikai" drużyna,
Z "Cracovia" zaczyna.

A. B. C. D. E. F. G. H. junior K.,
M. N. O. P. R. S. T. U. jeden, dwa:
"Keczkemet" z Debreczyna,
"Atletikai" drużyna,
Mecz się już poczyna.

Wielkie tłumy cisną się na boisku,
Wziął przy kasie jeden z drugim po pysku:
"Keczkemet" z Debreczyna,
"Atletikai" drużyna,
Ten i ów przeklina...

Już w powietrzu leci piłka wysoko,
Prawy łącznik już podbite ma oko:
"Keczkemet" z Debreczyna,
"Atletikai" drużyna,
Ładnie się zaczyna.

Już z napadu dwóch zaryto nos w błocie,
Już zrobiono cztery dziury we płocie:
"Keczkemet" z Debreczyna,
"Atletikai" drużyna,
Celu już dopina.

Już Vykoukal nakazuje karny rzut
Za sportowe pokopanie pary ud:
"Keczkemet" z Debreczyna,
"Atletikai" drużyna,
Ważna to przyczyna!

Tylny napad strzelił w zęby bramkarza,
Piłka w zębach bramkę sobie wyważa:
"Keczkemet" z Debreczyna,
"Atletikai" drużyna,
To im nie nowina!

Leci piłka między gości, robi aut,
Jezus Maria! Hengoti Psiakrew! Dieu! Gewałt!
"Keczkemet" z Debreczyna,
"Atletikai" drużyna,
Matka drży o syna.

A. B. C. D. E. F. G. H. junior K.
Zwyciężyli dziś w stosunku sto do dwa
"Keczkemet" z Debreczyna,
"Atletikai" drużyna,
Piękna to godzina.

Tak narody dwa okryły się chwalą,
A przynajmniej w rannym "Czasie" tak stało:
"Keczkemet" z Debreczyna,
"Atletikai" drużyna,
To gra fair, to mina.

Więc na Błonia spiesz, o polska młodzieży,
Ucz się kopać pilnie, tam gdzie należy:
"Keczkemet" z Debreczyna,
"Atletikai" drużyna,
Ojciec rzekł do syna.

Dziś Sobieski, miast na Turkach tępić miecz,
Pojechałby do Stambułu kopać mecz:
"Keczkemet" z Debreczyna,
"Atletikai" drużyna,
Rewanż się zaczyna...

Jerzy Harasymowicz "Jutro derby Krakowa"

Jutro derby Krakowa
całą noc chodzę od okna do okna
jak od bramki do bramki
podłogę porasta zielona trawa
Kubisztal podaje Janikowskiemu
Janikowski do Kubisztala
na boisko wybiegnie jedenaście wierszy
ubranych w biało-czerwone pasy
wybiegnie jedenastu graczy
przepraszam to nerwy
jutro derby.
I mimo że wicher chwieje blokiem
nasza wiara niezachwiana
Zych każdą "białą gwiazdę"
spod bramki wykopie
każdą "białą gwiazdę" wykopie Koczwara
jutro derby.

Jerzy Harasymowicz "Rzut rożny"

Jakby z tłumu
z lasu biało-czerwonych chorągwi
wybiegł też biało-czerwony
pasy koszulki mieniły się wzruszeniem
nas kibiców

(Wszyscy biegliśmy z nim )

Wykonał rzut rożny
piłka uderzona przez uskrzydlona stopę
sama dostała skrzydeł
wpadła do bramki
dotknięta tylko przez stojące powietrze

I Wawel stał się większy
i Kopiec usypany przez uniesione z radości ręce kibiców

Z hukiem spadła z nieba "Biała Gwiazda"
nad Norbertankami zgasła

Uczynił to skromny chłopiec
Tobolik Cezary

I teraz na mym imieninowym stole
zakwitły wiersze

Układam z listków dębiny
świecący zielony z wiosny
wieniec sławy

Przez niebo
chorągwie Cracovii
jak dawniej
powiewają święte

Kraków 23 kwietnia 1983 r. Cracovia - Wisła 2:1

Janusz Sepioł "Dlaczego Kocham Cracovię"

Niechaj każdy dziś się dowie,
dlaczego kocham Cracovię.
Po pierwsze z powodu klasy,
po drugie, bo Cracovia to pasy,
po trzecie, jak kochać to szczerze,
po czwarte, kocham ją za papieżem,
po piąte, to chluba Krakowa,
po szóste, Cracovia jest zdrowa.
Siódmy powodzik nieduży,
Cracovia gra przy Kałuży
Ostatni powód, me zdrowie.
Zdrów jestem na umyśle,
więc nie kocham się w...
Więc kocham Cracovię.

Utwór został wyrecytowany przez Janusza Sepioła podczas jubileuszowej gali 100-lecia Cracovii.

Marian Załucki "Tu mówi kibic"

To się zaczyna -
Licząc ściśle -
Co roku od początku kwietnia:
Ona mnie dręczy,
O niej myślę,
Chociaż już pięćdziesięcioletnia!*
Straciła dawny blask i szych - Nikt mi dziś jej już nie zazdrości... Lecz wara kpić wam
Z uczuć mych!
Trzeba ją było znać w młodości...
Wystarczy wspomnieć jakie były
Piękne jej linie
(zwłaszcza tyły)
Żeby zrozumieć te zawiłość,
Jak nie rdzewieje pierwsza miłość

Drzewko co rośnie przy stadionie
Co tydzień załamuje dłonie...
Cóż więc ze swa natura krewką
Ma czynić kibic -
Jeśli drzewko...?
Wyję, złorzeczę, łamię stołki,
Rwę włosy z głowy
(Ob. Kądziołki).
Przekleństwa ciskam wokół wraże
Klnę się, że się tu nie pokażę -
Nigdy, przenigdy - żebym spuchł!
Jak oni grają!?
Uuuuch!...
Za to
Gdy czasem strzelą gola,
To mi nie trzeba parasola,
Bo nad ma głową - aureola!
I "Masz nylony, Lola!..."

Czasem mi mówią:
"Szkoda zdrowia!"
Czasem tłumaczą:
"Nie trwoń łez!
Co Cię obchodzi, czy Cracovia,
Czy jakiś inny AKS?..."
Wiem: inni zdrowi,
Nienerwowi...
Wiem - i tłumaczyć mi nie trzeba.
Lecz już zostanę przy Cracovii!
Przynajmniej pójdę
Wprost do nieba...

*  wiersz opublikowany w 1956 na 50-lecie Cracovii

Zobacz też