2008-11-11 Cracovia - Arka Gdynia 0:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
Marcin Sadko 1
pilka_ico
Ekstraklasa , 13 kolejka
Kraków, wtorek, 11 listopada 2008, 15:15

Cracovia - Arka Gdynia

0
:
0

(0:0)



Herb_Arka Gdynia

Trener:
Czesław Michniewicz
Skład:
Cabaj
Kulig
Tupalski
Polczak
Wasiluk
Pawlusiński (61' Dudzic)
Klich
Nowak
Moskała (74' Szeliga)
Kaszuba (46' Majoros)
K.Witkowski

Ustawienie:
4-4-2

Sędzia: Włodzimierz Bartos z Łodzi
Widzów: ok. 4 500 „ok.” nie może być przypisane do zadeklarowanego typu liczbowego o wartości 4500.

zolte_kartki Żółte kartki
Tupalski
Moskała
Chmiest
Skład:
N.Witkowski
Sokołowski (84' Trytko)
Żuraw
Płotka
Silva (5' Ława)
Ulanowski
Przytuła (17' Kowalski)
Pietroń
Łabędzki
Chmiest
Nawrocik

Ustawienie:
4-4-2
Mecz następnego dnia:

2008-11-12 Arka Gdynia (ME) - Cracovia (ME) 2:2



Mecz następnego dnia

Opis meczu

Teraz Pasy!

Już przed meczem było wiadomo, że ligowy debiut trenera Artura Płatka na stadionie Cracovii będzie miał wyjątkowy przebieg, bowiem trener Pasów poprowadził swój zespół siedząc na trybunie honorowej w towarzystwie Profesora Janusza Filipiaka. To efekt decyzji sędziego Piotra Pielaka, który w meczu z Bełchatowem usunął trenera Płatka z ławki rezerwowych. Formalnie trenerem Cracovii w meczu z Arką był Marcin Sadko.

W porównaniu z poprzednim meczem z Bełchatowem w wyjściowym składzie Cracovii zaszły trzy zmiany. W miejsce Sławomira Olszewskiego, Krzysztofa Radwańskiego i pauzującego za żółte kartki Dariusza Kłusa od pierwszej minuty zagrali Marcin Cabaj, Jakub Kaszuba i Tomasz Moskała.

Oba zespoły rozpoczęły mecz w dobrym tempie. Tuż po pierwszym gwizdku Cracovia rzuciła się do ataku, ale goście szybko opanowali sytuację pokazując, że nie przyjechali do Krakowa tylko się bronić.

Mimo, iż gra nie była brutalna już w pierwszym kwadransie trener Arki Czesław Michniewicz musiał dokonać dwóch wymuszonych zmian. Najpierw kontuzji doznał Anderson Silva, a po kilku minutach na noszach zniesiony został z boiska były piłkarz Cracovii Krzysztof Przytuła.

Groźniej atakowali goście, którzy łatwiej dochodzili do pozycji strzeleckich. Akcje Cracovii kończyły się przed polem karnym rywala. W 10. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Damian Nawrocik, ale piłka nieznacznie przeszła obok słupka. W 21 minucie Marcin Chmiest sprytnie uwolnił się spod opieki obrońców Cracovii i w bardzo dobrej sytuacji z kilku metrów strzelił tuż obok słupka. Dwie minuty później znowu piłka niemal otarła się o słupek gdy na strzał zza linii pola karnego zdecydował się wprowadzony z ławki rezerwowych Bartosz Ława.

Cracovia tylko sporadycznie zagrażała bramce gości. W 30 minucie Dariusz Pawlusiński omal nie przejął piłki po błędzie obrońców, a dwie minuty później Witkowski z trudem piąstkował piłkę tuż przy poprzeczce po dośrodkowaniu Pawlusińskiego z rzutu rożnego.

W 34 minucie w odstępie kilkudziesięciu sekund oba zespoły przeprowadziły akcje, które mogły zakończyć się bramkami. Najpierw po dwójkowej akcji Nawrocika i Sokołowskiego prawą stroną boiska ten ostatni w znakomitej sytuacji strzelił nad poprzeczką. W kolejnej akcji bliscy szczęścia byli piłkarze Cracovii. Po dośrodkowaniu Tomasza Moskały z lewej strony piłkę głową uderzył Paweł Nowak, ale Norbert Witkowski w bramce Arki wykazał się znakomitym refleksem. Była to najlepszy sytuacja Cracovii do zdobycia bramki przed przerwą.

W przerwie meczu trener Artur Płatek dokonał jednej zmiany. W miejsce Jakuba Kaszuby na boisku pojawił się Węgier Arpad Majoros.

Przez pierwsze kilka minut drugiej połowy gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. W 54 minucie Sokołowski uderzył z 30 metrów, ale Marcin Cabaj pewnie wyłapał piłkę. Po chwili Cracovia na dłużej zagościła pod bramką Norberta Witkowskiego wykonując aż cztery rzuty rożne, po których jednak piłkarze Cracovii nie stworzyli większego zagrożenia.

W 58 minucie Dariusz Pawlusiński strzelił z rzutu wolnego z 25 metrów nad poprzeczką, a po chwili opuścił boisko ustępując miejsca Bartłomiejowi Dudzicowi. Kwadrans przed końcem meczu boisko opuścił Tomasz Moskała, a jego miejsce zajął Sławomir Szeliga.

Cracovia starała się atakować, ale akcje nie kończyły się strzałami. Akcje gości nadal były groźniejsze. W 75 minucie Ława po doskonałym podaniu Nawrocika miał przed sobą tylko Marcina Cabaja ale strzelił nad poprzeczką. Po chwili z kilku metrów, z ostrego kąta uderzał Pietroń, ale bramkarz Pasów zdołał obronić.

Pięć minut przed końcem meczu szczęście mogło uśmiechnąć się do Cracovii. Po rzucie rożnym w wykonaniu Pawła Nowaka interweniujący piłkarz Arki odbił piłkę a ta przeleciała tuż nad poprzeczką...

W 90 minucie po szybkim kontrataku Arki Damian Nawrocik uderzył technicznie z 16 metrów, ale Marcin Cabaj zdołał wybić piłkę zmierzającą w górny róg jego bramki.

Źródło: Teraz Pasy! [1]

Dziennik Polski

Niestety, trzeba się cieszyć

Rozczarowanie na Kałuży. Miało być pierwsze zwycięstwo od 15 sierpnia, jest tylko pierwszy punkt zdobyty przez Artura Płatka.

Piłkę meczową miał w 75 minucie Bartosz Ława. Wypuszczony w bój przez Damiana Nawrocika stanął oko w oko z Marcinem Cabajem. Na szczęście dla Cracovii strzelił z 16 m źle; futbolówka przeleciała nad poprzeczką.

Kilka minut przed tą okazją, a zwłaszcza kilka minut po niej - to najcięższy dla "Pasów" okres w tym spotkaniu. Siły skończyły się, a rywal atakował. Cabaj dwa razy okazał się wtedy lepszy od kumpla, też pochodzącego z Nowej Huty Marcina Chmiesta, dwa strzały z dobrych pozycji zepsuł Marcin Pietroń. W sumie tych uderzeń - fakt, że w ponad 70 procentach niecelnych - Arka oddała w ciągu meczu 18. Cracovia cztery... - Zdaję sobie sprawę, że ten mecz nie przebiegł tak, jak powinien. Uważam, że powinniśmy się cieszyć z tego remisu - przyznał trener gospodarzy Artur Płatek.

Kierowanie zespołem Płatek miał tym razem ograniczone. Po piątkowym meczu w Bełchatowie, w którym sędziowanie Piotra Pielaka nazwał "skandalem", ukarany został zakazem prowadzenia drużyny w dwóch spotkaniach. Dlatego wczoraj w protokole jako pierwszy trener Cracovii figurował Marcin Sadko, a Płatek oglądał spotkanie z pierwszego rzędu trybuny VIP-owskiej, w towarzystwie prezesa Janusza Filipiaka.

Płatek kontaktował się z ławką telefonicznie. Gdy zadzwonił w 25 minucie, Arka miała za sobą już dwie wymuszone kontuzjami zmiany i ustawienie totalnie przemeblowane w stosunku do wyjściowego (Ulanowski i Ława powędrowali na środek pomocy, Łabędzki na środek obrony, Kowalski wszedł na prawą obronę). - Na szczęście to, że szybko musieliśmy dokonać zmian, nie odbiło się na naszej grze, chłopcy szybko ją poukładali - mówił z satysfakcją opiekun Arki Czesław Michniewicz.

Bo początek był bałaganiarski w wykonaniu obu ekip. Dość napisać, że w 2 minucie okazję bramkową Cracovii stworzył Dariusz Ulanowski (za krótko podał piłkę swojemu bramkarzowi, ten mimo wszystko zdołał zneutralizować atak Kamila Witkowskiego), a dosłownie kilkadziesiąt sekund później nastąpił rewanż po drugiej stronie boiska (Marek Wasiluk czekał aż piłka wturla się w pole karne, by mógł ją złapać Cabaj; przechwycił futbolówkę Damian Nawrocik, ale złym dośrodkowaniem zepsuł szansę).

Arka jakoś z tego chaosu wychodziła, co przekładało się na strzeleckie okazje - najlepszą w I połowie miał w 32 min Tomasz Sokołowski, który z 12 m kopnął nad poprzeczkę. W Cracovii nieźle było jeszcze z odbiorem piłki, ale jej rozegranie praktycznie nie istniało. "Pasy", wedle wizji Artura Płatka mające atakować skrzydłami, w bocznych sektorach były zupełnie niegroźne. - Pawlusińskiego nie było dziś na boisku. A druga strona? Nie wiem, czy był kiedykolwiek w Cracovii lewy pomocnik. Ja go na razie nie widzę - stwierdził po meczu trener.

Po przerwie Tomasz Moskała z lewej pomocy zszedł do ataku, a na dotychczasową pozycję "Moskita" wszedł Arpad Majoros. Miał jedną udaną akcję - w 59 min, gdy zbiegł z piłką do środka i wywalczył rzut wolny 28 m od bramki Arki, po którym wysoko nad poprzeczką strzelił Pawlusiński.

Najjaśniejszym momentem "Plastika" było z kolei dośrodkowanie/uderzenie z rzutu rożnego, po którym Norbert Witkowski wybił piłkę zmierzającą pod poprzeczkę. Trzy minuty potem, po centrze Moskały, z 6 metrów główkował Paweł Nowak. Bramkarz Arki łapiąc piłkę zniwelował ostatnie poważne zagrożenie ze strony Cracovii w tym meczu...

Co ciekawe, w statystyce rzutów rożnych wygrały "Pasy", i to aż 9-5. Rozegranie kornerów pozostawiało jednak sporo do życzenia, no i pomysłów przydałoby się więcej. W 55 i 56 min krakowianie bili rożne po rząd. Po trzecim aż prosiło się o to, by zaskoczyć Arkę czymś nowym. Ale nie - znowu obejrzeliśmy wysoką wrzutkę w pole bramkowe.

W ostatnim kwadransie było już jasne, że inaczej, niż po stałym fragmencie, zmęczona Cracovia gola nie strzeli. Gdy w 90 min gospodarze wywalczyli wolnego 15 m przed linią środkową, podjęli ryzyko, które mogło skończyć się fatalnie. Obrońcy "Pasów" pobiegli w pole karne Arki, wolnego wykonał Cabaj, a że wykonanie było takie sobie - nastąpiła kontra gdynian. Jej efektem był szaleńczy powrót krakowian i lob Nawrocika (notabene chyba niecelny), po którym Cabaj wybił piłkę na róg.

Ogólne wrażenia? Z Cracovią nie jest lepiej niż było tydzień, dwa czy pięć tygodni temu. W trzecim meczu ligowym pod wodzą Artura Płatka zdobyła pierwszy punkt, ale nadal pozostaje bez zdobytego gola. Siła rażenia "Pasów" jest znikoma. O jakości gry II linii najlepiej świadczy to, że 18-letni Mateusz Klich, który wczoraj rozegrał drugi mecz w ekstraklasie, w niczym nie odstaje od starszych kolegów. W obronie Cracovia miała jeden naprawdę mocny punkt - Piotra Polczaka. Drugi ze stoperów, Łukasz Tupalski, miał tym razem wiele nieudanych zagrań, nie dorównywał partnerowi. To też obrazuje niestabilność formy piłkarzy, bo przecież kilka dni wcześniej w Bełchatowie to "Tupal" był lepszy od "Pola".

Źródło: Dziennik Polski [2]

Gazeta Krakowska

W Cracovii chcą leczyć kryzys transferami

Na stadionie „Pasów" było wczoraj święto, ale jedynie niepodległości. Z bezbramkowego remisu z Arką nie cieszył się nikt.

Gra piłkarzy Cracovii, którzy rozgrzewali się przy dźwiękach pieśni patriotycznych, wywoływała tylko jedno historyczno-rocznicowe skojarzenie. Takie mianowicie, że lepiej od nich kopałaby piłkę nawet Kasztanka Marszałka.

Istnieje coraz mniej racjonalnych przesłanek, że krakowianom uda się przed zimą wydostać z ostatniego miejsca w tabeli. Nowy trener Artur Płatek ma problem z poukładaniem od ręki drużyny, nad którą - jak komentują złośliwi - ciągle unosi się duch Stefana Majewskiego.

- Nowy szkoleniowiec poprawił bardzo dużo, ale ciężko jest wyplenić z nas stare nawyki - komentował pomocnik Paweł Nowak. - Teraz dużo pracujemy nad taktyką, wiemy, co mamy robić na boisku, ale przychodzi nam to z trudem. Po prostu chyba musimy wszystkiego uczyć się od początku - rozkładał ręce 29-letni piłkarz „Pasów".

Prezes Janusz Filipiak do problemu podchodzi wyrozumiale („Nie mam pretensji do zawodników, bo grają pod ogromną presją"), ale plan awaryjny ma już gotowy. - Będą pieniądze na zimowe wzmocnienia - obiecał. Jak zdradził, klub już obserwuje piłkarzy m.in. z Czech i Słowacji. Polacy? - Proszę mi pokazać takich, którzy do nas przyjdą i nas zbawią - odpowiadał szef Cracovii.

Filipiak mecz z Arką śledził w towarzystwie... Płatka, który musiał prowadzić zespół siedząc w loży honorowej (skutek incydentu w Bełchatowie, gdzie sędzia odesłał go za dyskusje na trybuny). - Nie wypadliśmy ze swoich ról. On był trenerem, ja kibicem. Nie chciałem mu przeszkadzać - śmiał się prezes. - Nie czuję się na siłach, by w trakcie meczu ingerować w skład czy taktykę - precyzował.

Wszystkim ciężko było jednak cierpliwie znosić wołającą o pomstę do nieba niedokładną, niechlujną i chaotyczną grę Cracovii. Płatek chwytał czasem telefon i dzwonił na ławkę rezerwowych, ale nic nie pomagało. Jeśli więc szkoleniowiec chciałby konsekwentnie egzekwować swoją - często powtarzaną - zasadę, że „u mnie nikt nie będzie miał drugiej szansy", to teraz powinien zrzucić z siodła trzy czwarte zespołu. Wczoraj bowiem jedynie cud uchronił „Pasy" od wysokiej porażki.

Liczby mówią wszystko: gospodarze oddali cztery strzały, goście - osiemnaście, przy czym potwornie nieskuteczni gdynianie kilka okazji mieli wręcz wymarzonych. - Powinniśmy się cieszyć z remisu, choć Bogiem a prawdą, niewiele nam on daje -przytomnie zauważył Nowak.

- Sytuacja jest trudna, ale ja z natury jestem optymistą. Wierzę, że wygrzebiemy się z dna - pocieszał kibiców Płatek.

Źródło: Gazeta Krakowska [3]

Gazeta Wyborcza

Cracovia z punktem, ale wciąż ostatnia

Cracovia zdobyła pierwszy punkt pod wodzą trenera Artura Płatka, ale styl gry zespołu nadal jest tragiczny. Remis z Arką Gdynia nie poprawił sytuacji drużyny, która wciąż okupuje ostatnie miejsce w tabeli.

Piłkarze Cracovii znów zawiedli na całej linii. Statystyka meczu obnaża ich nieporadność i nieskuteczność. Gospodarze oddali cztery strzały, w tym jeden celny. Gdynianie strzelali 18 razy. Widzowie nie doczekali się goli. Dla Cracovii był to 11. mecz bez zwycięstwa, a czwarty bez zdobycia bramki.

Mecz był popisem nieudolności, zwłaszcza ze strony krakowian. Gospodarze mieli problemy nie tylko z dokładnymi podaniami, ale nawet z wybijaniem piłki. Prawie niemożliwe było przedostanie się pod pole karne i stworzenie zagrożenie pod bramką rywali. Choć wykonywali aż dziewięć rzutów rożnych, to po żadnym nie oddali strzału.

- Z przebiegu spotkania gospodarze powinni cieszyć się z remisu, choć wola walki była wielka - podsumował Płatek, który cały mecz spędził na trybunie honorowej w towarzystwie Janusza Filipiaka, prezesa klubu. Trener Cracovii nie mógł siedzieć na ławce trenerskiej, bo podczas spotkania w Bełchatowie został odesłany do szatni. Pierwszym szkoleniowcem został z konieczności Marcin Sadko, dyrektor sportowy, który z Płatkiem porozumiewał się za pomocą telefonu komórkowego.

W loży znalazło się także miejsce dla Franciszka Smudy, trenera Lecha. Za niecałe dwa tygodnie drużyna z Wielkopolski przyjedzie na stadion przy ul. Kałuży.

Oba zespoły przystąpiły do meczu mocno osłabione. W pomocy Cracovii zabrakło Dariusza Kłusa i Arkadiusza Barana. Arka przeżywa kłopoty z napastnikami. Zbigniew Zakrzewski odczuwa problemy z kręgosłupem, a Marcin Wachowicz pauzował za kartki.

W gdyńskim zespole jest aż trzech piłkarzy z krakowskim rodowodem. Do łask trenera Czesława Michniewicza wrócili Marcin Chmiest i Krzysztof Przytuła. Marek Baster został odesłany do zespołu rezerw.

Po pięciu bramkach puszczonych w dwóch poprzednich spotkaniach miejsce Sławomira Olszewskiego zajął Marcin Cabaj. I już na samym początku spotkania popełnił błąd wespół z Łukaszem Tupalskim. Niezdecydowanie piłkarzy Cracovii wykorzystał Damian Nawrocik, przejął piłkę, ale nie zdecydował się na przelobowanie krakowskiego bramkarza.

Goście mieli wyjątkowego pecha, bo w ciągu kwadransa z powodu kontuzji stracili dwóch piłkarzy. Już w 4. min poważnej kontuzji mięśnia czworogłowego uda doznał Anderson Silva. Po kwadransie z powodu urazu kolana boisko opuścił Przytuła.

W 22. min kolejny błąd Tupalskiego omal nie zakończył się bramką dla Arki. Marcin Pietroń podał do Chmiesta, ale wychowanek Krakusa Nowa Huta nie trafił w światło bramki. Za moment Bartosz Ława ładnym uderzeniem lewą nogą minimalnie strzelił obok słupka.

W 34. min piłkarze gości wszystko zrobili jak należy, ale Tomasz Sokołowski z kilku metrów kopnął nad poprzeczką. Kolejne kiksy piłkarzy obu drużyn wywołały salwy śmiechu na trybunach. Mecz na pewno nie stał na poziomie ekstraklasy.

Gdy Cracovii wreszcie udało się skonstruować w miarę składną akcję, na wysokości zadania stawał Norbert Witkowski, który najpierw obronił strzał głową Pawła Nowaka, a potem ubiegł napastników gospodarzy.

W drugiej połowie gospodarzom nie pomogły w strzeleniu gola nawet cztery rzuty rożne z rzędu. W 58. min Arpada Majorosa sfaulował przed polem karnym Dariusz Żuraw, ale strzał Dariusza Pawlusińskiego przeleciał nad poprzeczką.

W końcówce Cracovia mogła mówić o dużym szczęściu. Kwadrans przed ostatnim gwizdkiem Nawrocik zagrał do Ławy, który w sytuacji sam na sam znów przeniósł piłkę nad bramką. Potem jeszcze skiksował Marcin Pieroń i jeszcze raz Nawrocik. W zdobyciu gola bardzo chcieli pomóc kibice Cracovii, którzy prosili piłkarzy: "Gramy do końca".

Źródło: Gazeta Wyborcza [4]

Przegląd Sportowy

Indolencja strzelecka trwa

Cracovia - Arka Gdynia 0:0. W bezbarwnym meczu żadna z drużyn nie potrafiła pokonać bramkarza przeciwnika.

Tego można było się spodziewać. Cracovia i Arka znów nie strzeliły gola. Pasy w lidze nie trafiły od 17 października - 447 minut anemii, a gdynianie niewiele krócej, bo od 25 października - 350 minut.

Cracovia jest w fatalnym położeniu. Zmiana trenera na razie nie przyniosła poprawy gry. Prezes Janusz Filipiak dostrzegł konieczność wykonania następnego kroku. Pod pieczą Artura Płatka w przerwie zimowej ma pracować kilku nowych piłkarzy. - Są środki na transfery, oczywiście w granicach naszych możliwości. Trener Płatek wskaże, kogo potrzebuje, i na tej podstawie będziemy działać. Nie poszukamy w Afryce, ale gdzieś bliżej. Czechy, Słowacja, Niemcy, czyli tam, gdzie mamy rozeznanie - orzekł po bezbramkowym remisie Filipiak.

Płatek już zdał sobie sprawę, jaki zespół przejął. - To źle wygląda w ofensywie. Brakuje rozgrywającego i napastnika. Zresztą, czy przed moim przyjściem było lepiej? Cracovia od dawna ma problem ze zdobywaniem bramek, a teraz ta choroba jeszcze się pogłębiła. Wystawiam w ataku Kamila Witkowskiego, który nie grał przez 2 miesiące, a potem ma 3 mecze w ciągu 10 dni. Nic dziwnego, że brakuje mu sił. Gdy na prawym skrzydle słabo spisuje się Dariusz Pawlusiński, ta strona w zasadzie nie istnieje. A nie wiem, czy tu kiedykolwiek był dobry lewy pomocnik - stwierdził.

Nominalny lewoskrzydłowy Paweł Nowak wytłumaczył zaś: - Gdy nie ma Arka Barana i Darka Kłusa, muszę grać w środku boiska. Skoro prezes i trener widzą potrzebę wzmocnienia zespołu, to niech tu przyjdą piłkarze, którzy rzeczywiście nam pomogą.

Czesław Michniewicz inaczej zdiagnozował problem Arki. - Na Cracovii zagraliśmy bez Zbyszka Zakrzewskiego, Marcina Wachowicza i Bartka Karwana. To jest częściowa odpowiedź na pytanie, dlaczego nam nie idzie. Dopóki oni nie będą do mojej dyspozycji, to wiele nie uda się poprawić - powiedział szkoleniowiec gdynian.

Spotkanie stało na słabym poziomie. Do 22. minuty dominowały kiksy. Takim też była podcinka Marcina Chmiesta, który w sytuacji sam na sam z Marcinem Cabajem spróbował najtrudniejszego rozwiązania. Potem niecelnie z dystansu uderzył Bartosz Ława. A Cracovia pierwszą szansę miała w 32 minucie. Pawlusiński mocno podkręcił piłkę z rzutu rożnego i Norbert Witkowski musiał się wyciągnąć, by wybić futbolówkę na kolejny róg. Okazje zmarnowali jeszcze Tomasz Sokołowski i Paweł Nowak, ale końcówka pierwszej połowy dawała lichą nadzieję, że spotkanie się ożywi.

Nic z tego - po przerwie ciekawych akcji było jeszcze mniej. Piłkę meczową miał na kwadrans przed końcem Ława, lecz nie wytrzymał próby nerwów w pojedynku z Cabajem i kopnął piłkę w aut.

Można nieśmiało powiedzieć, że plusem dla obu zespołów było to, iż z dwóch zer wyszły z jednym punktem. Ale Cracovię remisy przybijają do ligowego dna, a Arka tę skromną zdobycz okupiła dwoma kontuzjami. Już po kwadransie gry na boisku nie było Andersona Silvy i Krzysztofa Przytuły. - Anderson prawdopodobnie naciągnął mięsień czworogłowy uda, natomiast Krzysiek skręcił nogę w stawie kolanowym. To tylko potęguje uczucie niedosytu, z którym opuszczamy Kraków - podsumował Michniewicz.

Źródło: Przegląd Sportowy [5]

Trenerzy o meczu

Artur Płatek (trener Cracovii)

Z trybun wszystko widać było bardzo dokładnie. Nasza gra była nerwowa i szarpana, były momenty, których po prostu sobie nie zakładaliśmy. Wyniki, które Cracovia osiąga od jakiegoś czasu niestety przekładają się na kolejne spotkania. Nie strzelamy bramek, ani nawet nie stwarzamy sobie sytuacji. Już w zeszłym sezonie był z tym problem, a teraz ta choroba się pogłębiła. Uważam, że z przebiegu całego spotkania powinniśmy się cieszyć z tego remisu. Jestem optymistą życiowym i wierzę, że w kolejnych meczach uda nam się zdobyć punkty.

Czesław Michniewicz (trener Arki)

Zremisowaliśmy i jesteśmy w dużej niemocy strzeleckiej, co widać było na boisku. Stworzyliśmy sobie mnóstwo sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. Mieliśmy pecha, bo z powodu kontuzji już po kilkunastu minutach zmieniliśmy dwóch zawodników,. Na szczęście to nie wpłynęło na naszą grę. Mogliśmy pokusić się o zwycięstwo, ale jest remis. Nasz problem jest taki, że mamy kilku kontuzjowanych zawodników.

Źródło: Cracovia.pl [6]


1  Komisja Ligi nałożyła karę dwóch meczów dyskwalifikacji na Artura Płatka za krytykę sędziego Piotra Pielaka w meczu z GKSem Bełchatów. W związku z tym w protokole meczowym jako pierwszy trener odnotowany został Marcin Sadko.