2004-06-19 Cracovia - Górnik Polkowice 4:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
I mecz barażowy 19 VI 2004
Cracovia - Górnik Polkowice 4-0


Bramki: Giza (6, 21), Skrzyński (56), Bania (79)
Sędziował R. Małek z Katowic, żółte kartki: Majewski, Wojtarowicz, Pilch.
Widzów 10 000

Cracovia: Olszewski, Radwański (89. Świstak), Skrzyński, Węgrzyn, Baster, Przytuła, Giza (79. Makuch), Baran (77. Szczoczarz), Nowak, Drumlak, Bania.

Górnik: Banaszyński, Majewski, Jeziorny, Szymański, Adamski, Malawski, Bosanac, Wojtarowicz (70 min. Urbaniak), Żelasko, Narwojsz (46 min. Moskal), Pilch (60 min. Krzyżanowski).

Opis meczu TP:
Cracovia, po 20 latach, jest bardzo blisko powrotu do ekstraklasy. W pierwszym barażowym spotkaniu o prawo gry w najwyższej klasie rozgrywkowej w przyszłym sezonie, jeszcze drugoligowe "Pasy" nie dały szans pierwszoligowemu Górnikowi. Za tydzień rewanż w Polkowicach, ale tylko kataklizm mógłby odebrać Cracovii awans.
- To prawdziwa bajka, nie spodziewałem się aż tak wysokiego zwycięstwa - cieszył się po spotkaniu Paweł Misior, prezes MKS Cracovia SSA. - Przez cały czas nadawaliśmy ton grze, mieliśmy rywali rozpracowanych w drobnych szczegółach, taktyka ustawiona przez naszego trenera Wojciecha Stawowego okazała się bezbłędna - stwierdził Paweł Drumlak, jeden z 14 bohaterów "Pasów", bo tylu zawodników wystąpiło w sobotę na boisku po stronie gospodarzy. Cracovia nie miała w tym meczu słabych punktów, a o jej przewadze świadczy fakt, że polkowiczanie w całym spotkaniu oddali cztery strzały na bramkę strzeżoną przez Sławomira Olszewskiego, w tym jeden celny. - Zagraliśmy jak frajerzy. W rewanżu przyjdzie nam tylko grać o zachowanie twarzy - stwierdził po meczu rozgoryczony Jacek Banaszyński, bramkarz Górnika. - Szansa na utrzymanie jest, ale bardzo mała - nie krył z kolei Wiesław Wojno, szkoleniowiec polkowiczan.
Kluczowy dla spotkania okazał się jego początek. Gospodarze bardzo szybko objęli prowadzenie, gdy Piotr Giza plasowanym uderzeniem prawą nogą wykończył akcję rozpoczętą przez Drumlaka. A mogła się ona podobać. "Drumi" podał na prawą stronę do Pawła Nowaka, ten dośrodkował w pole karne, gdzie tak niefortunnie interweniował jeden z obrońców Górnika, że po jego główce futbolówka spadła prosto pod nogi Drumlaka, który dograł do Gizy. Po stracie bramki goście starali się zaatakować, ale brakowało ich atakom pomysłu na rozmontowanie obrony Cracovii. W 22. minucie "Pasy" objęły dwubramkowe prowadzenie. Znowu akcję zaczął Drumlak, który odzyskał straconą przez siebie chwilę wcześniej piłkę i prostopadle podał do Gizy. Pomocnik gospodarzy ponownie precyzyjnym uderzeniem nie dał szans Banaszyńskiemu.
Górnik najgroźniejszą sytuację na zdobycie gola miał w 46. minucie. Łukasz Skrzyński sfaulował tuż przed polem karnym wprowadzonego po przerwie rekonwalescenta Tomasza Moskala, a sam poszkodowany uderzając z wolnego minimalnie się pomylił (piłka przeszła w niedalekiej odległości od prawego słupka). Potem groźnie było już tylko pod bramką Banaszyńskiego. W 57. minucie kolejny raz w tym sezonie świetnie rzut wolny wykonał Skrzyński. Piłka przeleciała nad murem i wpadła w róg bramki Górnika, Banaszyński nie mógł nic zrobić. Gości dobił król drugoligowych strzelców - Piotr Bania, który po wymianie futbolówki z Łukaszem Szczoczarzem, wpadł w pole karne i mocnym uderzeniem pokonał golkipera polkowiczan. - Byliśmy bardzo skoncentrowani i skupieni na tym, aby zagrać dobry mecz i ta nam się udało - powiedział strzelec czwartego gola.
Cracovia miała jeszcze kilka sytuacji do podwyższenia wyniku, ale i tak rozmiary zwycięstwa muszą cieszyć fanów tego klubu. - Nie mogliśmy grać w pełnym zestawieniu (kontuzje eliminują z barażu Łukasza Nawotczyńskiego i Grzegorza Patera, a Daniel Dubicki musiał pauzować za czerwoną kartkę) i to było widać, ale takiej porażki się nie spodziewaliśmy - smutno wyznał trener Wojno.