2001-08-11 Cracovia - Górnik Wieliczka 1:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

data kolejki


Herb_Cracovia

Trener:
Grzegorz Kmita
pilka_ico
III liga grupa IV , 2 kolejka
Kraków, sobota, 11 sierpnia 2001

Cracovia - Górnik Wieliczka

1
:
0

(0:0)



Herb_Górnik Wieliczka


Skład:
Paluch
Wacek
Kowalik (79' Grodzicki)
Duda
Bania (70' Stachurski)
Morawski (88' Bagnicki)
Ziółkowski
Baran (46' Kopyść)
Hrapkowicz
Zegarek
Baster

Sędzia: Zbigniew Miś z Wadowic
Widzów: 1 000

bramki Bramki
Ziółkowski (76') 1:0
zolte_kartki Żółte kartki
Ziółkowski
Grodzicki
Mróz
Musiał
Kusia
Dąbrowski
Skład:
Felsch
Kutaj
Mróz
Włodarz
Harłacz (46' Krauz)
Kusia
Dąbrowski
Musiał
Filipczak (67' Szczepański)
Gruszka
Kąpski (76' Kolański)


Opis meczu

Kibice "Pasów" szli na ten mecz pełni niepokoju. Zawirowania wokół klubu, fatalny występ w pierwszym meczu przeciwko Wisłoce, na 3 dni przed meczem zmiana trenera. Faworytem wydawał się Górnik mający stabilny skład, za sobą zwycięstwo w 1. kolejce ligowej.
Nowy trener Cracovii Grzegorz Kmita zmienił całkowicie ustawienie drużyny, wrócił do systemu 3-5-2, desygnował do gry, na obronie, mających ostatnio dłuższą przerwę Dudę (grał po raz ostatni jesienią ub. roku) i Kowalika, przesunął Ziółkowskiego po II linii, a w ataku partnerem Zegarka był Baster. - Zagrałem va banque - mówił po meczu szkoleniowiec Cracovii. W Górniku, w ataku, pojawił się do niedawna piłkarz Cracovii - Gruszka.
Pierwsze minuty potwierdzały przedmeczowe prognozy. Inicjatywa należała do Górnika, w 6 min, po rzucie rożnym, Gruszka, z kąta, z 7 m, strzelił 2 metry obok słupka.
Po 15 minutach gra wyrównała się, piłkarze Cracovii zaczęli grać bardziej agresywnie, zdecydowanie w strefie środkowej. I coraz częściej atakować. Górnicy jakby byli zaskoczeni postawą gospodarzy i już do końca I połowy ani razu nie zagrozili bramce Palucha. Cracovia też nie miała "setek", ale dwukrotnie groźnie strzelali z dystansu, w 37 min Hrapkowicz i 45 min Zegarek (tuż nad poprzeczką).
Po przerwie trener Kmita znowu przemeblował skład, do ataku przeszedł Bania, rolę skrajnych pomocników przejęli Morawski i Baster, Kopyść zmienił Barana. Trener Policht postawił na tę samą jedenastkę co w 1. połowie.
W 2. połowie trwała wciąż zacięta, twarda walka o każdy metr boiska, ale sytuacji podbramkowych nadal było niewiele. W 57 min źle złożył się do strzału Filipczak i z kilku metrów (z kąta) strzelił daleko obok słupka. Po przeciwnej stronie gorąco było w 64 min. Po rzucie rożnym główkował wzdłuż linii bramkowej Duda, a obrońcy Górnika w ostatniej chwili zablokowali składającego się do strzału Ziółkowskiego. Akcje Górnika były przejrzyste, czytelne dla obrońców Cracovii. Tylko raz w 68 min nieco swobody miał Dąbrowski, ale jego mocne uderzenie z 20 m poszybowało pół metra nad poprzeczką.
W 76 min ponad 20 m od bramki Górnika faulowany był Hrapkowicz. Piłkę ustawił Robert Ziółkowski. Przymierzył i mimo "muru" złożonego z kilku graczy, uderzył mocno i precyzyjnie w sam róg bramki. Interwencja Felscha była spóźniona. Ziółkowski ma sposób na Felscha, tak samo strzelił mu gola w poprzedniej rundzie.
Ostatnie minuty byłe nerwowe, częściej atakował Górnik, ale bez żadnych efektów. W 85 min strzałem z 30 m usiłował zaskoczyć Palucha obrońca Włodarz, ale bramkarz wyłapał piłkę. Pod sam koniec 2- krotnie groźnie zaatakowali gospodarze, w 90 min świetną okazję miał Bagnicki, ale z 11 m strzelił wprost w Felscha. Za moment zamykający akcję prawą stroną Wacek "huknął" z kilku metrów obok słupka.
Koniec meczu, wielka, spontaniczna radość piłkarzy Cracovii. Wygrali bardzo trudny mecz. Wygrali zasłużenie, co przyznał trener gości Tadeusz Policht. Dobrze grała w nowym ustawieniu obrona "Pasów", obawy o formę i kondycję Kowalika i Dudy okazały się płonne, obaj grali chwilami jak piłkarscy profesorowie. Dobrym pociągnięciem było wystawienie Ziółkowskiego do pomocy, aktywny był Hrapkowicz. Od 70 min na boisku pojawił się debiutant, 19-letni Łukasz Stachurski, ściągnięty ze szkolnego klubu Olimpic.
Górnik sprawił zawód. Zawodnicy wyszli chyba na boisko zbyt pewni siebie, a kiedy okazało się, że rywal gra twardo, bezkompromisowo, nie znaleźli recepty na taki styl gry. Zawiodła druga linia, zupełnie niewidoczni byli napastnicy Kępski i Gruszka.
Strzelec zwycięskiego gola Robert Ziółkowski mówił po meczu: - Na treningach ćwiczę bardzo często strzały z wolnego. Tym razem uderzenie było precyzyjne i myślę, że Felsch nie miał prawa tej piłki obronić. Mam szczęście do tego bramkarza, przed rokiem strzeliłem mu także gola z wolnego. Każdy z nas grał w tym meczu na maksa, chcieliśmy odzyskać zaufanie kibiców. I choć jeszcze nie wszystko w grze się idealnie układało, pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną z charakterem. Chcieliśmy też udowodnić poprzedniemu trenerowi, że nie miał racji, kiedy mówił: Z Cracovii pozostała tylko nazwa, bo drużyny nie ma...
Grzegorz Kmita, trener Cracovii: - Poziom spotkania był przeciętny, ale dla nas najważniejsze były punkty. Graliśmy pod olbrzymią presją. Zagrałem w tym meczu va banque. Zresztą cóż mi innego pozostawało? Objąłem zespół na 3 dni przed meczem. Stąd takie zestawianie obrony, która w pełni zdała egzamin. Dlatego zdecydowałem się w 70 min na wprowadzenie żółtodzioba Łukasza Stachurskiego, który w sparingu z drugim zespołem Hutnika strzelił 2 gole. Kowalik opuścił boisko w 79 min, bo zaczęła mu dokuczać kontuzjowana noga. Dziękuję całemu zespołowi za ambicję, waleczność. Te punkty są dla nas bardzo ważne, to są punkty nadziei.
Tadeusz Policht, trener Górnika: - Na pewno nie było to dla kibiców zbyt ciekawe widowisko, sytuacji podbramkowych jak na lekarstwo. Moja drużyna przyjechała na mecz zbytnio rozluźniona psychicznie, tyle mówiło się i pisało, że Cracovia grała źle z Wisłoką, że ma kłopoty ze składem, problemy finansowe. Przestrzegałem przed lekceważeniem rywala. Jak widać to nie pomogło. Drużyna w trakcie meczu nie potrafiła się już odblokować psychicznie. Zagraliśmy słabo, Cracovia wygrała zasłużenie. Gospodarze byli od nas bardziej agresywni, zadziorni, zwłaszcza w strefie środkowej. U nas zawiodła druga linia, która w przedmeczowych prognozach miała być zdecydowanie lepsza. Ale te papierowe kalkulacje zweryfikowało boisko.

Źródło: Dziennik Polski