1998-05-09 Korona Kielce - Cracovia 0:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Korona Kielce

Trener:
Włodzimierz Gąsior
pilka_ico
II liga grupa wschodnia , 28 kolejka
Kielce, Stadion przy ul. Szczepaniaka, sobota, 9 maja 1998

Korona Kielce - Cracovia

0
:
0

(0:0)



Herb_Cracovia

Trener:
Grzegorz Kmita
Skład:
Pyskaty
Gawlik
Pacoń
Rutka
Cichoń (77' Grzesik)
Heinrich
Ruszkowski
Kozak
Kozubek
Anduła (60' Janczak)
Pietrasiński

Ustawienie:
1-3-5-2

Sędzia: J. Rożen z Chełma
Widzów: 2 500

zolte_kartki Żółte kartki
Gawlik
Grzesik
Ł. Kubik
Zegarek
Skład:
Kwiatkowski
Szary (75' Prokop)
Walankiewicz
Siemieniec
E. Kowalik (63' Krupa)
Ziółkowski (82' Martyniuk)
Mróz
Ł. Kubik
Depa
Zegarek
Feutchine

Ustawienie:
1-3-5-2



.

Fragment meczu Korona Kielce - Cracovia
Fotografia: Słowo Ludu

Opis meczu

Tempo

Spore rozczarowanie spotkało sympatyków Korony, którzy wybrali się na ten mecz z nadzieją, że ich pupile podtrzymają dobrą passę z ostatnich spotkań i wzbogacą swój dorobek o kolejne trzy punkty. Podopieczni trenera Gąsiora rozegrali bowiem z pewnością najsłabszy mecz tej wiosny przed własną publicznością, a niewiele brakowało aby komplet punktów pojechał do Krakowa. Już na kilka dni przed spotkaniem głośno mówiło się w Kielcach o "braterskich" stosunkach kibiców i piłkarzy obu klubów, a ci ostatni rzeczywiście w sobotę grali tak by nie zrobić sobie krzywdy.

Na pomeczowej konferencji prasowej pod adresem trenerów obu drużyn padło nawet pytanie wprost, czy mecz po prostu nie był "ułożony". - Nie da się jednak ukryć, że zespół Korony zagrał dziś bardzo słabo. Jestem zadowolony, iż mecz skończył się remisem, bo mogło być jeszcze gorzej. Zawodnicy jakby uspokojeni sporym dorobkiem punktowym zagrali z mniejszą niż zwykle motywacją. Podejrzenia o dogadywanie się z Cracovią są jednak według mnie bzdurne - zripostował Włodzimierz Gąsior.

Wracając do wydarzeń boiskowych, akcje godne odnotowania można było policzyć na palcach. W 12 min. groźnie strzelał Rutka, lecz Kwiatkowski nie dał się zaskoczyć. W chwilę potem dynamiczną akcją popisał się Cichoń, lecz został zablokowany przez obrońcę Cracovii. W rewanżu w 28 min. Kowalik popisał się strzałem z narożnika boiska, który sprawił sporo kłopotów Pyskatemu.

Drugą połowę ładnym, lecz nie celnym strzałem rozpoczął Kozubek. Potem znacznie aktywniejsi już byli goście, którzy najlepszą okazję wypracowali sobie w 66 min. kiedy to Zegarek sprzed linii końcowej wycofał piłkę do wybiegającego w pole karne Ziółkowskiego, lecz ten minimalnie chybił. Jeszcze w końcówce spotkania dwukrotnie interweniował Pyskaty, najpierw po dośrodkowaniu Depy. Ubiegł składającego się do strzału Zegarka, a w chwilę potem pewnie obronił strzał Martyniuka. Końcowy gwizdek i remisowy rezultat gracze obu drużyn przyjęli z zadowoleniem i ulgą.
Źródło: Tempo 11 maja 1998


"Najbardziej żal kibiców" -
Słowo Ludu

Najbardziej żal kibiców

Pierwsze dwa punkty w rundzie wiosennej przed własną publicznością stracili w sobotę drugoligowi piłkarze Korony/Nida Gips, remisując w Kielcach z „jedenastką" Cracovii 0:0.

Wielkie rozczarowanie spotkało sympatyków Korony, którzy wybrali się na ten mecz z nadzieją, że ich pupile podtrzymają dobrą passę z ostatnich spotkań, wzbogacą swój dorobek o kolejne trzy punkty, a przede wszystkim zademonstrują widowiskową i skuteczną grę. Podopieczni trenera Włodzimierza Gąsiora rozegrali bowiem najsłabszy mecz tej wiosny przed wlasną publicznością, a niewiele brakowało nawet by komplet punktów pojechał do Krakowa.

Już na kilka dni przed spotkaniem głośno mówiło się w Kielcach o „braterskich stosunkach" piłkarzy obu klubów. Sytuacja w tabeli sprawiła, że broniący się przed spadkiem do trzeciej ligi goście marzyli o remisie, natomiast kielczanie po ostatniej wygranej w Radomsku, mogą być już właściwe pewni bezpiecznego miejsca w tabeli. Remis więc zadowolił obu rywali, którzy grali przez 90 minut tak by nie zrobić sobie "krzywdy".

Na pomeczowej konferencji prasowej pod adresem trenerów obu drużyn padło nawet pytanie wprost czy mecz po prostu nie był „ułożony". - Za dużo w naszym futbolu doszukujemy się pozaboiskowych układów, sprzedanych spotkań itp. Na pewno to nie wyjdzie na dobre naszej piłce. Nie da się jednak ukryć, że zespół Korony zagrał dziś bardzo słabo. Jestem zadowolony, iż mecz skończył się remisem, bo mogło być jeszcze gorzej. Zawodnicy jakby uspokojeni sporym dorobkiem punktowym zagrali z mniejszą niż zwykle motywacją. Podejrzenia o dogadywanie się z Cracovią są jednak według mnie bzdurne - zripostował trener kielczan, Włodzimierz Gąsior.

Z kolei trener gości, Grzegorz Kmita remis przyjął z nie ukrywaną radością. - Trzynastka, bo od tylu właśnie dni jestem trenerem tej drużyny, okazała się dla mnie szczęśliwa. Nie ma co mówić o ukladach skoro występ na boisku dwóch naszych graczy okupiło kontuzjami.

Oczywiście nikt nie jest w stanie udowodnić piłkarzom obu drużyn, że po prostu umówili się na remis, jednak nie ulega wątpliwości, że najbardziej żal jest kibiców, którzy tak licznie przybyli na stadion przy ul. Szczepaniaka z nadzieją na duże emocje. Wcale się nie zdziwimy, jeśli podczas kolejnego meczu Korony przed własną widownią, grupa ta znacznie zmaleje.

„Szalikowcy" obu drużyn swą postawą też odnieśli się do wydarzeń na boisku, gdyż pod koniec pierwszej połowy spotkania zgod- nie opuścili trybuny stadionu i udali się... na piwo, by wrócić już w trakcie drugiej odsłony meczu. Trzeba przyznać, że zbyt wiele na tym nie stracili.

Wracając do wydarzeń boiskowych, akcje godne odnotowania można było policzyć na palcach. W 12 minucie groźnie strzelał Sławomir Rutka, lecz Włodzimierz Kwiatkowski nie dał się zaskoczyć. W chwilę potem dynamiczną akcją popisał się Przemysław Cichoń lecz został zablokowany przez obrońcę Cracovii. W rewanżu w 28 minucie Edward Kowalik popisał się strzałem z narożnika boiska, który sprawił sporo kłopotów oślepionemu promieniami słońca, Krzysztofowi Pyskatemu.

Drugą połowę ładnym strzałem lecz niecelnym strzałem rozpoczął Dariusz Kozubek. Potem znacznie aktywniejsi już byli goście, którzy najlepszą okazję wypracowali sobie w 66 minucie, kiedy to Pawel Zegarek sprzed linii końcowej wycofał piłkę do wbiegającego w pole karne Roberta Ziółkowskiego lecz ten minimalnie chybił. Jeszcze w koncówce spotkania dwukrotnie interweniował Krzysztof Pyskaty, najpierw po dośrodkowaniu Pawła Depy ubiegł składającego się do strzału Pawła Zegarka, a w chwilę potem pewnie obronił strzał Artura Maryniuka. Końcowy gwizdek i remisowy rezultat gracze obu drużyn przyjęli z zadowoleniem i ulgą... gdyż spotkanie rozgrywano w upaIe, który z pewnością nie zachęcał zbytnio do wysiłku.
Dariusz Wikło
Źródło: Słowo Ludu nr 107 z 11 maja 1998


"Sielanka" -
Dziennik Polski

Sielanka

Cracovia zdobyła punkt w Kielcach na dobrze tej wiosny grającej Koronie, która w tej rundzie nie straciła jeszcze punktu na swoim boisku. W tym spotkaniu gospodarze zagrali jednak wyjątkowo słabo, nieporadnie. Miejscowi kibice nie mieli żadnych złudzeń, ich zdaniem gospodarze robili wszystko, aby tego meczu nie wygrać. Gdyby piłkarze Cracovii celniej strzelali wywieźliby z Kielc 3 punkty.

Przez większą część spotkania pojedynek toczył się w środkowej strefie boiska. Cracovia dość szczelnie zaryglowała dostęp do własnej bramki, obaj skrajni pomocnicy Kowalik i wystawiony na prawej stronie Szary mieli w pierwszym rzędzie paraliżować poczynania rywali, a dopiero w następnej kolejności wspomagać akcje ofensywne. Nic dziwnego, że grająca dość ospale Korona nie była w stanie przebić się przez „mur” krakowian. Na dobrą sprawę gospodarze nie mieli ani jednej klarownej sytuacji. Zaraz na początku meczu z 16 metrów strzelał Ruta, ale Kwiatkowski nie miał problemów z wyłapaniem piłki. Po przerwie Kozubek nie trafił w światło bramki też z 16 metrów. I to były wszystkie sytuacje pod bramką krakowian.

Cracovia parę razy wyprowadziła szybkie kontry. W 28 min strzelał z daleka Kowalik, oślepiony słońcem Pyskaty miał trudności z wyłapaniem piłki. W 66 minucie Feutchine zagrał do Ziółkowskiego, ten nie atakowany przez nikogo z kilkunastu metrów nie trafił w światło bramki. Potem obronę kielczan wymaewrował Depa, ale jego podanie na stojącego na czystej pozycji Zegarka było mało precyzyjne i bramkarz wyłapał piłkę. Pozycję na strzelenie gola miał też w końcówce wprowadzony w 79 minucie Martyniuk. Był już zdawałoby się w sytuacji jeden na jeden, ale dał się zablokować obrońcom gospodarzy.

W sumie sprawiedliwy remis. Także na widowni panował spokój. „Szalikowcy” Cracovii i Korony są od lat zaprzyjaźnieni. Na kwadrans przed końcem I połowy „szalikowcy” obu zespołów poszli wspólnie na... piwo. Wrócili dopiero w 10 minucie drugiej połowy. Słowem sielanka na boisku
Źródło: Dziennik Polski 11 maja 1998



"Zatrzymani na "Pasach"" -
Echo Dnia

Zatrzymani na "Pasach"

Artykuł w Echu Dnia
Przedmeczowe obawy trenera Włodzimerza Gąsiora o wynik tego meczu okazały się słuszne, bo Cracovia zaprezentowała w Kielcach jako zespół dojrzały potrafiący konsekwentnie realizować założę ma taktyczne i gdyby napastnicy zagrali skuteczniej, trzy punkty pojechałyby do Krakowa Skończyło się podziałam punktów, co na wiosnę zdarzyło się Koronie po raz pierwszy, bo dotychczas wszystkie mecze w Kielcach wygrywała Gospodarza zagrab słabo ich akcje były wolne i schematyczne, a siłę uderzeniową kieleckiej drużyny osłabił na pewno brak kontuzjowanych Macieja Pastuszki i Jacka Kubickiego Jednak no tylko napastnicy Korony wypadli w tym spotkaniu blado kiepsko spisywała się również druga linia w której na swoim poziomie zagrał jodynie Dariusz Kozubek Stosunkowo najmniej pretensji można mieć natomiast do kieleckiej defensywy, ale i jej przytrafiło się kilka prostych błędów.

W pierwszej połowie mało było podbramkowych spięć. Zagrożona spadkiem Cracovia już na początku zaskoczyła kielczan agresywnym kryciem i kilkoma szybkimi akcjami. Miejscowi przebudzili się dopiero po 15 minutach gdy ładnym, choć zbyt lekkim strzałem z 17 metrów Włodzimierza Kwiatkowskiego próbował zaskoczyć Sławomir Rutka. W 35 minucie Miski szczęścia był Jacek Mróz, który strzelił minimalnie niecelnie po szybkiej kontrze zainicjonowanej przez Pawła Zegarka.

Po przerwie gra się trochę ożywiła. ale nadal mato było składnych akcji. W 47 minucie ładne strzelił Kozubek. ale pika przeszła nad poprzeczką. Goście nastawili się na kontry i przyznać trzeba, że kilka razy błyskawicznie przenieśli się pod bramkę Krzysztofa Pyska tego W 80 minucie bardzo ruchliwy czarnoskóry napastnik gości Feutchine omal me zdobył gola po solowej akcji, swój błąd naprawili jednak obrońcy Korony. W odpowiedzi znów Kozubek próbował zaskoczyć Kwiatkowskiego ale i tym razem piłka minimalnie przeszła obok bramki. Jęk zawodu dał się słyszeć w obozie gości w 89 minucie, gdy Robert Zbikowski po dogranej piłki z prawej strony przez nikogo me atakowany minimalnie chybił z 16 metrów. Popularne „Pasy” jeszcze w końcówce stworzyły dwie okazje do zdobycia goła, ale na posterunku był Krzysztof Pyskaty

W sumie kielczanie mogą być zadowoleni z jednego punktu bo w sobotę mieli wyraźne słabszy dzień, a i rywal okazał się mocniejszy niż powszechnie sądzono. Warto również wspomnieć o atmosferze na trybunach. Zaprzyjaźnieni od wielu lat „szalikowcy” Korony i Cracovii zasiedli w jednym sektorze i taka postawa jest godna pochwały. Szkoda tylko, że zamiast interesować się tym co dzieje się na boisku, demonstrowali swoją wrogość do innych klubów.
Sławomir Stachura
Źródło: Echo Dnia nr 106 z 10 maja 1998


Trenerzy po meczu

Grzegorz Kmita, trener Cracovii

Trzynastka bo od tylu właśnie dni jestem trenerem tej drużyny okazała się dla mnie szczęśliwa. Nie ma co mówić o układach skoro występ na boisku dwóch naszych graczy okupiło kontuzjami.
Źródło: Słowo Ludu, nr. 107 z 11.05.1998

Włodzimierz Gąsior, trener Korony Kielce

Za dużo w naszym futbolu doszukujemy się pozaboiskowych układów, sprzedanych spotkań itp. Na pewno to nie wyjdzie na dobre naszej piłce. Nie da się jednak ukryć, że zespół Korony zagrał dziś bardzo słabo. Jestem zadowolony, iż mecz skończył się remisem, bo mogło być jeszcze gorzej. Zawodnicy jakby uspokojeni sporym dorobkiem punktowym zagrali z mniejszą niż zwykle motywacją. Podejrzenia o dogadywanie się z Cracovią są jednak według mnie bzdurne.
Źródło: Słowo Ludu, nr. 107 z 11.05.1998

Mecze sezonu 1997/98

Hetman Zamość 1997-08-03 Cracovia - Hetman Zamość 4:0  Hutnik Kraków 1997-08-10 Hutnik Kraków - Cracovia 2:0  Siarka Tarnobrzeg 1997-08-13 Siarka Tarnobrzeg - Cracovia 1:0  Świt Nowy Dwór Mazowiecki 1997-08-16 Cracovia - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 7:1  Stal Stalowa Wola 1997-08-23 Stal Stalowa Wola - Cracovia 1:0  Avia Świdnik 1997-08-30 Cracovia - Avia Świdnik 0:2  Górnik Łęczna 1997-09-06 Górnik Łęczna - Cracovia 3:1  Unia Tarnów 1997-09-13 Cracovia - Unia Tarnów 0:0  Okocimski Brzesko 1997-09-19 Okocimski Brzesko - Cracovia 0:0  Wawel Kraków 1997-09-27 Wawel Kraków - Cracovia 2:0  Czuwaj Przemyśl 1997-10-04 Czuwaj Przemyśl - Cracovia 0:0  Korona Kielce 1997-10-11 Cracovia - Korona Kielce 1:1  Warmia Olsztyn 1997-10-18 Warmia Olsztyn - Cracovia 0:0  Wisła Włocławek 1997-10-26 Cracovia - WKP Włocławek 2:1  Jeziorak Iława 1997-11-02 Jeziorak Iława - Cracovia 1:0  Ceramika Opoczno 1997-11-09 Cracovia - Ceramika Opoczno 2:1  RKS Radomsko 1997-11-15 RKS Radomsko - Cracovia 1:0  GKS Bełchatów 1997-11-22 Cracovia - GKS Bełchatów 2:1  Cracovia_herb 1998 Trening Noworoczny  Hetman Zamość 1998-03-08 Hetman Zamość - Cracovia 3:1  Hutnik Kraków 1998-03-15 Cracovia - Hutnik Kraków 0:0  Świt Nowy Dwór Mazowiecki 1998-03-21 Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Cracovia 1:1  Stal Stalowa Wola 1998-03-29 Cracovia - Stal Stalowa Wola 1:0  Avia Świdnik 1998-04-04 Avia Świdnik - Cracovia 0:0  Górnik Łęczna 1998-04-07 Cracovia - Górnik Łęczna 0:2  Unia Tarnów 1998-04-11 Unia Tarnów - Cracovia 3:1  Okocimski Brzesko 1998-04-19 Cracovia - Okocimski Brzesko 0:0  Wawel Kraków 1998-04-25 Cracovia - Wawel Kraków 0:0  Czuwaj Przemyśl 1998-05-03 Cracovia - Czuwaj Przemyśl 4:2  Korona Kielce 1998-05-09 Korona Kielce - Cracovia 0:0  Warmia Olsztyn 1998-05-17 Cracovia - Warmia Olsztyn 9:1  Wisła Włocławek 1998-05-20 WKP Włocławek - Cracovia 0:1  Jeziorak Iława 1998-05-31 Cracovia - Jeziorak Iława 2:0  Ceramika Opoczno 1998-06-03 Ceramika Opoczno - Cracovia 1:0  RKS Radomsko 1998-06-06 Cracovia - RKS Radomsko 2:0  GKS Bełchatów 1998-06-09 GKS Bełchatów - Cracovia 2:0