1939-02-26 Wisła K. - Cracovia 47:33

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Wisła K.—Cracovia 47:33 (13:18).

mistrzostwa okręgowe






Relacje z zawodów

"Wisła zdobywa mistrzostwo Krakowa w koszykówce — bijąc Cracovię 47:33" -
Ilustrowany Kuryer Codzienny

Wisła zdobywa mistrzostwo Krakowa w koszykówce — bijąc Cracovię 47:33

Relacja z meczu w dzienniku Ilustrowany Kuryer Codzienny cz.1
Relacja z meczu w dzienniku Ilustrowany Kuryer Codzienny cz.2
Zwycięstwo „czerwonych” poza samym faktem zdobycia po raz pierwszy w ciągu istnienia sekcji mistrzostwa Krakowa świadczy o bezwzględnej ich wyższości w tegorocznych rozgrywkach nad mistrzem Polski, który w tem drugiem spotkaniu był naogół faworytem z powodu mocno osłabionego składu w jakim wystąpiło do gry drużyna Wiały, ale mająca w swych szeregach olimpijczyka Stoka, Paszuchy i Łapińskiego.

Brak czołowych tych zawodników nie zdeprymował jednak drużyny Wisły, która zdaje sobie sprawę ze swego osłabienia rozpoczęła grę bardzo ostrożnie, nie siląc ale na efektowne wgrania. Dokładnymi podwalami Wisły zdobywała teren, zbliżając się pod kosz, gdzie zawsze znalazł się rozumnie wysunięty zawodnik, który mimo świetnej obrony Pluciński—Resich zazwyczaj kończył akcje skutecznym strzałem.
A że przytem w grze defensywnej Wisła stanęła na wysokości zadania, gdyż w momentach akcji przeciwnika cała piątka broniła przedpola kosza nie dając Cracovii zbyt wiele okazji do wykończania akcji.
Byłoby błędem przypisywać zasługą odniesionego zwycięstwa jednostkom, gdyż z całej drużyny wszyscy wykazali nadzwyczajną formą i maksimum woli zwycięstwa.
Jeśli idzie o obrońców to para Wisły Ciepły Bieniek przewyższyła w tym dniu swoich vis a vis renomowaną dwójką Cracovii Pluciński—Resich, dorównując im nawet z zagraniach ofesywnych. Z napastników każdy wnosił inne wartości do gry. I tak Papiński był niestrudzonym łącznikiem miedzy obroną i atakiem, a przedewszystkiem decydował o systemie gry, wyciskając swe piętno na wszelkich zagraniach mistrzowskiej piątki. „Duży” natomiast był idealnym wzrostem strzelcem, którego w żaden sposób nie mogli utrzymać obrońcy pokonanych. — Wreszcie dopełniający trójką atak Saratowicz (Polak z Ameryki) był rewelacją spotkania dzięki swym niespodziewanym wypadom, które przyniosły szereg niespodziewanych koszy, zdobytych w chwili, kiedy przeciwnik zaczął poważnie zagrażać zwycięzcom. Ostatnim wreszcie zawodnikiem, któremu również należy się pochwała był Kluczyński.
Białoczerwoni nie stanowili tak jednolitej masy jaką była drużyna Wisły i to było główną przyczyną ich porażki. Nie pomogły wspaniałe wypady Kuligowskiego, doskonała gra pod koszowa Kopfa, dalekie strzały Czajczyka, a nawet solidna praca obrony. Cracovia musiała uznać wyższość przeciwnika.

Sędziował pp. Eberhardt i Dąbrowski.
Źródło: Ilustrowany Kuryer Codzienny nr 59 z 28 lutego 1939