Halina Rękas-Kozieł

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Halina Rękas-Kozieł

Informacje ogólne
Imię i nazwisko Halina Rękas-Kozieł
Urodzony(a) 1951


Halina Rękas-Kozieł piłkarka ręczna.

O Rodzinie Kozieł

"Sportowe życie Koziełów" -
dziennikpolski24.pl

Sportowe życie Koziełów

Żona i mąż uprawiali piłkę ręczną (ona także koszykówkę), ich córka grała w koszykówkę, a dwaj synowie grają w piłkę nożną. Rodzina Koziełów z Krakowa - Halina, Jan, Magdalena, Tomasz i Krzysztof - to ewenement na skalę krajową. Sport zdominował jej życie od wielu lat. I chyba na zawsze.

SYLWETKA RODZINY. Ojciec Jan grał w piłkę ręczną, córka w koszykówkę, mama w obie te dyscypliny, a synowie wybrali futbol

Halina Kozieł (z domu Rękas) pochodzi z Bojadeł koło Zielonej Góry. Życiowe losy sprawiły, że zamieszkała w Stalowej Woli. Razem z koleżankami zajęła trzecie miejsce w MP szkół średnich w handballu. Przez 5 lat grała jednocześnie w piłkę ręczną (w II-ligowej Błyskawicy Rozwadów) i koszykówkę (w Stali, z którą z ligi regionalnej awansowała do II ligi). W 1971 roku została studentką AWF Kraków i szczypiornistką II-ligowej Cracovii. Przeżyła z nią dwukrotnie smak awansu do I ligi i raz gorycz spadku. Grała w niej do 1978 roku, zajmując najwyżej szóste (dwa razy) miejsce w I lidze. Mierzyła 160 cm wzrostu, dlatego jako piłkarka ręczna była rozgrywającą (w Błyskawicy) i kołową (w Cracovii), a jako koszykarka rozgrywającą. - W tamtych czasach liczyła się głównie technika, nieważny był wzrost. Dało się pogodzić grę w ręczną i kosza. Gdy występowałam w Cracovii, nie miałam już jednak czasu, by trenować koszykówkę, choć chciano, bym grała w AZS Kraków - wspomina.

Jan Kozieł urodził się w Olkuszu. Grał w miejscowym Orle, potem przez 6 lat w Wawelu Kraków, z którym awansował do I ligi, a następnie spadł do II. W 1977 roku przeszedł do Hutnika Kraków, z którym w pierwszym sezonie zdobył wicemistrzostwo kraju i Puchar Polski (w finałowym turnieju w Krakowie został królem strzelców - 28 bramek), a w trzech następnych mistrzostwo kraju. Był rozgrywającym, słynął z atomowych rzutów. W trzecim "złotym" sezonie Hutnika uzyskał aż 260 goli - najwięcej w zespole. Potem dwukrotnie zajął z kolegami czwarte miejsce. Znowu jednak, tym razem w turnieju finałowym w Przemyślu, gdzie strzelił 9 bramek, sięgnął po PP. Wyjechał na 2 lata do Austrii, gdzie grał w I-ligowych PSK Klagenfurt i VAT Margareten. W 1986 roku wrócił "na chwilę" do Hutnika (zdążył z nim znów zdobyć PP - w Radomiu), później 4 lata grał w Niemczech w II-ligowych TV Huettenberg (dwa razy znalazł się w "siódemce" sezonu) i TSV Dudenhofen.

Magdalena Kozieł najpierw uprawiała minikoszykówkę, potem - do 2000 roku - grała w koszykówkę w Hutniku. Była rozgrywającą. Wyszła za mąż za amerykańskiego żołnierza. Przerwała grę, gdy podczas mistrzostw jednostek wojsk amerykańskich stacjonujących w Europie doznała zerwania wiązadeł krzyżowych. Ma 32 lata, mieszka w USA.

Tomasz Kozieł od małego uganiał się za piłką, ale nożną. Jest wychowankiem Hutnika. Potem grał w Pogoni Miechów, KS Rożnowa, Prądniczance, Skalance, Górniku Wieliczka, Wieczystej, LKS Niedźwiedź, Hutniku, znów Górniku, Okocimskim Brzesko, ponownie Hutniku, znowu Okocimskim i - do dziś - w Przeboju Wolbrom. Jest pomocnikiem, ale w Górniku i Hutniku bywał napastnikiem. Grywał także w futsal - w Baustalu ("złoto" i "brąz" MP), ZIS Gaszyńscy i Kupczyku Kraków (w tym roku awans do półfinału PP). Ma 34 lata.

Krzysztof Kozieł, liczący 20 lat, najpierw występował w Krakusie Nowa Huta, a od dwóch sezonów broni barw Garbarni. Wcześniej próbował swoich sił w koszykówce, siatkówce, piłce ręcznej i lekkoatletyce (biegach). Oboje rodzice grali w reprezentacji. Pani Halina w 1975 roku wystąpiła 4 meczach kadry piłkarek ręcznych. - Będąc zawodniczką Cracovii zagrałam w kadrze Polski południowej w meczu piłki... nożnej z Czechosłowacją. Przegrałyśmy w Kielcach 1-3, prowadził nas wtedy Andrzej Strejlau - mówi.

Pan Jan w latach 1975-1978 zaliczył ok. 70 gier w drużynie narodowej. O miejsce w niej konkurował z legendami polskiego handballu: kolegą klubowym Alfredem Kałuzińskim i Jerzym Klempelem ze Śląska Wrocław. W 1978 roku w MŚ w Danii zajął z kolegami 6. miejsce. Rok wcześniej w akademickich MŚ w Polsce zdobył "brąz". Nie pojechał na IO w Montrealu w 1976 roku. - Miałem czwarte kółko olimpijskie. Miało jechać 16 zawodników, ale gospodarze igrzysk zdecydowali, że ekipy mają liczyć tylko 14 graczy. Byłem jednym z najmłodszych w kadrze i nie załapałem się do "16" - zaznacza.

Ich dzieci nie miały okazji grać w koszulce z orzełkiem. Tomasz Kozieł w 2008 roku otrzymał powołanie na obóz kadry w Krośnie przed futsalowym dwumeczem z Egipcjanami, ale ci nie przyjechali do Polski.

W europejskich pucharach występował tylko Jan Kozieł. W 1979 roku w ćwierćfinale PZP strzelił w Krakowie 11 goli ekipie SC Magdeburg, posiadacza Pucharu Europy (Hutnik wygrał 23-22, ale w rewanżu przegrał 18-25). W 1980 roku w I rundzie PE 7-krotnie pokonał bramkarza obrońcy trofeum CSKA Moskwa, (było 26-26, w Moskwie Hutnik przegrał 22-26). Mógł zaliczyć więcej gier, ale w 1979 roku Hutnik nie został zgłoszony do PE, a 2 lata później uniemożliwił to stan wojenny. Z VAT Margareten awansował aż do półfinału Pucharu EHF. - Mieliśmy szczęście w losowaniu. Graliśmy ze słabymi drużynami z Francji i Holandii oraz ze Szwedami, którzy zgodzili się rozegrać oba mecze w Austrii, dokąd przyjechali autokarem. W półfinale z Rumunami nie mieliśmy szans - mówi.

Jego synowie najwyżej grali na szczeblu nowej II ligi -Tomasz w Okocimskim, Krzysztof w Garbarni. Pierwszy, pytany o swe najbardziej pamiętne mecze, wspomina III-ligowe derby z Cracovią, rozegrane wiosną 2003 roku na boisku Hutnika: - Cracovia wygrywając u nas, zapewniała sobie awans. Miała już przygotowane szampany. Do przerwy przegrywaliśmy 0-2, ale wygraliśmy 5-2. Mieliśmy na tym meczu włosy ufarbowane na niebiesko. Cracovia i tak wtedy awansowała - wspomina Tomasz, który w pamiętnych derbach gola nie strzelił (w sezonie zdobył 8 bramek).

Jego młodszy brat w tym sezonie na razie 4 razy pokonywał bramkarzy. Być może jego dorobek byłby większy, gdyby w końcówce rundy, w spotkaniu z Wigrami Suwałki na Suchych Stawach (1-2), nie złamał dużego palca u nogi. - Stało się to w drugiej połowie, kilka minut po moim wejściu na boisku. Dograłem do końca meczu, miałem nawet asystę przy golu Marcina Siedlarza. Po meczu nie mogłem jednak chodzić - mówi.

Pani Halina po zakończeniu kariery przez 20 lat była nauczycielką wf w SP nr 89 i krótko w SP nr 114. Prowadziła też zajęcia z minikoszykówki; jej podopieczne były piąte w MP szkół podstawowych. Pan Jan po zakończeniu kariery w 1991 roku próbował zająć się biznesem, potem został nauczycielem wf w SP nr 89, prowadzi też zajęcia piłki ręcznej z dziećmi z klas V i VI. Tomasz skończył AWF Kraków, jest trenerem II klasy, Krzysztof zaczął studia na AWF. Rodzice bacznie śledzą poczynania synów, jeżdżą na ich mecze, krytkują i udzielają rad. - Interesujemy się ich karierą. Mówimy, żeby nie brali sobie do głowy niepowodzeń, żeby się przykładali do treningu, bo trening czyni mistrza - podkreśla pan Jan, który wraz z żoną bywa też na wielkich imprezach sportowych, m.in. w 2009 roku na ME piłkarzy ręcznych w Innsbrucku (był z nimi młodszy syn) i turnieju przedolimpijskim szczypiornistów we Wrocławiu oraz tegorocznych ME siatkarzy w Wiedniu.

Jerzy Filipiuk
Źródło: dziennikpolski24.pl 12 grudnia 2011 [1]