Eugeniusz Różankowski

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Eugeniusz Różankowski

Eugeniusz Różankowski.jpg

Informacje ogólne
Imię i nazwisko Janusz Eugeniusz Różankowski
Urodzony 22 września 1923, Kraków, Polska
Zmarły 30 maja 1991, Myślenice
Pozycja środkowy napastnik/prawoskrzydłowy
Wzrost 180 cm
Waga 77 kg
Wychowanek Wawel Kraków
Kariera w pierwszej drużynie Cracovii
Sezon Rozgrywki - występy (gole)
1945
1946
1947
1948
1949
1950


MP - 11 (8)
1L - 12 (4)
1L - 4 (2)
1L - 5 (1)
1906-1919 oficjalne i towarzyskie, od 1920 tylko oficjalne mecze
Kluby
Lata Klub Występy (gole)
1937-1939
okupacja + 1945
1945-1950
Wawel Kraków
Dalin Myślenice
Cracovia


liczba występów i goli w ekstraklasie i mistrzostwach kraju

j - jesień, w - wiosna


Różankowski 1946 r.

Eugeniusz Różankowski Piłkarz, kierowca, przedsiębiorca transportowy.

Zanany jako Różankowski I. Starszy brat Stanisława.

Rozegrał w Cracovii 21 meczów w I lidze (7 bramek).

W czasie okupacji aresstowany w Tarnowie, blisko rok spędził w obozach w Miejscu Piastowym, a następnie w Płaszowie.

Od 1991 r. Dalin Myślenice organizuje memoriał Eugeniusza Różankowskiego.

O braciach Różankowskich

"Bracia, którzy pisali historię polskiej piłki" -
gazeta.myslenice.pl

Bracia, którzy pisali historię polskiej piłki

Kilka tygodni temu radni naszego miast ustalili, że rondo na Zarabiu będzie nosiło imię braci Eugeniusza i Stanisława Różankowskich. Wypada zatem przybliżyć sylwetki tych dwóch legend piłkarskich naszego regionu (i nie tylko), bo młodsi czytelnicy mają prawo ich nie znać, a starsi niekoniecznie muszą pamiętać.

Listopadowa pora zresztą sprzyja takim wspomnieniom. Eugeniusz, a w zasadzie Janusz (bo takie było jego pierwsze imię) Różankowski urodził się 22 września 1923 roku w Krakowie i był wychowankiem Wawelu Kraków, w którym zadebiutował mając ledwie 14 lat. Stanisław, a tak naprawdę Zbigniew (pierwsze imię) Różankowski urodził się 25 stycznia 1925 roku w Myślenicach zaś jego pierwszym zespołem była juniorska kadra Cracovii, do której ściągnął go Ignacy Książek widząc, co chłopak potrafi zrobić z piłką, gdy grał po szkole z kolegami na krakowskich Błoniach. Eugeniusz grał jako środkowy napastnik bądź prawoskrzydłowy, co wymagało nie lada wszechstronności biorąc pod uwagę, że grano wówczas systemem 3-2-5 czyli aż pięcioma zawodnikami w ataku. Stanisław słynął zaś z fenomenalnej skoczności i doprawdy nadzwyczajnej gry głową. Na ogół występował na pozycji środkowego napastnika bądź prawego łącznika (pozycja odpowiadająca dzisiejszemu ofensywnemu pomocnikowi) podobnie jak jego słynny węgierski odpowiednik - Sandor Kocsis, któremu Stanisław chyba nie ustępował w powietrznych ewolucjach. Eugeniusz był o cztery centymetry niższy od Stanisława (184 cm), ale po prawdzie to na ówczesne standardy obaj byli chłopami na schwał i na swoich rywali z boiska często mogli patrzyć z góry nie tylko ze względu na umiejętności piłkarskie.

Lata okupacji spędzili grając w konspiracyjnych rozgrywkach i reprezentując Klub Sportowy Myślenice, który 11 lutego 1945 roku zyskał nazwę Dalin Myślenice. O tym, jaką furorę robił braterski duet w rozgrywkach czasów okupacji i po wojnie niech świadczy fakt, że gdy w kwietniu 1945 roku zainaugurowano rozgrywki o mistrzostwo naszego regionu, które były eliminacjami do mistrzostw krajowych, to Wisła Kraków w pewnym momencie nawet odmówiła gry przeciwko Dalinowi, tłumacząc to faktem, że w drużynie z Myślenic występują zawodnicy sprowadzeni z innych drużyn. Bracia Różankowscy byli z Dalinem jednak identyfikowani w pewnym momencie tak bardzo, że o przypominanie ich krakowskich korzeni futbolowych apelował nawet Ignacy Książek, którego wypowiedź można znaleźć w książce „Futbol w okupowanym Krakowie”, a brzmi ona tak: - …natomiast często jeszcze mówi się w kołach piłkarskich Krakowa, że grali wówczas w Cracovii bracia Różankowscy z Myślenic. Warto sprawę obu tych braci przy okazji wyjaśnić. Otóż nie pochodzą oni z Myślenic, ale z Krakowa, dopiero później wyjechali z rodzinami do Myślenic i grali w Dalinie, a z tego klubu przenieśli się po wojnie do Cracovii. Gienek Różankowski, jeszcze mieszkając w Krakowie był wyróżniającym się juniorem Wawelu, a Staś mając 12 lat grał jako junior w Cracovii. Tak wygląda prawda o początkach kariery obu Różankowskich, którzy wyróżniali się swą grą w Dalinie, w pełni zaś rozwinęli swój talent w barwach Cracovii.

Cracovia zresztą już w 1945 roku ściągnęła obu braci, aby wzmocnili „Pasy” w październikowym meczu z Wisłą Kraków i nie zawiedli oczekiwań, bo Stanisław gola strzelił, a dogrywał mu Eugeniusz. Ten mecz Cracovia jeszcze przegrała 1:2, ale za trzy lata ….

Eugeniusz w ciągu sezonów gry w Cracovii (1948-50) rozegrał 21 spotkań i strzelił 7 goli, a wcześniej w 1947 roku w eliminacjach do ekstraklasy uzyskał 8 bramek w 11 meczach. Szybki, zdecydowany, dysponujący znakomitą techniką użytkową , ostrym strzałem i zmysłem do gry kombinacyjnej wzbudzał postrach u ligowych bramkarzy. W życiu prywatnym uchodził za bon-vivanta i przeciwieństwo swojego spokojnego i opanowanego brata. Stanisław z kolei był klasycznym łowcą bramek. W pięciu sezonach (1948-51 i 54) zdobył 37 goli w 57 meczach. W sezonie 1948 (grano systemem wiosna – jesień) uzyskał 22 bramki i po wojnie w barwach Cracovii nikt tego wyczynu już nie poprawił. Z 37 ligowych trafień aż 15 goli zdobył głową, a do legendy przeszedł jego „główkowy” hattrick, kiedy 17 czerwca trzykrotnie w taki sposób pokonał reprezentacyjnego bramkarza Tomasza Stefaniszyna w meczu Cracovia – Legia na Łazienkowskiej wygranym przez krakowian 4:2.

W tej sytuacji musi dziwić, że żaden z braci nie zagrał nigdy w reprezentacji chociaż powoływano ich do drużyny Silesia Team czyli kombinowanej drużyny złożonej z najlepszych piłkarzy Śląska i Krakowa i błyszczeli tam nawet na tle najlepszych futbolistów naszego kraju. A może wcale nie dziwi? W tamtych czasach przecież nie tylko walory sportowe decydowały o tym, czy jakiegoś piłkarza uznawano za godnego reprezentowania kraju, a braciom Eugeniuszowi i Stanisławowi ze swoimi poglądami politycznymi i stylem bycia nie po drodze było z „przewodnią siłą”. Może dlatego również ich kariery piłkarskie skończyły się tak szybko – Stanisław z ligową piłką pożegnał się mając lat 26, a Eugeniusz tylko rok więcej, chociaż w jego przypadku pretekstem była kontuzja której uległ wpadając w czasie meczu na walec ustawiony za linią bramkową. W monografii „Cracovia – kolekcja klubów” (wydawnictwo GiA) napisano o nich: „Mieli ogromny sportowy talent, zgoła różne charaktery, ale wspólną chęć radzenia sobie w życiu dzięki własnej przedsiębiorczości. Na boisku i w biznesie szło im znakomicie. Futbol kochali, ale nie był dla ich wszystkim. Wystarczyło im niewiele, aby błyszczeć wśród partnerów. Nie chcieli więcej… Nie szukali poklasku, bo ich działalność biznesowa, nie tylko w latach komunistycznej smuty kłuła w oczy socjalistyczne władze. Media wolały innych bohaterów, bliżej prostego trudu robotniczej pracy, do utraty tchu, ale za psie pieniądze …Nie nadawali się na bohaterów, a może nie chcieli drażnić władzy.”

Szczytowym momentem kariery obu braci był mecz, który jest jednym z najważniejszych w historii polskiej piłki ligowej. W 1948 roku jak już wspominaliśmy liga grała systemem wiosna-jesień, a po 22 kolejkach na czele tabeli były Wisła i Cracovia z takim samym dorobkiem punktowym. W tej sytuacji o mistrzostwie musiał zadecydować dodatkowy mecz, który rozegrano 5 grudnia na legendarnym już nieistniejącym stadionie Garbarni położonym tam, gdzie dzisiaj straszy Hotel Forum. Niewiele brakło, aby Różankowscy w ogóle w tym meczu nie wystąpili, ponieważ „dekawka”(model „hansa”), którą dojeżdżali do Krakowa z Myślenic uległa awarii i na mecz dotarli dosłownie w ostatniej chwili, kiedy byli już gotowi do ich zastąpienia zawodnicy rezerwowi.

Za faworyta uchodziła Wisła i gol strzelony przez Legutkę w pierwszej minucie zdawał się to potwierdzać. Wtedy padła również jedna z najsłynniejszych futbolowych kwestii gdy rozbawiony skrzydłowy Wisły Mieczysław Gracz powiedział do zawodników Cracovii : „No to mocie na Mikołaja!”. To chyba rozsierdziło „Pasy” bardziej niż stracona bramka. Zaczyna się koncert Cracovii, a w jej szeregach głównie Stanisława Różankowskiego. Zdobywa pięknego gola, oczywiście głową, w 44 minucie i po kilkunastu sekundach wypracowuje sytuacje dla Szeligi, który również zdobywa bramkę. Kibice szczelnie wypełniający obiekt na Ludwinowie ze zdumieniem oglądają jak uchodząca za mocniejszą w defensywie Cracovia radzi sobie w tym meczu w ataku. Sukces pieczętuje Stanisław Różankowski w 74 minucie wykorzystując zamieszanie podbramkowe. W pomeczowych relacjach „Echo Krakowa”, „Piłkarz” i „Sport” nie mogą się nachwalić braterskiego duetu pisząc m.in.

„Bracia Różankowscy, ci do niedawna niedoceniani przez b. kpt. związkowego zawodnicy, udowodnili, że są rasowymi napastnikami. Tacy zawodnicy są nam potrzebni do obecnego systemy WM, stosowanego przez jedenastkę narodową. Ambicją wykazaną na tych zawodach, przeszli samych siebie.”

„Stanisław Różankowski jest bezsprzecznie wielkim talentem, posiada wszelkie dane, by znaleźć się w czołówce naszych piłkarzy. Główka była majstersztykiem, trzecia bramka była niemal jego indywidualną zasługą, gdyż otrzymawszy piłkę w tłoku, przejechał dwu przeciwników i przytomnie strzelił. Okazało się, że Różankowskiego stać na energię, której oczekujemy w przyszłości w pełnym wydaniu.

Kierownictwo napadu Cracovii spoczęło w ręku Eugeniusza Różankowskiego. Pociągnięcie było dobre. Jest to zawodnik o poważnych kwalifikacjach technicznych i wspaniałych warunkach fizycznych przy czym błyskawicznie orientuje się i jest dostatecznie szybki. Wraz z bratem był jednym z głównych współtwórców zwycięstwa.”

Po meczu piłkarze Wisły podkreślali, że nie wolno puszczać Różankowskiego do główkowania, bo to już 90 procent bramki. Uszczęśliwiony Stanisław Różankowski stwierdził „Dobrze się stało, że graliśmy obok siebie z Geńkiem. Grało się nam bardzo dobrze i mecz dzisiejszy uważam za jeden z najlepszych, jakie dotąd rozegraliśmy”, a Eugeniusz dodał „fatalny był dla nas początek: pierwsza stracona bramka i ciągłe poślizgnięcia się na ciężkim terenie. Ale rozkręciliśmy się i wygraliśmy z zawsze najtrudniejszym dla nas przeciwnikiem”. I tak bracia Różankowscy przyczynili się do tego, że Cracovia zdobyła swój piąty mistrzowski tytuł. Do dzisiaj ostatni.

Cracovia – Wisła 3:1 (2:1)

Bramki : 0:1 – Legutko (1’), 1:1 – S.Różankowski (44’), 2:1 – Szeliga (45’), 3:1 – Różankowski (75)

CRACOVIA: Rybicki, Kaszuba, Glimas, Jabłoński I, Gędłek, Jabłoński II, Poświat, Różankowski II, Różankowski I, Radoń, Szeliga.

WISŁA: Jurowicz, Kubik, Flanek, Filek I, Wapiennik A., Cisowski, Rupa, Kohut, Gracz, Mamoń.
Rafał Podmokły
Źródło: gazeta.myslenice.pl 3 listopada 2020 [1]