2007-04-28 Arka Gdynia - Cracovia 4:2

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Arka Gdynia

Trener:
Wojciech Stawowy
pilka_ico
Orange Ekstraklasa , 24 kolejka
Kielce, sobota, 28 kwietnia 2007, 20:00

Arka Gdynia - Cracovia

4
:
2

(2:1)



Herb_Cracovia

Trener:
Stefan Majewski
Skład:
Witkowski
Kowalski
Jakosz
Sobieraj
Sokołowski
Ława
Mazurkiewicz (53. Karwan)
Moskalewicz
Dziedzic
Wachowicz (53. Nawrocik)
Wróblewski (83. Niciński)

Sędzia: Robert Małek z Katowic
Widzów: 6500

bramki Bramki
Kowalski (6')

Wachowicz (42)
Nawrocik (70)

Dziedzic (90 karny)
1:0
1:1
2:1
2:2
3:2
4:2

Wiśniewski (26)

Bojarski (53)
zolte_kartki Żółte kartki
Kowalski
Ława
Wachowicz
Nawrocik
Wróblewski
Wiśniewski
Kłus
Moskała
Skład:
Cabaj
Wojciechowski
Skrzyński
Radwański
Szwajdych (81' Bania)
Wiśniewski
Kłus
Giza (46' Baran)
Nowak
Bojarski
Moskała

Ustawienie:
3-5-2
Mecz następnego dnia:

2007-04-29 Wróblowianka Wróblowice - Cracovia II 1:3




Opis meczu (Teraz Pasy)

W porównaniu z półfinałowym meczem o Puchar Polski z Groclinem trener Stefan Majewski dokonał dwóch zmian w wyjściowym składzie. Tomasza Wacka, który pauzuje za żółte kartki na prawej obronie zastąpił Paweł Wojciechowski, a w ataku zamiast Piotra Bani zagrał Marcin Bojarski.

Po kilku wyrównanych minutach, gdy gra toczyła się w środku boiska pierwsza zaatakowała Arka. Pierwsza groźna akcja gospodarzy zakończyła się rzutem rożnym po którym Łukasz Kowalski strzałem głową z kilku metrów zdobył prowadzenie dla Arki.

Szybko zdobyte prowadzenie uskrzydliło podopiecznych trenera Wojciecha Stawowego i przez kolejne 20 minut Arka niepodzielnie panowała na boisku.

W 10 minucie szybka akcja gospodarzy mogła zakończyć się drugą bramką lecz Ława nie zdołał oddać strzału. Dwie minuty później po dośrodkowaniu z prawej strony głową strzelał Wróblewski jednak Cabaj obronił.

W 15 minucie Marcin Wachowicz solową akcję zakończył strzałem który nieznacznie minął górny róg bramki Marcina Cabaja. W 19 minucie po strzale z rzutu wolnego z 25 metrów wykonywanym przez Olgierda Moskalewicza piłka otarła się o poprzeczkę. W kolejnej akcji Wróblewski uderzył z linii pola karnego w długi róg jednak piłka przeszła tuż obok słupka. W 25 minucie również obok bramki Cabaja strzelał z dystansu Mazurkiewicz.

Gdy wydawało się, że kolejną bramkę może strzelić tylko Arka piłkarze Cracovii doprowadzili do wyrównania. Piotr Giza z rzutu wolnego wrzucił piłkę w pole karne do Jacka Wiśniewskiego, który strącił piłkę a ta po rykoszecie od Sobieraja wtoczyła się do bramki. 1:1!

Przez kolejne kilka minut gra się wyrównała jednak akcje obu zespołów nie kończyły się strzałami, które mogłyby zakończyć się bramkami.

W 36 minucie Paweł Szwajdych wrzucił piłkę z prawej strony do Tomasza Moskały, który efektownym wolejem strzelił tuż nad poprzeczką.

Gospodarze odpowiedzieli niemal natychmiast strzałem Bartosza Ławy wybronionym przez Marcina Cabaja. Pięć minut przed końcem pierwszej połowy piłkarze Cracovii mogą mówić o wielkim szczęściu bowiem Radosław Wróblewski w doskonałej sytuacji przeniósł piłkę z 5 metrów nad bramką Cabaja.

W 42 minucie gospodarze ponownie objęli prowadzenie. Najpierw Ława uderzył w słupek, a odbitą piłkę z najbliższej odległości do bramki Cracovii wbił Radosław Wróblewski.

W przerwie meczu trener Stefan Majewski wprowadził do gry Arkadiusza Barana, który zastąpił Piotra Gizę. Po tej zmianie parę defensywnych pomocników tworzyli Baran z Wiśniewskim, Kłus powędrował na lewe skrzydło, a Paweł Nowak zajął miejsce Piotra Gizy za napastnikami.

W 53 minucie Cracovia po raz drugi doprowadziła do wyrównania ponownie zdobywając bramkę po rzucie wolnym. Łukasz Skrzyński wrzucił piłkę w pole karne do Marcina Bojarskiego, który przyjął piłkę na piersi, zwodem minął obrońców i strzałem z kilku metrów nie dał żadnych szans Norbertowi Witkowskiemu. 2:2!

W 64 minucie Łukasz Skrzyński ponownie wykonywał rzut wolny po którym Cracovia mogła zdobyć trzecią bramkę. Piłka trafiła najpierw do Marcina Bojarskiego, który uderzył z kilkunastu metrów lecz bramkarz gospodarzy sparował piłkę do której ruszył Paweł Szwajdych jednak piłka przeleciała nad poprzeczką.

W 70 minucie trzecią bramkę zdobyli jednak piłkarze Arki. Bartosz Ława po akcji lewą stroną wrzucił piłkę na długi słupek do wprowadzonego kilkanaście minut wcześniej Damiana Nawrocika, który głową umieścił piłkę w siatce.

W 82 minucie piłkarze Cracovii wykonywali rzut wolny po którym gospodarze wyprowadzili błyskawiczną kontrę zakończoną groźnym strzałem Nawrocika wybronionym z największym trudem przez Marcina Cabaja.

W samej końcówce piłkarze Cracovii próbowali za wszelką cenę wyrównać wynik meczu. Pod bramkę gości zapędził się nawet Marcin Cabaj jednak nie przyniosło to bramkowego efektu.

Gdy boiskowy zegar wskazywał 90 minutę sędzia podyktował rzut karny dla Arki za zagranie ręką. Jedenastkę pewnie wykorzystał Janusz Dziedzic ustalając wynik meczu.

Mecz Cracovii z Arką Gdynia był – oprócz wielu możliwych do uwypuklenia kontekstów – przede wszystkim konfrontacją dwóch diametralnie różnych stylów gry prezentowanych przez szkoleniowców obu drużyn.

Zespół trenera Stefana Majewskiego, grający prosty, pozbawiony piłkarskich fajerwerków i nastawiony głównie na skuteczność futbol niemal do końca spotkania zachowywał realne szanse na korzystny wynik meczu z grającą bardzo efektownie drużyną trenera Wojciecha Stawowego.

Gdyby punkty przyznawano za „wrażenie artystyczne” to mecz zakończyłby się nokautem Pasów już po pierwszej połowie, gdyż w tej części gry piłkarze gospodarzy niepodzielnie panowali na boisku stwarzając wiele dogodnych sytuacji do zdobycia bramek.

Cracovia straciła pierwszą bramkę już w 7 minucie. Gospodarze ruszyli do zdecydowanego szturmu i gdy wydawało się, że podopieczni trenera Stefana Majewskiego stracą kolejne gole, w 27 minucie, w trochę szczęśliwych okolicznościach, po samobójczym strzale Sobieraja, padła bramka wyrównująca.

Na kilka minut mecz się wyrównał jednak po chwili, Arka ponownie przejęła zdecydowaną inicjatywę i trzy minuty przed przerwą Bartosz Ława strzelił gola „do szatni”.

Po przerwie mecz nie był już tak jednostronny jak w pierwszej części spotkania, a podopieczni trenera Stefana Majewskiego nie ograniczali się już tylko do obrony własnej bramki.

Piłkarze Cracovii wyszli na drugą połowę z wolą jak najszybszego odrobienia jednobramkowej straty. Ich starania bardzo szybko zakończyły się powodzeniem i w 53 minucie po strzale Marcina Bojarskiego po raz drugi w tym spotkaniu doprowadzili do wyrównania.

Ambitnie walczący piłkarze Cracovii mogli nawet pokusić się o strzelenie trzeciej bramki, jednak w końcówce zespół trenera Wojciecha Stawowego ponownie podkręcił tempo gry, zdobył dwie bramki i ostatecznie przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Po bardzo widowiskowym meczu Cracovia zasłużenie przegrała będąc w przekroju całego spotkania zespołem słabszym. Ambitna gra podopiecznych trenera Stefana Majewskiego i skutecznie wykonywane stałe fragmenty gry były zbyt słabymi atutami, by dotrzymać kroku doskonale dysponowanej pod każdym względem Arce Gdynia.

Prasa

Stawowy skradł show - Gazeta Krakowska 30.04.2007

Po takim meczu chce się płakać. Cracovia przegrała w Gdyni. Arka Gdynia – Cracovia 4:2 (2:1) W sobotę w Gdyni w piłkę grała tylko zdegradowana do drugiej ligi Arka. Cracovia została sflekowana do roli drużyny-przeszkadzajki, uprawiającej czerstwy futbol, pełen – czasem wręcz karykaturalnych – błędów, nieporozumień i przypadkowych zagrań. I to w konfrontacji z zespołem, który w ostatnich trzech ligowych spotkaniach nie strzelił ani jednej bramki, a stracił dziesięć! – Po takim meczu chce się beczeć – przyznał zdruzgotany Marcin Cabaj.

Trener Stefan Majewski nie płakał. Był wściekły. Zamknął się w sobie, zawiesił jak komputer. Na konferencji prasowej nieobecnym wzrokiem wpatrywał się w butelkę wody mineralnej, a na pytania odpowiadał krótko, nieuprzejmie albo wcale (zapis poniżej). Po raz wtóry zasugerował, że jego podopiecznym brakuje zaangażowania, serca i charyzmy.

- Arka przebiła nas walką, ale my naprawdę staraliśmy się jej przeciwstawić – okrężnie i ostrożnie komentował słowa przełożonego Cabaj. – Byli bardziej zdeterminowani, bo grają z nożem na gardle, broniąc się przed degradacją do III ligi, ale to akurat nas nie usprawiedliwia. Najbardziej jednak dziwi mnie to, że my ciągle na wyjazdach gramy niepewnie i tracimy większość atutów.

Regres jakości gry „Pasów” rzeczywiście jest zastanawiający. Drużyna, która czasem potrafi rozszarpać rywala kilkoma szybkimi kontrami, przedwczoraj przemieniła się w bezbronną ofiarę. Grający z rozmachem gospodarze już w pierwszych dwudziestu minutach mogli strzelić cztery gole, bo oprócz Łukasza Kowalskiego, który trafił do siatki w 6 min („główka” z kilku metrów po centrze Bartosza Łasy), szanse mieli jeszcze Radosław Wróblewski (interwencja Cabaja), Marcin Wachowicz (chybił) i Olgierd Moskalewicz (trafił w poprzeczkę z rzutu wolnego).

Cracovia przeglądała się w lustrze: podobnie do rywala grała kiedyś pod wodzą, no właśnie, obecnego trenera Arki Wojciecha Stawowego. Szkoleniowiec skradł zresztą wszystkim całe show. Szalał przy linii, wrzeszczał, robił miny, wygibasy, a ekspresją i choreografią dorównywał Danowi Petrescu, byłemu opiekunowi Wisły Kraków, znanemu z charakterystycznych i nietypowych zachowań.

Oczy kibiców (bardzo często skandujących jego nazwisko) były zwrócone na niego także z innego powodu. Po meczu miał spotkać się z Ryszardem Krauze, szefem Prokomu i właścicielem Arki, aby porozmawiać o dalszej współpracy. Efektowne zwycięstwo zapewne ułatwiło negocjacje. – Ostateczne decyzje zapadną do końca tygodnia – oznajmił Stawowy.

Mecz przeżywał tym mocniej, że najsłabszą formacją jego zespołu jest linia obrony. Cracovia skrupulatnie to wykorzystała – dobra skuteczność była jedyną pozytywną cechą, którą goście przywieźli na Wybrzeże – i dwukrotnie wyrównywała stan meczu. Co zabawne, „Pasy” w I połowie grały tak słabo, że po samobójczym golu Krzysztofa Sobieraja – niefortunnie interweniował po zagraniu Jacka Wiśniewskiego – nikt specjalnie się nie ucieszył, jakby nie wierząc, że zdobycie bramki w takich okolicznościach jest w ogóle możliwe.

Gol nie obudził gości. Wystarczyło, że Arka znów przyspieszyła i obrona „Pasów” gubiła się jak przedszkolaki w Puszczy Kampinoskiej (trafienie Wachowicza w 41 min). W grze krakowian coś drgnęło po przerwie. Co? Prawdopodobnie fakt, że Arka musiała złapać oddech, bo wcześniej jej zawodnicy zużyli sporo tlenu i energii na huraganowe ataki. Mecz się wyrównał; również w dosłownym sensie. W 53 min Marcin Bojarski wykorzystał gapiostwo obrońców Arki i po centrze Łukasza Skrzyńskiego z rzutu wolnego spokojnie przyjął piłkę i pokonał Norberta Witkowskiego – 2:2.

Gospodarze znowu jednak zerwali się do ataku, siejąc potworny zamęt i spustoszenie w polu karnym krakowian. Ci nie wiedzieli, w którą stronę patrzeć i nie zauważyli Damiana Nawrocika, który „główkąâ€ wykończył długie podanie najlepszego zawodnika meczu – Bartosza Ławy. Wynik w doliczonym czasie gry ustalił z rzutu karnego Janusz Dziedzic. Chwilę wcześniej, w akcie rozpaczy, pod bramkę Arki pobiegł nawet Cabaj, ale koniec końców „Pasy” z pokorą musiały przełknąć wstydliwą porażkę.

- Nie jest tak, że zagraliśmy źle, bo nie mamy już w tym sezonie wyzwań. Mamy – stwierdził krakowski bramkarz i wymienił główny cel: - Chcemy być wyżej w tabeli od Wisły Kraków. Poza tym gramy dla siebie i kibiców, o premie i dobre samopoczucie. Dzisiaj po prostu prawie nic nam nie wychodziło. To nie był nasz dzień.

Trenerzy o meczu

Stefan Majewski (trener Cracovii)

- Wydaje mi się, że Arka wygrała to spotkanie, bo po prostu bardziej tego chciała. Moi piłkarze widocznie nie chcieli wygrać, więc nie wygrali. Po przerwie dokonałem zmiany i w miejsce Piotrka Gizy wstawiłem Arka Barana, ale nie był to trzeci defensywny pomocnik na boisku. Ustawiłem go na boku pomocy, a miejsce Piotrka zajął ofensywnie nastawiony Paweł Nowak.

Robert Jończyk (II trener Arki)

- Nie ukrywam, że byliśmy bardzo zmotywowani na to spotkanie. Wiadomo jaka jest nasza sytuacja w tabeli i jakie były wyniki w ostatnich meczach. Traciliśmy punkty, których nie powinniśmy tracić. Przecież graliśmy bardzo dobrą piłkę, a mimo to jakoś przegrywaliśmy. Na szczęście w meczu z Cracovią udało nam się zdobyć komplet punktów i to w dodatku po fascynującym pojedynku. Cieszy nas to

Piłkarze o meczu

Jacek Wiśniewski

- Cały czas tracimy bardzo głupie bramki i zachowujemy się przy nich bardzo źle. Przy golu na 2:1 dla Arki miałem już piłkę na nodze, ale jakoś ją zatrzymał wiatr...nie będę się tłumaczył – po prostu zapieprzyłem tą bramkę. Na 3:2 znów ktoś inny popełnił błąd. Tracimy gole tak, że to się w pale nie mieści. W następnych meczach nie może już tak to wyglądać.

Marcin Bojarski

- Jesteśmy smutni z powodu tej porażki. Do przerwy byliśmy praktycznie tłem dla Arki, ale w drugiej połowie mecz się wyrównał, był bardzo szybki i myślę, że kibice nie narzekali. Ale co z tego, skoro przegraliśmy? Była szansa na wywiezienie korzystnego wyniku z Gdyni, ale teraz nie ma już co gdybać. Przeciwnik strzelił więcej goli i wygrał.

Średnia ocena piłkarzy wystawiona przez kibiców na forum

Cabaj - 4,67
Wojciechowski - 3,33
Skrzyński - 3,33
Radwański - 3,0
Wiśniewski - 3,33
Kłus - 4,67
Szwajdych - 3,67
Giza - 4,0
(46' Baran) - 5,0
Nowak - 4,33
Bojarski - 5,33
Moskała - 5,33

Filmy

Nie podano wymaganego parametru EmbedVideo.


Nie podano wymaganego parametru EmbedVideo.
Nie podano wymaganego parametru EmbedVideo.


Nie podano wymaganego parametru EmbedVideo.
Nie podano wymaganego parametru EmbedVideo.
Nie podano wymaganego parametru EmbedVideo.
Nie podano wymaganego parametru EmbedVideo.