2003-08-09 Cracovia - Polar Wrocław 2:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
Wojciech Stawowy
pilka_ico
II liga , 1 kolejka
sobota, 9 sierpnia 2003

Cracovia - Polar Wrocław

2
:
0

(2:0)



Herb_Polar Wrocław


Skład:
Olszewski
Wacek
Skrzyński
Węgrzyn
Baster
Makuch (46' Szczoczarz)
Baran (71. Hajduk)
Giza
Nowak
Ankowski
Dudziński (80' Szwajdych)

Sędzia: T. Witkowski z Warszawy
Widzów: 6 500

bramki Bramki
Ankowski (9' k.)
Nowak (38')
1:0
2:0
Skład:
Foltyn
Ogórek
Grabowski
Stawowy (46' Walewski)
Budka
Augustyniak
Hirsz
Sorbian (74' Konon)
Ozimina
Pawlak
Jasiński (63' Piątkowski)
Mecz następnego dnia:

2003-08-10 Dalin Myślenice - Cracovia II 3:0



Opis meczu

Pewne zwycięstwo odnieśli krakowianie w swoim drugoligowym debiucie, a przez ponad godzinę grali tak, że ręce same składały się do oklasków. Teraz przed nimi wyjazd do Opoczna, a potem u siebie mecz z Ruchem Chorzów.
Zaskoczeni sympatycy "Pasów" przecierali oczy ze zdumienia, gdy na boisko wchodziła ich drużyna przyodziana, nie jak Pan Bóg przykazał w kolory biało-czerwone, tylko na czarno. Okazało się, że sędzia Tomasz Witkowski uznał, iż krakowskie stroje zbyt będą podobne do białych kostiumów wrocławian i nie zgodził się na pasy. - Trzy razy w tej sprawie do sędziego chodziłem, ale nic to nie dało - tłumaczył się prezes Cracovii Paweł Misior. Krakowianie mają w tej sprawie wysłać protest do PZPN, bo - jak twierdzą - wszyscy ich rywale byli w sprawie strojów poinformowani (Cracovia zawsze u siebie gra w pasach biało-czerwonych) i powinni byli się dostosować. Nieoczekiwanie pierwszą groźną sytuację stworzył Polar. W 6. min Tomasz Pawlak dostał piłkę pięć metrów przed bramką, strzelił bez namysłu, ale Sławomir Olszewski z refleksem wybronił.
- Różnie mógłby się potoczyć ten mecz, gdyby wtedy piłka wpadła - nie mógł przeżałować trener wrocławian Ryszard Urbanek.
- Po to sprowadziliśmy Sławka Olszewskiego, by takie sytuacje bronił - ripostował trener "Pasów" Wojciech Stawowy.
Pierwszą drugoligową bramkę Cracovia zdobyła z karnego, ale nie było wątpliwości, że sędzia słusznie go odgwizdał. W 9. min w polu karnym Marcina Dudzińskiego trzymał wrocławski obrońca Piotr Stawowy, a ponieważ było to w sytuacji zagrożenia bramki, karny był słuszny. Wojciech Ankowski z jedenastki strzelił mocno tuż przy słupku i choć Marcin Foltyn go wyczuł, nie miał szans na obronę.
Od tego momentu krakowianie rozluźnili się i grali znakomicie. Ładnie wchodzili pod pole karne boczni obrońcy Tomasz Wacek i Marek Baster, w środku rządził Arkadiusz Baran, a obrońcy z Kazimierzem Węgrzynem pewnie rozbijali zaczątki wrocławskich ataków. Natomiast Ankowski, Dudziński i Paweł Nowak siali popłoch pod wrocławską bramką.
Drugą bramkę (38. min) strzelił właśnie Nowak, ale wcześniej akcję rozpoczął Piotr Giza, świetnie podał do Ankowskiego, a ten "nie napalił się" na gola, tylko podał jeszcze lepiej ustawionemu Nowakowi.
Słabiej, niż można było oczekiwać, zagrał Marcin Makuch, ale - wyjaśnił trener Stawowy - miał kłopoty ze zdrowiem, przez dzień nie trenował i nie był w pełni formy. Trener wprowadził za niego Łukasza Szczoczarza (zmienił się pozycją z Dudzińskim). Młody napastnik miał szansę na trzecią bramkę. Świetnie podał mu Dudziński, ale po strzale głową Szczoczarza piłka wylądowała na poprzeczce.
To było w 55. min i mniej więcej od tego czasu tempo gry spadło, odważniej zagrali wrocławianie i mogli nawet zdobyć bramkę. W 78. min po kiksie obrońców Cracovii obok słupka groźnie strzelał Adrian Budka. W tej części gry słabiej grali krakowscy obrońcy, nawet Wackowi i Węgrzynowi zdarzały się kiksy. Dopiero w samej końcówce "Pasy" znów przyspieszyły i Giza miał sytuację sam na sam, ale Foltyn obronił jego strzał.
Mecz dobry, żywy, choć można mieć pretensje do gości, że dopiero w końcówce odważniej zaatakowali. Kontuzji - stłuczenia mięśnia czworogłowego doznał Baran, co może niepokoić, bo "Pasy" grają już w środę na wyjeździe z Ceramiką Opoczno, a w niedzielę u siebie z Ruchem Chorzów. Trener Stawowy uspokajał, że to bolesna kontuzja, ale zawodnik szybko powinien dojść do siebie.

Źródło: Gazeta Wyborcza