2000-10-14 Unia Tarnów - Cracovia 1:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

data kolejki


Herb_Unia Tarnów

Trener:
Zbigniew Kordela
pilka_ico
III liga grupa IV , 15 kolejka
Tarnów, sobota, 14 października 2000

Unia Tarnów - Cracovia

1
:
0

(0:0)



Herb_Cracovia

Trener:
Andrzej Bahr
Skład:
J. Palej
Popiela
Kijowski
Wójcik
Jarmuła
Wstępnik (76' Dorosz)
Radliński
Góral
Dzięciołowski
K. Palej (46' Kędzior)
Gąsior

Ustawienie:
3-5-2

Sędzia: Adam Kajzer z Rzeszowa
Widzów: 600

bramki Bramki
Kędzior (89') 1:0
zolte_kartki Żółte kartki
Jarmuła
K.Palej
Gąsior
Popiela
Kopyść
Siemieniec
czerwone_kartki Czerwone kartki
Siemieniec (84')
Skład:
Paluch
Siemieniec
Ziółkowski
Dziobek
Baster
Księżyc
Gruszka (76' Hermaniuk)
Powroźnik
Kopyść (46' Morawski)
Zegarek (70' Hrapkowicz)
Bania (88' Bagnicki)

Ustawienie:
3-5-2




Opis meczu

Po dwóch kolejnych zwycięstwach, także i w meczu z liderem, tarnowianie zainkasowali komplet punktów. Spotkanie to nie było z pewnością porywającym widowiskiem (szczególnie rozczarowała Cracovia), jednak na stadion w Mościcach warto było przyjść choćby dla pięknej bramki zdobytej przez Łukasza Kędziora.

Przez ponad kwadrans na boisku nie działo się zbyt wiele ciekawego, jeśli nie liczyć dwóch rzutów wolnych bitych przez Ziółkowskiego oraz dwóch rzutów rożnych wykonywanych przez Unię. Pierwsza ciekawsza sytuacja miała miejsce w 18 min, gdy po rzucie rożnym Jarmuły, ładnym, ale niecelnym uderzeniem "nożycami" popisał się Wstępnik. Minutę później, Księżyc po indywidualnej akcji minął grającego pierwszy w tym sezonie mecz w barwach Unii Kijowskiego, dobra interwencja Górala zażegnała jednak niebezpieczeństwo. W 24 min bliscy szczęścia byli z kolei tarnowianie. Po dokładnym podaniu Radlińskiego, stojący na linii "szesnastki" K. Palej nie opanował jednak piłki (gdyby to uczynił znalazłby się w sytuacji sam na sam z Paluchem). Kolejne minuty przyniosły niecelne strzały Zegarka (33 min), Wstępnika (34 min) i Bani (36 min), a krakowianie pierwszy strzał w światło bramki oddali dopiero w 42 min po rzucie wolnym z 35 m Ziółkowskiego. W końcówce pierwszej odsłony dwukrotnie przed szansą na zdobycie bramki stanął jeszcze Zegarek, zarówno jednak jego strzał z 10 m, jak i "główka" z pola karnego padły łupem J. Paleja.

Druga połowa rozpoczęła się od obronionego przez tarnowskiego bramkarza uderzenia z 17 m Bani (47 min). Potem Palucha usiłowali zaskoczyć: Radliński strzałem z 16 m (53 min) i Dzięciołowski uderzeniem z 22 m (58 min), obie te przymiarki były jednak niecelne. W 61 min, po kombinacyjnie rozegranym przez gości rzucie wolnym tuż obok słupka poszybował natomiast strzał z 16 m Księżyca. Niespełna kwadrans później (74 min), Dzięciołowski minął w polu karnym Morawskiego, jego techniczny strzał z ostrego kąta przeszedł jednak obok słupka. W 77 min Radliński po indywidualnej akcji wszedł w pole karne, jego wrzutkę na 6 m wybili jednak krakowscy obrońcy. Gdy wszyscy czekali już na końcowy gwizdek, w 89 min na strzał z 25 m zdecydował się Kędzior. Jak już wspomnieliśmy na wstępie uderzenie to - dające Unii zwycięstwo - było godne filmowej kamery. Po uderzeniu młodego napastnika Unii, zmierzająca niemal w samo "okienko" piłka odbiła się bowiem jeszcze od "przeciwległego słupka i wylądowała w bramce.

Trenerzy o meczu

Zbigniew Kordela, trener Unii

- Dopisało nam dzisiaj szczęście. Po dwóch wyśmienitych sytuacjach Krzyśka Paleja i Jarka Dzięciołowskiego, z sytuacji takiej nijakiej zrobiła się bowiem piękna bramka. Taka jest jednak piłka nożna, że czasem nie strzela się bramek w sytuacjach, gdy powinno się to zrobić, zdobywa się je natomiast w takich, których nie powinno się strzelić. Cieszę się, że udało się nam podtrzymać dobrą passę. Widać, że ten zespół okrzepł, a po powrocie do obrony Tomka Kijowskiego graliśmy bez głupich błędów w obronie. Zejście Krzyśka Paleja spowodowane było jego kłopotami z mięśniem dwugłowym. Okazało się jednak, że była to szczęśliwa zmiana, bowiem Kędzior, mimo słabej gry strzelił wyśmienitą bramkę.

Andrzej Bahr, trener Cracovii

- Cała historia rozpoczęła się od tego, że nie wykorzystaliśmy sytuacji, jakie stworzyliśmy sobie zwłaszcza w pierwszej połowie. Także w drugiej odsłonie nie potrafiliśmy zamienić na bramkę kilku sensownie skonstruowanych akcji i powoli inicjatywę zaczęła przejmować Unia. O zwycięstwie tarnowian zadecydował jedyny praktycznie, choć nie ukrywam, że kapitalny, celny strzał na bramkę. Możemy jednak mieć pretensje tylko do siebie, bo z przebiegu meczu powinniśmy strzelić bramki. Tymczasem przy stanie 0-0 wspaniały, ale przypadkowy strzał zadecydował o tym, że przegraliśmy mecz, którego - wydaje się - przegrać nie było sposób.