1939-04-16 Cracovia - Warszawianka Warszawa 2:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Wersja z dnia 15:38, 6 lut 2021 autorstwa Grot (Dyskusja | edycje)
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
(bez trenera)
pilka_ico
Liga , 2 kolejka
Kraków, Stadion Cracovii, niedziela, 16 kwietnia 1939, 16:15

Cracovia - Warszawianka Warszawa

2
:
1

(1:1)



Herb_Warszawianka Warszawa

Trener:
Leopold Kiesel
Skład:
W. Pawłowski
Lasota
Pająk
E. Jabłoński
Grünberg
Góra
Bartyzel
Madryga
Korbas
Szeliga
Zembaczyński

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Alfons Raettig z Łodzi
Widzów: 7 000

bramki Bramki
Pająk (25')

Zembaczyński (75')
1:0
1:1
2:1

Święcki (44')
Skład:
Kondracki
Filip
Joksch
Sochan
Hogendorf
Dmytryszyn
S. Baran
Święcki
W. Przeździecki
Wieczorek
Pyrich

Ustawienie:
2-3-5
Mecze tego dnia:

1939-04-16 Cracovia - Warszawianka Warszawa 2:1
1939-04-16 Cracovia II - Wisła Kraków 0:3



Zapowiedź meczu


Opis meczu

Nie pomógł groźny przebój Barana. Pawłowski wyłapuje piłkę co obserwuje Góra.

"44 piłkarzy na boisku Cracovii" -
Przegląd Sportowy

44 piłkarzy na boisku Cracovii

Rewia szarzyzny i przeciętności

Kraków. 16.4. – Tel. wł. – Rewia 44 piłkarzy ligowych, wielki dwumecz piłkarski na boisku Cracovii pozostawił wrażenie naogół smętne. Trudno oprzeć się smutnym myślom, skoro przez 3 bite godziny obserwujemy 4 drużyny należące do extra klasy, a których wyczyny nie mogą w najmniejszym stopniu zadowolić. Dodajmy do tego fatalne warunki atmosferyczne, a otrzymamy sumaryczny obraz imprezy, która mogła być ciekawa, a stała się nużąca.

(…)

Cracovia – Warszawianka 2:1 (1:1).

Bramki dla Cracovii strzelili: Pająk z wolnego i Zembaczyński, dla Warszawianki Pirych. Sędzia p. Rettig. Publiczności 7 tys.

Cracovia: Pawłowski; Lassota, Pająk; Jabłoński, Grünberg, Góra; Madryga, Bartyzel, Korbas, Szeliga, Zembaczyński.

Warszawianka: Kondracki; Filip, Joksz; Sochan, Hogendorf, Dmytryszyn; Baran, Święcki, Przezdziecki, Wieczorek, Pirych.

Gdy po meczu AKS – Garbarnia widz żywił nadzieję, że w drugim spotkaniu zachwyci oko mozaiką futbolu, to niestety zawiódł się w całej pełni. I tutaj bowiem nie było momentu, który wykraczałby poza szablon. Typowa walka o punkty, początkowo anemiczna, później zacięta, w miarę zbliżania się do końca coraz ostrzejsza.

Cracovia wygrała zasłużenie, bo na ogół była lepsza niż przeciwnik. Nie mniej w zespole „białoczerwonych” są dalej luki, tym bardziej, gdy występuje on w osłabionym składzie, bez trzech panów „M”.

Brakowało dziś bowiem Majerana, Młynarka i Myszkowskiego – a więc dwu w ataku i jednego w pomocy. Prócz tych braków mamy jeszcze do zanotowania obniżenie formy u innych zawodników. Przede wszystkim więc Korbas grał bardzo słabo i dopiero w ostatnich minutach trochę się poprawił. Wpływa to na siłę i sprężystość całej ofensywy, gdzie na razie jeden Szeiga wraca powoli do normalnego poziomu. Dobra jest pomoc.

Nie można stawiać zarzutów obronie, poza jednym błędem, który kosztował bramkę. Wreszcie Pawłowski miał dwa momenty, które mogły źle się skończyć. Na ogół obraz niezbyt zadowalający. Miejmy jednak nadzieję , że nastąpi poprawa i nie będzie konieczności by w meczu ligowym grał zawodnik, który tegoż dnia przed południem występował już w spotkaniu o mistrzostwo (Madryga). To nie przyczynia się do poprawy szans zespołu.

Warszawianka zeszła z boiska pokonana. Nie pokazała nic szczególnego, a jednak ma jednostki zasługujące na wyróżnienie. Do nich zaliczamy przede wszystkim Barana na skrzydle, który poczynił duże postępy, ma doskonały ciąg na bramkę i zrozumienie dla współpracy. Dobrze też wypadł jego dawny partner z prowincji Hogendorf na środkowej pomocy. Wytrzymał tempo do ostatniej chwili, ma wyczucie dla współpracy z atakiem i powinniśmy jeszcze o nim słyszeć. Reszta przeciętna, ale bardzo szybka i ambitna.

Z dziejów tego meczu zanotować należy, że prowadzenie uzyskał Pająk w 25 min. rzutem wolnym, bitym z 30 m. Tuż przed przerwą, Święcki, wykorzystując błąd obrony, przebija się, strzela nieuchronnie. W drugiej połowie początkowo przeważa Warszawianka, później Cracovia jest coraz częściej przy głosie i wreszcie Zembaczyński po pięknym rzucie Lassoty ustala wynik dnia.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 31 z 17 kwietnia 1939 [1]


"Z trudem wywalczone zwycięstwo" -
Ilustrowany Kuryer Codzienny

Z trudem wywalczone zwycięstwo

Relacja z meczu w dzienniku Ilustrowany Kuryer Codzienny cz.1
Relacja z meczu w dzienniku Ilustrowany Kuryer Codzienny cz.2
Bezpośrednio po meczu AKS—Garbarnia wbiegły na boisko drużyny Cracovii i Warszawianki w nast. składach: Cracovia: Pawłowski, Lasota i Pająk, Jabłoński, Grűnberg i Góra, Madryga, Bartyzel. Korbas. Szeliga i Zembaczyński. Warszawianka: Kondracki, Filip i Joksz. Sochan, Hagendorf i Dmytryszyn. Baran, Święcki. Przeździecki, Wieczorek i Pirych.

Występu Warszawianki oczekiwano z zaciekawieniem, aby się przekonać, czy jej marne wyniki osiągnięte na początku se¬zonu były jej słabą grą usprawiedliwione. Odpowiedź wypadła częściowo potwierdzająco, gdyż zespól warszawski po utracie Smoczka i Knioły reprezentuje słabszy, niż w ub. roku, poziom. Na tle słabiej grającej drużyny stołecznej białoczerwoni winni byli wypaść dobrze. Tymczasem i oni wykazali, że nie są w formie. Zwycięstwo nad AKS-em na progu sezonu zapowiadało więcej, niż zobaczyliśmy tak na meczu z Węgrami, jak i wczoraj.
Stąd też nic dziwnego, iż do pauzy panowała na boisku ogromna nuda, obie drużyny jakby się wysilały, aby rezerwować sobie siły na późniejsze okresy. Tę monotonję przerwał doniero pięknie strzelony rzut wolny przez Pająka w 25 min., podyktowany za „faul”- Warszawianki. I ten sukces nie rozgrzewa jakoś białoczerwonych podczas gdy jej przeciwnik jest nawet bardziej ruchliwszy i zdobywa się od czasu do czasu na jakiś mniej lub więcej groźny przebój. Co Pająk naprawił to zepsuł w 41 miru, podając niedokładnie piłkę swemu partnerowi, co wykorzystał Święcki, podprowadzając piłkę pod samą bramkę Cracovii i strzelając w róg siatki.
Początek drugiej połowy nie zapowiadał bynajmniej lepszej gry. Tylko może większa ostrość cechowała zawodników, pragnących raczej utrzymać rezultat, aniżeli sięgnąć po sukces. Dopiero znowu defensywa Cracovii ma pewien udział w sukcesie. Mianowicie w 32 min. Lasota z obrony pięknie przedostaje się pod bramkę przeciwnika i oddaje dobra centra do środka, poczem nadlatujący z lewego skrzydła do środka Zembaczyński pięknym strzałem zdobywa drugą, a zarazem i zwycięską bramkę.
Gra obecnie przybiera Inny obraz, ożywia się, przyczem obie strony nie „murują“, ale dążą do zmiany wyniku. Mimo znużenia obie drużyny zdobywają się obecnie na większy wysiłek, niż wtedy, kiedy były w pełni sił na początku zawodów.
Pomimo słabej gry zwycięstwo Cracovii było zasłużone, gdyż obie bramki były bez zarzutu, a zresztą i przebieg gry nie usprawiedliwiałby sukcesu gości niższych technicznie. Zadowoliła w Cracovii obrona za wyjątkiem sporadycznych błędów oraz Jabłoński z pomocy. W ataku najlepszy Szeliga i Zembaczyński, a pod koniec rozruszał sic tak że i Korbas. Prawa strona znacznie gorsza, a skrzydłowy Madryga, czając w kościach mecz przedpołudniowy z rezerwą Wisły, nie miał sił. aby sprostać twemu zadaniu.
Warszawiankę cechował, jak zwykle dobry start i ruchliwość, zato technika i taktyka pozostawiały tam wiele do tyczenia. Na czoło drużyny wybija się Joksz. któremu Filip dość dobrze sekundował. W pomocy niezmordowanie pracował Hoperdorf. W ataku lepsza prawa strona od lewej, w której Pirych nie błysnął tym razem zupełnie swoim talentem. Środkowy napadu nie był jeszcze odpowiednim jego kierownikiem. — Nowy bramkarz Kondracki naogół zadowolił.

Sędziował p. Rettig, który spełnił swe zadanie zadawalająco.
Źródło: Ilustrowany Kuryer Codzienny nr 106 z 18 kwietnia 1939


Mecze sezonu 1939