Kazimierz Kmiecik

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacja, szukaj
Kazimierz Kmiecik

Prześlij zdjęcie

Informacje ogólne
Imię i nazwisko Kazimierz Kmiecik
Urodzony 19 września 1951, Węgrzce Wielkie
Wiek 67 l.
Pseudonim Suchy, Badyl
Wzrost 175 cm
Waga 73 kg
Wychowanek Węgrzcanka Węgrzce Wielkie
Kluby
Lata Klub Występy (gole)
1961-65
1965-67
1968-1981
1981
1982
1982-85
1985-1988
1988-89
Węgrzcanka Węgrzce Wielkie
Cracovia
Wisła Kraków
SC Charleroi
Wisła Kraków
AE Larissa
Stuttgarter Kickers
OFV Offenburg


296 (151)

8 (2)
liczba występów i goli w ekstraklasie i mistrzostwach kraju
Reprezentacja narodowa
1972-80 Polska 34 (8)

j - jesień, w - wiosna



Junior Cracovii zmuszony przez władze komunistycznej MO do przejścia do Wisły Kraków.

Wywiady

Sports.pl

(fragment wywiadu oryginalnie opublikowanego w Przeglądzie Sportowym)


PS: Pan grał po obu stronach Błoń, karierę jednak zrobił w Wiśle. Ale na początku za bardzo do tej Wisły nie chciał pan trafić...

Mama pracowała w Spółdzielni Tworzyw Sztucznych, ojciec w milicji. Cracovia należała do spółdzielni, Wisła do milicji. Był rozdźwięk w rodzinie... Grałem w juniorach Cracovii, gdy któregoś dnia sama generalicja przyjechała z Wisły. Spodobałem się. Chodzili za mną, pytali, nagabywali.

PS: Wspólnie z ojcem wysłał pan pismo do Cracovii.

Bo w końcu ulegliśmy. Do ojca przyjechał szef milicji. Postawił sprawę jasno: „Niech syn przejdzie". Ojciec nie miał wyjścia. Takie były czasy. To było prawie jak z wojskiem w Legii i Śląsku. A ja przez ojca drogę do Wisły miałem niemalże służbową. Trzeba było pismo napisać z prośbą o przejście do Wisły i o zwolnienie z Cracovii. No to napisałem wraz z ojcem...

PS: Nie protestował pan?

Trochę się wahałem, ale to było normalne, że piłkarz przechodził z Cracovii do Wisły i z Wisły do Cracovii. Piłkarze krakowskich zespołów znali się i lubili. Tym razem było trochę inaczej. Cracovia bardzo się burzyła, bo dobrze grałem w piłkę w tych juniorach, strzelałem bramki.

PS: Co więc skłoniło pana do zmiany adresu?

Cracovia nie miała wtedy stadionu i nie grała w pierwszej lidze. Była trochę bezdomna. Troszkę pograła na obiekcie Wawelu, troszkę na innych. Wisła przekonała mnie też, że będę trenował w pierwszej drużynie, że otrzymam szansę. No i większe perspektywy - wiadomo - puchary.

PS: Czym przekonała pana Wisła?

Przywilejami... W Wiśle dostawaliśmy obiady w kasynach, bloczki żywieniowe. Zagwarantowano mi stypendia, korepetycje, w szkole pomagali.

PS: Ale jednak się pan zawahał. Napisał pan list odwoławczy o treści: „Zawiadamiam uprzejmie, że wycofałem swoją prośbę o zwolnienie z sekcji piłki nożnej SKS Cracovia i pragnę nadal uprawiać tę dyscyplinę sportu w macierzystym klubie".

Powstało napięcie między ojcem i mamą i wewnątrzrodzinne przepychanki. Mama była w spółdzielni, więc nie chciała, żebym odchodził z Cracovii. Jakby to wyglądało w pracy? Napisała kolejny list odwoławczy, że wyjechałem na obóz z Wisłą bez jej zgody i nie z własnej nieprzymuszonej woli... A ojciec nie był zbyt wylewny. Mówił, ale widać było, że chciał, żebym poszedł do Wisły. Powiedział matce, że go naciskają i muszę trafić do Wisły. Wtedy zaczęły się różne rozgrywki między klubami. W końcu trafiłem na Reymonta zaraz po juniorskich derbach Krakowa. W Cracovii mieli pretensje.

PS: Nie walczyli o chłopaka, który strzelał dużo goli w juniorach?

Próbowali. Jeden z trenerów Cracovii pojechał nawet do Warszawy. Był uparty. Zamierzał interweniować. Usłyszał: „Macie rację, z Wisłą jednak nie wygracie". Bo zawsze to było tak, że milicja była górą.
Przemysław Zych
Źródło: Sports.pl 5 listopada 2010 [1]


Zobacz też