2009-03-22 Wisła Kraków - Cracovia 4:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Wisła Kraków

Trener:
Maciej Skorża
pilka_ico
Ekstraklasa , 21 kolejka
stadion Wisły, niedziela, 22 marca 2009, 17:00

Wisła Kraków - Cracovia

4
:
1

(0:1)



Herb_Cracovia

Trener:
Artur Płatek
Skład:
Pawełek
Baszczyński
Głowacki
Marcelo
Piotr Brożek
Małecki
Sobolewski (83' Jirsak)
Diaz
Zieńczuk
Ćwielong (88' Niedzielan)
Beto (32' Boguski)

Ustawienie:
4-4-2

Sędzia: Tomasz Mikulski z Lublina
Widzów: 12 500

bramki Bramki

Sobolewski (47')
Marcelo (64')
Małecki (66')
Ćwielong (79')
0:1
1:1
2:1
3:1
4:1
Sasin (25')
zolte_kartki Żółte kartki
Brożek
Marcelo
Małecki
Zieńczuk
Wasiluk
Ślusarski
Pawlusiński
Skład:
Cabaj
Kulig (72' Derbich)
Polczak
Tupalski
Szeliga
Baran (84' Wasiluk)
Kłus
Pawlusiński (72' Moskała)
Nowak
Sasin
Ślusarski

Ustawienie:
4-5-1
Mecz następnego dnia:

2009-03-23 Cracovia (ME) - Wisła Kraków (ME) 2:1



Opis meczu

"Wisła K. - Cracovia 4:1 (0:1)" -
TerazPasy.pl

Wisła K. - Cracovia 4:1 (0:1)

Trener Artur Płatek nie dokonał w podstawowym składzie żadnych zmian w porównaniu z poprzednim meczem ligowym z Lechią Gdańsk (3:1). Na mecz nie zostali wpuszczeni kibice Cracovii. Sektor gości został udostępniony kibicom gospodarzy - zasiadło na nim ledwie kilkanaście osób.

Piłkarze Cracovii bardzo odważnie rozpoczęli to spotkanie i gra w pierwszych minutach toczyła się głównie na połowie gospodarzy. Pierwszy strzał na bramkę Cracovii padł w 8 minucie - po uderzeniu Ćwieląga z linii 16 metrów piłkę bez problemów wyłapał Marcin Cabaj.

W kolejnych minutach optyczną przewagę posiadała Cracovia, ale nie stwarzała dogodnych sytuacji bramkowych. Rywale wyprowadzali szybkie i groźne kontrataki.

W 25 minucie obrońcy Wisły zbyt krótko wybili piłkę, ta trafiła na 25 metrze do Pawła Sasina, który w trudnej pozycji strzelił Pawełkowi "za kołnierz"! Piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. 1:0 dla Cracovii!

Gospodarze rzucili się do ataku, ale wysoko grający piłkarze Cracovii rozbijali ataki daleko przed linią pola karnego. W 35 minucie żółtą kartką za faul ukarany został Bartosz Ślusarski.

W 38 minucie po sprytnym zagraniu w środku boiska z Pawłem Nowakiem kilkudziesięciometrowy rajd przeprowadził Dariusz Pawlusiński, ale w polu karnym został zatrzymany przez obrońców. Chwilę później obok bramki strzelał kapitan Cracovii Arkadiusz Baran.

Ostatnie minuty przed przerwą to przewaga Cracovii. Gra toczyła się głównie na połowie gospodarzy, którzy tylko sporadycznie przedostawali się pod bramkę Marcina Cabaja.

Zasłużone prowadzenie Cracovii po 45 minutach. Zespół trenera Artura Płatka nie stworzył wiele sytuacji bramkowych, ale Paweł Sasin wykorzystał błąd obrony i strzelił wspaniałego gola. Bramkarz Cracovii Marcin Cabaj nie miał wielu okazji do interwencji.

Po przerwie obydwa zespoły wyszły w niezmienionych składach.

Zanim na dobre rozpoczęła się druga połowa gospodarze zdobyli wyrównującą bramkę. Po zamieszaniu podbramkowym piłka trafiła przed szesnastkę do Radosława Sobolewskiego, który silnym precyzyjnym strzałem obok słupka umieścił piłkę w siatce nie dając żadnych szans obrony Marcinowi Cabajowi. 1:1...

Po zdobyciu wyrównującej bramki miejscowi osiągnęli przewagę i częściej przebywali pod bramką Cracovii. Na bramkę Marcina Cabaja strzelali Zieńczuk po rzucie wolnym i Ćwieląg główką z kilku metrów. Szczególnie przy drugim strzale bramkarz Cracovii zachował się znakomicie łapiąc piłkę na linii bramkowej po silnym i precyzyjnym uderzeniu napastnika Wisły.

W 63 minucie Cracovia miała znakomitą okazję do wyrównania. Ślusarski wykorzystał moment zawahania obrońców Wisły, zabrał im piłkę, podał na prawą stronę do Pawła Sasina. Ten dośrodkował na głowę stojącego przed bramką Pawła Nowaka, lecz Pawełek zdołał obronić.

Kilkadziesiąt sekund później piłka znalazła się w bramce Cracovii. W ogromnym zamieszaniu na polu bramkowym piłka trafiła do Marcelo, który niemal z linii bramkowej wbił piłkę do siatki. 1:2.

Chwilę później było już 1:3 dla Wisły. Patryk Małecki wykorzystał błąd Przemysław Kuliga i mając przed sobą tylko Marcina Cabaja pewnie wbił piłkę do bramki. 1:3...

Po stracie dwóch bramek trener Artur Płatek dokonał dwóch zmian. Zdjął z boiska Kuliga wprowadzając w jego miejsce Łukasza Derbicha, a za Dariusza Pawlusińskiego wprowadził Tomasza Moskałę.

Cracovia próbowała jeszcze zaatakować, ale w 78 minucie gospodarze wyprowadzili szybką akcję prawą stroną po której Ćwieląg z najbliższej odległości zdobył czwartą bramkę dla gospodarzy... 1:4.

Siedem minut przed końcem spotkania trener Płatek zdjął z boiska Arkadiusza Barana wprowadzając w jego miejsce Marka Wasiluka.

Miłe złego początki można powiedzieć o przebiegu 179. Wielkich Derbów Krakowa. Cracovia znakomicie rozpoczęła to spotkanie i zasłużenie prowadziła po pierwszej połowie. Bardzo szybko stracona bramka po przerwie, a następnie dwie stracone bramki w odstępie kilkudziesięciu sekund odebrały piłkarzom Cracovii nadzieje na korzystny wynik.
Crac
Źródło: TerazPasy.pl 22 marca 2009 [1]


"Wisła gromi w derbach!" -
Interia.pl

Wisła gromi w derbach!

W 179. Wielkich Derbach Krakowa Wisła przespała pierwszą połowę, ale w drugiej obudziła w sobie lwa, który pożarł "Pasy". Podopieczni Macieja Skorży odrobili dwa punkty straty do prowadzącego Lecha!

Nikt nie spodziewał się, że w I połowie na boisku będzie rządziła broniąca się przed spadkiem Cracovia. Wprawdzie na początku Marcina Cabaja postraszył Piotr Ćwielong strzałem z 17 m (dobrze ustawiony bramkarz "Pasów" złapał piłkę), ale przy Reymonta goście sprawiali lepsze wrażenie.

Wisła mogła ukąsić po kwadransie: Marek Zieńczuk fenomenalnym podaniem ominął całą defensywę przeciwnika, lecz Ćwielong nie opanował piłki, a gdyby to zrobił, znalazłby się sam przed Cabajem. Później z wolnego "Zieniu" dograł na głowę Radosława Sobolewskiego, lecz ten uderzył za lekko i Cabaj obronił.

A Cracovia? Nie czekała na to, co zrobi Wisła. Nawet siódemką graczy zapuszczała się pod pole karne "Białej Gwiazdy". Starała się grać na jeden kontakt. Brakowało jej jednak dokładności przy ostatnim podaniu.

Skoro Cracovii nie wychodziły podania, Paweł Sasin postanowił strzelać. Nie bacząc na to, że do bramki daleko (30 m), nie bawił się w przyjmowanie, tylko machnął we właściwym kierunku. I co? Zbyt daleko wysunięty Mariusz Pawełek nie sięgnął piłki, a ta odbiła się od poprzeczki i ugrzęzła w siatce!

Było to pierwsze prowadzenie Cracovii przy Reymonta od jej powrotu do ekstraklasy.

Wisła rozsierdzona stratą gola ruszyła do przodu o wiele bardziej zdecydowanie, niż na początku. Kilka razy zakotłowało pod bramką Cabaja, w najciekawszej akcji Kłus uprzedził Sobolewskiego pięć metrów przed bramką. Tymczasem po stracie Rafała Boguskiego (zmienił po 30 minutach Beto) goście wyprowadzili groźną kontrę, po której Dariusza Pawlusińskiego w ostatniej chwili zatrzymał Pawełek.

Nastroje w ekipie gospodarzy poprawiły się tuż po przerwie. Po rzucie rożnym podopieczni trenera Płatka zbyt krótko wybili piłkę, z czego skorzystał Radosław Sobolewski - huknął z 20 m w lewy róg. Cabaj wyciągnął się jak struna, ale nie miał szans, by dojść do piłki.

Goście chcieli się odgryźć natychmiast. Po wrzutce z wolnego Pawlusińskiego groźnie główkował niepilnowany Piotr Polczak.

Wisła miała zdecydowanie więcej do powiedzenia. Działały wreszcie jej skrzydła. Po akcji bokiem Sobolewskiego gola powinien zdobyć Ćwielong, ale minął się z piłką. Z kolei po koszmarnym błędzie stoperów Wisły radość w gronie "Pasów" mógł zapewnić Paweł Nowak (źle główkował, Pawełek spokojnie złapał strzał).

Derby rozstrzygnęły się w ciągu minuty! W tak krótkim okresie "Biała Gwiazda" strzeliła dwa gole! Najpierw - w potwornym "kotle" - Sobolewski uderzył w długi róg, a metr przed bramką piętą futbolówkę skierował do siatki Marcelo. Za moment błysnął Patryk Małecki, który wyłuskał piłkę za polem karnym rywala, podciągnął do "szesnastki" i piękną "wkrętką" trafił w długi róg!

Cracovia leżała na deskach, a fani "Białej Gwiazdy" mogli ogłosić: "Wisła, pany!". Gdy jeszcze Ćwielong kopnięciem do pustej bramki zdobył swego pierwszego ligowego gola w barwach Wisły, na trybunach rozległ się okrzyk: "Na kolana!"

"Biała Gwiazda" pokazała, że jak gra z werwą i determinacją, potrafi strzelać grad goli nawet bez pomocy Pawła Brożka. To pierwsza tak wysoka wygrana Wisły bez udziału "Brozia"!
Źródło: Interia.pl 22 marca 2009 [2]


Trenerzy po meczu

Artur Płatek (trener Cracovii)

- Wynik znamy, Wisła wygrała 4:1. Z mojego punktu widzenia nie mogę nic miłego powiedzieć, o tym co się tutaj stało, szczególnie w drugiej połowie. Przed przerwą konsekwentnie realizowaliśmy nasze założenia. Graliśmy wysokim pressingiem, Wisła nie była w stanie nam zagrozić. Zdobyliśmy wreszcie gola, może przypadkowe, ale zasłużonego.

- W przerwie nic nie wskazywało na to, że mecz może skończyć się takim wynikiem. Przełomowym momentem była pierwsza bramka. Wiślacy zachowali się trochę nie fair. Po ich zawodnik leżał kontuzjowany, krzyczano, aby wybić piłkę, tymczasem padł gol.

- Przy drugiej bramce myślałem, że był spalony, lecz po obejrzeniu powtórek okazało się, że nie. Szkoda bardzo sytuacji Pawła Nowaka, jeszcze przy stanie 1:1. Wisła nie miała takiej okazji. Gdyby wtedy padł gol, może Cracovia wygrałaby to spotkanie. Ale teraz nie ma co gdybać.

- Musimy wyciągnąć wnioski z tej kolejnej wyjazdowej lekcji, bo możemy mieć kłopoty z utrzymaniem się w lidze Ja na boisku potrzebuję charakteru, a w ostatnich 35 minutach nie widziałem tego zbyt wiele u moich piłkarzy.

Płatek dopytywany o decyzję czy przedmeczowe informacje o kontuzjach Bartosza Ślusarskiego i Piotra Polczaka były "zasłoną dymną" odparł: - Nie, mówiliśmy prawdę i ich stanie zdrowia. Zdecydowałem jednak, że mogą zagrać. Widać jednak było, że Bartek i Piotrek to nie ci sami piłkarze, co we wcześniejszych meczach.

Trener Cracovii zapytany, czy nie przespał w szatni przerwy, bo w drugiej połowie jego drużyna nie grała z takim zaangażowaniem, jak na początku stwierdził: - Nie każda przerwa może wyglądać tak, jak w meczu z Lechią (wtedy Płatek ostro zrugał piłkarzy - przyp. wojt). Nasze założenia na drugą połowę były takie same, jak na pierwszą.

Maciej Skorża (trener Wisły)

- Dla nas pierwsza połowa, to był "mały horror", niewiele nam wychodziło - przyznał szkoleniowiec Wisły. - Spodziewałem się, że Cracovia zagra tak agresywnie, wysokim pressingiem, lecz myślałem że znajdziemy sobie na to receptę.

- Tak się stało. Byliśmy zdani na granie długich piłek, których nie byliśmy w stanie przetrzymać. Mój plan spalił na panewce. Jeszcze przed przerwą wprowadziłem Rafała Boguskiego. On miał wejść w drugiej połowie, ale postanowiłem dać mu dodatkowy kwadrans, aby się rozruszał. To była chyba dobra decyzja, bo Rafał nam bardzo pomógł w odniesieniu zwycięstwa.

- Kluczowym momentem był oczywiście gol Radka Sobolewskiego. Dobrze, że stało sie to już w pierwszej minucie po przerwie. Potem przeprowadziliśmy już kilka fajnych akcji, szczególnie tych zakończonych bramkami Patryka Małeckiego i Piotrka Ćwielonga. Cieszę się, że zadowoleni są nasi kibice. Chciałbym im podziękować, bo nawet gdy wynik był dla nas niekorzystny cały czas wspierali zespół.

Skorża przyznał natomiast, że w perspektywie najbliższego meczu z Lechem martwią go żółte kartki, które dostali Piotr Brożek i Marcelo. - Mam już jakiś pomysł, jak zestawić naszą defensywę. W derbach poradziliśmy sobie bez Pawła Brożka, więc w Poznaniu damy sobie radę bez Piotrka i Marcelo.

WOJT
Źródło: Interia.pl [3] [4]