2003-06-08 Cracovia - Nida Pińczów 5:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
Wojciech Stawowy
pilka_ico
III liga grupa IV , 32 kolejka
sobota, 7 czerwca 2003

Cracovia - Nida Pińczów

5
:
0



Herb_Nida Pińczów


Skład:
Cabaj
Siemieniec
Ziółkowski
G. Baran (70' Stach)
Wacek
Dudziński
A. Baran (75' Podsiadło)
Hajduk
Nowak (79' Szwajdych)
Bania
Ankowski

Sędzia: Jacek Zygmunt z Jarosławia
Widzów: 5 000

bramki Bramki
Ankowski (35')
Ankowski (45')
Nowak (45')
Hajduk (64')
Bania (73' k.)
1:0
2:0
3:0
4:0
5:0
zolte_kartki Żółte kartki
Maj
Jaworek
Pawłowski
Skład:
Maj
Głuc
Mika
Jaworek
Baliński
Rechowicz
Pawłowski (75' Madej)
Ciekalski
Kłos
Francuz
Chlewicki



Opis meczu

Wielka feta na stadionie przy ul. Kałuży! Po 5 latach Cracovia powróciła do II ligi. Z tej okazji były fajerwerki i ognie sztuczne (przy wejściu zespołów na boisko), a po meczu setki kibiców w radości i uniesieniu wbiegły na boisko, rozbierając ze strojów swoich ulubieńców. Na trybunie honorowej, na ławce trenerskiej polało się morze szampana. Wszyscy, nawet prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, byli w nim skąpani...
Do trzech razy sztuka mówili przed meczem piłkarze i sztab szkoleniowy Cracovii. - Ten mecz musimy wygrać, inaczej tego sobie nie wyobrażam - mówił przed meczem Robert Ziółkowski, który po kontuzji wrócił do gry.
"Pasy" od pierwszych minut natarły na rywala z wielką furią, raz po raz mnożyły się gorące sytuacje pod bramką Maja, który bronił znakomicie i z wielkim szczęściem. W 6 min w sukurs przyszła mu poprzeczka po strzale Hajduka, w 14 min instynktownie obronił nogą strzał Ankowskiego z 4 metrów.
Po 20 minutach nieco zelżała przewaga gospodarzy, w 20 min Chlewicki z kąta lobował Cabaja, piłka przeszła tuż nad poprzeczką. Była to jedyna w całym meczu sytuacja bramkowa gości. "Pasy" znowu mocno przycisnęły w ostatnich fragmentach 1. połowy i posypały się wreszcie bramki. Po pierwszym golu Banii piłkarze Cracovii ustawili się w szeregu przy bocznej linii boiska, zdjęli koszulki, na podkoszulkach tworzył się napis - KS Cracovia. Kiedy parę minut później padł drugi gol, zawodnicy pokazali podkoszulki z tyłu, napis głosił - Awans 2003. Już w przedłużonym czasie gry Nowak po raz trzeci trafił do siatki i sprawa była jasna - Cracovia wraca do II ligi.
Druga połowa to nadal dominacja gospodarzy. Rywal był słabiutki, gracze Nidy w olbrzymiej spiekocie zupełnie opadli z sił. Cracovia zdobyła jeszcze dwa gole, ale mogło ich paść 2, 3 razy więcej. Raz po strzale A. Barana piłka trafiła w słupek, kilka razy świetnie interweniował bramkarz gości Maj.
W ostatnich minutach rozradowani kibice "Pasów" opuścili swoje miejsca na widowni, zebrali się wzdłuż linii. Na 60 sekund przed końcem meczu po gwizdku sędziego, kibice, będąc przekonani, że to już koniec spotkania, wbiegli na boisko. Zdążono ściągnąć koszulki Gizie i Ankowskiemu. Ale sędzia nakazał grać dalej. Ktoś oddał koszulkę Gizie, Ankowski nie miał stroju, tylko podkoszulek, został więc na ławce rezerwowych. Ale po minucie sędzia gwizdnął po raz ostatni i już nic nie powstrzymało kibiców od wbiegnięcia na boisko.
Spontaniczna radość, kibice podrzucali do góry zawodników, także prezesa ComArchu Janusza Filipiaka. Trener Wojciech Stawowy miał całkowicie mokrą koszulkę, to efekt szampańsko-wodnego dyngusa.
Na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek Cracovia postawiła kropkę nad "i". Spełniła marzenia swoich kibiców.

Jak padły bramki

1-0
Bania dograł piłkę do Ankowskiego, ten mocnym strzałem z 12 metrów, tuż przy prawym słupku bramkarza, zdobył prowadzenie.
2-0
Idealne podanie Banii na 6 metr Ankowski zamienił na drugiego gola.
3-0
Po świetnym podaniu A. Barana, Nowak wykonał dynamiczny rajd, znalazł się sam przed bramkarzem, ograł go i z ostrego kąta pewnie strzelił do pustej bramki.
4-0
Po rajdzie lewą stroną A. Baran wypatrzył w polu karnym nieobstawionego Hajduka, ten strzelił celnie głową z 5 m.
5-0
W sytuacji sam na sam faulowany był przez bramkarza Maja Giza. Karny! Precyzyjny, mocny strzał w lewy róg bramki Bani.

Na konferencję prasową przyszli tym razem tylko dwaj szkoleniowcy Cracovii. Zabrakło trenera Nidy Roberta Zielińskiego, ale widać nie chciał psuć dobrego nastroju gospodarzom. Czy byłyby zresztą do niego jakieś pytania?
- Czuję się wspaniale - mówił pierwszy trener Wojciech Stawowy. - Kamień spadł mi z serca, jesteśmy w II lidze. Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim piłkarzom, wykonali kawał dobrej roboty. Myślę, że bardzo umiejętnie rozłożyliśmy siły na cały sezon, były mecze bardzo dobre, dobre, były też gorsze, jak to w piłce. Ale liczy się końcowy efekt. Czasem byliśmy krytykowani, ale nie mam o to do dziennikarzy pretensji. Ich uwagi, spostrzeżenia braliśmy też pod uwagę. Chciałbym także serdecznie podziękować mojemu współpracownikowi Robertowi Jończykowi, uważam, że na dzisiejszy sukces zapracowaliśmy po połowie.
- Czy ma Pan już wizję drużyny w II lidze? Czy w zespole zajdą duże zmiany personalne?
- Na pewno nie będzie rewolucji. Nie ma potrzeby przebudowy zespołu, który zrealizował cel, wywalczył awans do II ligi. Przed tym sezonem Cracovia zrealizowała zresztą najwięcej transferów. Oczywiście muszą być uzupełnienia kadry, przydaliby się rutynowani, ograni w wyższej klasie rozgrywkowej gracze, choć w naszej kadrze też nie brakuje piłkarzy, którzy mają za sobą spory piłkarski staż. W najbliższą środę będziemy prawdopodobnie w towarzyskim meczu z Arką w Krakowie testować nowych graczy. Jeśli Arka nie przyjedzie, to zagramy wewnętrzny sparing.
Drugi trener Robert Jończyk miał podwójne powody do radości:
- Pierwszy zespół jest w II lidze, a prowadzona przeze mnie rezerwa awansowała do IV ligi. Cieszę się, że kibice mogli także podziękować naszym "rezerwistom", jest w niej sporo młodych, utalentowanych piłkarzy, wychowanków Cracovii.

Trener bez wąsów
- Cracovia! Cracovia! Cravoviaaa! Tłum gapiów zagląda przez otwarte okno. - Cracovia! - krzyczy kilkanaście ochrypłych gardeł piłkarzy. Migają flesze lamp błyskowych, ktoś filmuje kamerą. W szatni, przy otwartym na oścież oknie, rozebrani przez kibiców do slipek zawodnicy "Pasów" świętują awans.
Wchodzi trener Wojciech Stawowy. Trafia w objęcia spoconych rąk, a następnie pod prysznic z szampana. Potem te same ręce, które obejmowały trenera, wznoszą go pod sufit pokoju i podrzucają.
- Golimy! - krzyczy któryś z zawodników. Reszta podchwytuje hasło: - Golimy wąsy! Ktoś podstawia krzesło, trener siada. Zawodnicy rozpoczynają taniec wokół szkoleniowca. - Narzędzia gotowe! Narzędzia gotowe! - śpiewają zachrypnięci. Piotr Stach, z zafarbowanymi na czerwony kolor włosami, nie czeka dłużej. Smaruje wąsy pianką do golenia, a następnie maszynką pozbawia Wojciecha Stawowego 15-letniego zarostu. - Tak już zostanie! - skandują zawodnicy. Koniec golenia. Trener znów trafia w objęcia. Wszyscy salutują, śpiewając: - Bo z nami jest marszałek Śmigły-Rydz!
Koniec śpiewu. Wojciech Stawowy podchodzi do zawodników, każdemu osobiście gratulując awansu.

Czy wiecie, że w obecnym zespole Cracovii są gracze, którzy sięgali po tytuł mistrza Europy, mistrza Polski seniorów, grali w Pucharze UEFA, i to z takimi znanymi zespołami jak Monaco czy Parma!
Najbardziej utytułowanym graczem jest Paweł Nowak, ma w dorobku tytuł mistrza Polski seniorów (za Smudy), w pierwszym zespole Wisły rozegrał 27 spotkań, choć nigdy w pełnym wymiarze. Wystąpił w Pucharze UEFA przeciwko Newtown, zagrał 30 minut z Parmą.
Robert Ziółkowski ma na swoim koncie 54 mecze w I lidze w barwach Hutnika, 4 występy w Pucharze UEFA przeciwko Chazri Baku (zdobył gola) i Sigmie Ołomuniec.
Krzysztof Hajduk też grał w I lidze w Hutniku (21 spotkań), dostąpił zaszczytu występowania w Pucharze UEFA przeciwko Monaco.
W I lidze grał też w Wiśle Krzysztof Piszczek (za trenera Łazarka). Wojciech Ankowski był kilka razy na ławce rezerwowych I drużyny Wisły, ale Smuda nie dał mu szansy choćby przez minutę. Bramkarz Marcin Cabaj awansował z KSZO Ostrowiec do I ligi (nie wystąpił jednak w ani jednym meczu), ale po awansie odszedł z klubu, trafił do II-ligowego Górnika Łęczna, potem Hutnika Kraków, Podbeskidzia.
Kilku graczy ma za sobą II-ligowy staż, z Cracovią takie występy zaliczyli: Łukasz Paluch, Tomasz Siemieniec, Tomasz Podsiadło. Piotr Bania z Kabla trafił do II-ligowego Hutnika, ale pograł tam raptem w jednym meczu 20 minut.
Ciekawie układała się kariera Tomasza Wacka, grał w II-ligowych Karpatach Krosno, potem poszedł na studia do Krakowa i występował w IV-ligowej Wieczystej. Wrócił do III-ligowych Karpat, skąd trafił do Cracovii.
Obrońca Piotr Stach występował w II-ligowym Świcie Nowy Dwór Mazowiecki (zagrał przeciwko Cracovii w zwycięskim meczu 1-0).
W V lidze w Pogoni Miechów zaczęła się kariera Marcina Dudzińskiego, potem trafił do II-ligowej Stali Stalowa Wola, gdzie odnotował 18 występów. Przez Wawel, Proszowiankę trafił do Cracovii. Nie "powąchali" jeszcze II ligi: Krzysztof Radwański (wkrótce bierze ślub z Moniką - gratulujemy!), Piotr Giza (wychowanek Kabla), Paweł Szwajdych (wychowanek Cracovii), bracia Arkadiusz i Grzegorz Baranowie z Jarosławia, młody napastnik Dominik Błaś, choć siedział na ławce rezerwowych w Stalowej Woli i Myszkowie.
Jest też w zespole złoty medalista mistrzostw Europy! To Dariusz Zawadzki w kategorii 16-latków był wicemistrzem Europy (1999), a w kategorii 18-latków mistrzem! (rok 2001, zdobył w turnieju finałowym dwa gole).

Trenerski duet

Od Cracovii do... Cracovii
Wojciech Stawowy (lat 37), ukończył AWF Kraków, przed 3 dniami zdał w Warszawie egzamin na trenera I klasy, krakowianin, żona Edyta, 8-letnia córka Klaudia, 7-letni syn Sebastian. Pierwszy trener Cracovii kojarzy się kibicom z Wisłą, z juniorami tego klubu zdobył dwa razy złoty medal w mistrzostwach Polski, jeden brązowy. Ale karierę piłkarską zaczynał w Cracovii, gdzie jako trampkarz, a potem junior grał od 9. do 18. roku życia. Następnie występował w Nadwiślanie, Hutniku i ponownie Nadwiślanie.
Karierę trenerską zaczynał w Wiśle, jak wspomnieliśmy, prowadził z powodzeniem drużynę juniorów (3 medale w mistrzostwach Polski). Potem była III-ligowa Proszowianka, a od ubiegłego sezonu Cracovia. - Chcemy, aby trener Stawowy prowadził nadal nasz zespół, już w II-ligowych bojach - mówi prezes MKS Cracovia SSA Paweł Misior.

Z Jaworzna do Krakowa

Robert Jończyk, drugi trener Cracovii, także 37-latek, podobnie jak Stawowy ukończył AWF Kraków. Trener II klasy. Urodzony w Jaworznie, kawaler.
Karierę piłkarską zaczynał w rodzinnym mieście w barwach Victorii Jaworzno, potem były kluby: Grzegórzecki Kraków, Cracovia (drużyna rezerw).
Karierę trenerską zaczynał także w Jaworznie w Victorii jako asystent trenera Alojzego Łyski. Potem przeniósł się do Krakowa i od 10 lat pracuje w Cracovii, trenował trampkarzy, juniorów, był koordynatorem grup młodzieżowych.
Po przyjściu do Cracovii trenera Wojciecha Stawowego został jego asystentem. Prowadzi także drużynę rezerwową "Pasów", która zajmując 2. miejsce w V lidze krakowskiej i zapewniła sobie awans do IV ligi.

Nigel Kennedy w koszulce z numerem 12
Cracovia miała i ma wielu znamienitych kibiców, ostatnio do grupy fanów dołączył słynny skrzypek brytyjski Nigel Kennedy. Niedawno był na meczu Cracovii z Lewartem Lubartów (5-0) wraz ze swoim synem (z pierwszego małżeństwa) 6-letnim Saokiem.
W przerwie meczu przedstawiciele Koła Sympatyków Cracovii wręczyli Kennedy'emu koszulkę "Pasów" z numerem 12 i wypisanym imieniem i nazwiskiem "Nigel Kennedy".
- Pokochałem Kraków, moją drugą żoną jest Polska, niedawno kupiłem mieszkanie przy ul. Floriańskiej - powiedział nam Kennedy. - Kocham też futbol, jestem zagorzałym kibicem Aston Villi, teraz także Cracovii.
Na meczu obecni byli także jego przyjaciele z zespołu Kroke. Po meczu przez kilkanaście minut skrzypek rozdawał autografy na pamiątkowych, kolorowych programach wydanych z okazji meczu.

Prezes Paweł Misior

II ligi się nie boję
Paweł Misior, prezes MKS Cracovia SSA, już kilka minut przed zakończeniem meczu z Ładą odbierał gratulacje. Wśród kibiców loży honorowej rozdawał szampany. Potem ucałował prezesa ComArchu Janusza Filipiaka.
- Jestem bardzo wzruszony - mówił prezes Cracovii SSA chwilę po tym, jak na boisko wybiegli kibice, by świętować powrót piłkarzy do II ligi. - Przed rokiem trudno mi było sobie wyobrazić, że będziemy walczyć o taki cel jak awans, a teraz go świętujemy.
- Udało się Panu zebrać wokół siebie liczne grono przyjaciół, dzięki którym świętujecie sukces. - Bardzo im wszystkim dziękuję, zwłaszcza głównemu sponsorowi firmie ComArch, ale też wszystkim tym, którzy wspierali Cracovię. To setki ludzi oddanych Cracovii.
- Miał Pan w trakcie tego sezonu chwile zwątpienia?
- Przyznaję, że miałem, ale ostatnio już nie. Czekaliśmy tylko na postawienie kropki nad "i".
- Nie boi się Pan II ligi, kiedy przypomni sobie wydarzenia po meczu z Hutnikiem?
- Nie, mimo tych ostatnich wydarzeń wydaje mi się, że Cracovia ma jednak niezły wizerunek.
Wspólnie z kibicami i działaczami uda się nam wszystko dobrze zorganizować.
- Jak będziecie świętować awans?
- Wielkę fetę szykujemy po ostatnim meczu z Motorem Lublin.

Będą pieniądze na transfery

Janusz Filipiak, szef ComArchu
Wielkiej radości nie krył po awansie szef ComArchu prof. Janusz Filipiak: - Bardzo się denerwowałem, mocno przeżyłem porażki w Staszowie i Nowej Hucie. Ale to już za mną. Drużyna w pięknym stylu przypieczętowała awans do II ligi. Ten sukces sportowy Cracovii ma duże znaczenie marketingowe dla mojej firmy. Będziemy na pewno dalej inwestowali w Cracovię. Wiem, że w drużynie potrzebne są wzmocnienia. Na pewno nie będzie rewolucji, ale kilku graczy trzeba będzie kupić. Znajdą się na nich pieniądze. Nie będę krył, że stawiam przed zespołem kolejny cel - awans do ekstraklasy!

Takie mecze to przyjemność

Prezydent Jacek Majchrowski
Na meczu obecny był prezydent m. Krakowa Jacek Majchrowski: - Cieszę się z ostatnich sukcesów drużyn krakowskich. Przed tygodniem Wisła zdobyła tytuł mistrza Polski, teraz Cracovia święci powrót do II ligi. Przyznaję szczerze, nie jestem wielkim fanem futbolu, ale na takie mecze chodzi się z przyjemnością. Komu kibicuję? Mogę zdradzić, że ponieważ jestem z Sosnowca - tamtejszemu Zagłębiu. Tylko gdzie ono teraz gra? Gdzieś w dalekiej lidze?

W szatni "Pasiaków"

Najważniejszy mecz sezonu!
Paweł Nowak, strzelec trzeciej bramki dla Cracovii (13. gol w sezonie): - To był dla nas najważniejszy mecz sezonu. Bo przecież decydował ostatecznie o naszym awansie. Moja radość jest wielka. Ale najbardziej cieszy mnie to, że mogliśmy dostarczyć tyle radości naszym kibicom. Te zwycięstwo dedykuję tym, który nas serdecznie i gorąco dopingowali przez cały sezon. Piotr Bania, kapitan zespołu: - To wspaniały dzień! Moja radość i kolegów jest ogromna. Musieliśmy ten mecz wygrać i postawić kropkę nad "i". Do wykonywania karnego byłem wyznaczony wspólnie z Wojtkiem Ankowskim. Ale ponieważ Wojtek zdobył już dwie bramki, powiedział do mnie - strzelaj! (To był 15. gol Bani w tym sezonie).
Krzysztof Hajduk, strzelec czwartego gola: - To mój trzeci awans z Cracovią do II ligi. Pierwszy raz awansowałem z trenerem Januszem Sputą, po raz drugi z Ireneuszem Adamusem. Wierzę, że najbliższy sezon będzie dla nas równie udany.
Robert Ziółkowski: - Warto było na taki mecz wrócić do zespołu. Próbowałem parę razy zaskoczyć bramkarza gości uderzeniami z rzutów wolnych, ale zabrakło trochę szczęścia. Cieszę się, że w obronie zagraliśmy prawie bezbłędnie.

Na bosaka i w slipkach

Gwizdek sędziego. Kibice nie czekają dłużej. Pełni szczęścia wbiegają na murawę. Arbiter staje na baczność, starając się uniknąć stratowania. W ciągu kilkunastu sekund zawodnicy Cracovii tracą niemal całą garderobę: od koszulek, po getry i buty. Cieszą się razem z fanami, a następnie, nierzadko na bosaka i w slipkach, wracają do szatni.
Część widowni opuszcza stadion, lecz spora grupa nadal cieszy się na murawie. Śpiewa, wiwatuje, klaszcze. Niektórzy wracają na trybuny, do żon z małymi dziećmi, dziewczyn, znajomych. Z dumą prezentują trofea: koszulkę piłkarza czy getry w biało-czerwone pasy, które zdobyli podczas fety.

"Pasy" wracają do II ligi

Na stadionie przy ul. Kałuży wielka feta! Po 5 latach Cracovia powróciła do II ligi piłkarskiej. Wczoraj były fajerwerki i ognie sztuczne, a po meczu setki kibiców w radości i uniesieniu wbiegło na boisko, rozbierając ze strojów swoich ulubieńców.
Na trybunie honorowej i na ławce trenerskiej polał się szampan. A trener Wojciech Stawowy stracił swoje historyczne, 15-letnie wąsy - w imieniu zawodników golenia dokonał Piotr Stach. Do trzech razy sztuka, mówili przed meczem piłkarze i sztab szkoleniowy Cracovii. - Ten mecz musimy wygrać, inaczej tego sobie nie wyobrażam - mówił Robert Ziółkowski, który po kontuzji wrócił do gry. I "Pasy" nie zawiodły, wysoko pokonały Nidę Pinczów 5-0 (3-0), po dwóch golach najlepszego strzelca III ligi Wojciecha Ankowskiego oraz Pawła Nowaka, Krzysztofa Hajduka i kapitana Piotra Bani, który celnie wykonał "jedenastkę".
Na dwie kolejki przed zakończeniem III ligi Cracovia ma 7 punktów przewagi nad Kolporterem Koroną Kielce. Awans został przypieczętowany.

Źródło: Dziennik Polski